Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Kazimierz Wóycicki o kampanii w sprawie reparacji wojennych

Fotorzepa, Radek Pasterski
Odszkodowania. Kampania nękajšca osłabi nasze relacje z Niemcami

Dyskusja o możliwoœci uzyskania od Niemiec odszkodowań dzisiaj, ponad 70 lat po wojnie, narzuca trzy pytania: o uzasadnienia prawne, interes narodowy i rację moralnš.

Na dwa pierwsze pytania odpowiedŸ zdaje się być z wielu względów negatywna. Solidne uzasadnienia prawne sš niemal nie do sformułowania wobec dokonanych już rozstrzygnięć, których nie sposób ignorować. Składajš się nań postanowienia konferencji poczdamskiej, liczne akty prawne kilku dziesięcioleci oraz trwałoœć zastanego stanu rzeczy. Napisałem „niemal", ponieważ językiem prawa można też manipulować. Z pewnoœciš jednak nie będzie to skuteczne na arenie międzynarodowej.

Domaganie się od Niemiec odszkodowań za wojnę budzi najpoważniejsze wštpliwoœci z punktu widzenia polskiej racji stanu. Ponieważ Berlin stoi na jednoznacznym stanowisku odmowy płacenia Polsce jakichkolwiek reparacji (jak zresztš każdemu innemu państwu), pozostaje więc jedynie uparta kampania nękajšca. W oczywisty sposób musi to prowadzić do pogarszania się stosunków polsko-niemieckich. Trwały i poważny konflikt z tak poważnym i silniejszym od Polski partnerem, jakim sš Niemcy, musiałby powodować poważne osłabienie pozycji naszego kraju w Unii Europejskiej i polityce międzynarodowej.

Lekcja Aten i Rzymu

Kraje takie jak Grecja i Włochy podnosiły już kwestie reparacji, jako œrodek nacisku, w momencie napięć z Niemcami. Nikt jednak jeszcze w ostatnich dekadach nie podniósł kwestii reparacji jako celu pierwszorzędnego, czynišc je głównš osiš sytuacji konfliktowej. Szanse polityków PiS chcšcych prowadzić takš politykę wydajš się jeszcze mniejsze niż polityków z Aten czy Rzymu, a należy też przypomnieć, że ten szantaż moralny wobec Niemiec okazał się całkowicie bezskuteczny.

Jednak takie argumenty, przemawiajšce przeciw żšdaniu reparacji, nie sš dostatecznie przekonywajšce dla tych, którzy powołujš się na racje moralne. Uzasadnieniem takiego poglšdu zdaje się być to, że moralnoœć jest dla nich najwyższš instancjš i ustępstw moralnych nie można usprawiedliwić ani przeszkodami prawnymi, ani nawet uszczerbkiem na racji stanu. Zwolennikom racji moralnej przy domaganiu się reparacji zdaje się, że wszelkie zło w œwiecie domaga się, niezależnie od okolicznoœci, pełnego zadoœćuczynienia. W konkretnym polsko-niemieckim przypadku brzmi to mniej więcej tak: „skoro Niemcy rozpoczęli tragicznš w skutkach wojnę, a Polska i Polacy ponieœli ogromne straty, to żšdanie odszkodowań, niezależnie od upływu czasu ma fundamentalne uzasadnienie moralne".

Takie etycznie uzasadnienie jest jednak pozorne i warto zdać sobie z tego sprawę.

Odszkodowania dzielš się jak wiadomo na indywidualne i państwowe. Rozważmy najpierw te pierwsze. Odszkodowania należš się ofiarom, w pierwszym rzędzie najwięcej cierpišcym lub najbardziej poszkodowanym, jak np. więŸniom obozów koncentracyjnych czy robotnikom przymusowym. Uprawnień ofiary nie dziedziczy się, a osób uprawnionych dzisiaj do odszkodowań jest bardzo niewiele. Niemcy uznały, że odszkodowań na mocy zobowišzań prawnych płacić nie będš, natomiast wielokrotnie czyniły gesty humanitarne (co znalazło finansowy wyraz w sumie ok. 5,5 mld zł) i było to z ich strony przyznaniem się do odpowiedzialnoœci moralnej. Nie bez podstaw można twierdzić, że wszystko to było za mało, biegu czasu nikt jednak nie odwróci. W zasadzie okršgła rocznica wojny stanowi ostatniš okazję, aby taki gest powtórzyć wobec bardzo już nielicznej grupy ofiar, a ta znikoma już liczba pozwalałaby na pewnš symbolicznš wielkodusznoœć. Należy przy tym podkreœlić, że niemieckie społeczeństwo, podobnie jak polskie, składa się w swojej absolutnej większoœci z osób urodzonych po wojnie, a niemieckie elity polityczne to osoby wyłšcznie po wojnie urodzone, a nawet w dużej częœci już drugie powojenne pokolenie. Osoby te mogš mieć (i powinny mieć) poczucie odpowiedzialnoœci za surowy osšd tragedii II wojny, nie sš jednak z pewnoœciš generacjš sprawców zła ani też nie mogš czuć się winnymi w tym sensie, w jakim czuje się winny ten, kto sam popełnił zło.

Sprawę odszkodowań na szczeblu międzypaństwowym należy rozważać nieco odmiennie. Stosunki międzypaństwowe, wbrew cynicznym o nich wyobrażeniu, również kierować się winny i kierujš się, niestety tylko w ograniczonym zakresie, racjami moralnymi. Moralnoœć „międzypaństwowa" ma nieco inne reguły niż moralnoœć prywatna. Moralne jest w stosunkach międzypaństwowych to, co prowadzi do pokoju i pojednania między społeczeństwami. Konflikty rozwišzuje się przez otwarty i nieustanny dialog, inaczej w takiej czy innej formie wracajš.

Nie sposób wymusić na drugiej społecznoœci poczucia winy (może być ono tylko wynikiem wewnętrznego rozrachunku), a narzucenie zadoœćuczynienia może stawać się kontraproduktywne. Tak stało się z niemieckimi reparacjami ustalonymi na konferencji wersalskiej – nie tylko nie utrwaliły pokoju, ale stały się jednš z przyczyn wybuchu następnej wojny. Po 1945 roku wycišgnięto z tego znaczšce wnioski i dšżono do odbudowy Niemiec jako demokratycznego państwa, nie chciano zaœ Niemiec poniżać, prowokujšc odruchy obronne i hamujšc wewnętrzny niemiecki rozrachunek z własnš przeszłoœciš. Tak w każdym razie postępowały państwa zachodnie, choć Moskwa wcišż nieustannie podgrzewała oskarżenia o faszyzm, w dużym stopniu, by maskować własne zbrodnie i podtrzymywać obraz wroga.

Niemoralne działanie

Od współczesnych Niemiec należy oczekiwać surowego osšdu przeszłoœci Trzeciej Rzeszy i nieustannie poruszać te kwestie w intensywnym obopólnym i ogólnoeuropejskim dialogu. Zaznaczyć trzeba ponownie, że jest to dziœ dialog drugiego, a nawet już trzeciego powojennego pokolenia. Dopatrywać się w Niemczech współczesnych państwa sprawcy zła i domagać się pełnego zadoœćuczynienia jest działaniem nieskutecznym. Nie służy pokojowi i pojednaniu, nie służy ofiarom II wojny, natomiast wzmaga potencjał konfliktu, prowokuje po obu stronach złe emocje. Dlatego też z założenia jest działaniem niemoralnym.

Ci, którzy mówiš: „trudno poœwięcę nasz interes narodowy", „ominę też wszelkie racje prawne" w imię wyższy racji moralnych, mylš potrzebę sprawiedliwego osšdu przeszłoœci z materialnym zadoœćuczynieniem, pomijajšc znaczenie czasu historycznego i wymianę pokoleń. Nawet największe zło wyrzšdzone w przeszłoœci nie uzasadnia i nie usprawiedliwia braku rozwagi i rozsšdku teraz.

Nie chodzi więc tylko o to, że domaganie się odszkodowań w dzisiejszej sytuacji jest nierealne oraz że jest sprzeczne z polskš racjš stanu, ale że moralnie jest nie do podtrzymania. Ci, którzy powołujš się na moralnoœć i zasady etyczne, posługujš się pustym ogólnikiem oderwanym od konkretnej dziejowej sytuacji. W gorszym wypadku chodzić może o granie emocjami i próbę ich wykorzystania dla celów politycznych. Š?

Autor jest wykładowcš UW, autorem wielu ksišżek, m.in. „Niemiecki rachunek sumienia. Niemcy wobec swojej przeszłoœci 1933–1945".

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL