Jacek Sasin: Antoni Macierewicz ma pełne zaufanie PiS

aktualizacja: 20.04.2017, 11:36
Jacek Sasin
Jacek Sasin
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Antoni Macierewicz wie, że nie ma politycznego życia poza partią – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości.

REDAKCJA POLECA

Rz: Czy w PiS jest konflikt między Antonim Macierewiczem a Jarosławem Kaczyńskim?

Jacek Sasin: A po czym pan to wnosi?

Po sprawie Misiewicza.

Do dzisiaj nie wiem, jak wyglądał proces zatrudniania pana Misiewicza w jednej ze spółek Skarbu Państwa. Nie ma dowodów na to, że minister Macierewicz załatwiał mu pracę. Nie wiemy, jaką rolę odrywał Antoni Macierewicz w promowaniu tego pana.

Pan Misiewicz nie ma wiedzy, doświadczenia i kompetencji. Jego jedynym atutem jest znajomość z Antonim Macierewiczem.

Prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej powinien przed komisją powołaną przez Jarosława Kaczyńskiego wyjaśnić, co zdecydowało o zatrudnieniu Bartłomieja Misiewicza. Jednak najważniejsze jest to, że kiedy prezes Kaczyński powiedział, że nie powinien on pełnić żadnych funkcji w PGZ, to przestał je pełnić.

To kolejny dowód na to, że spółki Skarbu Państwa są politycznie ręcznie sterowane.

To pytanie do PGZ. Ani ja, ani PiS nie będziemy się już więcej tłumaczyć z Misiewicza. Ta sprawa jest zamknięta.

A sprawa Antoniego Macierewicza?

Nie ma żadnej sprawy Macierewicza. Pan minister nie jest problemem dla PiS, a wręcz przeciwnie – jest dla partii wartością dodaną. Wokół pana Misiewicza opozycja zbudowała negatywny przekaz tylko po to, by uderzyć w PiS. Temat tego pana jest marginalny w stosunku do osiągnięć rządu. Opozycja, nie mając powodów do krytykowania naszej polityki, znalazła sobie obiekt w postaci pana Misiewicza, który popełnił niezręczności. Patrzmy na sprawę w odpowiednich proporcjach.

To znaczy?

Jak ma się sprawa Misiewicza do reform, które przeprowadzamy?! To piórko w stosunku do słonia. Opozycja powinna być ostrożna, bo ma wiele na sumieniu. W PO było więcej niezwykłych karier ludzi młodych, bez kompetencji, szybko awansujących, np. obecni posłowie Tomasz Siemoniak, Jan Grabiec.

Oni nie zmienili ustawy o służbie cywilnej, a zatrudniani musieli mieć wykształcenie i doświadczenie.

Każdy wie, że poprzednie przepisy były fikcją. Pan Misiewicz pełnił funkcję szefa gabinetu politycznego, a na to stanowisko nie organizuje się konkursu. W ministerstwach na stanowiskach dyrektorskich zatrudnieni są kompetentni ludzie, na ogół też pracujący w administracji od lat. Nie róbmy „Misiewicza" z każdego zatrudnionego pracownika przez PiS.

Przypomnę panu, że PiS w kampanii wyborczej domagało się likwidacji „gabinetów politycznych".

Coś za coś. Jak ministrowie mają realizować politykę rządu, gdy nie mają prawa zatrudnić żadnych zaufanych współpracowników? Tego nie da się pogodzić.

Ostatnio dochodzi do sporów między zwierzchnikiem Sił Zbrojnych i szefem MON.

To dowód na to, że trzeba zmienić Konstytucję RP. Niejasne zapisy konstytucyjne prowadzą do zgrzytów między ministrem obrony a prezydentem RP.

Czy nie lepiej przestrzegać?

Konstytucyjne przepisy są bardzo niejasne, jeśli chodzi o podział kompetencji miedzy ministrem obrony narodowej a głową państwa. Dlatego dochodzi do tarć miedzy ministrem Macierewiczem i prezydentem Dudą. Dodam tylko, że prezydent słusznie uważa, że jako zwierzchnik Sił Zbrojnych ma ogromne kompetencje w zarządzaniu obronnością.

Czy w PiS jest niezadowolenie z Antoniego Macierewicza?

Przeciwnie. Armia jest modernizowana, planowane są zakupy dla wojska. Minister Macierewicz ma pełne poparcie w PiS.

Czy Antoni Macierewicz ma zaufanie partii?

Antoni Macierewicz ma piękną kartę opozycyjną...

Nie pytam o ocenę biografii...

Antoni Macierewicz, obok prezesa Kaczyńskiego, ma najpiękniejszą kartę biograficzną w PiS. Ufam, że Antoni Macierewicz najlepiej, jak potrafi, wypełnia swoje funkcje polityczne i ministerialne.

Nie ciągnie PiS w dół?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Część wyborców głosuje na PiS właśnie dzięki Antoniemu Macierewiczowi. Wielokrotnie widziałem, z jakim entuzjazmem dzisiejszy szef MON jest przyjmowany przez naszych wyborców. Nie mam wrażenia, żeby nasi wyborcy nie tolerowali ministra Macierewicza.

A czy możliwe jest odłączenie się Macierewicza od PiS i odebranie partii części wyborców?

Wielu z nas przeszło lekcję budowy osobnych bytów partyjnych, co zawsze kończyło się źle. Wie o tym bardzo dobrze szef MON. Siłą obozu dobrej zmiany jest jedność. Również Antoni Macierewicz wie, że nie ma politycznego życia poza PiS.

Czy PiS obawia się spadających sondaży?

Nie. To było chwilowe wahnięcia. Mamy jeszcze 2,5 roku do wyborów i przekonania Polaków, by głosowali na nas. Kolejne wybory też wygramy. PO zyskuje kosztem Nowoczesnej, nie PiS. Ten projekt polityczny zaczyna się sypać. Petru okazał się drugim Palikotem. Jestem zaskoczony, że destrukcja Nowoczesnej nastąpiła tak szybko. Nowoczesna jest w korkociągu. Liderem opozycji okazał się Grzegorz Schetyna.

Czy dwupartyjny system PO–PiS byłby dobry dla Polski?

Na pewno bardziej przejrzysty, klarowny i łatwiejszy. Wyborcy mogliby sobie porównać programy i dokonać trafniejszego wyboru, gdyby w grze na scenie politycznej były tylko dwa ugrupowania. System zmierza w Polsce do dwupartyjności. PO i PiS to dzisiaj dwa naprawdę liczące się ugrupowania.

Dwa prawicowe ugrupowania postsolidarnościowe miałyby być lepszym wyborem dla Polaków?

PO nie jest ugrupowaniem prawicowym. To partia liberalno-lewicowa, aferały-liberały. Polacy nie zapomną o licznych aferach ostatnich lat z udziałem polityków tej partii. Komisje śledcze wykażą nadużycia rządzącej koalicji PO–PSL. Natomiast dużym plusem dwupartyjności byłoby, gdyby ze sceny politycznej zniknęły ugrupowania postkomunistyczne, czyli SLD i PSL.

Grzegorz Schetyna zapowiedział, że mógłby być mediatorem ws. postawienia pomnika smoleńskiego w stolicy. Czy PiS skorzysta z propozycji lidera PO?

Schetyna mógłby sprawdzić się w tej roli. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie jest niezależnym bytem politycznym. Jest wiceprzewodniczącą PO podległą Schetynie. Dobrze byłoby, gdyby lider Platformy zaangażował się czynnie w budowę pomników smoleńskich. To byłby głos rozsądku, bo tu potrzebna jest atmosfera zgody.

Pomniki smoleńskie muszą stanąć przed Pałacem Prezydenckim?

Nie. Jesteśmy realistami. Wiemy, że tam nie ma na nie miejsca. Choć można sobie wyobrazić przeniesienie pomnika Księcia Poniatowskiego.

Dlaczego Lech Kaczyński ma mieć osobny pomnik? Czy nie może być upamiętniony wspólnym monumentem z pozostałymi ofiarami katastrofy smoleńskiej?

Sprzeciwiamy się zaszufladkowaniu Lecha Kaczyńskiego tylko jako ofiary katastrofy smoleńskiej. To przede wszystkim prezydent RP, prezydent stolicy, minister sprawiedliwości, szef NIK, jeden z liderów „Solidarności". Lech Kaczyński był architektem polskiej wolności i demokracji w Polsce. Będzie miał pomnik w centrum stolicy.

A czy nie było błędem umieszczenie w KPRM na tablicy upamiętniającej ofiary katastrofy smoleńskiej tylko nazwisk prezydenta Kaczyńskiego, Przemysława Gosiewskiego i Zbigniewa Wassermanna?

Tak, to był błąd. Powinna się też na niej znaleźć Izabela Jaruga-Nowacka, która była wicepremierem. Katastrofa smoleńska nie miała barw politycznych. Tablica ta powinna zostać zmieniona, skoro ma upamiętniać tych, którzy pracowali w KPRM.

PiS ma zaufanie do podkomisji smoleńskiej?

To niemierzalne. Liczę, że usłyszymy w oparciu o dowody, co doprowadziło do katastrofy. Hipoteza wybuchu jest przekonująca. Na pewno większe zaufanie mamy do pana dr. Berczyńskiego, niż do pana Millera.

Jeśli w tupolewie doszło do wybuchu i była to bomba, to czy rząd PiS zwróci się o pomoc do NATO o wyjaśnienie wybuchu bomby na pokładzie samolotu z prezydentem RP?

Wydaje się, że to będzie naturalna konsekwencja. Szkoda, że dopiero obecny rząd zwraca się oficjalnie o pomoc do naszych sojuszników.

POLECAMY

KOMENTARZE