Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Wygnański: Pienišdze to niska cena za przyszłość

Fotorzepa, Ryszard Waniek
Musimy nauczyć się być ze sobš, bo przemoc już szarpie za łańcuch – mówi Kuba Wygnański, socjolog

Rzeczpospolita: Rzšd wycofał się z pomysłu zmiany przepisów dotyczšcych zbiórek publicznych, zgodnie z którymi minister spraw wewnętrznych mógł blokować organizacjom takie zbiórki, których celów nie akceptował. Trzeci sektor czuje się zwycięzcš tej bitwy?

Kuba Wygnański: Nasz sektor nazywa się pozarzšdowy, a nie antyrzšdowy... Ale w oczach władzy zawsze możesz znienacka okazać się radykałem czy wichrzycielem. Co do zbiórek publicznych bardzo się cieszę, że rzšd się wycofał ze swoich planów. Ustawa w jej obecnym kształcie jest dobra, a sposób, w jaki była kilka lat temu przygotowana, był przykładem zgoła modelowej praktyki partycypacji społecznej w procesie stanowienia prawa. Pracy nad ustawš towarzyszyły rzetelne konsultacje, organizacje wspólnie zabiegały o możliwie najlepsze rozwišzania. Rzšd był otwarty na korygowanie swoich wyjœciowych pomysłów. Ostatecznie w ustawie ograniczono nadmierne, arbitralne uprawnienia administracji, zaufano też obywatelom, że wiedzš, co robiš i jakie cele chcš wspierać. Radykalnie uproszczono procedurę rejestracji zbiórek publicznych... I nagle ktoœ motywowany potrzebš politycznej kontroli nad finansowaniem niezależnych inicjatyw obywatelskich postanowił, że w każdej chwili będzie mógł wyłšczać im wtyczkę. Nikogo nie pytał o zdanie, nie zbudował żadnej wiarygodnej argumentacji uzasadniajšcej to posunięcie. Więc to sukces wielu organizacji i obywateli, którzy zmobilizowali się do oporu przeciwko tym pomysłom. Ale przez moment było niebezpiecznie.

Dlaczego?

Pienišdze przekazywane przez obywateli sš wyrazem preferencji dotyczšcych poszczególnych legalnych inicjatyw. Nie ma powodu, dla którego darowizny wpłacane na ich rzecz, na ulicy, anonimowo i nieskutkujšce żadnymi korzyœciami podatkowymi, miałyby być przedmiotem nadmiernej kontroli ze strony administracji. Owszem ich wynik musi być jawny, tak jak wydatki (to zapewnia obecna ustawa), ale pomysł, że minister może blokować zbiórki albo przejmować zgromadzone w nich œrodki, budzi zrozumiały sprzeciw – zarówno organizacji (m.in. WOŒP, Forum Darczyńców), jak i obywateli.

To doœć oczywiste, że różne działania podejmowane przez organizacje społeczne wymagajš pieniędzy. Jedno Ÿródło to redystrybucja podatków, czyli dostęp do pieniędzy publicznych, drugie Ÿródło to sš pienišdze, które mogłyby zarabiać same organizacje, ale dla wielu z nich to droga niedostępna, a dla innych niechciana. Trzecie i w pewnym sensie najzdrowsze Ÿródło pozarzšdowej diety to sš pienišdze pochodzšce wprost od obywateli. Sš one rodzajem legitymizacji działań.

To ważne szczególnie teraz, kiedy budowana jest obraŸliwa dla organizacji insynuacja, że ich finansowanie z zagranicznych Ÿródeł, np. takich jak œrodki G. Sorosa czy innych prywatnych fundacji, czy nawet rzšdów, wskazujš na nieomal agenturalny charakter działań. Kompletne bzdury.

Organizacje prawicowe i koœcielne mogš teraz liczyć na większš stabilnoœć finansowš?

Teoretycznie wszystkie takie œrodki powinny przechodzić przez transparentne i uczciwe systemy grantowe lub zlecenia. Pamiętajmy, że organizacje wykonujš liczne zadania publiczne, np. prowadzš hospicja czy schroniska, albo działania edukacyjne itd. Takie organizacje na całym œwiecie korzystajš ze œrodków publicznych. Zresztš zapisana w naszej konstytucji zasada pomocniczoœci o tym właœnie mówi. W Polsce skala takich transferów jest też relatywnie nieduża. Dla porównania np. w niemieckim Caritas pracuje ok. 700 tys., osób. Jest to organizacja wykonujšca właœciwie prawie wszystkie usługi opieki nad osobami starszymi w Niemczech (tam także obowišzuje zasad pomocniczoœci i jest traktowana poważnie).

Ale prawo mamy dobre?

Polska wykonała wielkš pracę: będziemy niedługo obchodzić 15-lecie ustawy o pożytku publicznym. Prace nad niš trwały siedem lat, a uchwalono jš prawie jednogłoœnie. Ta ustawa stanowi, że wszystkie pienišdze wydawane sš zgodnie z kilkoma zasadami, takimi jak m.in. jawnoœć, konkurencja, brak konfliktu interesów. Każdy organ samorzšdu i administracji rzšdowej powinien uchwalać coroczny program współpracy z organizacjami. Polska była stawiana za wzór rozwišzań w tym zakresie. Ostatnio jest jednak gorzej. Niektóre organy administracji rzšdowej używajš œrodków publicznych do swoistego zarzšdzania sektorem. Często ze złamaniem elementarnych zasad poprzez ręczne sterowanie administracja zaczyna nagradzać swoje organizacje i karać (wręcz głodzić) te, które z niš nie sympatyzujš lub realizujš cele, które władza uznała za niepopularne. Najpierw dotknęło to organizacje zajmujšce się migracjami. Jest to haniebne, tym bardziej że to nawet nie sš pienišdze polskie, tylko Unii Europejskiej. MSWiA od dwóch lat w praktyce odcięło te organizacje od wsparcia. Także te zajmujšce się zwalczaniem przemocy wobec kobiet – choćby Centrum Praw Kobiet – czy kwestiami przemocy w stosunku do dzieci tak – jak Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Na szczodre wsparcie mogš liczyć organizacje wspierajšce rzšd. Ostatnio głoœno było o organizacjach zwišzanych z ojcem Rydzykiem, Klubami „Gazety Polskiej" i wielu innych.

Jakie sš więc strategie przetrwania dla organizacji?

Paradoksalnie pojawiła się także mobilizacja wœród organizacji. Klimat się zmienia – być może czeka nas epoka lodowcowa, więc i reguły przetrwania muszš być inne. Wiele organizacji zabiega o to, by w możliwie największym stopniu oprzeć się na dobroczynnoœci osób indywidualnych. Myœlę np. o takich organizacjach jak Sieć Obywatelska Watchdog, Fundacja Batorego, Oko.press czy wreszcie Fundusz Obywatelski. Wiele tych instytucji apeluje do ludzi: jeœli wierzycie w to, co robimy, wspierajcie nas.

Co z mechanizmem 1 proc.? To miał być pomysł finansujšcy wykonywanie ważnych społecznie zadań...

Wiele organizacji, zwłaszcza takich, które nie sš przychylne dla tego, co się dzieje nie może liczyć na wsparcie rzšdu a często nawet samorzšdu, ani też na filantropię firm. Te ostatnie bardzo często sš oportunistyczne, dobrze wiedzš, na co maja płacić i jakie wydarzenia sponsorować, gdzie wykupić reklamę tak, aby się opłacało i aby nie mieć kłopotów. Spółki skarbu państwa płacš po prostu na Polskš Fundację Narodowš i już. Zresztš od dawna poziom filantropii korporacyjnej był w Polsce niski i to mimo tego, że darowizny na rzecz celów społecznych mogš odliczać od podstawy opodatkowania w wysokoœci do 10% przychodów.

W tej sytuacji pozostaje liczyć na wsparcie ze strony osób indywidualnych. Ono może mieć 3 formy. Zbiórki publiczne (o tym była mowa), darowizny (w tym przypadku można je odliczać od podstawy opodatkowania z limitem 6% przychodu) i wreszcie tzw. 1% PIT. Jeszcze przez miesišc będziemy wypełniać PIT, więc warto temu mechanizmowi poœwięcić nieco uwagi. Warto zaczšć od tego, że 1% PIT to nie jest filantropia. To jest możliwoœć współdecydowania o przeznaczaniu pieniędzy publicznych. To szczególny rodzaj budżetu partycypacyjnego.

Kiedy wymyœlaliœmy ten mechanizm 15 lat temu, nie spodziewaliœmy się jednak tego, co się stało. We wszystkich krajach, gdzie pomysł ten jest praktykowany opiera się na przekonaniu, że istniejš instytucje publiczne pełnišce ważne funkcje publiczne, co, do których niestosowne byłoby, aby o przeznaczeniu œrodków na ich rzecz decydowali urzędnicy lub politycy i dlatego takš decyzję powinni podejmować obywatele. Takimi instytucjami sš np. koœcioły (to w stosunku do nich w pierwszej kolejnoœci stosowano ten mechanizm np. we Włoszech). Na Litwie poprzez ich mechanizm 2 procent finansowane sš też partie polityczne. Ależ u nas by się zmienił system, gdyby, co roku podejmować osobiœcie decyzje, na jaka partie przeznaczam pienišdze! Ostatecznie jednak w kilku krajach Europy Œrodkowej i Wschodnie mechanizm ten wprowadzono dla wspierania organizacji pozarzšdowych. To miała być taka proteza wspierajšca bardzo słabš autentycznš filantropię.

Ale organizacje narzekajš na ten sposób finansowania...

Mechanizm 1 proc. w Polsce został wymyœlony do finansowania działań trudnych, wrażliwych na polityczne wahnięcia. Miał dawać niezależnoœć od państwa. To jest przecież szalenie ważne dla organizacji, np. badajšcych przebieg wyborów, czy innych organizacji strażniczych, by nie były one podejrzewane o bycie finansowanymi wprost przez państwo. Ogromnej kultury politycznej wymaga, by rzšd dawał pienišdze na organizacje, które majš za zadanie kontrolowanie go. To taki system immunologiczny. Teraz jest on wyłšczony. Partia rzšdzšca jawnie łamie konstytucję, przejmuje media, ogranicza wolnoœć zgromadzeń, likwiduje niezawisłoœć sšdów... Zaraz wszystkie bezpieczniki demokratyczne zostanš wyłšczone! W tej sytuacji ochrona organizacji jest bardzo ważna, a 1 proc. PIT potencjalnie mógłby być tu istotny, ale jest z nim wiele kłopotów.

Przecież coraz więcej podatników wpłaca pienišdze?

Te ponad 500 mln w olbrzymiej większoœci idzie na indywidualne œwiadczenia poprzez subkonta. Niewiele już z tym można zrobić. Poœrednicy organizujšcy ten proceder sš potężni, a wiele osób żyje w takiej desperacji, jeœli chodzi o los ich bliskich, często małych dzieci, że trudno się dziwić, że używa tego systemu, aby im pomóc. Żeby to zmienić, trzeba by wpierw ustanowić inny fundusz, np. na walkę z rzadkimi chorobami, modernizować NFZ itd.

System 1 proc. PIT jest więc zawodny. Miał wyrównywać szanse potrzebujšcych, ale tego nie robi. Zbieranie œrodków przez indywidualne osoby skutkuje spełnianiem się tzw. proroctwa Mateusza: „Ci, którzy majš więcej, będš mieli jeszcze więcej". Bo wyobraŸmy sobie, że przypadek ciężkiej choroby zdarzy się w rodzinie kogoœ, kto np. pracuje w banku. Jego możliwoœci dotarcia w sieci do zamożnych przyjaciół i współpracowników, użycia mediów społecznoœciowych, a nawet profesjonalnej „reklamy" sš nieporównanie większe niż kogoœ, kto mieszka w małej miejscowoœci i np. samotnie mierzy się z opiekš nad osobš chorš. To skutkuje szczególnym „urynkowieniem nieszczęœcia", w którym nieszczęœcie jednych musi walczyć na „bazarze współczucia" z nieszczęœciami innych. Tak nie powinno być. Ale takie działania chwytajš za serce – przekaz jest coraz bardziej brutalny i zmierza do emocjonalnego szantażu – „dasz pienišdze albo umrę". W takiej sytuacji namawianie do wpłacania pieniędzy na wspólne inicjatywy, takie jak Fundusz Obywatelski, jest co najmniej trudne.

Na czym polega Fundusz Obywatelski?

Zbieramy fundusze na to, aby przekazać je innym – na różne inicjatywy. Przez pierwsze dwa lata zebraliœmy pół miliona złotych, w tym z 1 proc. PIT. Pienišdze te rozdzielamy w otwartych konkursach na rzecz lokalnych inicjatyw obywatelskich (tam trudno zebrać œrodki, a odwaga wymaga znacznie większej ceny). Fundusz wspiera obywatelskie działania na rzecz ochrony praw obywatelskich, reguł ustrojowych, ograniczania przemocy w życiu publicznym, wreszcie czegoœ, co nazywamy odbudowywaniem tkanki łšcznej zdolnoœci do komunikacji czy wręcz koegzystencji mimo dzielšcych nas różnic. W Polsce jest wielu inżynierów i interesariuszy konfliktów, ale wierzymy, że jest coraz więcej ludzi, którzy sš zmęczeni konfliktem. Fundusz szuka pomysłów na to, by ograniczać konflikty na tle politycznym: w rodzinach, lokalnych społecznoœciach, w kraju. Musimy szukać metod, żeby się jakoœ skleić na nowo i umieć się komunikować ze sobš. Rozumieć się raczej, niż oceniać. Nauczyć się uznawać, że mamy prawo do odmiennoœci opinii. Szukać tego, co nas łšczy, a nie tego, co nas dzieli. Być razem przy stole, a nie w internetowych plemionach. W Polsce przemoc już czai się za rogiem, już szarpie łańcuch, jak się urwie, będzie za póŸno. Zróbmy wszystko, żeby to się nie zdarzyło, i wspierajmy tych, którzy starajš się zrobić to dla nas i za nas. Pienišdze to najniższa cena za to, żeby dbać o wspólnš przyszłoœć. Wszyscy, którzy chcš wspierać Fundusz Obywatelski, wszystkie informacje znajdš pod adresem: funduszobywatelski.pl.

Kuba Wygnański – socjolog, uczestnik obrad Okršgłego Stołu, badacz i współtwórca sektora pozarzšdowego w Polsce. Pomysłodawca Funduszu Obywatelskiego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL