Reklama

Co słyszeli świadkowie?

Prokurator chce podważyć zeznania członków klubu AA, którzy twierdzą, że limuzyny wiozące Beatę Szydło nie miały włączonych sygnałów dźwiękowych.

Aktualizacja: 19.06.2019 15:49 Publikacja: 18.06.2019 21:00

Do wypadku z udziałem auta premier Szydło doszło 10 marca 2017 r. w Oświęcimiu

Do wypadku z udziałem auta premier Szydło doszło 10 marca 2017 r. w Oświęcimiu

Foto: EAST NEWS, KASIA ZAREMBA

Czy świadkowie wypadku premier Beaty Szydło w Oświęcimiu byli w stanie wiarygodnie zapamiętać i odtworzyć jego przebieg? Rafał Babiński, prokurator, który oskarżył Sebastiana Kościelnika, podważa zeznania świadków korzystne dla obrony. Zeznali oni, że kolumna rządowa nie miała włączonych sygnałów dźwiękowych, a więc nie była uprzywilejowana w ruchu. Podczas przesłuchania przed sądem prokurator złapał ich na nieścisłościach.

Chodzi o uczestników terapii AA, którzy znajdowali się najbliżej miejsca wypadku. Sąd na wniosek prokuratury wzywa dwie biegłe psycholożki, które sporządzały opinie dotyczące świadków uczestniczących w terapii uzależnień w poradni przy ul. Orzeszkowej w Oświęcimiu. Przed sądem staną 26 czerwca.

Przeczytaj też: Wypadek Szydło w Oświęcimiu: uszkodzone dowody

Sygnałów nie było?

– Chodzi o określenie zdolności zapamiętywania i odtwarzania faktów przez tych świadków – mówi prok. Rafał Babiński, szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie, ponieważ jego zdaniem „to, co mówili świadkowie w śledztwie, w pewnym istotnym zakresie różni się od tego, co zostało zaprezentowane przez nich przed sądem".

Uczestnicy klubu AA są kluczowym elementem obrony Sebastiana Kościelnika, kierowcy seicento oskarżonego o nieumyślne spowodowanie wypadku. Wszyscy już zostali przesłuchani przed sądem. Potwierdzili, że sygnałów nie słyszeli, bo ich nie było. A jeśli tak – nie były to pojazdy uprzywilejowane i nie mogły wymijać seicento na skrzyżowaniu oraz podwójnej ciągłej.

Reklama
Reklama

Prokurator chce wykorzystać nieścisłości z zeznań przeciwko nim. – Chcę, żeby sąd dysponował materiałem dowodowym, co do którego nie będzie żadnych zastrzeżeń – zaznacza prok. Babiński.

Jednak uczestnicy procesu twierdzą, że prok. Babiński tak zadawał pytania, by pokazać, że świadkowie z AA nie mieli prawa nic zobaczyć. – Dopytywał, po której stronie bramy wjazdowej stali, jak byli odwróceni do miejsca wypadku itp. Jeden czy dwóch świadków twierdziło, że widzieli to zdarzenie, a on starał się udowodnić, że nie mogli widzieć, co się działo. Dociskał ich – opowiada nam jeden z dziennikarzy, którzy przysłuchiwali się zeznaniom świadków z klubu AA, podkreślając, że „można było odnieść wrażenie, iż chodziło mu o to, żeby ich zdyskredytować". Kiedy pojawiały się rozbieżności, które wskazywał prokurator, tłumaczyli, że upłynęło dużo czasu od tego zdarzenia. – I mówili, że skoro wtedy w śledztwie tak zeznawali, to widocznie tak widzieli. Bo wtedy to było na świeżo. A teraz upływ czasu powoduje, że nieco inaczej coś mogą postrzegać – opowiada nam osoba uczestnicząca w przesłuchaniach.

Podważanie obrony

Wezwaniem biegłych prokuratura chce zdetonować linię obrony – w jakim stopniu zeznania świadków są przydatne do ustalenia faktów. Mówiąc wprost, prokuratura szykuje się do podważenia ich wiarygodności – w efekcie ich zeznania, korzystne dla obrony, nie będą mogły zostać wzięte pod uwagę. Niejawne zeznania 11 funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu mają potwierdzać linię prokuratury – że sygnały i błyski były przed wypadkiem włączone. Jak podkreśla prokurator Rafał Babiński, „ocena wiarygodności świadków pozostaje w gestii sądu".

Jednak i wobec jednej z biegłych mogą być wątpliwości. Już w dniu wypadku 10 marca 2017 roku prokuratura powołała biegłą psycholog Joannę Łuczyńską-Nieśpielak z Oświęcimia – jak ujawniliśmy w styczniu ub.r., jest żoną przedsiębiorcy, który w 2011 r. startował do Sejmu z oświęcimskiej listy PiS, z tego samego okręgu co Beata Szydło (późniejsza premier) i Krzysztof Szczerski (prezydencki minister). Przesłuchała tylko trzech świadków, bo po dwóch tygodniach z „powodów osobistych" zrezygnowała, a w grudniu 2017 r. złożyła w ogóle rezygnację z funkcji biegłej przy sądzie. Pozostałych świadków oceniała nowa biegła – Elżbieta Wrońska. Wtedy prokuratura tłumaczyła nam, że opinie pierwszej biegłej „nie dają podstaw do kwestionowania prawidłowości postrzegania i odtwarzania postrzeżeń w rozumieniu sprawności funkcji poznawczych". Czy teraz prokuratura zmienia zdanie?

Ani obrońca Sebastiana Kościelnika, ani prokuratura dotychczas nie podważyli opinii biegłych oceniających świadków z klubu AA. A po publikacji „Rzeczpospolitej" prokuratura zapewniała, że „w czasie wydawania postanowienia o jej powołaniu Prokuratura Okręgowa w Krakowie nie dysponowała wiedzą o przynależności partyjnej jej męża oraz ewentualnej znajomości jej bliskich z osobami kandydującymi w wyborach parlamentarnych z list jakiejkolwiek partii politycznej".

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Czy Rafał Brzoska wejdzie do polskiej polityki? Ustalenia „Rzeczpospolitej”
Polityka
Donald Tusk: Ta noc pokazała, jak ważny jest program SAFE
Polityka
Prezydenta Karola Nawrockiego nie będzie na Radzie Pokoju. Wiadomo, kto go zastąpi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama