Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Wybory przewodniczšcego RE: Awantura Polski o Tuska

AFP
Przed wyborem przewodniczšcego Rady Europejskiej.

Anna Słojewska z Brukseli

Jacek Saryusz-Wolski nie ma szans na stanowisko przewodniczšcego Rady Europejskiej. Ale wrzutka PiS zapowiada emocje na unijnym szczycie.

Już za osiem dni szczyt UE, który ma zatwierdzić kandydaturę Donalda Tuska na drugš kadencję na stanowisku przewodniczšcego Rady Europejskiej. Polak ma poparcie większoœci państw UE, a sprzeciwu nie widać nigdzie, poza Warszawš. Od kilku miesięcy Jarosław Kaczyński powtarza, że Polska nie poprze Tuska, a premier Beata Szydło wstrzymuje się z ostatecznš opiniš. W Brukseli panowało do tej pory przekonanie, że oznacza to milczšcy sprzeciw rzšdu PiS wobec Tuska, który jednak nie storpeduje jego kandydatury. Bo przewodniczšcy Rady Europejskiej wybierany jest większoœciš głosów. Oczywiœcie dziwaczne jest, że własny kraj nie popiera kandydata (tak jakby miało zastęp Polaków na innych ważnych stanowiskach w UE).

Tak samo dziwaczne jest mianowanie osoby na to stanowisko bez konsensusu i wbrew woli kraju, z którego kandydat pochodzi. Ale mamy do czynienia z Polskš, która jest uznawana teraz w UE za problem, więc dobre relacje z jej rzšdem nie sš priorytetem. WyraŸnie było widać wolę większoœci, żeby to zrobić. Trochę na złoœć PiS, ale też z przekonania, że Tusk jest dobrym kandydatem. I nie ma sensu szukać nowego, skoro ten się nauczył swojego zajęcia. Wszystko jednak przy założeniu, że sprzeciw Polski będzie milczšcy. Były na to szanse, bo właœciwie rzšd nigdy nie powiedział, że oficjalnie Tuska zablokuje. Dla wszystkich byłoby to wygodne. Warszawa miałaby narrację na użytek wewnętrzny, że Tuska nie chciała, ale większoœć była za. A reszta UE miałaby spokój i mogła zajšć się innymi problemami niż szukanie następcy Tuska.

Teraz jednak sytuacja się zmieniła. PiS zorientował się prawdopodobnie, że w Polsce jego opór wobec Tuska jest odbierany jako akcja samobójcza, skoro zamiast niego przewodniczšcym RE miałby zostać mityczny „socjalista z Południa Europy". Wynalazł więc Jacka Saryusza-Wolskiego, eurodeputowanego PO, i jego kandydaturę oficjalnie ma zgłosić. Nieważne, że europoseł z łódzkiego jest bez szans: nigdy nie był premierem, ani prezydentem, a to niepisany warunek przy nominacji na to stanowisko. Bo Rada Europejska to gremium szefów państw i rzšdów, ich szefem musi być więc jeden z nich. Ważne, że w Polsce można pokazać, że PiS jest konstruktywny. I gotów jest nawet zaproponować za Tuska innego polityka PO, gdyby pojawiły się argumenty, że szefem Rady ma być chadek.

Nikt w Europie nie traktuje tego poważnie, a Joseph Daul, szef Europejskiej Partii Ludowej (czyli chadecji, do której należy PO) już powiedział, że kandydatem jego grupy jest Tusk. Na marginesie zresztš Saryusz-Wolski to jeden z zastępców Daula w EPL. Równolegle Jarosław Kaczyński po raz kolejny zaatakował Tuska i powiedział nie tylko o braku poparcia, ale też o tym, że były premier nie może liczyć na „brak sprzeciwu". Jeœli rozumieć to dosłownie, to znaczy, że Beata Szydło 9 marca powie głoœno „nie" wobec Tuska i będzie próbowała aktywnie blokować jego kandydaturę.

A to już jest dla UE większy problem niż milczšcy sprzeciw. Polska chce awantury o Tuska, której inni woleliby uniknšć. Oczywiœcie trudno sobie wyobrazić, żeby do 9 marca znalazł się poważny kontrkandydat: do tego potrzebna jest wola polityczna, którš na razie widać tylko w Warszawie. Ustępstwo wobec polskiego rzšdu oznaczałoby też, że inni ulegajš szantażowi PiS, a przecież tego bardzo nie chcš. Sytuacja jednak się komplikuje i pewnie o to chodzi PiS. Ich bezpoœrednim celem może być przesunięcie dyskusji na ten temat. Bardzo niewygodne, bo kadencja Tuska kończy się 31 maja i do tego czasu musi być dokonana nominacja. A po spotkaniu 9 marca żadnego szczytu UE już przed tym terminem nie ma. Można oczywiœcie zwołać spotkanie nadzwyczajne, tylko po co? Skoro PiS miał tyle miesięcy na znalezienie alternatywy i nie zdołał znaleŸć żadnego sojusznika, a ich jedynym pomysłem jest eurodeputowany PO, to znaczy, że nie warto czekać, nawet kosztem awantury. Jedynym jej skutkiem może być więc dalsze pogłębienie przepaœci między Polskš a większoœciš w UE (do której zaliczam wszystkich poza Węgrami).

Jest jeszcze wštek poboczny całej tej gry, czyli o co chodzi Saryuszowi-Wolskiemu, skoro wie że nie ma szans na to stanowisko? Ponieważ natychmiast po doniesieniach „Financial Times" zapadł się pod ziemię i nie reagował nawet na esemesy kolegów ze swojej partii, można założyć, że jest œwiadom swojego udziału w tej grze. To może oznaczać, że jest gotów odejœć z PO, co zresztš nie jest zaskoczeniem, jeœli się œledzi jego opinie na temat rzšdu w ostatnich miesišcach wygłaszane na Twitterze czy w wywiadach. Dla polityka tej klasy co Saryusz-Wolski jest tylko jedno stanowisko warte udziału w tej grze: komisarz UE. To PiS będzie zgłaszał kandydata na kolejnš kadencję w 2019 roku.

masz pytanie, wyœlij e-mail do autorki: a.slojewska@rp.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL