Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Kołodko: Nowy pragmatyzm z chińskš charakterystykš

Czy Chiny pomogš znaleŸć rozwišzanie konfliktu wokół nuklearnego programu Korei Północnej? Na zdjęciu ubiegłotygodniowe spotkanie chińskiego prezydenta Xi Jinpinga (z prawej) z północnokoreańskim przywódcš Kim Dzong Unem.
AFP
W œwiecie toczy się wielka gra o racjonalizację globalizacji.

Tak jak ćwierć wieku temu w obliczu zakończenia zimnej wojny po rozpadzie Zwišzku Radzieckiego naiwnoœciš było oczekiwanie, że to Stany Zjednoczone, korzystajšc ze swej potęgi gospodarczej, w tym finansowej oraz politycznej i militarnej, „zbawiš œwiat" i zostanš jego postępowym przywódcš, tak naiwnoœciš obecnie byłoby spodziewanie się czegoœ podobnego po Chinach. Nie majš one na to ani œrodków, ani – w odróżnieniu od USA – chęci, o co niektórzy je podejrzewajš, a inni nawet oskarżajš.

Chiny bynajmniej nie pragnš œwiata zdominować, tylko wykorzystać globalizację z pożytkiem dla siebie i niekoniecznie kosztem innych, ale czasami wręcz im pomagajšc.

Druga zimna wojna

W tym między innymi celu Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych na tegorocznej, właœnie zakończonej sesji powołało nowe ciało, które ma się zajmować koordynowaniem pomocy gospodarczej Chin dla krajów uboższych. Stało się to niedługo potem, jak Stany Zjednoczone ostro obcięły swe œrodki na ten cel (Overseas Development Assistance, ODA) po to, aby móc zwiększyć wydatki zbrojeniowe. Rozkręcajš one w ten sposób nowy wyœcig zbrojny, w którym Chiny niestety też uczestniczš, bo zwiększajš w tym roku swój budżet wojskowy o 8,9 proc., a więc ich udział w dochodzie narodowym roœnie, ponieważ zakłada się zwiększenie PKB o 6,5 proc.

Co gorsza, Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę handlowš – zarówno z adwersarzami, jak i z politycznymi oraz militarnymi sojusznikami – której wygrać nie sš w stanie. Koniec końców wojny handlowe sprowadzajš się do tego, kto mniej straci, a nie kto więcej zyska. Prezydent Donald Trump po nałożeniu protekcjonistycznych ceł na import stali i aluminium ogłosił swš kolejnš decyzję o importowych cłach w wysokoœci co najmniej 60 miliardów dolarów na różnorodne chińskie towary poszukiwane przez amerykańskich konsumentów i producentów. Decyzje te zaszkodzš, a nie pomogš Stanom Zjednoczonym, choć odczuwalne to będzie dopiero po listopadowych wyborach, które mogš odebrać republikanom większoœć w amerykańskim Senacie.

Takie błędy w polityce gospodarczej nie tylko osłabiajš współpracę międzynarodowš i utrudniajš właœciwe ukierunkowanie nieodwracalnej globalizacji poprzez nadawanie jej bardziej inkluzyjnego charakteru, lecz pogarszajš i tak już złš sytuacjš na œwiatowej scenie. Jeszcze kilka lat temu, podczas prezydentury Baracka Obamy, niektórzy pokładali nadzieję na sprostanie piętrzšcym się globalnym wyzwaniom w swoistym, kierowanym pragmatyzmem sojuszu USA i Chin, jednak tzw. Chimeryka nie rozwinęła skrzydeł.

Bez twardego lšdowania

Zamiast tego zbieganie się militaryzmu z nacjonalizmem i protekcjonizmu z krótkowzrocznš zaœciankowoœciš spycha œwiat coraz bardziej na manowce drugiej zimnej wojny. Tę pierwszš wygrał Zachód, ale tej drugiej nie wygra; to już nie jest możliwe. Jaki będzie rezultat tego starcia, zasadniczo zależy od tego, jak sobie ze współczesnymi wyzwaniami radzić będš z jednej strony Stany Zjednoczone i Unia Europejska, a z drugiej Rosja i Chiny. Niebagatelnš rolę odegrajš także Indie, a i mniejsze kraje mogš tak sprawie pomóc, jak i jej zaszkodzić. Decydujšce wszak obok USA sš i będš Chiny.

Jedni wiele – obawiać się można, że zbyt wiele – obiecujš sobie po zakreœlonym przez Chiny z ogromnym rozmachem, ale wcišż jeszcze bez konkretów programie infrastrukturalnym pod nazwš Inicjatywa Pasa i Dogi, BRI w skrócie od angielskiej nazwy Belt and Road Initiative, popularnie okreœlanym jako Nowy Jedwabny Szlak, i jego regionalnymi odsłonami, jak zaadresowana do Europy Œrodkowo-Wschodniej, do Polski także, Inicjatywa 16+1.

Inni obawiajš się uzależniania od Chin, podkreœlajšc utrzymujšce się w wielu przypadkach duże deficyty handlowe oraz ryzyko nadmiernej penetracji rodzimych przedsiębiorstw i sektorów gospodarczych przez chiński kapitał. Jedni – zwłaszcza naiwni politycy, których niestety w żadnym kraju nie brakuje – nierealistycznie zakładajš, że Chiny pomogš im w rozwišzywaniu krajowych problemów, z którymi sami sobie nie radzš, jeszcze inni przestrzegajš, aby tym razem nie wpaœć w pułapkę zacišgania nadmiernych zobowišzań wobec Chin. Sš też i tacy – łšcznie z USA pod administracjš Donalda Trumpa – którzy najzwyczajniej Chin się bojš, bo nie potrafiš sobie poradzić z ich rosnšcš konkurencyjnoœciš.

Tak czy inaczej, spodziewać się można coraz większej obecnoœci Państwa Œrodka w procesach gospodarczych – inwestycyjnych i produkcyjnych, finansowych i handlowych – biegnšcych w innych częœciach œwiata. Choć twierdzenie o globalizacji z chińskš charakterystykš byłoby przesadne, to lekceważenie roli Chin we wpływie na przyszłoœć œwiatowej gospodarki byłoby naiwne. Rola Chin zwiększa się z roku na rok i tak też będzie w dajšcej się przewidzieć przyszłoœci.

Od kilkunastu już lat słychać o nadchodzšcym tuż-tuż „twardym lšdowaniu" chińskiej gospodarki, co miałoby polegać na radykalnym spadku wcišż bardzo wysokiego tempa wzrostu. Jak dotychczas wszak rzeczywistoœć zaskakuje i zadaje kłam czarnym prognozom. Przez dziesięć lat po kolei – od roku 2001 do 2010 – każdorazowo wzrost PKB przewyższał prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Podobnie jest w tej dekadzie. Także w ubiegłym roku wzrost PKB wyniósł więcej, niż prognozowano, bo aż 6,9 proc., ponaddwukrotnie przewyższajšc œredniš œwiatowš. Gdyby Chinom udało się utrzymać takš dynamikę przez kolejne lata, to już w 2026 roku osišgnęłyby taki dochód na głowę (PKB według parytetu siły nabywczej), jakim Polacy cieszš się w tym roku, a więc około 30 tysięcy dolarów. Tyle że tych chińskich głów wtedy będzie już ponad miliard 400 milionów...

Trwa zatem okres szybkiego tempa wzrostu chińskiej gospodarki, aczkolwiek już nie tak żwawo jak wczeœniej, i kraj ten jakoœ nie zamierza twardo lšdować. Wznosi się nadal w tempie, przy którym dochód prawie podwaja się co dziesięć lat. Jednakże na dłuższš metę Chiny zwolniš, a skalę tego zwolnienia chcš niwelować z jednej strony przesuwaniem się wewnštrz gospodarki od wielkiej ekspansji inwestycyjnej do wzrostu w większym stopniu cišgnionym przez konsumpcję, na zewnštrz zaœ zwiększajšc eksport kapitału i realizujšc rozmaite bezpoœrednie inwestycje zagraniczne. Jednych to raduje, bo potrzebujš kapitału i technologii, które Chiny posiadajš, innych martwi, bo relatywnie słabnie ich pozycja w œwiatowej gospodarce.

„Chinizm" globalny?

Inaczej niż w przyrodzie, w polityce i gospodarce żaden system nie jest czysty, zawsze bowiem mamy do czynienia z jakšœ ich mieszankš. Tak jest w przypadku Chin, gdzie sprzęgajš się ze sobš jeszcze nie do końca zlikwidowane elementy socjalistycznej gospodarki centralnie planowanej z elementami otwartej gospodarki rynkowej, gdzie przenikajš się wcišż znaczšce symptomy państwowego etatyzmu ze zliberalizowanš kapitalistycznš przedsiębiorczoœciš.

To bardzo ważne, że akurat w Chinach – tym tak wiele znaczšcym dla przyszłoœci œwiata kraju – coraz wyraŸniej do głosu dochodzi nowy pragmatyzm. Opowiadajšc się za globalizacjš przy wskazywaniu zarazem na imperatyw jej większej inkluzyjnoœci, dostrzegajšc nieodzownoœć zmniejszania skali nierównowagi handlowej i finansowej w œwiatowej gospodarce, troszczšc się nawet bardziej niż niektóre kraje wysoko rozwinięte o równowagę ekologicznš (skšdinšd do zakłócenia której wczeœniej sporo się przyczyniajšc), Chiny wchodzš powoli na œcieżkę polityki gospodarczej sugerowanš przez nowy pragmatyzm. Neoliberalizmu tam prawie nie ma, skorumpowanego kapitalizmu państwowego coraz mniej (choć cały czas za dużo), natomiast wštków zwišzanych z nowym pragmatyzmem coraz więcej.

Nikt bowiem na takš skalę i z takimi globalnymi konsekwencjami nie potrafi równie skutecznie zgrywać potęgi niewidzialnej ręki rynku z widzialnš rękš państwa. Lepiej robiš to tylko państwa nordyckie, także Kanada, ale ich wpływ na procesy biegnšce w œwiatowej gospodarce jest znikomy.

Toczy się wielka gra o racjonalizację globalizacji. To – obok kwestii bezpieczeństwa i troski o stan œrodowiska naturalnego – być albo nie być naszej cywilizacji. Chiny istotnie pomóc mogš we współkształtowaniu pożšdanego oblicza przyszłoœci, limitujšc piętrzšce się globalne zagrożenia i ryzyko wielkiej katastrofy daleko wykraczajšcej poza obszar ekonomiczny. A to œwiatu grozi, jeœli udałoby się ponownie skierować gospodarkę z jednej strony na neoliberalne tory business as usual, z drugiej natomiast, jeœli nie uda się opanować eskalacji nowego nacjonalizmu, także – a może zwłaszcza – tego gospodarczego Made in USA. Można wszakże mieć nadzieję, że nie stanie się ani jedno, ani drugie, a to w dużej mierze właœnie za sprawš Chin.

Jeœli obroniš one wolny handel przed zakusami ekonomicznych nacjonalistów, jeœli wraz z Uniš Europejskš i innymi krajami uratujš paryskie porozumienie w sprawie przeciwdziałania ocieplaniu klimatu i wyperswadujš Stanom Zjednoczonym karygodny zamiar wycofania się z tego projektu, jeœli inwestujšc w następnych dekadach biliony dolarów w Afryce i na Bliskim Wschodzie, stymulować będš tam wysokie tempo wzrostu, co poprzez poprawę warunków życia i przyhamowanie eksplozji demograficznej uratuje Europę przed dopływem dziesištków milionów imigrantów, jeœli pomogš znaleŸć rozwišzanie konfliktu jštrzšcego się wokół nuklearnego programu Korei Północnej, podobnie jak pomogły w przypadku Iranu, to wszyscy na tym skorzystamy.

Cztery wielkie „jeœli..."

Tych „jeœli" jest więcej. Największe z nich to ostrzeżenie, że jeœli Chiny nie uporajš się z syndromem demograficznym – jeœli rozumnie go nie pokonajš, posługujšc się trójczłonowymi działaniami w sferze polityki ludnoœciowej, sterowanej imigracji i technologii substytuujšcych pracę – to wyzwania wynikajšce z nieuniknionego starzenia się społeczeństwa zahamujš ich brawurowe kroczenie œcieżkš dynamicznego rozwoju gospodarczego. Jeœli to im się nie uda, to utknš gdzieœ po drodze realizacji œmiałego i optymistycznego planu zbudowania do połowy XXI wieku „wielkiego nowoczesnego kraju socjalistycznego, który będzie prosperujšcy, silny, demokratyczny, kulturowo zaawansowany, harmonijny i piękny", co optymistycznie zapowiedział Xi Jinping, chiński przywódca.

Ten plan planem pozostanie, jeœli – i to jest drugie wielkie „jeœli" – nie potrafiš trójczłonowymi działaniami w sferze edukacji, rozwoju regionalnego i transferów budżetowych odczuwalnie zmniejszyć skali zróżnicowania majštkowego i dochodowego, które jest większe niż nawet w wielu krajach tradycyjnie kapitalistycznych, łšcznie ze Stanami Zjednoczonymi. Obecne nierównoœci dochodowe w chińskim społeczeństwie sš nie do utrzymania.

Piękny to może być kraj, który jest czysty i cieszy swych mieszkańców pięknem nieskażonej przyrody, więc jeœli – to trzecie wielkie „jeœli" – Chiny chcš być piękne, cały czas będšc ogromnie zatłoczone, to muszš chronić œrodowisko naturalne i troszczyć się o równowagę ekologicznš. Sporo już czyniš w tej kwestii, ale jeœli nie zrobiš dużo więcej, to udowodniš, że nie sposób być brudnym i pięknym.

Wreszcie nie będzie żadnej harmonii i piękna, jeœli – i to jest czwarte wielkie „jeœli" – na fali swych olbrzymich osišgnięć gospodarczych i wzmacniania pozycji w œwiecie dałyby się ponieœć pokusie agresywnej polityki zewnętrznej i nieproszone usiłowały swój model narzucać innym bšdŸ dały się wcišgnšć w konflikty zagraniczne.

W długotrwałych procesach gospodarczych zawsze jest tak, że rozwišzywanie jednych problemów łšczy się z wyłanianiem się innych. Nie inaczej jest we współczesnym œwiecie. To dla wielu zaskoczenie i paradoks, ale dziœ w radzeniu sobie z piętrzšcymi się trudnoœciami bardziej niż na Stanach Zjednoczonych polegać można na Chinach. Nie trzeba się ich bać i zwalczać. Trzeba na nie liczyć i z nimi pragmatycznie współdziałać.

Autor jest profesorem ekonomii, wykładowcš Akademii Leona KoŸmińskiego. Autor m.in. czterech ksišżek i ponad 50 artykułów naukowych opublikowanych w języku chińskim. Międzynarodowy doradca Center for China and Globalization, goœcinnie wykłada na Uniwersytecie Normal w Pekinie

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL