Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Spór o ustawę o IPN: Polityka zbiorowych amnezji

PiS obecnie sięga jednak coraz dalej wstecz, używajšc do budowania partyjnego poparcia historii antykomunistycznej opozycji, papieskich pielgrzymek, Żołnierzy Wyklętych (na zdjęciu), powstania warszawskiego czy wreszcie Holokaustu.
Archiwum Solidarnoœci Walczšcej
PiS „uzbraja” polskš pamięć zbiorowš

Prawo i Sprawiedliwoœć, przepychajšc przez parlament ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej, zdetonowało bombę, której odłamki zdajš się latać we wszystkich kierunkach œwiata. Nie ma wštpliwoœci, że ten fatalnej jakoœci akt prawny, napisany na kolanie i bez uwzględnienia wskazówek czy ostrzeżeń ze strony wielu instytucji państwowych i pozarzšdowych, zasługuje na jednoznacznš krytykę. W dodatku błyskawicznie okazał się kompletnie przeciwskuteczny, bowiem fraza „polskie obozy œmierci”, której popularyzację owa ustawa miała zwalczać, w cišgu ostatniego tygodnia została w mediach użyta więcej razy niż przez ostatnie 25 lat razem wziętych. PiS napisał bubel prawny, który potem fala prawicowych komentatorów i nieudolna dyplomacja przerodziły w katastrofę na szczeblu międzynarodowym.

To wszystko prawda, jednak w cišgu ostatniego tygodnia wokół ustawy o IPN, a w konsekwencji – wokół całej polskiej polityki historycznej – narosło wiele niezdrowych, i przede wszystkim fałszywych mitów. Mitów, które bezrefleksyjnie powtarzane, mogš i tak już ostry konflikt jeszcze bardziej zaognić.

Konflikt o pamięć zbiorowš

Po pierwsze, kompletnie absurdalne jest nagłe oburzenie ze strony opozycji, że oto PiS za pomocš ustawy o IPN „uzbraja” polskš pamięć zbiorowš i zaczyna używać jej jako narzędzia budowania poparcia partyjnego. Osoby, które w tej chwili drżšcym głosem bijš na alarm, najwyraŸniej przespały ostatnie 2,5 roku w krajowej polityce. Partia Jarosława Kaczyńskiego propaguje rewizjonizm historyczny niemal od pierwszego dnia rzšdów. Deklarowany przez prezydenta Dudę „wstyd za dorobek III RP”, stopniowe wymazywanie Lecha Wałęsy z najnowszych dziejów Polski, zasłanianie się ustawš dezubekizacyjnš w czasie kryzysu parlamentarnego czy przepisywanie od nowa historii akcesji do NATO przy okazji szczytu w Warszawie – to tylko najbardziej wyraziste przykłady tej strategii.

Partia rzšdzšca systematycznie, krok po kroku powiększa zakres konfliktu o naszš pamięć zbiorowš, kontestujšc coraz to nowe jej obszary. Przyzwyczailiœmy się, że w kosmologii Kaczyńskiego wszystko da się wytłumaczyć poprzez nazwanie Okršgłego Stołu zdradš. PiS obecnie sięga jednak coraz dalej wstecz, używajšc do budowania partyjnego poparcia historii antykomunistycznej opozycji, papieskich pielgrzymek, Żołnierzy Wyklętych, powstania warszawskiego czy wreszcie Holokaustu.

W dodatku procederowi temu końca nie widać, czego najlepszym wyrazem jest używanie 100. rocznicy odzyskania niepodległoœci jako legitymizacji reformy konstytucyjnej. To bardzo œwiadoma taktyka działania, pod którš fundamenty położono zaraz po wyborach. Włšczajšc syreny alarmowe dopiero dzisiaj, opozycja po raz kolejny udowadnia, że od 2015 r. jest dużo bardziej skupiona na swoich własnych sprawach niż na realnym recenzowaniu pracy rzšdu.

Przestrzeń dla PiS

Po drugie, przy całej œwiadomoœci szkodliwoœci partii rzšdzšcej przypisywanie partii Kaczyńskiego całoœci winy za dramatyczny stan naszej polityki pamięci i historycznej jest (zwłaszcza ze strony PO) jest czystš hipokryzjš. Rewizjonistyczna ofensywa jest możliwa również, a nawet przede wszystkim dlatego, że rzšdzšca przez dwie poprzednie kadencje Platforma nie zrobiła absolutnie nic, by politykę historycznš i pamięć zbiorowš uporzšdkować. Nie różniła się przy tym od innych centroprawicowych, liberalnych czy lewicowych rzšdów, dla których prowadzenie konsekwentnych działań w tej dziedzinie nigdy nie stanowiło płaszczyzny polityki wartej zainteresowania.

Poza PiS wszystkie polskie rzšdy uważały, że na praktykowaniu polityki historycznej można więcej stracić, niż zyskać. Zostawiały jš więc samš sobie, nie podejmujšc w tym aspekcie żadnego wysiłku. W ten sposób powstała ogromna społeczna próżnia, spowodowana brakiem ujednoliconych narracji. Dotyczy to zarówno polityki najwyższego szczebla, jak i organicznej pracy społecznej czy edukacyjnej. W próżnię tę potem bez trudu wskoczył PiS, wraz z całš eskortš ruchów nacjonalistycznych, propagujšcych własnš wizję historii.

Poprzednim rzšdom zabrakło odwagi czy po prostu woli do stworzenia systemów powstrzymujšcych takie zjawiskami jak obecna szarża Kaczyńskiego i jego akolitów. Polska do dziœ nie ma żadnego œwięta państwowego zwišzanego z transformacjš, szkolne podręczniki przez lata spychały na margines historię najnowszš, nie konfrontujšc wyniesionej ze stadionów wiedzy z rzetelnym, krytycznym podejœciem. Polska polityka historyczna na poziomie pracy u podstaw to przez ostatnie 20 lat zbiór prawie pusty. Nie dziwmy się w takim razie, że tak łatwo go dziœ wypełnić bzdurami.

Przeciw opozycji

Wreszcie mit trzeci, dotyczšcy rzekomo eksportowej orientacji ustawy o IPN. Twierdzenie, że PiS napisał jš i uchwalił, by rzeczywiœcie walczyć z niedoinformowanš zagranicznš publikš, jest błędne i bardzo naiwne. Ofensywny język i represyjny charakter ustawy jednoznacznie pokazujš, że nie została ona zaprojektowana jako narzędzie dyplomatyczne. W takim kształcie ona po prostu musiała wyprowadzić z równowagi USA i Izrael, innego wyjœcia nie było.

Wbrew pozorom jednak dla PiS to niewielka strata – antagonizacja relacji zagranicznych wzmacnia tak fetyszyzowane przez Kaczyńskiego poczucie bycia pod nieustannym ostrzałem. Zamieszanie wokół ustawy wykorzysta z kolei przeciwko oponentom krajowym. To doskonałe narzędzie, by zastraszyć, uciszyć, zmarginalizować te częœci opozycji, które jeszcze podejmujš walkę. Zarzuty o defamację Polski pojawiš się zapewne lada chwila pod adresem dziennikarzy, artystów, naukowców.

I nie ma tu najmniejszego znaczenia fakt, że z kar ustawowych wyłšczona ma być działalnoœć twórcza czy badawcza. Nie ma się co łudzić, że prawo będzie selektywnie interpretowane – zawsze można przecież powiedzieć, że w chwili szkalowania Polski niewygodna osoba nie występowała jako naukowiec czy artysta, ale jako cywilny zdrajca narodu.

Polska polityka historyczna jest w tej chwili w katastrofalnym stanie, nie tylko z powodu ustawy o IPN. Lata zaniedbań, abnegacji tej dziedziny spowodowały, że rewizjonistyczny PiS ma wyjštkowo łatwš drogę do propagowania konfliktowych, wykluczajšcych narracji. Historii i zbiorowej pamięci nie można zostawić samej sobie. Jeœli tak się stanie, przeradzajš się one w żywioł niemożliwy do opanowania dla nikogo. Nawet, albo przede wszystkim, dla Prawa i Sprawiedliwoœci i prezesa Kaczyńskiego.

Autor jest socjologiem pamięci, doktorantem w Polskiej Akademii Nauk. Absolwent University of Oxford, współpracownikiem m.in. magazynów „Foreign Policy” i „Foreign Affairs”

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL