Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o historii

Imperium templariuszy upadło w pištek trzynastego

Getty Images
W pištek 13 paŸdziernika 1307 r., 710 lat temu, legło w gruzach jedno z najpotężniejszych i najbogatszych imperiów w historii Europy.

Nie miało granic i nie było państwem. Ale stało się filarem porzšdku społecznego i gospodarczego póŸnego œredniowiecza. Kupcy, ksišżęta, monarchowie, biskupi, a nawet papieże, całe królestwa i prowincje – niemal wszyscy byli na poczštku XIV w. zadłużeni u templariuszy.

Pierwszym, który zbuntował się przeciw temu porzšdkowi, był największy dłużnik zakonu, król Francji Filip IV Piękny. To z jego rozkazu w feralny pištek do paryskiej siedziby wielkiego mistrza zakonu wdarli się królewscy szeryfowie z nakazem aresztowania templariuszy. Zadziwiajšce, że najlepiej przeszkoleni rycerze epoki poddali się bez oporu garstce królewskich żołdaków. Ludzie króla nerwowo przeszukali paryskš Temple, ale nic nie znaleŸli. Z wœciekłoœciš przyjęli zeznania œwiadków, którzy dzień wczeœniej widzieli liczne wozy z sianem opuszczajšce siedzibę wielkiego mistrza. Co kryło się pod sianem, pozostanie tajemnicš na zawsze.

W cišgu jednego dnia upadło wielkie dzieło budowane przez 200 lat. Ten dzień na kilka dekad powstrzymał rozwój cywilizacji. Najciekawszy eksperyment w dziejach Europy przerwała nienawiœć i pazernoœć dwóch ludzi – króla Filipa IV i znanego z okrucieństwa szefa jego tajnej policji politycznej Wilhelma Nogareta.

Siedem lat póŸniej, 18 marca 1314 r., na wyspie Cite w Paryżu wzniesiono wielki stos, na którym miał spłonšć wielki mistrz Jakub de Molay oraz preceptor Normandii Godfryd de Charnay. Nim jednak to się stało, wydarzyło się coœ niezwykłego. Jeden ze œwiadków wspominał póŸniej: „Kiedy wielki mistrz zobaczył przygotowany stos, rozebrał się bez wahania. Został w samej koszuli, był spokojny, ani nie zadrżał, chociaż cišgnięto go i popychano". Kiedy nad wyspš zapadła ciemnoœć, zapalono pierwsze polana. W powietrzu czuć było odór palšcych się łachmanów skazańców. Wydawało się, że za chwilę zakończy się historia jednej z najbardziej niezwykłych organizacji w dziejach ludzkoœci.

Ale Jakub de Molay nie zamierzał odejœć w ciszy. Nagle w scenerii rozgwieżdżonej nocy otulajšcej ciemny, brudny i ponury œredniowieczny Paryż jego silny głos zabrzmiał niczym werble bojowe zakonu. Bohater, który 5 kwietnia 1291 r. poprowadził do boju 300 pancernych braci przeciw 10 tysišcom żołnierzy egipskiego sułtana szturmujšcych Akkę, grzmiał teraz ze swojej ostatniej reduty: ,,Klemensie i ty, Filipie, wiarołomcy danego słowa, wzywam was obydwu na Sšd Boży. (...) Ciebie, Klemensie, za 40 dni, ciebie, Filipie, w cišgu roku". Wielki mistrz rzucił też klštwę na panujšcš dynastię Kapetyngów po jej 13. pokolenie. A przecież król Filip IV Piękny reprezentował 12. generację tej dynastii. Przeklęty został również główny inspirator procesu, rycerz Wilhelm Nogaret. Chwilę póŸniej dym udusił wielkiego mistrza, mimo że król nakazał podłożyć suche polana. Z Jakubem de Molay umarła wizja Europy zjednoczonej pod hasłem wyzwolenia Jerozolimy spod muzułmańskiego jarzma i budowy ziemskiego przedsionka Królestwa Niebieskiego. Jednak uraza do zdrajców pozostała.

Wkrótce klštwa Jakuba de Molay zaczęła zbierać ponure żniwo. 9 kwietnia 1314 r. w Roquemaure w dolinie Rodanu w potwornych boleœciach biegunkowych zmarł papież Klemens, równo 28 dni po œmierci wielkiego mistrza templariuszy. Osiem miesięcy póŸniej, 29 listopada 1314 r., na Sšd Boży musiał się stawić król Filip IV, który skonał w agonii po groŸnym upadku z konia w lesie Fontainebleau. Jego trzej synowie będš bezpotomnie zasiadać na tronie jeden po drugim, wszyscy otruci lub potajemnie zamordowani. Zgodnie z klštwš 13. pokolenie Kapetyngów zamknie dzieje tej dynastii.

Ale nienawiœć do monarchii, która zakończyła wielki eksperyment budowany przez Rycerzy Œwištyni, nie zgaœnie wraz z Kapetyngami. Rachunek zostanie rozliczony dopiero pięć wieków póŸniej, kiedy 21 stycznia 1793 r. gilotyna zetnie głowę królowi Ludwikowi XVI. Wtedy wzorem ostatniego wielkiego mistrza jakiœ mężczyzna z tłumu na paryskim placu Rewolucji krzyknie donoœnym głosem: „Jakubie de Molay, zostałeœ pomszczony!".

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL