Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o historii

SS-Galizien: Jedna z najbardziej zbrodniczych formacji II wojny światowej

Żołnierze 14. Dywizji Grenadierów SS, nazywanej także SS-Galizien, składajš przysięgę na wiernoœć Adolfowi Hitlerowi.
PAP/EPA, Michael Melnyk
II wojna œwiatowa. Byli jednš z najbardziej zbrodniczych formacji militarnych w dziejach. Dziœ hasła głoszone przez zbrodniarzy z SS-Galizien znów stajš się mottem przewodnim współczesnych ukraińskich nacjonalistów.

Korzenie 14. Dywizji Grenadierów SS, nazywanej także 1 dywizjš ukraińskš lub SS-Galizien, sięgajš roku 1929, kiedy na zorganizowanym w Wiedniu wielkim kongresie zjednoczeniowym nacjonalistycznych organizacji ukraińskich powstała wspólna Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. W celach organizacyjnych OUN dokonał własnego podziału terytorialnego „Samostijnej Ukrainy" na „Kraje", które dzieliły się dalej na okręgi, nadregiony i regiony. Tereny Małopolski Wschodniej, wchodzšce w skład przedwojennego państwa polskiego, nazwano Krajem Drugim. Z kolei obszary Wołynia, południowego Polesia, Chełmszczyzny i Podlasia Lubelskiego zakwalifikowano do Kraju Trzeciego.

Programowym celem OUN w 1929 r. było stworzenie niepodległego państwa ukraińskiego od Donu aż po Małopolskę, scalonego z obszarów stanowišcych rzekomo ukraińskie terytoria okupowane przez ZSRR, Polskę i Rumunię. OUN pragnšł oderwać od II Rzeczypospolitej trzy historycznie polskie województwa: stanisławowskie, lwowskie i tarnopolskie. Należy z całym naciskiem podkreœlić, że ideologicznym celem OUN nie było jedynie stworzenie niepodległego państwa ukraińskiego zamieszkiwanego przez mniejszoœci narodowe żyjšce tu od wielu pokoleń, ale brutalna czystka etniczna majšca na celu stworzenie monolitu narodowego, kulturowego i religijnego. Ludobójstwo miało być jedynym sposobem usunięcia wszystkich „czużyńców", czyli obcokrajowców.

Wstępem do bestialskich zbrodni popełnianych z entuzjazmem przez póŸniejszych zbrodniarzy z SS-Galizien była działalnoœć dywersyjna i terrorystyczna OUN na terenie II RP. Opierała się ona na sloganie programowym: „Na słowne argumenty żaden Polak nie będzie wrażliwy, na terror wszyscy". Faktycznie, wbrew przyjętej przez inne organizacje ukraińskie polityce zbliżenia z Polakami, OUN przeprowadził szereg zbrodniczych zamachów i akcji dywersyjnych skierowanych przeciw polskim funkcjonariuszom państwowym. Już 6 marca 1929 r., a więc zaledwie miesišc po wielkim kongresie zjednoczeniowym, grupa aktywistów OUN napadła na lwowskiego listonosza Franciszka Kochanowskiego. Napadom i zastraszeniom Polaków realizowanym przez Ukraińskš Organizację Wojskowš w ramach hasła „Wygnajmy Lachów za San" towarzyszyły liczne akcje sabotażowe w polskich obiektach administracyjnych. Szczególnie narażona na działalnoœć ukraińskich nacjonalistów była infrastruktura transportowa: tory kolejowe, mosty, urzędy pocztowe, słupy telefoniczne, słupy energetyczne czy posterunki policji państwowej. W artykule „Pacyfikacja w Małopolsce Wschodniej na forum Ligi Narodów", zamieszczonym w Zeszytach Historycznych, Jan Pisuliński przypomina, że w statystykach policyjnych z okresu między lipcem a paŸdziernikiem 1930 r. odnotowanych zostało aż 186 aktów terroru.

Oczywiœcie tego typu dywersja spotykała się z ostrš reakcjš rzšdu polskiego. Na osobisty rozkaz premiera Józefa Piłsudskiego od 16 wrzeœnia 1930 r. do 16 powiatów województw: lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego wkroczyło 17 kompanii policyjnych oraz oddziały 14. Pułku Ułanów Jazłowieckich, dowodzone przez Czesława Grabowskiego, lwowskiego komendanta wojewódzkiego Policji Państwowej. Polska akcja policyjna zakończyła się 30 listopada 1930 r. W sumie aresztowano 1739 osób, z czego 1143 zatrzymanych stanęło przed sšdem pod zarzutem udziału w zbrojnych zamachach przeciw państwu polskiemu. Mimo że zgromadzony materiał dowodowy w postaci zarekwirowanych 1287 sztuk broni długiej, 566 rewolwerów, 31 granatów oraz 99,8 kg materiałów wybuchowych wskazywał na szykowanie się OUN do programowego ludobójstwa ludnoœci polskiej i żydowskiej, to zaledwie kilku aresztowanych otrzymało surowe wyroki. Większoœć przedstawicieli Ukraińskiej Organizacji Wojskowej zostało zwolnionych z aresztu. Zemsty na „polskich oprawcach" mieli dokonać w mundurach SS-Galizien.

Dzieło Abwehry

Ukraińska Organizacja Wojskowa powstała jeszcze w 1920 r. po zapomnianej obecnie przez polskie media i podręczniki historyczne wojnie o przynależnoœć państwowš Galicji Wschodniej. Na poczštku paŸdziernika 1918 r. pułkownik Władysław Sikorski powołał we Lwowie Komendę Okręgowš złożonš z byłych oficerów i szeregowych żołnierzy Polskiego Korpusu Posiłkowego. Jej celem było jak najszybsze zbrojne zajęcie Lwowa w imieniu odradzajšcej się Rzeczypospolitej, a tym samym uprzedzenie zjeżdżajšcych się do Lwowa delegatów ukraińskich, którzy zamierzali powołać Ukraińskš Radę Narodowš i ogłosić niepodległoœć Galicji Wschodniej, Bukowiny i Rusi Zakarpackiej. 30 paŸdziernika nowo mianowany komendant lwowskiego okręgu POW por. Ludwik de Laveaux wydał tajny rozkaz zbrojnego zajęcia Lwowa w imieniu Polski następnego dnia. Decyzja była jednak podjęta za póŸno. O poranku 1 listopada 1918 r. żołnierze wchodzšcy w skład Ukraińskiego Komitetu Wojskowego uprzedzili polskš akcję, zajmujšc najważniejsze budynki publiczne we Lwowie. W odpowiedzi nieliczne siły polskie rozpoczęły akcję obronnš. Wkrótce powołano Naczelnš Komendę Obrony Lwowa, która zamierzała utrzymać miasto do nadejœcia Armii Wschód gen. Tadeusza Rozwadowskiego.

Konsekwencjš tych wydarzeń była bitwa o Lwów oraz walki o Przemyœl i Galicję Wschodniš. Działania wojenne trwały niecały miesišc. Łšcznie do polskich obozów dla jeńców wojennych w Brzeœciu, Dšbiu, Dęblinie, Kaliszu, Lwowie, Modlinie, Pikulicach, Przemyœlu, Strzałkowie, Szczypiornie, Tarnopolu, Tomaszowie, Wadowicach, Wiœniczu trafiło razem 24 tys. internowanych Ukraińców, a przewinęło się przez nie około 100 tys. osób. Prawdopodobnie około 25 tys. internowanych zmarło w obozach, głównie wskutek fatalnych warunków sanitarnych.

Pamięć o tych wydarzeniach mocno wryła się w pamięć ukraińskich nacjonalistów. W 1920 r. wielu z nich – oficerów Ukraińskiej Armii Halickiej – wstšpiło w szeregi Ukraińskiej Organizacji Wojskowej. Już w tym czasie UWO wzbudziła szczególne zainteresowanie niemieckiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Kontaktami z Abwehrš zajšł się Roman Suszko, szef wywiadu UWO i przyszły dowódca Legionu Ukraińskiego.

Postać Romana Suszki do dzisiaj budzi wiele kontrowersji. Ukraińcy byli przekonani, że podczas pobytu w polskim areszcie œledczym na przełomie 1930–1931 r. prawdopodobnie załamał się i podał wiele tajemnic OUN polskiemu wywiadowi. Spalony dla organizacji został zmuszony do emigracji. Dwa lata mieszkał w Wiedniu, a od 1933 do 1938 r. w USA. Jego znajomoœci w Abwehrze były jednak na tyle znaczšce, że w 1938 r. OUN zwrócił się do niego z proœbš o powrót do Wiednia i nawišzanie rozmów z Niemcami. Efektem tych rozmów, a także w wyniku osobistych ustaleń przewodniczšcego Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Andrija Melnyka z szefem Abwehry, admirałem Wilhelmem Canarisem, było utworzenie w maju 1939 r. Legionu Ukraińskiego o kryptonimie operacyjnym Bergbauern-Hilfe (BBH) – dywersyjnego oddziału ukraińskich nacjonalistów pod dowództwem Romana Suszki. Zadaniem 250 żołnierzy tego legionu był przygotowanie antypolskich działań dywersyjnych w Małopolsce Wschodniej.

W sierpniu 1939 r. niemieckie dowództwo bardzo nisko oceniło stan przygotowania tej jednostki do działań wojskowych. Niemcy nie chcieli też drażnić nowego radzieckiego sojusznika koncepcjš powstania narodowego na Ukrainie. Dlatego oficjalnie Legion Ukraiński został wycofany z udziału w kampanii wrzeœniowej. Jednak nienawiœć do Polaków była tak silna, że wbrew œcisłym rozkazom nie nawišzywania walki z przeciwnikiem niektóre oddziały legionu rozpoczęły samowolny atak na polskie garnizony i oddziały WP w okolicach Stryja. 17 wrzeœnia 1939 r. nacjonaliœci ukraińscy otrzymali silny cios w plecy od swojego sojusznika. Zobowišzania Niemców wynikajšce z paktu Ribbentrop-Mołotow nakazywały likwidację Legionu Ukraińskiego. OUN-owcy musieli czekać dwa lata, zanim ich marzenia znowu mogły się ziœcić.

Naiwni fanatycy

25 lutego 1941 r. admirał Wilhelm Canaris zgodził się ponownie na utworzenia ukraińskiej organizacji bojowej. Uchwałš II walnego zjazdu OUN sformowano dwa bataliony podlegajšce Abwehrze: „Nachtigall" i „Roland", które sami Ukraińcy obwołali samozwańczo Drużynš Ukraińskich Nacjonalistów. Oba bataliony nosiły mundury Wehrmachtu, były dowodzone przez niemieckich oficerów i podlegały naczelnemu dowództwu Wehrmachtu (OKW). Jedynym elementem munduru, różnišcym Ukraińców od ich niemieckich kolegów, była niebiesko-żółta wstšżka na ramieniu.

W czerwcu 1941 r. nacjonaliœci z frakcji B OUN, po przewodnictwem Andrija Melnyka, tak pisali do swoich niemieckich przyjaciół: „My Ukraińcy bardzo boleœnie odczuwamy fakt, że przez dwa lata mogliœmy się jedynie przyglšdać walce z naszym wspólnym wrogiem". Na te deklarację lojalnoœci Niemcy odpowiedzieli w zasadzie dopiero w marcu 1943 r., kiedy reichsführer SS Heinrich Himmler przystał na proœbę Otto von Wächtera, gubernatora Dystryktu Galicja Generalnego Gubernatorstwa, utworzenia pułku policji SS złożonego z Ukraińców. 25 marca 1943 r. zebrano ukraińskš ludnoœć Lwowa, której przedstawiono zagrożenia płynšce z „nadcišgajšcego ze wschodu bolszewizmu".

W imieniu narodu ukraińskiego do kancelarii Hitlera wyjechali: Kubijowicz, Suszko i Fihoła, by wiernopoddańczo złożyć Hitlerowi proœbę o utworzenie ukraińskich sił zbrojnych. Jedyne, co udało im się osišgnšć, to utworzenie jednej dywizji w ramach Waffen-SS. Nie oznaczało to, że Niemcy nagle uznali Ukraińców za ,,jednostki wartoœciowe rasowo". Nawet w 1944 r. Hans Frank nie ukrywał: ,,kiedy wreszcie wygramy tš wojnę, nie mam nic przeciwko zrobieniu z Polaków, Ukraińców i tego wszystkiego co się tu wałęsa, co się tylko nam będzie podobało". Udział Ukraińców w budowaniu „germańskiego imperium narodu niemieckiego" miał być tylko aktem wiernopoddańczym. O żadnej wolnej Ukrainie nie mogło być mowy.

Przekonało się o tym wielu działaczy OUN, którzy zakończyli życie na niemieckich szubienicach lub trafili do obozów koncentracyjnych. Sam Stepan Bandera, przywódca OUN-B – jednej z dwóch frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, trafił do KL Sachsenhausen. Dwóch jego rodzonych braci zakatowano w Oœwięcimiu. W KL Sachsenhausen, w Zellenbau – na oddziale dla więŸniów specjalnych, razem z nim uwięziony był pierwszy dowódca Armii Krajowej Stefan Rowecki oraz sam Andrij Melnyk, który w 1941 r. wiernopoddańczo chciał ucałować dłoń Hitlera. Czy zatem Ukraińcy mogli naprawdę wišzać jakiekolwiek nadzieje na utworzenie swojego państwa pod protektoratem III Rzeszy Niemieckiej? A skoro wiedzieli lub domyœlali się, że ich kolaboracja wczeœniej czy póŸniej przyniesie im zagładę, to dlaczego wkładali tyle zapału i entuzjazmu w mordowanie własnych sšsiadów?

Bestie w ludzkiej skórze

Z niemal 80 tys. ukraińskich ochotników pragnšcych walczyć w mundurze SS Niemcy przyjęli na szkolenie jedynie kilkanaœcie tysięcy. Dowódcš dywizji „Hałyczyna", jak inaczej nazywano SS-Galizien, został generał major Fritz Freitag, a szefem sztabu major Wolf Heike. Podobnie dowódcami pięciu pułków policji SS oraz jednego rezerwowego batalionu policji zostali tylko i wyłšcznie Niemcy. To był najlepszy dowód jaki był stosunek „narodu panów" do „podrzędnej nacji słowiańskiej", za jakš w Berlinie uważano Ukraińców.

Sami Ukraińcy wykazywali jednak fanatyzm, który czasami przerażał nawet Niemców. O ukraińskich zbrodniach na Podolu i Wołyniu mówi się, że ,,były tak straszne, żeby nie tylko martwi milczeli, ale i żywi nie byli w stanie o tym zabijaniu opowiedzieć...." Zagłada ponad 3 tys. wsi, w których mieszkało ponad 120 tys. Polaków, nie została do dzisiaj osšdzona choćby w sposób symboliczny. Żeby wykazać się oszczędnoœciš amunicji, ukraińscy fanatycy mordowali Polaków i Żydów siekierami, łopatami, piłami do drewna i palili żywcem. Przed skrajnym okrucieństwem ukraińskich zbrodniarzy nie było ucieczki. Ci, których nie zamordowali Ukraińcy w niemieckim mundurze, byli zabijani przez swoich ukraińskich sšsiadów cywili. Skala okrucieństwa przeraziła nawet Niemców, którzy w celu powstrzymania skrajnego sadyzmu poprosili o interwencję gestapo.Nie wszyscy Ukraińcy zachowywali się podle. Należy podkreœlić, że istniejš licznie udokumentowane przypadki ratowania Polaków przez ich ukraińskich sšsiadów.

Jest wielkš niesprawiedliwoœciš wobec odchodzšcego już pokolenia bohaterskich powstańców warszawskich nieosšdzenie bestialstwa ukraińskiego podczas pacyfikacji tego zrywu niepodległoœciowego. Do dzisiaj żyjš w USA i Wielkiej Brytanii starcy, którzy majš na swoich zbrodniczych łapach krew mieszkańców Warszawy. A mimo to sš wœród nas naiwni publicyœci twierdzšcy, że Ukraińcy nigdy nie uczestniczyli w pacyfikacji polskiej stolicy. Znakomicie rozprawia się z tym kłamstwem Edward Prus w swojej rewelacyjnej i godnej polecenia ksišżce „SS-Galizien, patrioci czy zbrodniarze?".

W pamięci warszawiaków na zawsze powinna zostać zbrodnicza 150-osobowa ukraińska kompania policyjna stacjonujšca w gmachu gestapo przy alei Szucha. W pierwszych dniach powstania owych 150 żołdaków z kompanii grupy bojowej Schutzpolizei próbowało ukryć się w prywatnych mieszkaniach, których mieszkańców dosłownie wyżynano. Trudno się więc dziwić, że powstańcy niechętnie brali do niewoli złapanych ukraińskich morderców w mundurach SS. Podobnie postępowano z ukraińskimi wartownikami z Pawiaka. We wrzeœniu 1944 r. do Warszawy przybył Legion Wołyński. 400 ukraińskich siepaczy pod dowództwem przedwojennego oficera kontraktowego Wojska Polskiego pułkownika Petra Diaczenki z miejsca przystšpiło do dzieła zagłady polskiej stolicy. Nawet niemiecki historyk Guenther Deschner w ksišżce „Warsaw rising" podkreœlił, że: „Powstanie dało Ukraińcom idealnš możliwoœć ujœcia dla ich głęboko zakorzenionych antypolskich urazów". W 1965 r. Marek Hłasko wspominał: „I nie uwierzyłaby chyba również i w to, że widziałem w czterdziestym czwartym roku w Warszawie, jak szeœciu Ukraińców zgwałciło jednš dziewczynę z naszego domu, a potem wyjęli jej oczy łyżkš do herbaty; i œmiali się przy tym, dowcipkowali...".

Nie należy zapominać, że w zagładzie polskiej stolicy brał także udział pułk renegatów Rosyjskiej Narodowej Armii Wyzwoleńczej dowodzony przez zbrodniarza Bronisława M. Kaminskiego. Także w tej jednostce znalazły się hordy kozackie: 209. Kozacki Batalion Schutzmannschaften, 3. Pułk Kozaków płk. Bondarenki, 69. Dywizjon Kawalerii i 572. Batalion Piechoty.

Zbezczeszczony order

Niemcy wiedzieli, kogo rzucajš w wir walki w polskiej stolicy. Fanatyzm ukraińskich hiwis (niemieckie okreœlenie zagranicznych ochotników) został przetestowany wczeœniej, między innymi w Akcji Reinhard, w wyniku której wymordowano ok. 2 mln. Żydów w Generalnej Guberni, w konwojowaniu ofiar do obozów zagłady, brutalnej likwidacji gett żydowskich czy pełnieniu służby wartowniczej na terenie obozów zagłady. W obozie koncentracyjnym na Majdanku służyły dwa bataliony Ukraińców, którzy zasłynęli ze skrajnego okrucieństwa wobec więŸniów.

1 kwietnia 1945 r. dywizja SS-Galizien broniła w ciężkich walkach austriackiego Grazu przed nacierajšcš Armiš Czerwonš. 19 kwietnia 1945 r. dowództwo nad jej sztabem objšł gen. Pawło Szandruk, nowo mianowany przewodniczšcy Ukraińskiego Komitetu Narodowego i głównodowodzšcy Ukraińskiej Armii Narodowej. 7 maja 1945 r. nowy dowódca kazał przeprowadzić dywizję przez rzekę Mur i poddać się oddziałom brytyjskim. Od Brytyjczyków zależało, czy ukraińscy zbrodniarze trafiš w ręce Stalina. Jednym z najbardziej zdumiewajšcych wydarzeń w powojennej historii Polski jest osobista interwencja generała Władysława Andersa, który wbrew elementarnej sprawiedliwoœci wobec tysięcy polskich ofiar Wołynia, Huty Pieniackiej czy Warszawy, oœmielił się prosić rzšd brytyjski o udzielenie azylu żołdakom z SS-Galizien. Dopełnieniem tego było nadanie przez Władysława Andersa krzyża Virtuti Militari Pawło Szandrukowi w 1965 r. Na piersi ostatniego dowódcy zbrodniczej SS-Galizien, która wymordowała ponad 120 tys. Polaków i niezliczonš liczbę obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, zawisło najwyższe polskie odznaczenie wojskowe z napisem: „Męstwu wojskowemu – (cnocie) dzielnoœci żołnierskiej".

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL