Koniec Obrony Demokracji

aktualizacja: 13.01.2016, 23:32
Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik

KOD gaśnie.

REDAKCJA POLECA

Sobotnie manifestacje KOD pokazują, że obywatelski zryw niezadowolonych ze sposobu przeprowadzania „dobrej zmiany" powoli się wypala.

Kolejne manifestacje zorganizowane przez Komitet Obrony Demokracji tracą impet. Stosunkowo słaba frekwencja w wielu miastach, poza stolicą, nie napawa optymizmem zwolenników inicjatywy.

Wydawać się mogło, że w obronie „wolnych mediów" przyjdzie więcej osób niż w obronie Trybunału Konstytucyjnego. W Katowicach, Gdańsku, Krakowie, Łodzi było w sobotę po kilkaset osób. W innych miastach – niewiele więcej. Nawet w Warszawie kilkanaście tysięcy, uśredniając szacunki, nie robiło wielkiego wrażenia.

Kiedy patrzy się na demonstracje KOD i porówna choćby z manifestacją „Obudź się, Polsko" w obronie telewizji Trwam, na której zgromadziło się pół miliona ludzi, słabość KOD jest widoczna aż nadto. Przy demonstracjach organizowanych przez o. Rydzyka czy „Solidarność" Komitet jest prawie niewidoczny. I nie pomaga mu wsparcie ze strony dziennikarzy „Gazety Wyborczej", „Newsweeka" czy „Polityki".

Podczas demonstracji zaskakiwały wystąpienia dziennikarzy, którzy zachęcali do bojkotu mediów publicznych lub wręcz oskarżali swoich kolegów po fachu, że nie stanęli wcześniej na wysokości zadania, dopuszczając PiS do władzy. Bezpardonowe ataki na PiS osób, które od zawsze były przeciwnikami tej partii lub wspierały poprzednią władzę, odbierają wiarygodność KOD. Ktoś, kto nie zgadza się z kierunkiem i sposobem wprowadzanych zmian przez rząd PiS, nie musi być przecież zapiekłym przeciwnikiem partii Jarosława Kaczyńskiego, zwolennikiem PO lub Nowoczesnej i czytelnikiem „Gazety Wyborczej".

Na manifestacji w obronie mediów mniej widoczni byli politycy, chociaż wystylizowany europoseł PO Adam Szejnfeld nie potrafił sobie odmówić wystąpienia, podczas którego zachęcał zgromadzonych do skandowania: „wolne media". Eurodeputowany słowem się nie zająknął, że PO ma wiele na sumieniu w kwestii upolitycznienia mediów. Jeśli kogoś należy winić za możliwość zawłaszczania dzisiaj mediów przez PiS, to właśnie rządzącą przez dwie kadencje Platformę.

Kolejnym problemem Komitetu Obrony Demokracji staje się brak liderów oraz sprawy organizacyjne. Mateusz Kijowski traci wiarygodność jako lider bojowników o wolność, mając duże zaległości w płaceniu alimentów. Niezrozumiałe jest zwalnianie się z pracy, która daje dochód pozwalający płacić alimenty, na rzecz działania w obronie demokracji. Sytuacja jest delikatna i nie należy nikogo oskarżać, ale lepiej byłoby, gdyby pan Kijowski najpierw uregulował swoje sprawy rodzinne, a później stanął na czele zrywu w obronie innych.

Dziwi, że z organizatorów KOD nie wyłonili się nowi liderzy. Podczas sobotnich manifestacji twarzą Komitetu okazał się wicenaczelny „Wyborczej" Jarosław Kurski krzyczący, że nie wszyscy Kurscy są do kitu.

Na marginesie zauważmy, że kłopoty KOD źle wróżą głoszonym przez Grzegorza Schetynę planom wyprowadzenia milionów Polaków na ulicę w proteście przeciw PiS. Trudno wyobrazić sobie, żeby w obronie prokuratury i sądów demonstrowało więcej osób niż w obronie mediów.

Na Węgrzech protesty po przejęciu władzy przez Viktora Orbána trwały osiem miesięcy. Później sytuacja się uspokoiła. W Polsce demonstracje nie potrwają dłużej. Społeczeństwo, które nie jest przyzwyczajone do wychodzenia na ulice, przywyknie do sposobu rządzenia partii Jarosława Kaczyńskiego.

Wiosenne rozprężenie, później wakacje sprawią, że zainteresowanie manifestacjami jeszcze bardziej będzie maleć. Może się też okazać, że dla manifestujących rządzący PiS nie jest taki straszny, zwłaszcza jeśli zacznie spełniać obietnice wyborcze, przestanie dzielić społeczeństwo, obrażać tych, którzy myślą inaczej, nie dojdzie do inwigilacji społeczeństwa, a w mediach państwowych nie będzie ordynarnej propagandy prorządowej.

„Nie palcie komitetów, zakładajcie własne", radził Jacek Kuroń. Nadzieje na stworzenie z KOD nowej siły politycznej jednak gasną. Może się okazać, że Komitet jest tylko przyczółkiem dla jednego z dzienników, który stworzy w całej Polsce swoje kluby na wzór klubów „Gazety Polskiej". A przecież nie o obronę czytelnictwa w KOD chodziło.

Zobacz także:

Afera podsłuchowa: Inwigilowały dwie grupy

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE