Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzšd PiS

Rekonstrukcja: Czas na Morawieckiego

Beata Szydło i Mateusz Morawiecki przed wtorkowym posiedzeniem rzšdu
PAP, Radek Pietruszka
Jeœli PiS na poważnie myœli o gospodarce, musi dać szansę wicepremierowi.

Nocny wpis na Twitterze premier Beaty Szydło raczej nie pozostawia wštpliwoœci. Choć nie ma w nim kapitulanctwa, brzmi jak pożegnanie. Mimo że informacje przychodzšce z Nowogrodzkiej sš skšpe i niejednoznaczne, można mieć poczucie, że decyzja zapadła. Misja Szydło się kończy, nadchodzi nowe rozdanie.

To dobra informacja, bo niekończšca się telenowela ze zmianami w rzšdzie jest zarówno dla rzšdzšcych, jak i dla Polski szkodliwa. Pojawiajšce się co chwila nowe pomysły na zmiany w kierownictwie resortów, zapowiedzi reorganizacji powodowały chaos i potęgowały tak krytykowany jeszcze niedawno przez PiS imposybilizm. Na dodatek osłabiały osobiste możliwoœci ministrów, także w ich relacjach z zagranicš. Na kilkanaœcie tygodni państwo stanęło w miejscu, bo partia rzšdzšca nie mogła się zdecydować, czy i jak przeprowadzić rekonstrukcję rzšdu.

Ta telenowela nie była reżyserowana. Co więcej, ujawniła, jak głębokie sš podziały w obozie „dobrej zmiany", jak silne i skonfliktowane grupy interesów. To więc ostatnia chwila dla władz PiS, by zapanować nad partiš. Każdy serial musi się skończyć, zwłaszcza tak niebezpieczny zarówno dla aktorów, jak i widzów – mieszkańców niemal 40-milionowego państwa w œrodku zjednoczonej Europy, którego sytuacja wcale nie jest łatwa.

Beata Szydło ma oczywiœcie swoje zasługi. Poprowadziła dwie udane kampanie wyborcze, zdobyła popularnoœć, stała się twarzš reform socjalnych PiS. Jednak trudno dyskutować z tezš, że nie poradziła sobie z rzšdzeniem. Zabrakło jej osobistej siły i partyjnego zaplecza. Krytykowana przez idšcš do władzy partię Jarosława Kaczyńskiego „Polska resortowa" pod jej rzšdami tylko się wzmocniła. Zabrakło mocnego oœrodka koordynacyjnego, a premier była raczej obserwatorem niż arbitrem w starciach zwalczajšcych się brutalnie koterii.

Jaki powinien być scenariusz zmiany? Pozornie idealnym premierem byłby Jarosław Kaczyński, lecz lider PiS jest œwiadom, że decyzja o przejęciu gabinetu wišzałaby się z dużym ryzykiem. Jako polityk nie jest liderem rankingów popularnoœci ani zaufania, nie zna się na gospodarce, ma zły wizerunek za granicš. Wszystko to sprawiłoby, że rekonstrukcja zamiast wzmocnić, osłabiłaby obóz władzy.

Zupełnie inaczej odbierany jest wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki. Można się nie zgadzać z jego poglšdami ekonomicznymi, można kwestionować jego plany, ale trudno mu odmówić kompetencji i osišgnięć oraz szacunku, którym cieszy się na œwiecie. Możliwe, że jest również beneficjentem dobrej koniunktury w naszym regionie, ale realizowane przez niego programy sš w tym rzšdzie symbolem profesjonalizmu i sukcesu. Z pozytywnym skutkiem uruchomił Polski Fundusz Rozwoju, przyczynił się do œcišgnięcia zagranicznych inwestycji, zreorganizował Ministerstwo Finansów, ma osišgnięcia w walce z dziurš VAT-owskš. Ma też doœwiadczenie w biznesie i instytucjach europejskich. Z pewnoœciš jako premier miałby większe szanse na poprawę wizerunku rzšdzonej przez PiS Polski.

Jednak ta szansa jest obudowana pewnymi warunkami. Morawiecki jako premier musiałby mieć większy wpływ niż poprzedniczka nie tylko na konstrukcję gabinetu czy na zmiany strukturalne według własnego pomysłu – na co pozwolono mu już w resortach gospodarczych – ale przede wszystkim musiałby mieć większe pole manewru. Lojalnoœć polityczna wobec Nowogrodzkiej nie może polegać na tym, że wiele kluczowych decyzji w państwie nie jest podejmowanych, dopóki nie przyjdzie zgoda Jarosława Kaczyńskiego. Jeœli dotychczasowy wicepremier miałby po prostu wejœć w buty Beaty Szydło, bardzo szybko powróciłyby problemy, które wišzały się z dotychczasowš konstrukcjš obozu władzy. Nie tylko prezesowi PiS, ale też Polsce może się opłacać udzielenie kredytu zaufania Mateuszowi Morawieckiemu.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL