Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Cimoszewicz: Prezydent nie może pozwolić sobie na wojnę z PiS

Fotorzepa, Robert Gardziński
Konstytucja jest dla Andrzeja Dudy zabawkš w jego grze politycznej – mówi Włodzimierz Cimoszewicz, były premier.

Rzeczpospolita: Jak pan przyjšł prezydenckš inicjatywę rozpoczynajšcš konsultacje konstytucyjne z „Solidarnoœciš" w Gdańsku?

Włodzimierz Cimoszewicz, były premier, minister sprawiedliwoœci i szef MSZ: Jako kolejny dowód, że człowiek pełnišcy urzšd prezydenta naszego kraju jest nierozumny i nieodpowiedzialny. Złożył przysięgę szanowania i obrony konstytucji, tymczasem wielokrotnie jš łamał, a od pewnego czasu powtarza publicznie kłamstwa na jej temat. Okreœlanie obecnej konstytucji jako służšcej elitom, a nie ludowi, jest nie tylko demagogiš, jest łgarstwem. Nie znam żadnej konstytucji w żadnym kraju, która byłaby opracowana i przyjęta w bardziej demokratycznej, otwartej i inkluzywnej procedurze niż nasza. Trzy lata pracy komisji konstytucyjnej przy otwartej kurtynie, rozpatrzenie wszystkich zgłoszonych projektów, dopuszczenie do głosu wszystkich zainteresowanych, wreszcie aprobata społeczna wyrażona w referendum. Jako nieliczna w œwiecie, nasza konstytucja daje każdemu obywatelowi, a więc owemu „ludowi", prawo do skargi konstytucyjnej. Podaję tylko jeden przykład, żeby pokazać, że katalog i gwarancje praw i wolnoœci sš w polskiej konstytucji wyjštkowo pełne.

Czyli nie czas na zmianę ustawy zasadniczej, którš prezydent okreœla mianem przejœciowej?

Okreœlanie jej mianem przejœciowej prowokuje do pytania: między czym a czym? Czy czasem nie między zamordyzmem i zamordyzmem? Pan Duda nie przywišzuje żadnego znaczenia do jednej z naczelnych wartoœci państwowych, jakš jest stabilnoœć państwa i pewnoœć prawa. Najważniejsza ustawa jest dla niego zabawkš w jego grze politycznej.

Czego pan się spodziewa po prezydenckiej debacie i samym referendum?

Pomysł z referendum przedkonstytucyjnym jest, wbrew pozorom, z piekła rodem. Niby to dobrze zapytać ludzi, ale co będzie, jeœli zagłosuje ponad połowa uprawnionych i wyniki stanš się prawnie wišżšce? Jaka będzie rola zgromadzenia narodowego? Jak to się będzie miało do zdefiniowanej przez konstytucję procedury jej zmiany? Kto będzie interpretował wyniki? Jeœli padnie np. pytanie w rodzaju: „czy chcesz wzmocnienia pozycji prezydenta?" i większoœć to poprze, co to będzie realnie oznaczało? Kto okreœli, w jakim zakresie, w jakim stopniu i w jaki sposób? To referendum to m.in. pomysł na uzyskanie pseudoupoważnienia do całkowicie dowolnej manipulacji konstytucjš. I wreszcie debata właœnie zainicjowana. Po prostu kpina. Zebrali się, jak to oni sami okreœlajš, kolesie i pogadali. Obrazki dla TVPiS i możliwoœć przyszłego kłamania o szerokich konsultacjach.

Odpowiedziš powinien być bojkot?

Tylko bojkot. Nie wolno legitymizować tej awanturniczej destrukcji naszego państwa. Niech nikt się nie łudzi, że najbardziej oczywiste argumenty merytoryczne będš miały jakiekolwiek znaczenie. Być może w całym tym spektaklu będš potrzebni statyœci i halabardnicy, ale na pewno nie pełnoprawni, szanowani i wysłuchiwani partnerzy.

Prezydent chce zagwarantować w konstytucji m.in. 500 plus. Dobry pomysł, żeby wpisywać do konstytucji tak doraŸne zagadnienia?

To pomysł majšcy dwa cele. Podniesienie frekwencji w referendum i wyborach samorzšdowych oraz robienie pisowskiej propagandy. Jest to jednoczeœnie krańcowo nieodpowiedzialne, ponieważ nie można wpisywać zobowišzań sformułowanych tak, że w szczególnych sytuacjach ich wykonanie może być obiektywnie niemożliwe. Nie życzę Polsce kryzysu finansowego, ale takie rzeczy się zdarzajš. W naszym kraju, przy rozrzutnej polityce PiS, ryzyko nawet roœnie. I co wtedy? Obecna konstytucja mówi o opiece państwa nad rodzinš i jest to wystarczajšca podstawa do uchwalania programów, na jakie państwo stać.

Andrzej Duda uważa, że obecna konstytucja jest tak ukształtowana, że głównymi działaniami głowy państwa mogš być tylko działania negatywne.

Nic nie ogranicza prezydenta w sprawowaniu swojego urzędu jako mšdrego doradcy, przewodnika, inicjatora, jako tego, który dba o spokój, porozumienie i stabilnoœć społeczeństwa i państwa. Dzisiejszy œwiat zmienia się tak dramatycznie szybko i głęboko, że wielu ludzi nie radzi sobie, tracš poczucie bezpieczeństwa, możliwoœć przewidywania przyszłoœci. Potrzebujš pomocy. Mogłoby to być fantastycznie ważne zadanie prezydenta, oczywiœcie pod warunkiem, że sam nie jest głšbem kapuœcianym.

Czy prezydent może uczynić z referendum konstytucyjnego plebiscyt poparcia dla PiS?

O to w dużej mierze chodzi. Porażkš byłaby niska frekwencja, ale zabiegami takimi, jak wczeœniej wspomniany pomysł z „pinćset”, można jš pobudzać. Opozycja będzie w doœć trudnym położeniu, bo o pełnej porażce Dudy i PiS-u można byłoby mówić wtedy, gdy większoœć zagłosowałaby przeciw propozycjom, ale to wymagałoby udziału w głosowaniu. Jednoczeœnie może być trochę trudne namawianie ludzi do bojkotu referendum i jednoczeœnie do udziału w wyborach samorzšdowych. Tak więc w zasadzie punktem decydujšcego starcia musi się stać frekwencja.

Czego pan spodziewa się po prezydenckich ustawach o SN i KRS?

Moim zdaniem podwójne weto Dudy wynikało z chęci obrony własnych prerogatyw, a nie obrony niezależnoœci wymiaru sprawiedliwoœci. W końcu podpisał ustawę o sšdach powszechnych, która już teraz prowadzi do destrukcji funkcjonowania sšdownictwa.

Projekty pozostanš w duchu PiS czy prezydent pójdzie na wojnę z partiš, proponujšc projekty pozostawiajšce SN i KRS niezależnymi?

On nie może sobie pozwolić na wojnę z PiS, jeœli myœli o reelekcji. A na pewno myœli.

Istnieje ryzyko wczeœniejszych wyborów?

Minimalne. To prawda, że sondaże sš œwietne dla PiS, ale paromiesięczny bałagan będšcy konsekwencjš rozwišzania Sejmu mógłby wprowadzić duże korekty. Wštpię, żeby decydowali się na takie ryzyko.

Wybijaniem się na niepodległoœć prezydent zaprzepaœcił swoje szanse na reelekcję z poparciem PiS?

Niezależnie od tego, co robi, jego los jest wyłšcznie w rękach Kaczyńskiego. Tak jak trzy lata temu wycišgnšł go jak królika z kapelusza, tak może go zepchnšć w niebyt. Duda będzie posłuszny, a czy to wystarczy na nagrodę od jego szefa, to zobaczymy.

Wiceminister sprawiedliwoœci Patryk Jaki, piszšc, że ci, którzy napadli na polskš parę we Włoszech, zasługujš na karę œmierci i tortury, mówi głosem przeciętnego Kowalskiego?

Być może niejednego przeciętnego Kowalskiego, ale na pewno nie głosem jakiegokolwiek Wojtyły. To była wypowiedŸ godna intelektualnego, moralnego i politycznego barbarzyńcy. W żadnej poważnej europejskiej demokracji nikt taki nie przetrwałby na stanowisku. W pisowskiej Polsce najwyraŸniej nic mu nie grozi.

Polska ma prawo do reparacji wojennych?

Z punktu widzenia prawa międzynarodowego nie ma. Nasze uprawnienia w tym zakresie okreœlone w Poczdamie w 1945 roku były wtórne i pochodne w stosunku do uprawnień ZSRR. Gdy ten kraj zrezygnował z dalszych reparacji w 1953 roku, było to równoznaczne z końcem odszkodowań dla nas, bo miały wynosić 15 proc. radzieckich. Potwierdziło to jedynie oœwiadczenie polskich władz. Ględzenie o ich niesuwerennoœci jest nic niewarte, bo PRL była w tym czasie uznawana przez większoœć państw na œwiecie i działania polskich władz traktowano jako uprawnione działania reprezentanta podmiotu prawa międzynarodowego. Fakt, że w trakcie konferencji 2+4 o reparacjach nawet nie wspomniano, jest poœrednim potwierdzeniem uznania tej sprawy za całkowicie zamkniętš.

Jak skończy się sprawa odszkodowań?

Działania PiS to awanturnictwo. Szczucie Polaków na Niemców i Niemcy jest dowodem skrajnej głupoty z najprzeróżniejszymi konsekwencjami zarówno w stosunkach bilateralnych, jak i europejskich. Nie tylko, że nam niczego nie zapłacš, ale to my zapłacimy wysoka cenę za awanturnicza politykę w Unii, gdy dojdzie do reform i przyszłych decyzji finansowych.

A jak pan, jako były szef MSZ, ocenia relacje Polska – UE?

Od samego poczštku tego rzšdu widać było jego antyeuropejskie nastawienie. Pierwsze wystšpienie Witolda Waszczykowskiego w Sejmie, liczne wypowiedzi innych polityków PiS nie pozostawiały i nie pozostawiajš żadnych wštpliwoœci. To postawa sprzeczna z fundamentalnymi interesami Polski. I nie chodzi wyłšcznie o pienišdze. Także o bezpieczeństwo i wpływ na przyszłoœć Europy. Nie analizuję teraz przyczyn, choć mam często wrażenie, że chodzi o ignorancję, kompleksy i złudzenia. Polska już doprowadziła się do marginalizacji w Unii. Symbolicznym dowodem był wynik głosowania na Tuska.

Prezydent Macron nie pozwala sobie na zbyt wiele, krytykujšc polski rzšd?

Emmanuel Macron nie odkrywa Ameryki, mówi to, co w Europie jest oczywiste. Pamiętajmy też o szerszym kontekœcie. W ostatnich latach w Europie działo się Ÿle i dominowały pesymistyczne nastroje. Kilka ostatnich wydarzeń, w tym francuskie wybory prezydenckie, zapoczštkowało pozytywnš zmianę. WyraŸnie zaczyna przeważać poglšd, że lekiem na kłopoty musi być silniejsza i głębsza integracja oraz poważne traktowanie zasad unijnych. Macron wygrał jako najbardziej proeuropejski kandydat i chce odegrać rolę inicjatora naprawy Europy. Powinniœmy trzymać za niego kciuki. Tymczasem pisowscy „mężowie stanu" zrobili wszystko, żeby obrazić i zrazić do Polski Francję i Francuzów. To dowód wyjštkowej głupoty.

Komisja Europejska odrzuca wyjaœnienia Polski ws. praworzšdnoœci. Nie przesadza z atakami na Polskę?

Ona nie atakuje Polski, tylko robi swoje. Jest traktatowo odpowiedzialna za monitorowanie sytuacji w krajach członkowskich. Antykonstytucyjne wybryki PiS podważyły praworzšdny charakter naszego kraju, a rzšdy prawa sš jednym z tzw. kryteriów kopenhaskich członkostwa. KE musi na to reagować i robi to w naszym interesie. To, że PiS pyskuje, to inna sprawa, ale to nie ma nic wspólnego z racjš stanu Polski. Obawiam się, że będzie coraz gorzej. Ostatnie aroganckie wystšpienia pisowców, w tym odpowiedŸ na postulaty Komisji, to zapowiedŸ zaostrzania konfliktu. To nie może się skończyć dobrze dla Polski. Nie wiem, czy dojdzie do nałożenia na nas sankcji politycznych, choć za kompromitujšcš nas obronę ze strony Orbana nie dałbym grosza, jestem jednak pewien, że Polska nie będzie miała realnie nic do powiedzenia w Unii. Jesteœmy dzisiaj bardziej osamotnieni niż w 1939 roku. Na szczęœcie czasy się trochę zmieniły.

W jakiej sytuacji jest dzisiaj opozycja?

Z opozycjš jest bardzo Ÿle. Od dawna bez inicjatywy, bez jakiejkolwiek poważnie traktowanej koncepcji działania. Leniwa, senna, wewnętrznie niespójna. Jeœli sondaże pokazujš, że liderzy sš mało przekonujšcy, to jest to już poczštek dramatu. Barierš wzrostu notowań opozycji nie sš notowania PiS, ale własna niewiarygodnoœć i nieumiejętnoœć przekonania ludzi o swojej kompetencji i odpowiedzialnoœci.

Tylko zjednoczona opozycja i wspólne listy sš szansš na zdetronizowanie rzšdzšcych, czy PiS nie ma dzisiaj z kim przegrać?

Oczywiœcie bliska współpraca i koordynacja działań partii opozycyjnych jest bardzo potrzebna. W wyborach parlamentarnych konieczna będzie wspólna lista, ale jeœli nie będzie ona konsekwencjš autentycznego współdziałania, a jedynie zabiegiem taktycznym ostatniej chwili, to może nie odegrać większej roli. PiS, na szczęœcie, ma z kim przegrać. Po pierwsze, sam ze sobš, i robi w tym zakresie dużo, po drugie, ze społeczeństwem. Niezwykle ważne jest, aby ludzie widzšcy całe dokonujšce się zło nie tracili ducha.

rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL