Krzysztof Jurgiel: PSL będzie kłamać

aktualizacja: 30.03.2016, 00:01
Krzysztof Jurgiel
Krzysztof Jurgiel
Foto: Fotorzepa/Piotr Guzik

Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel o obrocie ziemią i o PSL, które „kłamało i będzie kłamać"

REDAKCJA POLECA

"Rzeczpospolita": Dlaczego PiS chce ograniczyć prawo własności nową ustawą w sprawie obrotu ziemią?

Krzysztof Jurgiel (PiS), minister rolnictwa i rozwoju wsi: Od wielu lat mieszkańcy wsi postulują, żeby nie dopuścić do wyprzedaży polskiej ziemi podmiotom zagranicznym. 1 maja kończy się okres ochronny na sprzedaż nieruchomości i ziemi. Dlatego należało przyjąć rozwiązania, które doprowadzą do tego, że gospodarka rolna będzie prowadzona z godnie z art. 23 konstytucji, stanowiącym, iż podstawą gospodarowania w Polsce są gospodarstwa rodzinne, że zakończona zostanie spekulacja ziemią, że ziemia będzie służyła produkcji żywności.

To nie jest ograniczenie praw własności, bo takie rozwiązania występują w prawie wszystkich państwach Unii Europejskiej. Tam ograniczenia są czasem jeszcze większe. Polska jest w środku tych państw, jeśli chodzi o nałożone ograniczenia na obrót ziemią.

Po co kolejne przepisy, skoro kwestię prawnej ochrony ziemi przed wykupem przez cudzoziemców załatwiła ustawa PSL, którą w sierpniu zeszłego roku podpisał prezydent Andrzej Duda?

Pozornie wydawało się, że ta ustawa, która była prezentowana w kampanii wyborczej przez PSL, rozwiązuje ten problem, ale ona rozwiązywała tylko ten dotyczący sprzedaży nieruchomości rolnych skarbu państwa, wprowadzając wiele ograniczeń i ciał, które miały o tym decydować.

Ustawa, przyjęta 5 sierpnia 2015 r., nie obejmowała rozwiązaniami obrotu pomiędzy osobami prywatnymi, co doprowadziłoby do tego, że od 1 maja tzw. słupy, które nabywały ziemię przez ostatnie osiem lat, za poprzedniej koalicji, mogłyby swobodnie sprzedać tę ziemię cudzoziemcom. Trzeba było to zablokować. Projekt ustawy, którą będziemy chcieli przegłosować w Sejmie, jest oparty na projekcie PiS z 2013 r.

Ustawa PSL nie załatwiała też sprawy niekontrolowanego przenoszenia własności nieruchomości na podstawie kodeksu cywilnego. Nasza wyłącza z ograniczeń przenoszenie własności na osoby bliskie, czyli zstępnych, wstępnych, rodzeństwo, dzieci rodzeństwa, małżonka, osoby przysposabiające i przysposobione.

A co z dziedziczeniem na podstawie testamentu, które PiS chce zablokować?

To była furtka stosowana przy przenoszeniu własności nieruchomości na cudzoziemców. Polega to na tym, że jeśli właściciel nieruchomości w Polsce dokonuje zapisu testamentowego, po jego śmierci własność nieruchomości może przejść na cudzoziemca lub spekulanta.

Zaproponowaliśmy, żeby można było wtedy zastosować prawo nabycia przez ANR nieruchomości według wartości rynkowej.

Jaka była skala kupna ziemi na „słupy"?

Zeszłoroczny raport Komisji Europejskiej mówił o 200 tys. hektarów w latach 2004-2014. To 10 proc. całego obecnego Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Kolejny raport KE nie został przedstawiony opinii publicznej. Rolnicy oceniają, że skala sprzedaży była jeszcze większa.

Dlaczego nie chce pan, żeby w rolnictwie „panoszyli się obszarnicy"?

Konstytucja jasno określa, że podstawą ustroju rolnego w Polsce jest gospodarstwo rodzinne, a w 2003 r. ustalono, że takie gospodarstwo może posiadać do 300 ha. W mojej ocenie to nawet zbyt dużo, powinno być nie więcej niż 100-150 hektarów. Pamiętajmy, że średnia powierzchnia gospodarstwa rolnego w naszym kraju to nieco ponad 10 ha.

Jakie ma być zatem gospodarstwo rodzinne?

Nie ma jeszcze docelowej definicji. Opracujemy kompleksową ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego, która będzie obejmowała planowanie przestrzenne, czyli gospodarowanie przestrzenią produkcyjną, a także zasady wspierania gospodarstw rodzinnych. Taką ustawę chcemy w ciągu dwóch lat uchwalić przy wypracowanym, szerokim konsensusie ze środowiskami rolniczymi.

Wydaje się, że nowa ustawa o obrocie zrównuje prawa zagranicznych i polskich podmiotów.

Zgodnie z prawem UE, po 2003 r. nie możemy wprowadzać rozwiązań, które będą mogły być inaczej stosowane wobec Polaków, a inaczej wobec cudzoziemców. Dlatego przyjmujemy ograniczenia mówiące, że nabywcą ziemi – nieruchomości rolnej – może być rolnik indywidualny prowadzący lub zamierzający prowadzić gospodarstwo rolne, posiadający kwalifikacje do jego prowadzenia i przez pięć ostatnich lat zamieszkały na terenie gminy, gdzie położone są te nieruchomości. Każdy będzie mógł w Polsce kupować ziemię, także Niemiec, Francuz czy Hiszpan, jeżeli spełni te warunki, lub zadeklaruje zamieszkanie na terenie gminy, w której położona jest nieruchomość...

Dlaczego PiS chce przywiązać chłopa do ziemi?

Nasze propozycje oparte są na unijnych wzorcach. W Danii przyjęte są rozwiązania, że jeśli ktoś chce kupić ziemię, to w innych państwach musi ziemię zbyć. W Niemczech wymagane jest pozwolenie na nabycie nieruchomości rolnych wydane przez organ państwowy. W większości państw ziemię może nabyć rolnik, który ma odpowiednie kwalifikacje. Ograniczenia, które wprowadzamy dotyczą wszystkich mieszkańców UE i one są dla wszystkich jednakowe.

Pan jest rolnikiem?

Do 25. roku życia mieszkałem na wsi i pracowałem w gospodarstwie rodziców. Później pomagałem w jego prowadzeniu.

Gdyby chciał pan dzisiaj kupić ziemię, to według nowej ustawy musiałby pan skończyć odpowiednie studia i mieszkać na wsi.

Są różne możliwości nabycia kwalifikacji rolnych. Mam wykształcenie wyższe związane z rolnictwem i wymagany trzyletni staż pracy w rolnictwie. Spełniam więc wymagane warunki. Chcę też podkreślić, że pięcioletnia dzierżawa ziemi uprawnia do nabycia kwalifikacji rolniczych.

A kto decyduje o wydzierżawieniu ziemi?

Można dzierżawić od rolnika indywidualnego, osób prawnych lub od Agencji Nieruchomości Rolnych na podstawie trybu opisanego w ustawie.

A czy nie jest tak, że Agencja zyskuje i staje się panem życia i śmierci rolników?

Wcześniej również miała prawo pierwokupu i nabycia. Zmieniamy tylko wymagania dotyczące nabywcy, aby zrealizować cel ustawy.

Nowe przepisy godzą w tych, którzy zakup ziemi potraktowali jako lokatę.

Przyjmujemy zasadę, że nieruchomości rolne są miejscem pracy rolników oraz podstawą utrzymania ich rodzin.

Inwestowanie w ziemię nie jest spekulacją, ale lokatą. Inwestowanie pieniędzy w grunt teraz nie będzie opłacalne, a ci, którzy już zainwestowali tylko stracą.

Uważam, że po 1 maja cena ziemi rolników wzrośnie, ponieważ będzie mniejsza podaż państwowej ziemi.

Rolnicy protestują przeciwko zmianom.

Nie widzę protestujących rolników.

16 marca duża grupa demonstrowała w Warszawie przeciwko zmianom w ustawie o obrocie ziemi, która ich zdaniem na lata może zablokować rozwój rolnictwa i wstrzymać modernizację gospodarstw. Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że ceny ziemi drastycznie spadną, że mogą ich czekać poważne problemy z dziedziczeniem ojcowizny.

To nie rolnicy protestowali, to sfrustrowani działacze PSL. W sprawie ustawy kłamali, kłamią i będą kłamać – to cały PSL. Jeżdżę na spotkania z rolnikami. Na przykład ostatnio byłem w Poświętnym i w Ostródzie. Na spotkaniach było co najmniej po 300 rolników. Po spotkaniach dostałem nawet brawa, co w rolnictwie rzadko się zdarza. Działacze z izb rolniczych poparli nasze stanowisko. Kółka rolnicze i „Solidarność" RI są również za zmianami.

W Polsce wytwarza się sztuczną atmosferę protestu. Protestują ci, którym zablokuje się nienależny zysk, albo możliwość sprzedaży ziemi cudzoziemcom.

A co jeśli ktoś chce mieszkać na wsi i kupić ziemię na wsi i tam jeździć na weekend?

Może kupić na wsi ziemię przeznaczoną w planie zagospodarowania przestrzennego na cele inne niż rolnicze, lub zostać rolnikiem.

Co będzie, jeśli Bruksela i Parlament Europejski zanegują nowe przepisy?

Nie chcemy, żeby polską wsią rządziła UE. My tu w Polsce sami chcemy stanowić o swoich prawach.

PSL mówi, że PiS chce przejąć elektorat wiejski.

Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której polska wieś będzie godnym miejscem mieszkania i pracy polskiego rolnika.

PSL ma sto lat, wy przy nich jesteście młodą partią.

Wiemy, co było w 1991 roku jak nastąpiło przejęcie władzy w PSL i pozbawiono jej Romana Bartoszcze.

Kukiz '15 uważa, że PiS dzieli Polaków na dwie kategorie. Większość z nas, włącznie z wieloma mieszkańcami wsi, znajdzie się w grupie obywateli pozbawionych praw nabycia ziemi w swoim kraju.

Może zdobyć kwalifikacje rolnicze i nabyć ziemię. Może nabyć siedliska i grunty przeznaczone na inwestycje i tereny rekreacyjne.

Związek Banków Polskich apeluje do Agencji Nieruchomości Rolnych o zmiany w projekcie. Jego zdaniem obecna wersja ingeruje w prawo własności i może spowodować, że ANR stanie się współwłaścicielem banków.

Jest to jedna z metod przenoszenia własności, którą chcemy zablokować. Jest to sprawa udziałów w spółkach i przenoszenia własności na cudzoziemców. Jeśli będzie przenoszona ziemia ze spółki do spółki, to ANR będzie miała prawo pierwokupu lub nabycia.

Czy umowy o wolnym handlu takie jak CETA czy TTiP powinny zostać przyjęte przez Polskę?

Trwają negocjacje. Ciągle słyszymy o korzyściach wynikających z tych umów, ale ja chcę poznać ich skutki dla rolnika. Komisarz UE Phil Hogan, który był w Polsce, też był sceptycznie nastawiony do tej umowy. Stwierdził, że w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia.

Ta umowa jest niekorzystna do Polski jeśli chodzi o rolnictwo i przetwórstwo. Stany Zjednoczone mają duże dofinansowanie do produkcji rolnej, a poza tym wykorzystują inne metody produkcji, np. z użyciem GMO.

Zaskoczyła pana reakcja opinii publicznej na zmiany w stadninie koni w Janowie?

Spotykam się z akceptacją decyzji, którą podjął prezes ANR.

Gdzie?

Wiele osób, z którymi rozmawiam, uważa, że była to słuszna decyzja. CBA wskazało, że należy dokonać zmian ze względu na niegospodarność. W piśmie CBA stwierdza, że były nadużycia, że była próba prywatyzacji wyścigów, że niesłusznie pobierano pożytki z organizacji imprez. Ponadto, dodatni wynik z działalności spółki pochodził z innych działów produkcji rolniczej, a nie z hodowli koni. Teraz jedną częścią działalności będzie kierował specjalista od zarządzania i produkcji rolniczej, a drugą od hodowli koni. Niewiedza niektórych osób i ich siła medialna spowodowały wrażenie, że w Janowie dzieje się coś złego. Zapewniam, że nic złego się nie stało. Dobra zmiana była potrzebna.

Co się stanie jeżeli okaże się, że wszystkie te zarzuty są nieprawdziwe?

Na podstawie informacji CBA oraz oceny działalności w zakresie hodowli, prezes Agencji Nieruchomości Rolnych stracił zaufanie do prowadzącego spółkę i go odwołał. Miał do tego prawo.

Nie jest to typowy przypadek miotły partyjnej?

Trzeba zmieniać kierownictwo, jeśli dochodzi do niegospodarności.

Wiadomo z jakiego powodu padły dwie ostatnie klacze? Właścicielką jednej z nich jest żona perkusisty „The Rolling Stones", więc sprawa może być głośna.

Prokuratura prowadzi postępowanie w obu przypadkach. Prokurator zlecił m.in. badanie pasz.

Jakie jest pana stanowisko w kwestii pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego przed Pałacem Prezydenckim? Często brał pan udział w miesięcznicach smoleńskich razem z Jarosławem Kaczyńskim.

Po katastrofie smoleńskiej wszyscy zbierali się przed Pałacem Prezydenckim. Jest to miejsce, które powinno zostać upamiętnione. Uważam, że powinni zostać upamiętnieni wszyscy, którzy zginęli.

To będzie pomnik prezydenta czy ofiar katastrofy?

Tego nie wiem, forma jest do uzgodnienia z rodzinami tych, którzy zginęli. To nawet nie jest tak ważne dla nas, co dla historii, żeby następne pokolenia pamiętały o tym tragicznym wydarzeniu.

Nie jest za wcześniej na stawianie pomników Lechowi Kaczyńskiemu? Nie lepiej poczekać, żeby historia go oceniła?

Myślę, że historia już oceniła postać pana prezydenta, który zginał w drodze na miejsce, gdzie Polacy tak tragicznie w 1940 r. zostali zamordowani. Powtarzam, pomnik powinien być postawiony przed Pałacem Prezydenckim.

—rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE