Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Talaga: Lepsza Unia niż żywot wasala

Zarówno premier Mateusz Morawiecki jak i wiceprzewodniczšcy Komisji Europejskiej Frans Timmermans szukajš kompromisowego rozwišzania sporu o stan praworzšdnoœci
AFP, Janek Skarzyński
Polska nie ma potencjału i zasobów do samodzielnego funkcjonowania na arenie międzynarodowej

Dobrze się dzieje na linii Polska – Unia Europejska. Zarówno nasz rzšd, jak i Komisja Europejska szukajš kompromisowego rozwišzania sporu o stan praworzšdnoœci. Koncyliacyjny styl tych rozmów pokazuje, jak daleko zabrnęliœmy w œlepš uliczkę, wytaczajšc przeciw Unii ciężkie działa. Nie dlatego bynajmniej, że byliœmy aroganccy. W arogancji bowiem nie ma nic złego – ot, jedno z wielu narzędzi dyplomacji. Złe było to, iż byliœmy nieskuteczni, więcej straciliœmy, niż zyskaliœmy. Dlatego poprawa relacji z Uniš stała się palšcš koniecznoœciš.

Polityka europejska nie może być pochodnš polityki wewnętrznej, a tak się działo. Unia Europejska to filar bezpieczeństwa naszego państwa, majstrowanie przy nim, podpiłowywanie go jest działalnoœciš antypaństwowš. Można Unii nie lubić, można niš pogardzać, ale mamy, co mamy. UE (i NATO) to wolna, w miarę bezpieczna Polska, bez Wspólnoty będziemy skazani na los wasala – Rosji lub Niemiec.

Fakty to fakty

Sš one jednoznaczne. Polska nie ma potencjału i zasobów do samodzielnego funkcjonowania na arenie międzynarodowej, a co dopiero do budowania wokół siebie bloku państw. Jesteœmy państwem œredniej wielkoœci o œredniej populacji i PKB. Nasza gospodarka uzależniła się od europejskiego rynku, ma niski wskaŸnik innowacyjnoœci, nie stworzyliœmy żadnego przedsiębiorstwa – championa w skali globalnej. Robotyka, sztuczna inteligencja, procesory, satelity – to cišgle egzotyka, a nie istotna gałšŸ gospodarki. Naszych uczelni zabrakło w pierwszej pięćsetce rankingu szanghajskiego. Ta sytuacja jest po częœci dziedzictwem PRL, po częœci zaniechań władzy i społeczeństwa w przebudowie państwa po 1989 r.

Polska jest cały czas na dorobku i swojš pozycję musimy budować. Daleko nam wcišż do czołowych państw europejskich, ale mamy i szansę, i historycznš okazję, by do nich dołšczyć. Potrzebne jest nam jednak do tego spokojne reformowanie państwa i budowa silnej gospodarki, a nie dyplomatyczne, historyczne czy tożsamoœciowe szarże. Najczęœciej zresztš prowadzone nie w tym kierunku, co trzeba, i nie na tego, co trzeba.

Jak ulał psuje do nas strategia chińskiego przywódcy Deng Xiaopinga – budować siłę, nie konfliktujšc się z nikim, nie ujawniać swoich prawdziwych aspiracji. Cicho i do przodu, niezauważenie. Deng sformułował jš w 1979 r., dopiero od dwóch – trzech lat, czyli po trzech dekadach, Chiny zaczęły od niej odchodzić. Wtedy, kiedy stały się drugš gospodarkš œwiata, nieusuwalnym filarem œwiatowego handlu i produkcji.

Polska w skali Europy musi dopiero zbudować swój potencjał, aby zaczšć uprawiać agresywnš politykę zagranicznš, wczeœniej będzie ona skazana na porażkę.

Oddano nam cywilizację

W takiej sytuacji jesteœmy skazani na funkcjonowanie w blokach międzynarodowych – UE i NATO, które dajš nam osłonę. Sš one wręcz błogosławieństwem. Kiedy spojrzeć w głšb polskiej historii, nigdy nie mieliœmy tak dobrej osłony międzynarodowej. Owszem, w epoce naszej chwały nie potrzebowaliœmy jej, ba – sami ochranialiœmy innych. Kiedy jednak potęga Rzeczypospolitej przeminęła jakieœ 300 lat temu, zaczęliœmy gwałtownie potrzebować osłony. Dała nam jš carska Rosja, wiadomo za jakš cenę – unicestwienia.

Właœnie perspektywa historyczna każe nam hołubić Unię Europejskš, wyciszać wszelkie spory, nawet akceptować daleko idšce kompromisy, jeœli to konieczne, by po pierwsze – pozostać w niej na równych prawach, po drugie – aby sama Unia ocalała i zachowała żywotnoœć.

Uczciwa ocena ćwierćwiecza niepodległoœci pokazuje, jak wiele otrzymaliœmy od Wspólnoty. Idšca w dziesištki miliardów euro pomoc w ramach polityki rolnej czy wspierania biedniejszych regionów nie stoi na czele benefitów – bo to tylko pienišdze.

Wspólnocie zawdzięczamy przede wszystkim implementację wykształtowanego przez niš prawodawstwa. To ona przetransferowała do nas na powrót zachodniš cywilizację. Właœnie europejskie prawo i zagraniczny kapitał rozbiły w Polsce nomenklaturowo – mafijny biznes. Bez tej implementacji bylibyœmy państwem oligarchicznym, gdzie rzšdzš zwišzki przestępcze i przemoc, jak dzisiejsza Ukraina. Posolidarnoœciowe elity polityczne były za słabe, by rozbić układ ukształtowany pod koniec komunizmu. Okazał się on jednak stanowczo za słaby na potęgę Wspólnoty. Ona właœnie wymusiła transformację polskiej gospodarki (dokonaliœmy jej w ramach starań o członkostwo). Wreszcie to Unia ustabilizowała sytuację politycznš w Europie Œrodkowej, tworzšc bardzo korzystne dla Polski ramy polityki międzynarodowej.

Ambasador Repnin

W naszym pożyciu z UE nie zabrakło i ciemniejszych stron. Musieliœmy zrezygnować z częœci naszej suwerennoœci, przyjmujšc traktat lizboński. Musieliœmy także otworzyć gospodarkę na konkurencję ze strony przedsiębiorstw zachodnich, znacznie potężniejszych od naszych rodzimych, uzależniliœmy się od obcego kapitału. Wysoka cena, ktoœ powie. Owszem, ale warta zapłacenia za bezpieczeństwo.

Dokładnie 250 lat temu w Warszawie zakończył obrady tzw. sejm repninowski, na którym obradowali posłowie otoczeni przez rosyjskie wojska nasłane przez ambasadora Repnina. Rzeczpospolita wcišż rozcišgała się od morza do morza, była czołowym eksporterem zboża w Europie, miała potencjał demograficzny i gospodarczy przewyższajšcy (w porównaniu uwzględniajšcym realia historyczne) obecnš Polskę. Nie miała jednak sojuszników, nie była członkiem żadnego bloku. Trwała sama, niezdolna do zreformowania się. Od tego czasu Rzeczpospolita cierpiała z krótkš przerwš po 1918 r. – w jawnej lub skrywanej niewoli.

Rzecz w tym, by już nigdy tak nie było, by wolna Polska przeżyła znacznie dłużej niż 21 lat. Skoro nie mamy jeszcze wystarczajšcego potencjału, by obronić się sami, chuchajmy i dmuchajmy na UE, budujšc pod jej osłonš własnš siłę. Dwa i pół stulecia temu Unii nie było, był za to naród niezdolny do stawienia czoła wyzwaniu. Był też Repnin.

Autor jest dyrektorem ds. strategii Warsaw Enterprise Institute. Artykuł oddaje jego prywatne poglšdy

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL