Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Współpraca Morawieckiego z Gowinem?

Czy połšczenie planu Morawieckiego i strategii Gowina pozwoli zbudować nowoczesnš gospodarkę?
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Planowana przez ministra Gowina reforma szkolnictwa wyższego może być paliwem dla planu Morawieckiego

Na biurku szefa resortu nauki leżš trzy dokumenty przygotowane przez zespoły wyłonione w konkursie na opracowanie założeń do nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Wszystkie dokumenty stanowiš kompleksowe wizje, dlatego trudno je streœcić w kilku zdaniach. Można jednak wyekstrahować z nich odpowiedŸ na postawione wyżej fundamentalne pytania kierunkowe: czemu ma służyć nauka i dla kogo została przygotowana ustawa 2.0, czyli założenia systemu szkolnictwa wyższego?

Etos, hierarchia, rynek

Ustawa 2.0, czyli projekt zespołu Uniwersytetu SWPS kierowanego przez prof. Huberta Izdebskiego, kładzie nacisk na efektywnoœć kosztowš i skupia się w dużej mierze na misji kształcenia. W odniesieniu do nauki pozostaje on w tradycyjnym etosie autonomii akademii, co jest zbieżne z ideałem nauki jako bezinteresownym poszukiwaniem prawdy.

Z kolei projekt przygotowany przez zespół z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, któremu przewodniczył prof. Marek Kwiek, stawia na doskonałoœć naukowš i stratyfikację systemu. Za konieczne uznaje znaczšce zwiększenie finansowania publicznego, aby najlepsze polskie oœrodki mogły stać się widoczne międzynarodowo.

Natomiast projekt zespołu Instytutu Allerhanda, w którego pracach brali udział niżej podpisani, kładzie nacisk na otwarcie uczelni na zewnštrz i w konsekwencji zwiekszenie i poprawienie jakoœci wkładu wnoszonego przez uczelnie do gospodarki (innowacje, komercjalizacja, transfer technologii), do społeczeństwa (debata publiczna, kultura, sztuka) i do instytucji publicznych (rozwišzania systemowe).

Jak widać, każdy z projektów udziela odmiennej odpowiedzi na fundamentalne pytanie postawione na wstępie niniejszego tekstu: dla kogo nauka? „Nauka dla nauki" – zdaje się odpowiadać prof. Izdebski. „Nauka dla prestiżu" – przebija ze stanowiska prof. Kwieka. „Nauka dla gospodarki" – akcentujemy my pod kierunkiem dr. hab. Arkadiusza Radwana.

Projekty różniš się też w pewnym zakresie w warstwie – nazwijmy jš – „narzędziowej", czyli w obszarze mechanizmów uporzšdkowania segmentu nauki i szkolnictwa wyższego. Projekt SWPS stawia na etos, projekt UAM stawia na hierarchię, projekt Instytutu Allerhanda stawia na rynek.

W rezultacie pierwszy raz po 1989 roku mamy do dyspozycji trzy fundamentalnie odmienne wizje dalszego rozwoju polskiej nauki:

- dobra nauka dzięki etosowi, większa efektywnoœć kosztowa kształcenia dzięki segmentacji i priorytetyzacji (SWPS/Izdebski);

- większy prestiż międzynarodowy dzięki stratyfikacji, hierarchii i zwiększonym nakładom finansowym (UAM/Kwiek);

- lepszy transfer wiedzy do gospodarki, społeczeństwa i instytucji publicznych dzięki konkurencji oraz polityce publicznej opartej na dowodach (IA/Radwan).

Na Wspólnej

Oczywiœcie wzorem wielu poprzednich reform (i to nie tylko w obszarze nauki), możemy próbować stworzyć rozwišzanie poœrednie: szczypta deontologii (SWPS/Izdebski) z domieszkš elitaryzmu (UAM/Kwiek) przyprawiona nutš utylitaryzmu (IA/Radwan). Jednak naszym zdaniem kraj na dorobku, jakim jest Polska, stojšcy w obliczu historycznych wyzwań rozwojowych, na taki kompromis nie może sobie pozwolić. Dlatego, że nauka ma zbyt duże znaczenie w budowaniu realistycznej strategii wyjœcia z pułapki œredniego dochodu.

Dostrzega to z resztš większoœć państw odnoszšcych sukcesy w budowania gospodarki opartej na wiedzy i uzyskujšcej przewagę konkurencyjnš dzięki innowacjom i technologii. Nie bez przyczyny, w Izraelu, Japonii, Korei Południowej, Chinach, Danii, Szwajcarii, Austrii czy na Tajwanie badania naukowe znajdujš się w zakresie kompetencji resortu odpowiedzialnego za technologię, innowacje bšdŸ gospodarkę.

Także w Polsce œcisła współpraca między Ministerstwem Nauki a Ministerstwem Rozwoju może być kluczowa dla powodzenia i tempa reform prowadzonych przez oba resorty, a przy tym stać się kolejnym przykładem przełamywania silosowoœci. Zwišzek między strategiš Jarosława Gowina a planem Mateusza Morawieckiego jest dwojakiego rodzaju. Z jednej strony strategia Gowina może dostarczyć intelektualnego „paliwa" dla planu Morawieckiego. Z drugiej strony plan Morawieckiego może być „inspiracjš filozoficznš" dla strategii Gowina.

Innowacje a socjal

Potencjału wzrostu gospodarczego, koniecznego m.in. dla sfinansowania programów socjalnych rzšdu, należy upatrywać przede wszystkich w innowacjach. Dziœ nie stać nas jednak na znaczne zwiększenie publicznego finansowania nauki we wszystkich obszarach i dla wszystkich instytucji. Konieczna jest œwiadoma koncentracja œrodków w dziedzinach i jednostkach, które dajš największš szansę na uzyskanie przez polskš gospodarkę przewagi konkurencyjnej.

I tutaj właœnie znajduje się ogromne pole do wsparcia polityki gospodarczej przez politykę naukowš: minister nauki, przez podległe mu agendy, może dostarczyć ministrowi rozwoju twardych danych umożliwiajšcych rozpoznanie potencjału zasobu wiedzy, a przez to wskazanie, gdzie w polskiej nauce dziejš się wartoœciowe rzeczy oraz które jednostki znajdujš się na poziomie œwiatowej lub chociaż europejskiej czołówki.

Potraktowanie strategii Gowina jako filaru planu Morawieckiego musi pocišgnšć za sobš bardzo konkretne konsekwencje. Dla przykładu, w obecnym systemie ewaluacji o kategorii naukowej danej jednostki w 60–80 proc. decydujš publikacje w zagranicznych czasopismach naukowych. Ma to głęboki sens, jeœli przyjmujemy model „nauki dla prestiżu", ale już znacznie mniejszy, jeœli za cel uznamy tworzenie polskich klastrów innowacji w obszarach wiedzy o dużym potencjale.

Innowacje powstajš bowiem w posiadajšcej geograficznš lokalizację masie krytycznej, na którš składajš się nie tylko uniwersytety, ale też czasopisma naukowe, bazy danych, publikacje, konferencje, towarzystwa naukowe, projekty badawcze, patenty, wdrożenia etc. Dopełnieniem takich klastrów sš przedsiębiorstwa oraz instytucje publiczne zapewniajšce rozwój niezbędnej infrastruktury, co pozwolili absorbować i wdrażać wypracowane innowacje.

Inspiracja dla Gowina

Jednym z założeń planu Morawieckiego jest patriotyzm gospodarczy, dzięki któremu Polska miałaby wyjœć z modelu gospodarki zależnej i przejœć do modelu gospodarki ekspansywnej. Założenie to może stanowić inspirację dla strategii Gowina. Z punktu widzenia budowania bogactwa państw i narodów nauka, podobnie jak kapitał, ma bowiem narodowoœć. Od polityki danego państwa zależy, czy kapitałowe lub intelektualne zasoby kontrybuujš do wzrostu gospodarczego „u siebie", czy sš marnotrawione albo wysysane na zewnštrz.

Polska musi dziœ skupić się na tym, by z pozycji nauki peryferyjnej, absorpcyjnej, przeskoczyć na poziom nauki konkurencyjnej globalnie (przynajmniej w niektórych obszarach), z jednoczesnym zachowaniem zdrowych podstaw całego ekosystemu.

Jednš z możliwych œcieżek modernizacji jest budowanie polskiego potencjału o znaczeniu międzynarodowym, europejskim lub chociaż regionalnym (EU11, Europa Wschodnia), co będzie wymagało odważnych decyzji i restrukturyzacji wielu uczelni, a także oddolnego budowania infrastruktury dla nauki. Innš œcieżkš jest modernizacja wyspowa, a także zakup zagranicznych technologii i know-how. Ta pierwsza œcieżka jest œcieżkš nowej reformy kołłštajowskiej. Tę drugš można obrazowo nazwać pendolinizacjš. Każda ma wady i zalety.

Dynamiczna polityka

Wyspowa modernizacja przez stratyfikację systemu i silnš koncentrację finansowania publicznego w wybranych uczelniach, bez gruntownej reformy ustrojowej, daje wprawdzie pewnš szansę, że polska nauka stanie się bardziej widoczna w œwiecie, ale jednoczeœnie niesie dwa trudne do zaakceptowania ryzyka.

Po pierwsze, jest kosztowna, bo opiera się na znaczšcym wsparciu publicznym opartym o statyczne decyzje wyjœciowe, a nie o dynamicznš ocenę potencjału danych jednostek i badaczy. Proponowany przez zespół Radwana model rynkowy połšczony z transparentnš i stale udoskonalanš parametryzacjš i ewaluacjš zarówno osišgnięć naukowych jak i dydaktycznych, pozwoli publicznym pienišdzom iœć za tymi naukowcami, jednostkami naukowymi czy czasopismami, które realnie tworzš wartoœć publicznš w obszarach o dużym potencjale.

Po drugie, stratyfikacja, szczególnie niepoprzedzona reformami mechanizmów zarzšdzania uczelniami, będzie prowadzić do „zabetonowania" sceny: na poziomie instytucjonalnym, uczelnie badawcze czy flagowe słusznie uznajš, że prestiżowy status zwyczajnie im się „należy"; pozostałe uczelnie nie będš miały motywacji ze względu na szklany sufit dla ich aspiracji.

Na poziomie indywidualnej kariery zawodowej, sytuacja będzie jeszcze gorsza. Jeœli zakładamy, że celem reformy musi być stałe i znaczšce podnoszenie poziomu polskiej nauki (a tutaj wszystkie trzy projekty wydajš się zgodne), to z każdym rokiem funkcjonowania nasza nauka powinna być atrakcyjna dla coraz bardziej utalentowanych naukowców z kraju i zagranicy. A jeœli tak, to system hierarchiczny szybko doprowadziłby do sytuacji, w której górę hierarchii okupujš badacze generalnie z mniejszym potencjałem niż ci znajdujšcy się na dole.

Na Zachodzie jest to problem dobrze znany np. uniwersytetom, które bardzo szybko rosnš w międzynarodowych rankingach. W takich uczelniach osoba zatrudniona przed dekadš, która dziœ doszła już do wysokiego stanowiska, jest często znacznie słabsza niż nowe nabytki. Jedynym sposobem na poradzenie sobie z tym problemem jest spłaszczanie, a nie stratyfikowanie hierarchii.

Kontakty z zagranicš

Wybór strategii polskiej nauki jako instrumentu polityki rozwojowej determinuje też stosunek do kwestii umiędzynarodowienia. W tym obszarze, ryzyko pendolinizacji wydaje się największe. Projekty, takie jak publiczne finansowanie wyjštkowo drogich studiów na zachodnich uczelniach, wspomniane już ocenianie dorobku naukowego w ogromnej mierze w oparciu o publikacje w zachodnich czasopismach naukowych czy całkowite uzależnianie się od zagranicznych indeksów i naukowych baz danych, to przykłady tego myœlenia.

Tymczasem celem polityki naukowej wspierajšcej strategię odpowiedzialnego rozwoju powinno być umiędzynarodowienie wokół silnych, polskich klastrów nauki i innowacji w obszarach wiedzy o dużym potencjale. Chodzi o promowanie polskich uczelni potrafišcych przycišgać zagranicznych badaczy i studentów, wspieranie międzynarodowych projektów badawczych z polskimi podmiotami w charakterze liderów, budowanie silnych polskich czasopism przycišgajšcych zagranicznych autorów i awansujšcych do globalnej czołówki w zakresie międzynarodowego oddziaływania, a także aspirowanie do roli regionalnego lidera w zakresie parametryzacji i ewaluacji nauki.

W obszarach wiedzy o dużym potencjale należy przyjšć strategię przywództwa, która będzie wymagać koncentracji œrodków i instytucjonalnej bšdŸ funkcjonalnej konsolidacji. W pozostałym zakresie należy rekomendować przyjęcie polityki zrównoważonego rozwoju, zapewniajšcej utrzymanie ważnych regionalnie lub lokalnie oœrodków akademickich oraz wyższych szkół zawodowych, które – intensywniej, niż obecnie – powinny współpracować z biznesem i uzyskiwać rosnšcš częœć przychodów z przemysłu i od samorzšdów.

Maciej Kisilowski jest profesorem prawa i zarzšdzania publicznego w Central European University w Budapeszcie.

Arkadiusz Radwan jest adwokatem, dr. hab. nauk prawnych, prezesem Instytutu Allerhanda.

Leszek Stypułkowski jest prezesem Index Copernicus International.

Europejski wymiar planu Morawieckiego – opinia Bartłomieja Telejki >B9

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL