Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Bez Nowoczesnej opozycja też przeżyje

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Najważniejsze, kto w wyborach parlamentarnych zajmie trzecie miejsce

Największy kryzys dotknšł Nowoczesnš w obliczu najtrudniejszych dla niej wyborów, czyli walki o miejsca w samorzšdach. Partia, która nie ma wielu aktywnych członków, struktur w każdym powiecie, w zamian za to ma problemy finansowe i kłopot z odejœciem założyciela, nie ma szans na dobry wynik w elekcji tak skomplikowanej i ciężkiej, jak wybory samorzšdowe. To pokazuje dramat obecnych liderek tej formacji.

Słaba pozycja Lubnauer

Oczywiste już się wydaje, że Nowoczesna nie może i nie chce iœć samodzielnie do wyborów samorzšdowych, bowiem jest na nie zbyt słaba. Jest skazana na sojusz z Platformš Obywatelskš. I w nim musi już pozostać. Wie o tym Katarzyna Lubnauer, ale wie także Grzegorz Schetyna. Dlatego będzie mógł zaoferować Nowoczesnej o wiele mniej niż jeszcze tydzień wczeœniej. Po prostu – pozycja negocjacyjna Lubnauer znaczšco się obniżyła i dziœ musi zadowolić się słabszš ofertš niż przed ostatnimi odejœciami.

Stan ten trwać będzie prawdopodobnie także po jesieni – wówczas także Nowoczesna będzie wchłaniana systematycznie przez większš od niej PO. Wybory do europarlamentu sš jakby stworzone dla takiej formacji, jak partia Lubnauer (niższa frekwencja, idš do nich raczej wyborcy z dużych miast, potrzeba jedynie 13 znanych nazwisk jako liderów list okręgowych, niskie sš wymogi rejestracji), ale Nowoczesna jako ważny podmiot na polskiej scenie politycznej chyba do nich nie dotrwa. Z punktu widzenia interesów Lubnauer lepiej byłoby negocjować zjednoczenie ze Schetynš już po tej elekcji, ale na to szef PO prawdopodobnie się nie zgodzi i zażšda wspólnego startu.

W ten sposób sojusz PO z Nowoczesnš stanie się faktem; sojusz na warunkach podyktowanych przez Schetynę. Może on być mniej czy bardziej upokarzajšcy dla Lubnauer i jej ludzi, ale już wiadomo, kto jest liderem opozycji i kto sporzšdzi umowę o współpracy, a kto jš jedynie będzie musiał podpisać.

W ten sposób ukształtuje się jeden z bloków opozycyjnych – centrowo-liberalny. Nie jest to idealne miejsce dla liderek Nowoczesnej, ale nie mogš one za bardzo grymasić, bo ich partia zaczyna mieć problemy z przekraczaniem w sondażach progu pięciu procent, a w takiej sytuacji zaczyna się masowy odpływ członków, brak ich aktywnoœci, kruszenie się klubu parlamentarnego, kłopoty z wpłacaniem składek członkowskich itp. Wiem, bo sam byłem wiceprezesem dwóch partii, które były w tej sytuacji i dokładnie pamiętam, jak trudno wówczas utrzymać sterownoœć całej formacji. Dlatego Lubnauer i Gasiuk-Pihowicz będš musiały zgodzić się na rolę junior partnera dla PO i w ten sposób uratować siebie i swoich ludzi.

W opozycji zaczyna się jednak kształtować także zarys drugiego bloku: centro-lewicowego. Jego œrodkiem winien być SLD, który w sondażach systematycznie osišga wyniki około 10 proc. Gdyby został wsparty przez inne siły lewicowe, a także przez secesjonistów z Nowoczesnej pod przywództwem Ryszarda Petru, oraz takie postaci, jak Robert Biedroń czy Barbara Nowacka, to wówczas taki blok miałby szansę na osišgnięcie kilkunastu procent.

To jednak na chwilę obecnš political fiction, bowiem niechęci osobiste liderów lewicy uniemożliwiajš realizację tego scenariusza. Nie można wykluczyć, że w tym miejscu sceny politycznej dojdzie jednak do jakiejœ integracji i powstanie koalicja opozycyjna wobec rzšdzšcych, co oczywiste, ale także konkurencyjna wobec sojuszu PO z Nowoczesnš.

Zła wiadomoœć dla rzšdzšcych

Sš jeszcze PSL i Partia Razem – o ile ta pierwsza formacja ma swoje stabilne struktury, doœwiadczenie polityczne, œrodki finansowe i klub parlamentarny, co pozwoli jej powalczyć o wejœcie do nowego Sejmu, o tyle to drugie ugrupowanie chyba jednak pozostanie na marginesie zarówno polskiego życia politycznego, jak i jednoczšcej się opozycji.

Tego typu ukształtowanie obozu opozycyjnego wcale nie jest dobrš wiadomoœciš dla rzšdzšcych. Idšc bowiem w trzech blokach (PO z .N, SLD z sojusznikami, PSL samodzielnie), partie będšce konkurencjš dla PiS mogš œcišgnšć z rynku politycznego wszystkie głosy niechętne rzšdzšcym. Wyborca krytycznie nastawiony do władzy będzie mógł zagłosować na centro-liberalny sojusz Schetyny z Lubnauer, lewicowš zbieraninę wokół Czarzastego oraz na ludowców. Taki układ może być bardziej korzystny, niż postulowane zjednoczenie wszystkich ze wszystkimi, które jest suflowane przez niektórych krytyków rzšdu, bowiem gdyby do niego doszło, to jednak znalazłoby się wielu wyborców, którym nie w smak byłby taki ideologiczny i polityczny miszmasz. Tego typu zjednoczenia dajš premię za integrację i przynoszš efekt synergii, ale nie mogš być zbyt szerokie, bo wówczas odstraszajš swojš bezideowoœciš i ideologicznš rozcišgliwoœciš. Pójœcie trzema blokami może być bardziej skuteczne, niż szukanie na siłę formuły jednoczšcej wszystkie podmioty opozycyjne.

Zwłaszcza że obóz przeciwny także pójdzie w dwóch, a może nawet w trzech blokach – pierwszy to oczywiœcie koalicja PiS, SP i Porozumienia, która dziœ jest u władzy, choć nie można wykluczyć, że któreœ z dwóch stronnictw sojuszniczych, czyli partii Ziobro i Gowina, zostanie jednak zrzucone z sań w cišgu najbliższych kilkunastu miesięcy. Drugi blok to Kukiz'15, który jest de facto sojusznikiem rzšdu i jest oczywiste, że gdyby dostał się do przyszłego Sejmu, to będzie mu bliżej do Kaczyńskiego niż do Schetyny. Wreszcie nie należy zapominać o partii Janusza Korwin-Mikkego, która – gdy jest uwzględniania w sondażach – ociera się o próg 5 proc. W czasie kampanii wyborczej zawsze zyskuje, bo prócz swoich zwyczajowych kanałów komunikacji, czyli przede wszystkim internetu, ma do dyspozycji media tradycyjne, do których w owym czasie muszš być zapraszani jej przedstawiciele.

Kto minimalnie pod progiem?

W sondażu IBRiS, opublikowanym w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej", trzy bloki opozycyjne majš minimalnie większe poparcie niż Zjednoczona Prawica oraz Kukiz'15 (nie uwzględniono partii Wolnoœć). To zresztš stan potwierdzany przez inne tego typu badania. To zaœ oznacza, że niezwykle ważne dla tego, kto będzie rzšdził Polskš po 2019 roku, jest nie tylko to, jaka partia wygra wybory (choć metoda d'Hondta premiuje zwycięzcę), ale także jak rzšdzšcy i opozycja zagospodarujš wszystkich wyborców. Żeby sprawować władzę po następnej elekcji parlamentarnej, nie wystarczy bowiem ich wygrać, ale trzeba będzie mieć także z kim współrzšdzić. Dlatego tak ważne jest to, kto wejdzie na trzecim i czwartym miejscu, a kto znajdzie się minimalnie pod progiem. O tym zaœ mogš decydować ułamki procentów, jak stało się w 2015 roku w przypadku Lewicy Razem czy partii KORWiN, którym do przekroczenia progów zabrakło mniej niż pół procent głosów.

Rozpad Nowoczesnej wcale zatem nie musi oznaczać katastrofy dla opozycji i powodów do radoœci dla władzy. Wszystko w tej chwili jest możliwe i to od mšdroœci zarówno liderów opozycji, jak i strategów rzšdu zależy, jaki będzie ostateczny wynik wyborczej konfrontacji w obecnym i w przyszłym roku.

Jasne jest to, że PiS najlepsze czasy ma za sobš, a bój o przywództwo opozycji został rozstrzygnięty na korzyœć PO. Wiele jednak zależy od tego, co będzie działo się tuż za liderami, czyli za partiami Kaczyńskiego i Schetyny. Żeby zakończyć paradoksem – o tym, który z nich będzie rzšdził po 2019 roku, zdecydujš umiejętnoœci polityczne Kukiza, Korwin-Mikkego, Czarzastego i Kosiniaka-Kamysza.

Autor jest doktorem politologii na Uniwersytecie Œlšskim

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL