Rzecz o polityce

Adamowicz: PiS zrobi wszystko, by przejąć miasto

materiały prasowe
- Platforma nie może oddać Gdańska PiS-owi – mówi Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska.

Rzeczpospolita: Kandyduje pan na prezydenta Gdańska wbrew Platformie Obywatelskiej.

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, PO: Kandyduję jako doświadczony samorządowiec, wieloletni prezydent Gdańska, który cieszy się poparciem mieszkańców. Nie muszę mieć za sobą partii, mam za sobą mieszkańców Gdańska. Już w ciągu pierwszej doby po ogłoszeniu swojego startu w wyborach zgłosiło się ponad stu wolontariuszy, którzy chcą pomagać w mojej kompanii. Liczę, że PO również włączy się w moją kampanię. Przypomnę, że podczas ostatnich wyborów również startowałem jako kandydat bezpartyjny i PO bardzo ucieszyła się z mojego zwycięstwa.

Grzegorz Schetyna tydzień temu w rozmowie z „Rzeczpospolitą" pytany o pańską kandydaturę mówił, że ma pan inne plany i kandydatami PO mogą być Jarosław Wałęsa lub Agnieszka Pomaska.

Nie wiem na jakiej podstawie Grzegorz Schetyna mówił o moich planach, bo ja nie mówiłem mu, że nie będę ubiegał się o reelekcje. Przed ogłoszeniem swojej kandydatury poinformowałem przewodniczącego PO, że zdecydowałem się wystartować w wyborach. Powiedział, że przyjął moje stanowisko, a rozmowa była rzeczowa. Zapraszam Jarka Wałęsę i Agnieszkę Pomaską do współpracy.

PO jest przeciwko panu?

Nie, znaczna część partii popiera moją kandydaturę. Popierają mnie tak ważne osoby dla Platformy jak Bogdan Borusewicz, Mieczysław Struk, Jacek Karnowski. W październiku zeszłego roku, czyli niedawno, Rada Powiatu gdańskiej PO jednogłośnie zaapelowała do mnie bym kandydował w najbliższych wyborach. Od tego czasu nie zmieniło się przecież wiele. Dlatego wierzę, że poprze mnie również Grzegorz Schetyna. Platforma nie może oddać Gdańska PiS-owi.

Kandydatem na prezydenta Gdańska powinien być lider regionalny partii, czy lider w samorządzie?

Kandydatem na prezydenta Gdańska powinna być osoba o odpowiednim doświadczeniu samorządowym, wiedzy, przygotowaniu, która zna problemy miasta, wie jak je rozwiązywać i ma poparcie mieszkańców. Nie tylko w Gdańsku PO powinna postawić na najpopularniejszych doświadczonych samorządowców, ale również w innych miejscowościach. Nie możemy ryzykować oddanie samorządów Kaczyńskiemu.

Czy kandydując zapewnia pan sobie immunitet przed ewentualnym aresztowaniem? CBA od dwóch lat zajmuje się pańskimi sprawami, przed sądem trwa proces ws. oświadczeń majątkowych, temat siedmiu pańskich mieszkań i trzydziestu sześciu kat bankowych wciąż budzi wiele kontrowersji.

Dziwię się dziennikarzom, że mówią o mnie niczym o osobie winnej, kiedy nie jestem człowiekiem skazanym, nie mam nic do ukrycia, a z prokuraturą współpracuję i stawiam się na każde żądanie. Brałem z żoną kredyty, również we frankach, i banki wymagały wielu rachunków bankowych. Moje działania są transparentne i nie mam nic do ukrycia przed opinią społeczną. Inną sprawą jest, że próbuje się stworzyć wokół mnie zły klimat. PiS od wielu lat nie potrafi wygrać wyborów w Gdańsku i zrobią wszystko, żeby przejąć miasto. Ja na to nie pozwolę.

Liczy pan, że jak po pana przyjdą, to wyjdzie pan na męczennika?

Mogą po mnie przyjść jak po Frasyniuka. Nie boję się. Przypomnę, że prokuratura złożyła wniosek do sądu o umorzenie mi zarzutów, wystawiła mi karę pieniężną, a kiedy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym został Zbigniew Ziobro, nakazał prokuraturze wycofać wniosek z sądu. Zwrócę również uwagę, że prokuratura nie skończyła wydawałoby się błahych postępowań w sprawie organizacji przeze mnie jubileuszu Trybunału Konstytucyjnego - zarzucając mi to że wysłałem listy zaproszeniami za 1200 zł, czy zorganizowałem kolację dla gości. Wszczęła też postępowanie w sprawie Muzeum II Wojny Światowej – przysyłając po jedną stronę umowy, którą mogłem wysłać pocztą pięciu uzbrojonych agentów. Jestem nieustannie „grillowany". Z kolei pan Obajtek, który miał znacznie poważniejsze zarzuty ode mnie, a nawet akt oskarżenia, został ze wszystkiego oczyszczony za rządów PiS i dzisiaj jest prezesem Orlenu. PiS stosuje podwójne standardy. Ja się temu nie podporządkuję. Wiem jedno, oni zrobią wszystko, żeby przejąć Gdańsk.

Nie ma pan wrażenie, że swoją decyzją o kandydowaniu daje pan PiS amunicję?

Przeciwnie. Mam wrażenie, że PiS nie było przygotowane na moją kandydaturę i nie mają polityka, który mógłby mi zagrozić. Szanuję każdego kontrkandydata, ale widać po atakach, że PiS wystraszyło się mojej kandydatury. Dodam również do wcześniejszego pytania, że jestem po kontroli regionalnej izby obrachunkowej, która objęła cztery lata moich rządów, i raport z kontroli jest idealny. Miasto Gdańsk w tym roku przekroczyło trzy miliardy dochodów i wydatków. Ja rozpoczynałem jako prezydent z miliardowym budżetem, a więc w ciągu ostatnich dwudziestu lat podniosłem do 3 miliardów 200 milionów złotych. Ja jestem czysty, a Gdańsk jest fantastycznie rozwijającym się miastem i jako jedni z nielicznych nie wyludniamy się, a notujemy ciągły wzrost liczby mieszkańców.

Kandydatem na prezydenta Gdańska może być syn Macieja Płażyńskiego...

...albo poznany przez użytkowników Twittera ostatnio szerzej pan poseł Horała. Maciej Płażyński był moim serdecznym przyjacielem i mogę o nim mówić tylko dobrze. Z każdym mogę się zmierzyć na wiedzę, doświadczenie i zasługi dla Gdańska. Niech ocenią mnie wyborcy, a nie politycy PiS, którzy kombinują, jakby tu wykurzyć mnie ze stanowiska. Grajmy fair play, a nie poprzez służby specjalne i prokuraturę.

Jest pan prezydentem Gdańska nieustannie od 1998 roku, czyli niewielu ma pańskie doświadczenie.

Panie redaktorze, nie może mi pan czynić zarzutu z faktu, że gdańszczanie wybierają mnie na prezydenta. W ostatniej kampanii wyborczej również stosowano przeciwko mnie brudne chwyty, ale mieszkańcy ponownie stanęli za mną murem. Dzisiaj PiS ma w swoich rękach cały aparat państwa, którego, nie mam wątpliwości, użyje przeciwko mnie. Jestem jednym z wielu kandydatów w wyborach samorządowych, który jest dla PiS problemem, dlatego władza zrobi wszystko, żeby mnie zdyskredytować. Nie boję się, i jak trzeba to będę się bił z PiS.

Nie wycofa się pan z kandydowania pod naciskiem PO?

Powtórzę, Platforma powinna postawić w wyborach samorządowych na najsilniejszych kandydatów, najbardziej doświadczonych, którzy mają poparcie społeczne. Nie możemy oddać samorządów PiS-owi, bo to jest jeden z ostatnich bastionów wolności i niezależności od władzy totalnej.

Nie rozbija pan porozumienia opozycji PO i Nowoczesnej, które wspólnie miały uzgadniać kandydatów na prezydentów miast?

Nowoczesna pod przewodnictwem Ryszarda Petru kilka miesięcy temu, bez porozumienia z PO, zgłosiła Ewę Lieder. Z całym szacunkiem, ale opozycja potrzebuje kandydata, którego gdańszczanie oceniają dobrze, a mam szacunek cieszyć się największym poparciem spośród kandydatów. Zapraszam Nowoczesną do wsparcia mojej kandydatury, podobnie jak PO i innego ugrupowania i środowiska opozycyjne.

Czy będzie pan zabiegał o kandydaturę Donald Tuska?

Myślę, że Donalda Tusk życzy mi dobrze, ale nie będę zawracał mu głowy swoją osobą. Zresztą i tak zagłosuje na Jacka Karnowskiego w Sopocie, gdzie jest zameldowany. Mam nadzieję, że przekonam do swojej kandydatury bliskich Donalda Tuska, którzy mieszkają w Gdańsku. Zamierzam zresztą każdego Gdańszczanina przekonywać do swojej kandydatury, bo wszystko dla Gdańska, w myśl mojego hasła wyborczego. Przede mną najtrudniejsze wybory w moim życiu. Od czasu 1988 roku, kiedy byłem współorganizatorem strajku okupacyjnego na Uniwersytecie Gdańskim oraz przewodniczącym studenckiego komitetu strajkowego, nie musiałem bronić demokracji i walczyć o naszą wolność. Mam wrażenie, że moja historia zatoczyła koło. Dzisiaj znowu muszę bić się o wolną Polskę i nie możemy oddać Gdańska władzy totalnej.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL