Słowa, które nieustannie umykają

aktualizacja: 29.03.2016, 23:57
Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Media kontra biskupi.

REDAKCJA POLECA

Milczą – źle. Odezwą się – jeszcze gorzej. Ich słowa nie są bowiem takie, jakie przynajmniej część z nas chciałaby usłyszeć. Z ich wypowiedzi wyciągamy zatem tylko zdania kontrowersyjne, doszukujemy się podtekstów, zapisujemy ich do partii. Większą, i o wiele istotniejszą, część ich wypowiedzi zbywamy milczeniem. O wielu nie wspominamy wcale.

Pisząc te słowa, mam oczywiście na myśli polskich biskupów i całą rzeszę moich kolegów po piórze. W okresie świątecznym jest wśród ludzi mediów – szczególnie tych zajmujących się Kościołem – pewne wyczekiwanie. Z jakim przesłaniem tym razem wystąpią hierarchowie? Kogo zganią, a kogo pochwalą?

W tym roku napięcie było chyba jeszcze większe. Podsycała je gorąca atmosfera polityczna. Nie licząc pojedynczych, incydentalnych wystąpień kilku hierarchów, dotąd biskupi nie zabierali głosu w sprawie sporu o Trybunał Konstytucyjny, manifestacje KOD i opozycji. Niektórzy publicyści próbowali ich do tego namówić, ale biskupi wybrali milczenie.

Ale Triduum Paschalne oraz Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego to czas, gdy biskupi mają sporo okazji do publicznych wystąpień. Należało się zatem spodziewać, że pewne akcenty nawiązujące do aktualnej sytuacji społeczno-politycznej w ich homiliach się pojawią.

Żeby zobrazować owo napięcie, podam mały przykład. Wielki Piątek. Liturgia Męki Pańskiej w warszawskiej katedrze. W jednej z bocznych naw kłębi się tłumek dziennikarzy. Nerwowe ustawianie kamer, mikrofony przyklejone czarną taśmą izolacyjną do głośników. Każdy chce mieć dobre ujęcie i jak najlepszą jakość dźwięku. Liturgia zaczyna się o godz. 17 i zanim dojdzie do homilii, minie półtorej godziny. I kiedy wreszcie do ambonki podchodzi biskup, na twarzach dziennikarzy pojawia się wyraźne rozczarowanie. Wszyscy oczekiwali, że homilię wygłosi kard. Kazimierz Nycz. Tymczasem zrobił to bp Piotr Jarecki, warszawski biskup pomocniczy. Kamery znikają w mgnieniu oka, w ciszy kościoła daje się słyszeć dźwięk odrywanych od głośników plastrów. Do końca krótkiego kazania, a tym bardziej całej liturgii, żaden dziennikarz nie zostaje.

Być może to rozczarowanie sprawiło, że do opinii publicznej nie przedostały się słowa wygłoszone kilka godzin później przez warszawskiego metropolitę podczas drogi krzyżowej ulicami stolicy. Kard. Nycz mówił wówczas, że nikomu nie wolno zapominać o nienarodzonych dzieciach, które giną w łonach matek. I apelował do matek, ojców, lekarzy, pielęgniarek, położnych, a także polityków stanowiących prawo, „żeby nie musiał umierać Chrystus w śmierci tych niewinnych, nienarodzonych dzieci, żyjących pod sercami swoich matek".

Ze świątecznych wystąpień hierarchów wiele mediów wyłapało jedynie kontrowersyjne słowa abp. Michalika o „nowej targowicy"; pochwałę rządów PiS, której mieli dokonać abp Głódź i abp Gądecki. Na marginesie trzeba zauważyć, że teza metropolity przemyskiego o targowicy nie jest jego autorstwa. Przed tygodniem pojawiła się w jednym z felietonów na łamach tygodnika „Niedziela", ale wówczas nie wzbudziła emocji. Mniejsza jednak o to.

Umknęły nam ważne wystąpienia abp. Polaka, który w niedzielę w TVP Info mówił, że w sytuacji, gdy „brat występuje przeciw bratu, trzeba wzywać do opamiętania". Umknęły słowa kard. Dziwisza z Kalwarii Zebrzydowskiej, gdy w Wielki Piątek wzywał polityków do zakończenia polemik i mówił, że naród zmęczony jest podziałami: „Ojczyzna jest ważniejsza od partykularnych interesów partii". Umknęły słowa kard. Nycza, który podczas mszy rezurekcyjnej w podwarszawskim Lesznie mówił, że „bez jedności i współpracy nie można właściwie troszczyć się o Ojczyznę". Podobne wezwanie znalazło się też u abp. Michalika.

Słowa o jedności i dialogu, pracy na rzecz dobra wspólnego pojawiały się też w wystąpieniach innych hierarchów. Niektórzy odczytują je wyłącznie jako pochwałę PiS i ganienie opozycji. Za wszelką cenę chcą udowodnić, że Kościół stoi po jednej stronie. Ale to ślepa droga. Nie prowadzi do jedności, lecz pogłębia podziały.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE