Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Po wizycie Trumpa w Polsce

Donald Trump na pl. Krasińskich wbił Polaków w mit, mordujšc wszelkie i tak wštłe zarodki racjonalnej myœli polskiej.
AFP
Trump w Polsce odwoływał się do słów papieża, ale Jan Paweł II próbował Polaków nauczać, a prezydent USA tylko schlebia

Prezydent Stanów Zjednoczonych jest dla dużej częœci Polaków postaciš skrajnie zmitologizowanš. Stanowi autorytet w sferze politycznej porównywalny tylko z autorytetem duchowym œwiętego Jana Pawła II. Ameryka postrzegana jest przez pryzmat mocarstwa, które stanowi jedynš pewnš ostoję bezpieczeństwa. W historii Polski takš postaciš był może jeszcze tylko cesarz Francuzów, dla którego Polacy szli w ogień niekoniecznie w słusznej sprawie, a póŸniej umieœcili go w hymnie.

Brat Polski w Wolnoœci

Z mitologizacjš jest zawsze tak, że znacznie przerasta rzeczywistoœć albo zakłamuje jš w całoœci. Ci jednak, którzy tkwiš w micie, uważajš go za podstawę swej emocjonalnej tożsamoœci i każdego, kto chce ten mit weryfikować i kwestionować, uważajš za zdrajcę. Tak jak wiele pokoleń Polaków tkwiło w uwielbieniu dla Napoleona i oczekiwało – jak poczciwy polityczny marzyciel Rzecki – jego powrotu, tak dziœ wielu podobnš miłoœciš darzy amerykańskiego prezydenta i także oczekuje od niego roztoczenia nad Polakami parasola ochronnego, wyrwania z niewoli i ustrzeżenia przed zagrożeniami czy nawet odbudowy należnej potęgi. Tak jak Napoleon schlebiał Polakom, którzy byli najwierniejszymi żołnierzami cesarza, tak amerykański prezydent schlebia Polakom, którzy sš dziœ jego najwierniejszymi żołnierzami i wyznawcami.

To on i ucieleœniona w nim Ameryka jest tym jedynym bratem Polski w Wolnoœci. Jest – jak sam mit amerykański głosi – niewzruszonym i potężnym jej obrońcš. Któż zatem, jeœli nie Ameryka, bezkompromisowo stanie do walki ze złem w jego rozlicznych politycznych ucieleœnieniach. To Ameryka jest szeryfem œwiata, który jak John Wayne lub Gary Cooper, trzymajšc w ręku najnowszy model colta, samotnie zaprowadzi porzšdek w imię sprawiedliwoœci, nie oglšdajšc się na innych. To przecież Ameryka pokonała ostatecznie faszyzm, to Ameryka pokonała komunizm, to Ameryka szczególnie teraz podnosi z kolan godnoœć œwiata zachodniego, dyscyplinuje zakłamanš Europę, która gnuœnieje, uchylajšc się od swego męskiego obowišzku zapewnienia swym dzieciom bezpieczeństwa. Wreszcie to Ameryka – oczywiœcie w nadziejach Polaków – poniży i pokona ostatecznie Rosję, tę równie zmitologizowanš praprzyczynę wszelkich nieszczęœć Polski.

Samooszustwo

Polacy swój zwišzek zarówno z Napoleonem, jak i amerykańskim prezydentem ustanowili na relacji czysto emocjonalnej, na tak podkreœlanej wspólnocie wartoœci, podczas gdy z drugiej strony w obu przypadkach ma ona charakter czysto racjonalny, polityczny, a przez to nietrwały, koniunkturalny i przedmiotowy. Oczywiœcie, jeœli uda się połšczyć obie perspektywy, efekt będzie jeszcze lepszy, bo pozwoli na wzajemne samooszustwo i ułatwi osišgnięcie celów.

Mitologia wielkiej, sprawiedliwej i bogobojnej Polski, która sama mogłaby być Amerykš Europy, mocarstwem wartoœci, przywódcš duchowym, a przy tym państwem silnym mocš dwóch najważniejszych broni współczesnego œwiata – pieniędzmi i wojskiem, gdyby nie wrogie siły, ma swe Ÿródła w dwóch tradycjach.

Z jednej strony œwiadomoœć Polski królewskiej, jeszcze lepiej jagiellońskiej, słusznie przecież pokazuje nam, że Polska rolę mocarstwowš w Europie odgrywała. Z drugiej strony œwiadomoœć nieszczęœliwej i zdradzonej Polski porozbiorowej, która pawiem i papugš będšc – co niedawno przypomniał wicepremier Morawiecki – stała się niewolnicš cudzš. A jednak każdy Polak, który chodził do polskiej szkoły, wie, że według Słowackiego Polska ma „duszę anielskš", a według Mickiewicza jest „Chrystusem narodów". Podobnie jak On za swš wiernoœć wartoœciom została rozpięta „na krzyżu o długich na całš Europę ramionach ukutych z trzech wyschłych ludów".

Taka mitologia po powstaniu listopadowym była konsolacjš zrozumiałš, a nawet potrzebnš narodowi, który przecież jeszcze chwilę historycznš wczeœniej był przekonany o swej wielkoœci lecz dostał się pod jarzmo trzech zaborców. Ta mitologia jednak stała się dla Polaków jedynš rzeczywistoœciš, z biegiem lat coraz bardziej szkodliwš.

Wbici w mit

Dziœ te paralele sš aż nadto czytelne w œwiadomoœci zbiorowej organizujšcej polskie życie społeczne. Powtarzamy za Mickiewiczem, że naród polski od poczštku do końca jest wierny Bogu, nigdy nie uczynił nic złego, pragnšc tylko wišzać narody we „wspólnotę Wiary i Wolnoœci". Polska to po prostu Wolnoœć, która jak u schyłku XVIII wieku została ukrzyżowana przez uschłe ludy Europy, tak dziœ jest krzyżowana dalej. Stany Zjednoczone sš zaœ postrzegane w tym kontekœcie jako drugie na œwiecie ucieleœnienie Wolnoœci, jedyny brat Polski, z którym Polska musi i chce stać, by zmartwychwstać ostatecznie i stać się przywódcš, zbawicielem i odnowicielem œwiata.

Donald Trump, który jest ucieleœnieniem Ameryki, a do tego nie ma w sobie niemocy i układnoœci politycznej poprzednika, na placu Krasińskich powiedział Polakom, że właœnie tak jest. Wbił Polaków w mit, mordujšc wszelkie i tak wštłe zarodki racjonalnej myœli polskiej. Powiedział Polakom to, co chcieli usłyszeć, by tkwić w swym samozadowoleniu wyrażanym podczas przemówienia niemalże po każdym zdaniu przecišgłym jękiem rozkoszy zarówno przez zgromadzony lud, jak i œwiatłych jego przedstawicieli. Będš teraz mogli uspokoić w sobie i stłumić wszelkie kiełkujšce zarodki wštpienia albo rozgrywać politycznie to mitologiczne zaczadzenie, bo przecież słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych sš wyroczniš, sš nieomylne, dajš nieograniczone gwarancje prawdziwoœci. Dajš poczucie wyższoœci rodzšce pogardę dla wszystkich innych, którzy z założenia sš wrogami

To najsmutniejszy efekt tej przemowy.

Obudzić demony

Nie kwestionuję potrzeby odnowy wartoœci i duchowoœci w życiu społecznym i politycznym Polski, Europy i œwiata. Jestem całym sobš jej zwolennikiem. Ćwierć wieku temu głosił je zawzięcie Jan Paweł II, na którego również mniej lub bardziej koniunkturalnie w Warszawie powołał się Trump, w wielu swoich homiliach, które rodziły równie bezrozumne fale skandowań. Jan Paweł II próbował nauczać. Donald Trump tylko schlebia. Jan Paweł II próbował postawić Polakom trudne pytania i trudne wymagania. Donald Trump wprawił ich w samozadowolenie. Widać inne były nadzieje i inny cel. Jan Paweł II pragnšł jak Chrystus podnieœć ducha ludzkiego do prawdziwej Wolnoœci, która jest ciężkim zadaniem. Pragnšł zobaczyć w człowieku jego wielkoœć dziecka Bożego. Donald Trump chciał obudzić demony wolnoœci, wolnoœć pozornš. Smutne jest to, że jeœli już korzystamy z tradycji romantycznej, to nie jest to odwołanie do myœli Norwida, którego przecież tak cenił papież Polak, a który ubolewał, że w Polsce każdy czyn za wczeœnie, a każda ksišżka za póŸno. Ale Norwid był ćwierć wieku młodszy od Mickiewicza, miał innš perspektywę. Wiedział, czym to się skończyło.

Smutne jest także to, że wbrew temu, co nam się wydaje, po raz kolejny w dziejach Polski na własne życzenie jesteœmy na uboczu rzeczywistych problemów œwiata. Tkwimy we własnych mitologiach, rozdrapujemy rany, zajmujemy się sobš, podczas gdy paręset kilometrów od Warszawy problemy i perspektywy sš kompletnie inne i to one nadadzš kształt naszemu œwiatu, a my jak Rzecki będziemy oczekiwać młodego Napoleona, ekscytujšc się swš anielskš duszš.

Autor jest doktorem nauk humanistycznych, politologiem i filozofem. Wykłada na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL