Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o historii

Peter Kürten - Wampir z Düsseldorfu

W chwili zatrzymania 24 maja 1930 r. Peter Kürten przypominał raczej zadbanego urzędnika niż seryjnego mordercę
BUNDESARCHIV
Jedne z ostatnich słów Petera Kürtena brzmiały: „Czy potem choć przez chwilę będę słyszał, jak moja krew wypływa z szyi i œcieka do metalowego naczynia? Byłaby to przyjemnoœć wieńczšca wszystkie przyjemnoœci…”.

Niemal każdy seryjny morderca w pewnym momencie pragnie zostać ujęty, choć zwykle nie przekłada się to na konkretne decyzje. Tylko jeden zdecydował się zakończyć swój los z własnej woli, a i to pod wpływem pewnych okolicznoœci. Psychopaci sš całkowicie œwiadomi prawnych konsekwencji swoich czynów i tego, że sš intensywnie poszukiwani przez policję. Życie w nieustannym zagrożeniu, koniecznoœć dokładnego zacierania œladów, codzienna gra pozorów – po latach stajš się nieznoœnym ciężarem. Dlatego mordercy zaczynajš popełniać drobne błędy, wydajš się mniej uważni, co w końcu doprowadza do ich ujęcia. Uciekajš przed wymiarem sprawiedliwoœć, pragnšc jednoczeœnie przestać być celem poœcigu, nawet za cenę własnego życia. Instynkt przetrwania jest jednak silniejszy niż zmęczenie, dlatego zwykle mija wiele lat, zanim w głowie psychopaty coœ zacznie się wreszcie poddawać.

Gdyby skatalogować najczęstsze cechy charakteru seryjnych morderców, rodzaj œrodowisk, z jakich pochodzili, i doœwiadczenia z dzieciństwa, gdyby ulepić z tej mieszanki typowego przedstawiciela i zwiększyć wszystkie parametry o 100 proc., wyszedłby Peter Kürten. Jego zbrodnie, jego życie i okolicznoœci, w jakich został ujęty, wszystko było „bardziej” niż u innych morderców. A może stał się wzorcem dla profilerów kryminalnych tylko dlatego, że był pierwszym seryjnym zabójcš, który został gruntownie przebadany?

Przemoc i głód

Peter Kürten urodził się 26 maja 1883 r. w Köln-Mülheim. Był trzecim dzieckiem ubogiego formierza (odlewnika). W cišgu kolejnych lat przybyło mu jeszcze dziesięcioro rodzeństwa. Wszyscy razem zajmowali jeden pokój. Jeœli każdy z nas rodzi się między piekłem a niebem, Peterowi zdecydowanie bliżej było do tego pierwszego. Matka wywodziła się z normalnej, przyzwoitej rodziny, natomiast u przodków ojca pojawiały się choroby psychiczne, szaleństwo i skłonnoœć do przestępstw. Kürten senior był alkoholikiem. Gdy pił, wpadał w szał. Dzieci niejednokrotnie były œwiadkami przemocy i gwałtów. Dotyczyło to nie tylko rodziców. Często dochodziło do aktów kazirodztwa. Ojciec, zamroczony alkoholem, wykorzystywał seksualnie nie tylko córki, ale również synów, w tym Petera. „Cała rodzina cierpiała przez jego alkoholizm – opowiadał po latach swojemu psychiatrze. – Gdy był pijany, stawał się sadystš. Byłem najstarszym synem i cierpiałem najbardziej. Jak możesz sobie wyobrazić, żyliœmy w strasznym ubóstwie, ponieważ wszystkie zarobki szły na alkohol. Mieszkaliœmy w jednym pokoju, więc możesz sobie wyobrazić, jak to wpłynęło na mojš seksualnoœć”.

Trudno nie przyznać mu racji. W tym patologicznym œrodowisku inicjację seksualnš przeżył z siostrš. Ojciec w końcu został zatrzymany za gwałt na swojej 13-letniej córce i osadzony w więzieniu. Rodzice Petera rozwiedli się, ale wiele lat koszmaru zdšżyło zdeformować jego psychikę. Matka zmarła w 1927 r. Nigdy nie się dowiedziała, kim stał się jej syn.

Powszechnie panuje opinia, że seryjnego mordercę tworzy œrodowisko. Jest to tylko po częœci prawda. To ludzie o skłonnoœciach psychopatycznych w zdegradowanym moralnie otoczeniu i doœwiadczajšcy przemocy mogš rozwijać swoje skłonnoœci w znacznie większym stopniu niż inni, obdarzeni normalnymi cechami charakteru. Tak też było w przypadku Petera. Od poczštku poszukiwał specyficznych doznań. Jako dziewięciolatek zaprzyjaŸnił się z mieszkajšcym obok hyclem. Sšsiad pokazał mu, jak maltretować i zabijać zwierzęta. Peter odkrył, że ich uœmiercanie przynosi mu wielkš przyjemnoœć. W tamtych czasach najbardziej fascynowała go krew, odršbywanie głowy gęsi i picie tryskajšcej juchy. Po latach twierdził, że to upodobanie wzięło się z czasów głodu, gdy sšsiadka częstowała go krwiš zabijanych zwierzšt domowych. Prawdopodobnie w ten sposób uratowała go od œmierci z niedożywienia. Tak Kürten tłumaczył swojš obsesyjnš fascynację.

Złodziejaszek, morderca i marzyciel

Młodego Kürtena cišgnęło do przestępstw. Po raz pierwszy zatrzymano go, gdy miał 15 lat. Już wówczas miał na koncie sporš iloœć drobnych kradzieży. Nie mieszkał w domu rodzinnym i pozostawał bez kontroli. Skłonnoœci do drobnych przestępstw nie miały jednak znaczenia w porównaniu z tym, co rodziło się powoli w jego głowie. Pamiętajšc swoje doœwiadczenia z zabijaniem psów i zwierzšt domowych, postanowił sprawdzić swoje odczucia wobec œmierci człowieka. Podczas wycieczki tratwš po Renie zepchnšł do wody i utopił swojego kolegę. Gdy na ratunek chłopcu rzucił się ich towarzysz, jego również spotkał ten sam los.

Kolejnym krokiem rozwijajšcej się psychopatii była przyjaŸń Petera z dużo starszš od niego prostytutkš. To ona rozbudziła w nim kolejne pragnienia. Nauczyła uprawiania seksu sado-masochistycznego i czerpania przyjemnoœci seksualnej z przemocy. Przebywajšc w więzieniu, Peter umilał sobie czas wyobrażeniami brutalnych aktów pełnych krwi i œmierci. Potrzebował tych marzeń tak bardzo, że popełniał drobne wykroczenia, by trafić do izolatki. Tam nikt mu nie przeszkadzał i mógł swobodnie ekscytować się swoimi marzeniami. „Wyobrażajšc sobie moje wizje, doznawałem takiej przyjemnoœci jak inni wyobrażajšcy sobie nagš kobietę” – opowiadał póŸniej w œledztwie.

Po wyjœciu z więzienia postanowił je zrealizować. W 1899 r. napadł na dziewczynę, zacišgnšł jš w krzaki i zaczšł dusić. Wydawało mu się, że ofiara nie żyje. Porzucił jš zatem i uciekł. Nie znaleziono jednak w tej okolicy żadnego ciała. Być może ofiara odzyskała przytomnoœć i przeżyła, nie zgłaszajšc tego policji.

Na szczęœcie dla potencjalnych ofiar Kürten wiele lat spędził na odsiadkach za drobne przewinienia. Z tego powodu pierwsze udokumentowane morderstwo wydarzyło się 14 lat póŸniej w Kolonii. W tym czasie Peter lubił włamywać się nocš do zajazdów i okradać właœcicieli lub goœci. Jedna z takich jego wizyt przebiegła jednak inaczej. Tak relacjonował tę historię: „Włamałem się do domu przy Wolfstrasse. Właœcicielem był Klein. Wszedłem na górę do pierwszego napotkanego pokoju. Nie znalazłem tam nic, co mógłbym ukraœć. W pokoju stało łóżko, na którym spała dziewczynka około 10-letnia, przykryta grubš kołdrš”. Rzucił się na niš i zaczšł dusić. Podczas gdy jednš rękš trzymał dziecko za szyję, drugš brutalnie zgwałcił. Mała broniła się tak zaciekle, że nie mógł sobie z niš poradzić. „Miałem przy sobie mały scyzoryk – opowiadał dalej. – Trzymałem dziewczynkę i poderżnšłem jej gardło. Słyszałem, jak krew trysnęła i zaczęła spadać na matę przed łóżkiem. Tryskajšca krew stworzyła łuk koło mojego ramienia. Wszystko trwało około trzech minut. Potem zamknšłem drzwi i wróciłem do domu w Düsseldorfie”. Wtedy Kürten po raz pierwszy dowiedział się, jak silny potrafi mieć orgazm. Zaczšł więc poszukiwać podobnych wrażeń. Najważniejsza była dla niego „tryskajšca krew” i przyglšdanie się przerażeniu ofiar, więc snuł się po ulicach, napadał i ranił na różne sposoby przypadkowych przechodniów. Łatwym łupem były również prostytutki. W tym samym roku, by osišgnšć upragnione spełnienie, zabił siekierš jeszcze dwoje ludzi.

Mimo swojej brutalnoœci psychopaci sš często tchórzliwi i nadwrażliwi na swoim punkcie. Wynika to z obawy przed utratš kontroli nad swoim życiem bšdŸ wizerunkiem. Dlatego, gdy w 1914 r. wybuchła I wojna œwiatowa i Kürten został powołany do wojska, od razu próbował zdezerterować. Złapano go i resztę wojny przesiedział w więzieniu. Gdy wyszedł w 1921 r., dobiegał czterdziestki. Poczuł, że czas ustabilizować swoje życie, i dzięki siostrze poznał swojš przyszłš żonę. Nie była ani ładna, ani zgrabna, ani stateczna. Właœnie wyszła z więzienia po wyroku za zabójstwo kochanka. Peter zakochał się w niej na swój własny sposób.

Większoœć seryjnych morderców darzy swoje partnerki życiowe szczególnym rodzajem uwielbienia, podczas gdy wszystkie pozostałe kobiety sš obiektem ukrytej lub jawnej nienawiœci. Żona staje się posšgiem, œwiętoœciš i jest nietykalna. Tak też było w tym przypadku. Partnerka Petera była jedynš osobš, której ufał i o którš się troszczył, a przede wszystkim na której mu zależało. Małżeństwo podziałało na niego łagodzšco na cztery lata. W tym czasie znalazł pracę, wstšpił nawet do zwišzków zawodowych. Jednak natura w końcu wzięła górę. Z uœpienia wyrwał go widok krwawo zachodzšcego słońca. Pojawiła się u niego nowa fascynacja – ogień. W 1925 r. próbował udusić cztery kobiety i dokonał 17 podpaleń. Napięcie się wzmagało i w końcu wybuchło w 1929 r.

Katharsis

Najpierw były podpalenia. W lutym napadł na kobietę o nazwisku Kühn. Zadał jej 24 ciosy nożem. Jakimœ cudem przeżyła. 10 dni póŸniej rzucił się na mężczyznę. DŸgnšł go 20 razy. Dla pana Scheera były to œmiertelne ciosy.

Kolejnš typowš cechš psychopaty był czar osobisty Petera. Wyglšdał na statecznego i przyzwoitego obywatela, dlatego – jak przystało na rasowego seryjnego mordercę – na drugi dzień wrócił bez obaw na miejsce zbrodni. Zastał tam mnóstwo policji. Zagadnšł detektywa, który, choć z natury nieufny, opowiedział mu o wszystkim, co mógł wiedzieć na ten temat.

Miesišc póŸniej odkryto zwłoki oœmioletniej dziewczynki, Rosy Ohliger. Częœciowo spalone ciało znaleŸli robotnicy na placu budowy. Odkryto œlady 13 uderzeń nożem i brutalnego molestowania. Zwłoki leżały tam już od miesišca, czyli dziewczynka zginęła jeszcze przed panem Scheerem. Oznaczało to, że w bardzo krótkim czasie morderca zaatakował kobietę, mężczyznę i dziecko, a wszystkie ofiary łšczyły charakterystyczne rany na skroniach. „Miejsce, w którym zaatakowałem paniš Kuhn, odwiedziłem jeszcze dwa razy tego samego popołudnia – przyznał się Kürten. – PóŸniej wracałem tam kilka razy. Podczas tych odwiedzin osišgałem orgazm”. Policja długo nie czekała na rozwišzanie. Do morderstw przyznał się chory psychicznie mężczyzna o nazwisku Stausberg. Osadzono go w zakładzie psychiatrycznym z nadziejš, że zabójca został ujęty. Tymczasem Kürten był na fali.

W sierpniu znaleziono kolejne trzy ofiary. Tym razem na przedmieœciu Lierenfeld. Miały te same charakterystyczne rany kłute, co wszystkie poprzednie. Dwa dni po odkryciu zwłok, na festynie we Flehe, Peter spotkał 14-letniš dziewczynę opiekujšcš się pięcioletniš kuzynkš. Poprosił jš, żeby kupiła mu kilka papierosów, a on w tym czasie popilnuje małej Gertrudy. Gdy tylko Louise Lenzen pobiegła na jarmark, Kürten zacišgnšł dziecko w krzaki i udusił. Morderca poczekał też na starszš dziewczynę, a gdy wróciła, zrobił z niš to samo.

W głowie Petera szalał płomień. Już następnego dnia zaatakował służšcš Gertrudę Schulte. Wbił jej nóż w plecy tak mocno, że pękło ostrze. Kobieta zaczęła krzyczeć. Zrobiło się zbiegowisko. Częœć osób ruszyła w pogoń za Peterem, ale nie udało się go ujšć. Gertruda miała wiele szczęœcia – ocalała i mogła zeznawać. Tym razem wreszcie powstał rysopis mordercy, a Kürten stawał się coraz bardziej nieostrożny. Miesišc póŸniej, we wrzeœniu, dokonał trzech napadów. Wszystkie ofiary przeżyły. Kolejny atak zakończył się œmierciš dziewczynki – Idy Reuter (została też brutalnie zgwałcona). Na poczštku paŸdziernika rzucił się na kolejnš służšcš, Elizabeth Dorrier. Bezskutecznie. Za to pod koniec paŸdziernika zabił młotkiem dwie kobiety, a na poczštku listopada pięciolatkę Gertrude Albermann. Dziecko nosiło œlady 36 pchnięć nożem. Œmierć poniosło przez uduszenie.

Zainspirowany Kubš Rozpruwaczem Kürten napisał list do jednego z czasopism. Ujawnił w ten sposób miejsce ukrycia ciała jednej z jego ofiar zamordowanych w sierpniu – Marii Hahn. Jak można było się spodziewać, po tym liœcie wybuchła panika. Düsseldorf wrzał. Obawiano się wychodzić z domu. Wokół wydarzeń zaczęły narastać legendy. Wtedy też ukuto przydomek „Wampir z Düsseldorfu”. I tu pojawia się pierwsze odstępstwo od wzorca seryjnego mordercy. Kürten nie karmił się sławš. Przestraszył się rozgłosu i na parę miesięcy zaprzestał swojej działalnoœci.

Kürten nie miał szczęœcia do służšcych. Pierwsza podała jego rysopis, druga też ocalała, a po trzeciej się poddał. Maria Budlick przybyła do Düsseldorfu w poszukiwaniu pracy. Na peronie zaczepił jš nieznajomy mężczyzna i zaproponował pomoc w znalezieniu taniego noclegu. Przechodzšc przez park, kobieta nabrała podejrzeń. Przypomniała sobie opowieœci o „wampirze z Düsseldorfu” i postanowiła pójœć dalej sama. Jednak mężczyzna stał się napastliwy. I nagle z opresji wyratował jš przyzwoicie wyglšdajšcy człowiek, który nie tylko przegonił natręta, ale również zaproponował, że zaopiekuje się kobietš, dopóki się nie uspokoi i nie odpocznie po podróży. Wdzięczna Maria Budlick zgodziła się chętnie. „Dziewczyna powiedziała mi, że nie ma pracy i nie ma się gdzie podziać. Zgodziła się pójœć do mojego pokoju przy Mettmanner Strasse, jednak potem powiedziała, że nie chce uprawiać ze mnš seksu, i poprosiła, żebym znalazł jej inny nocleg” – opowiadał póŸniej Kürten. Marii nie podobało się dziwne i ponure mieszkanie mężczyzny. On zaœ obiecał, że zaprowadzi jš w bezpieczne miejsce. Gdy tylko weszli do lasu Grafenberger, Peter próbował zmusić Marię do odbycia stosunku i nagle stało się coœ całkowicie niezrozumiałego – zrezygnował i odprowadził dziewczynę kilka ulic dalej, po czym wrócił do domu. Żegnajšc się z niš, zapytał, czy zapamiętała jego adres. Zachowujšc zdrowy rozsšdek, dziewczyna zaprzeczyła. Kürten opowiadał póŸniej, że nie zdecydował się zabić Marii Budlick, ponieważ nie stawiała wystarczajšcego oporu. Miał nadzieję, że nie zawiadomi policji. Dziewczyna rzeczywiœcie nie wniosła skargi, ale zwierzyła się swojej przyjaciółce w liœcie. Jednak popełniła błšd w adresie. Skrupulatna urzędniczka pocztowa postanowiła otworzyć list, by znaleŸć w treœci wskazówki dotyczšce adresata. Zszokowana treœciš natychmiast poszła na policję. Maria została wezwana na posterunek, gdzie opisała szczegółowo wydarzenia tamtej nocy. Wskazała adres podejrzanego mężczyzny.

Funkcjonariusze udali się tam, ale nie zastali Kürtena w domu. O ich wizycie dowiedział się od właœcicielki kamienicy. „Spacerowałem całš noc w czwartek rano 22 maja. W mieszkaniu spotkałem mojš żonę. Spakowałem rzeczy i wynajšłem pokój przy Alderstrasse. Położyłem się i usnšłem. Obudziłem się w pištek rano” – opowiadał póŸniej Kürten. Mógł wtedy obawiać się jedynie zarzutu molestowania seksualnego. Bał się jednak, czy policja nie znajdzie na niego czegoœ więcej. Prawdopodobnie wtedy zaczšł mieć doœć życia w cišgłym strachu. Postanowił przyznać się swojej żonie. Na poczštku powiedział jej jedynie o napaœci. Uprzedzajšc, że może to wišzać się z dziesięcioma latami separacji lub nawet dłużej. „Moja żona nie była zadowolona, mówiła o bezrobociu, braku œrodków do życia na staroœć – relacjonował. – Krzyczała, że powinienem odebrać sobie życie, wtedy ona uczyniłaby to samo, bo jej życie straciło sens. Tego samego dnia powiedziałem żonie, że mógłbym jej pomóc”. Postanowił powiedzieć jej o wszystkich morderstwach. Można tylko przypuszczać, jak wielki przeżyła szok, wierzyła przecież, że jej mšż jest statecznym i dobrym człowiekiem. Poprosił jš, by zgłosiła się na policję i doniosła na niego, wtedy otrzymałaby wysokš nagrodę, która została ufundowana za pomoc schwytaniu seryjnego mordercy. Po długich namowach kobieta się zgodziła.

Policja zorganizowała obławę. Petera Kürtena ujęto 24 maja 1930 r. w biały dzień pod koœciołem Œwiętego Rocha. Poczštkowo niechętnie opowiadał o swoich morderstwach, ale w końcu przyznał się nawet do czynów, o których nie było mowy w żadnych kartotekach. Ostatecznie udowodniono mu dokonanie dziewięciu zabójstw i siedmiokrotne usiłowanie. Z pewnoœciš było ich więcej. Wysiłki obrony, by orzeczono niepoczytalnoœć, spełzły na niczym. Został skazany na œmierć przez œcięcie. Wyrok wykonano 2 lipca 1931 r. Uczestnicy procesu zapamiętali 48-letniego mężczyznę wyglšdajšcego wyjštkowo schludnie, w idealnie dopasowanym ubraniu, dobrze uczesanego „człowieka sukcesu”. Szokujšce było zestawienie tego wizerunku z dramatycznymi opisami zbrodni.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL