Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o historii

Francja: Kraj wielu kultur

Prezydent Francji Charles de Gaulle podczas wizyty w Algierze (1958 r.). De Gaulle obiecał wówczas Algierczykom pełne obywatelstwo francuskie. Nie powstrzymało to jednak działań wojennych, które w konsekwencji przyniosły Algierii niepodległoœć
afp
Jeszcze w latach 70. Francuzi mieli bardzo tolerancyjny stosunek do imigrantów z Maghrebu i innych krajów afrykańskich. Powszechne było przekonanie, że imigracja nie tylko nie zagraża kulturze francuskiej, ale wręcz jš wzbogaca.

Gdyby ktoœ mnie zapytał, co mnie najbardziej zdziwiło, gdy w 1979 r. po raz pierwszy przyjechałem z Francji do Polski, odpowiedziałbym bez wahania: zadziwiajšca jednolitoœć etniczna i religijna, ten sam kolor skóry u wszystkich, ta sama silna wiara chrzeœcijańska, wzmożona jeszcze w tamtym czasie przez niedawny wybór papieża Jana Pawła II. Z całš pewnoœciš były również inne różnice między tymi dwoma krajami. Polska prowincja w 1979 r. pod względem rozwoju przypominała Francję z lat 50. Jednak to nie te wszystkie opóŸnienia były frapujšce, lecz właœnie ta niebywała jednoœć etniczna i religijna, stanowišca olbrzymi kontrast w porównaniu z krajem, w którym się urodziłem i wychowałem.

Wspaniałe trzydziestolecie

Francja mojej młodoœci już była tyglem etnicznym. Od końca I wojny œwiatowej mieszkało tu wiele ras i wyznań, wœród których znacznš częœć stanowili muzułmanie. Fenomen ten nasilił się jeszcze po 1945 r., kiedy zaczšł się ruch dekolonizacyjny z Azji i Afryki. Francja nie stawiała żadnych przeszkód formalnych czy administracyjnych osiedlajšcym się tu cudzoziemcom. W 1945 r. został nawet utworzony Narodowy Urzšd do spraw Imigracji (ONI). Kraj zdziesištkowany przez krwawš wojnę 1914–1918 potrzebował ršk do pracy. Ponad 50 proc. Francuzów, którzy w momencie wybuchu wojny mieli 20 lat, poległo na polu walki. W okresie międzywojennym przyrost naturalny był bardzo niski, co w latach 50. spowodowało wręcz deficyt demograficzny. Po 1945 r. Francja rozpoczęła długš fazę odbudowy i rozwoju kraju, trwajšcš aż do połowy lat 70. (nazwanš wspaniałym trzydziestoleciem). Przy budowie mieszkań, dróg, w szybko rozwijajšcym się przemyœle wielkš pomocš była przybywajšca głównie z krajów afrykańskich tania siła robocza. Toteż gdy w 1958 r. prezydentem Francji został de Gaulle (miałem wtedy siedem lat), duże oœrodki miejskie, takie jak Paryż, Lyon i Marsylia z całym południowym regionem, pełne były różnych nacji, kultur i religii. Poza nielicznymi ruchami prawicowymi, jak powstały w 1972 r. Front Narodowy, nikt nie uważał, że liczba Arabów i Afrykanów jest zbyt duża. Do połowy lat 70., zanim nadszedł kryzys naftowy i nastšpiło spowolnienie gospodarcze, Francuzi mieli bardzo tolerancyjny stosunek do imigrantów z Maghrebu i innych krajów afrykańskich. Wszechobecne było myœlenie, że imigracja nie tylko nie zagraża kulturze francuskiej, ale wręcz jš wzbogaca. W szkole dla chłopców, do której chodziłem, moi koledzy mieli na imię Aziz, Nguyen, Mamadou. W szkole dla dziewczšt było podobnie – imiona Aicha, Phuong czy Zahira nie były rzadkoœciš.

Najwięcej było przybyszów z Maghrebu i Czarnej Afryki, ale byli też inni – z Antyli, Indochin, z regionu Oceanu Indyjskiego. Liczne posiadłoœci zamorskie Francji stanowiły w 1950 r. olbrzymie terytorium, które konstytucja IV Republiki z 1946 r. nazwała Zwišzkiem Francuskim. To kolonialne imperium obejmowało trzy kraje Maghrebu, w Ameryce – Antyle i Gujanę, na Pacyfiku – Nowš Kaledonię i Polinezję Francuskš, w Czarnej Afryce – duży obszar odpowiadajšcy 12 obecnym krajom, na Oceanie Indyjskim – Madagaskar, Reunion i Komory. Wszyscy cudzoziemcy pochodzšcy z tych krajów otrzymali w szkołach edukację w języku francuskim, oficjalnym języku imperium. Od wczesnych lat 50. stanowili dużš częœć siły roboczej, tak bardzo potrzebnej do rozwoju metropolii. We „wspaniałym trzydziestoleciu” (1945–1975) koegzystencja rodowitych Francuzów z napływowš ludnoœciš układała się bardzo dobrze. W warunkach ekonomicznych niepodlegajšcych jeszcze globalizacji pracy było dostatecznie dużo, a podział dobrobytu oraz awans społeczny były jeszcze możliwe.

Rozpad imperium

Nie tylko cudzoziemcy przybywali wtedy masowo do Francji. Również setki tysięcy Francuzów z kolonii przyjeżdżały i osiedlały się w metropolii z powodu dekolonizacji. Nierzadko musieli szybko opuœcić miejsca, w których się urodzili i które uważali za własny kraj. Dla bardzo dużej grupy Francuzów, szczególnie tych z Algierii, było to brutalne oderwanie od korzeni. Owszem, Francja była ich ojczyznš, ale znanš tylko ze szkoły, z ksišżek czy filmów. Wielcy francuscy pisarze urodzeni w imperium (Marguerite Duras w Indochinach, Albert Camus czy Marie Cardinal w Algierii) opisywali ich silny zwišzek z rodzinnymi stronami. Dzięki nim lepiej rozumiemy, jak wielkim rozdarciem i wykorzenieniem był okres 1954–1962 dla tych urodzonych poza metropoliš. Dziesištki tysięcy osób (setki tysięcy w wypadku Algierii) musiały opuœcić miejsca, za które oddałyby wszystko. Dla tych wykorzenionych ludzi odzyskanie niepodległoœci przez terytoria zarzšdzane przez Francję oznaczało pozostawienie tam całego dorobku, wszystkich wspomnień. Oderwani od domu, pracy, przyjaciół (tak, tak, Francuzi z Algierii mieli algierskich przyjaciół), musieli pozostawić groby swoich bliskich, o które nikt już nie będzie dbać. Osiedlali się we Francji bardzo przygnębieni.

Oczywiœcie nie dla wszystkich powrót do metropolii był tak wielkim wyzwaniem. Dla tych wysłanych oficjalnie, pracowników państwowych czy wojskowych, był to zwykły powrót do kraju po kilku latach pracy. Musieli tylko wrócić szybciej ze względu na zamieszki zwišzane z walkš o niepodległoœć w Indochinach czy Algierii. W żaden sposób nie można porównywać tych powrotów z przesiedleniem z Algierii ponad miliona Francuzów, którzy tam się urodzili, tam mieszkali od kilku pokoleń i nie wyobrażali sobie innej egzystencji. Dla nich trauma była olbrzymia i do dzisiaj rany się nie zabliŸniły.

Całkowity rozpad kolonialnego imperium był szybki, wystarczyło około 15 lat. Między poczštkiem zamieszek w Indochinach w 1948 r. a masowym exodusem Francuzów z Algierii w 1962 r. wszystkie protektoraty i niemal wszystkie departamenty i terytoria zamorskie odzyskały autonomię. W maju 1954 r. ostateczna porażka armii francuskiej pod Dien Bien Phu przyniosła Indochinom niezależnoœć.

Z pewnoœciš Francuzi z Indochin nie mieli łatwego powrotu do kraju, ale nie ucierpieli tak bardzo jak Francuzi z Algierii, gdzie zamieszki i brak bezpieczeństwa na co dzień zagrażały im bardziej niż gdziekolwiek indziej. W latach 1959–1962 z Algierii do metropolii przyjechało prawie milion Francuzów, co w porównaniu z 30 tys. ludzi przybyłych z Indochin było o wiele większym wyzwaniem. W 1956 r. Francja utraciła dwa afrykańskie protektoraty: Maroko i Tunezję. Odzyskanie autonomii przez te kraje także wywołało falę powrotów francuskich urzędników, wojskowych, rolników czy przedsiębiorców, mieszkajšcych tam od dziesištków lat. W latach 1956–1959 około 100 tys. Francuzów opuœciło Maroko, a 70 tys. Tunezję. W 1960 r. przyszła kolej na niepodległoœć krajów Czarnej Afryki i Madagaskaru. Nie było tam wielkich zamieszek, niepodległoœć została uzyskana w sposób stosunkowo pokojowy, co skutkowało dużo mniejszš falš powrotów. Właœciwie oprócz Algierii, jedynej kolonii, która była „une colonie de peuplement” (tam Francuzi osiedlali się na stałe), powrót do metropolii odbywał się stopniowo i dotyczył mniejszej liczby osób, nie sprawiajšc państwu większego problemu. Algieria natomiast stanowiła dla władz francuskich olbrzymie wyzwanie. Latem 1962 r. państwo musiało sobie poradzić z masowym napływem ludnoœci – setki tysięcy francuskich uchodŸców znalazły się w kraju, którego często nie znali. Dodatkowo przytłoczeni rozmiarem przemocy, której byli œwiadkami.

Różnorodnoœć etniczna, kulturowa i religijna

Ta wędrówka ludów i wymieszanie kulturowe były wtedy absolutnie wolne od jakichkolwiek form rasizmu w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Potwierdzajš to moje osobiste wspomnienia z tamtego okresu.

Brat mojego ojca, urodzony w 1925 r., miał 22 lata, kiedy wstšpił do armii francuskiej, aby walczyć w Indochinach z żołnierzami Viet Minhu. Wojna o niepodległoœć była straszna, ale wuj wrócił cały w 1950 r. Nigdy nie chciał rozmawiać na temat okrucieństwa, którego był œwiadkiem w Indochinach. Rodzina dopiero po 20 latach znalazła kilka przedmiotów z tamtych czasów: zdjęcia, żołnierski rynsztunek, listy miłosne indochińskiej narzeczonej, którš chciał poœlubić i przywieŸć do Francji.

Starsza siostra mojej matki wraz z mężem mieszkała wtedy w Maroku (jej mšż prowadził tam fabryczkę konserw rybnych). Byli jednš z młodych francuskich rodzin, które szukały szczęœcia w Afryce Północnej. Mšż mojej ciotki został wysłany do Maroka w 1931 r. na służbę wojskowš. Po jej odbyciu sprowadził żonę i mieszkali tam aż do 1956 r., kiedy Maroko odzyskało niepodległoœć. Z tęsknoty za tym krajem ciotka przez wiele lat gotowała wspaniałe marokańskie potrawy dla całej naszej rodziny.

Nauczyłem się czytać w 1957 r. Moim nauczycielem był Korsykanin, pan Bacciochi, urodzony w Tunezji i tam pracujšcy przez większš częœć swojej zawodowej kariery. Mówił po francusku z mocnym akcentem, używajšc wielu typowych zwrotów, które zawsze kojarzyły się z „francuskim stamtšd”, dobrze znanym każdemu Francuzowi. Mój nauczyciel, absolutnie dwujęzyczny, kiedy się na nas zdenerwował, automatycznie wtršcał arabskie słowa.

W 1964 r. jako uczeń gimnazjum miałem nauczyciela historii i geografii pochodzšcego z Senegalu. Czarny jak heban pan Boudiallo był drugim pokoleniem Francuzów – jego ojciec otrzymał obywatelstwo za służbę we francuskiej armii. Często ratował mi skórę przed rodzicami, kiedy przynosiłem nie najlepsze oceny. Moja mama sama była nauczycielkš i często była zdziwiona – oczywiœcie nie podważajšc kompetencji swojego kolegi – sposobem, w jaki pisałem imiona francuskich królów czy nazwy rzek i gór (a miało to znaczenie dla moich rodziców, bo oboje pasjonowali się geografiš). Była to rzeczywiœcie dziwna ortografia. Mama uważała, że to wymowa pana Boudiallo (dosyć egzotyczna) sprawiała, że moja ortografia trochę odbiegała od poprawnej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL