Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Rząd PiS

Kozubal: Zagrywki Macierewicza

Szef resortu obrony od pewnego czasu próbuje ocieplić swój wizerunek
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Szef MON stara się wyciszać konflikt z prezydentem Andrzejem Dudą. Ale ciągle stosuje metodę kija i marchewki.

Ministerstwo Obrony Narodowej przesłało do Biura Bezpieczeństwa Narodowego nowe propozycje zmian w systemie kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi, które od pewnego czasu podnosiły temperaturę sporu politycznego. Ich głównym celem jest wzmocnienie pozycji szefa Sztabu Generalnego WP, naczelnego dowódcy na czas wojny i w czasie pokoju.

Z tą ideą zgadzają się zarówno MON, jak i prezydent Andrzej Duda. Ale osią sporu było usytuowanie tzw. dowództwa połączonego, za którym optuje ośrodek prezydencki. MON zaproponował, aby inspektorzy wsparcia oraz szkolenia i dowodzenia byli zastępcami szefa Sztabu Generalnego WP. Zdaniem resortu obrony nowa propozycja „umożliwia prowadzenie nie tylko połączonych operacji, ale także połączonego szkolenia w trakcie pokoju".

– W sposób jaśniejszy zostają zarysowane relacje szefa Sztabu Generalnego WP – słyszymy w MON, który zapewnia, że ich propozycja jest rozwiązaniem kompromisowym.

Z koncepcji tej wynika, że prezydent powoływałby szefa Sztabu Generalnego WP i dowódców rodzajów sił zbrojnych, ale już zastępcę szefa sztabu – minister obrony. – Ważna jest gotowość pewnej dyskusji ze strony MON, a także wycofania się z wcześniejszych propozycji – słyszymy w BBN.

Kolejnym krokiem powinno być spotkanie ministra Antoniego Macierewicza z szefem BBN Pawłem Solochem. Na razie nie wiadomo, kiedy się ono odbędzie.

Niezakończone prace nad nowym systemem dowodzenia są oficjalnym powodem wstrzymania przez prezydenta nominacji generalskich, w sierpniu i listopadzie. Macierewicz wnioskował o podniesienie rangi dla 14 oficerów. Niedawno z tych nominacji wycofał się dla polepszenia relacji z prezydentem. Od pewnego czasu też ociepla swój wizerunek.

Nie można jednak zapominać, że prezydent, pytany 11 listopada o relacje z ministrem Antonim Macierewiczem, nie wspomniał o systemie dowodzenia, lecz o „ubeckich metodach" stosowanych wobec generała Jarosława Kraszewskiego, który jest szefem Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w BBN.

Dlatego o rzeczywistym ociepleniu na linii MON – Pałac Prezydencki będzie można powiedzieć po zakończeniu postępowania SKW wobec generała, co jest powodem zawieszenia mu dostępu do informacji niejawnych. Można odnieść wrażenie, że sprowadza się ono do weryfikacji, jak się wydaje, absurdalnych tropów typu „czy generał wziął butelkę wódki od ukraińskiego wojskowego w czasie ćwiczeń", i czy jako motocyklista jest zwolennikiem gangu rosyjskich Nocnych Wilków.

Prezydent ma jednak pełne zaufanie do swojego współpracownika. Nie jest tajemnicą, że Kraszewski był autorem wielu pytań kierowanych do MON dotyczących m.in. nominacji generalskich, budowy WOT, ale także jest dobrze postrzegany i przyjaźni się z byłym dowódcą generalnym gen. Mirosławem Różańskim. Ten ostatni skupił wokół siebie liczne grono oficerów kontestujących działania Macierewicza.

Przedłużanie sprawy generała Kraszewskiego szkodzi obydwu stronom. Prostsze byłoby zakończenie postępowania SKW nawet niekorzystną dla niego decyzją. Bo wtedy – co jest pewne – mógłby ją zaskarżyć do premier Beaty Szydło. W przypadku gdyby podtrzymała decyzję kontrwywiadu, mógłby odwołać się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Prawdziwa normalizacja stosunków między obiema stronami byłaby możliwa dopiero po odejściu ze stanowiska ministra Antoniego Macierewicza. To jednak na dzisiaj wydaje się mało prawdopodobne, bo minister ma za sobą spore grono zwolenników w PiS, skupionych wokół środowiska „Gazety Polskiej". Wydaje się, że nikt o zdrowych zmysłach nie narażałby się na próbę sił, która mogłaby skończyć się rozłamem wewnątrz obozu władzy.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL