Rząd PiS

Nowe fakty w sprawie wypadku Beaty Szydło w Oświęcimiu

Sprawę wypadku premier Szydło bada krakowska prokuratura. Na jej zlecenie pełną rekonstrukcję zdarzenia sporządzą biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych.
PAP, Andrzej Grygiel
Prywatne nagranie przeczy wersji BOR. Widać na nim, że limuzyna premier nie była oświetlona.

Powoli wychodzą na jaw nowe fakty dotyczące wypadku, w którym ucierpiała szefowa rządu. Burzę wywołał poniedziałkowy artykuł „Rzeczpospolitej", w którym informowaliśmy o licznych wątpliwościach dotyczących wypadku – m.in. braku prawidłowego oznakowania pojazdów jadących w kolumnie.

Tymczasem w poniedziałek pojawił się nowy, nieznany wcześniej dowód, który potwierdza niejasności, o jakich pisaliśmy, i podważa wersję wydarzeń podawaną przez BOR. Jest to film z monitoringu warsztatu w Oświęcimiu, znajdującego się ok. 500 m od miejsca zdarzenia.

Na nagraniu, które pokazała telewizja TVN 24, widać, że pierwszy samochód z kolumny dzieli od limuzyny, którą podróżowała premier, ok. 30 metrów. Migające sygnały świetlne – tzw. koguty – włączone były w pierwszym i trzecim samochodzie. Auto, którym jechała premier, nie miało takich oznakowań. Ich brak oraz odległość, jaka dzieliła pojazd od poprzedzającego, mogły zmylić 20-letniego kierowcę fiata, który nie zauważył, że ma do czynienia z pojazdem uprzywilejowanym, nie ustąpił mu pierwszeństwa i zajechał mu drogę.

Zgodnie z przepisami pierwszy z pojazdów w kolumnie winien mieć oświetlenie niebieskie i czerwone, drugi tylko niebieskie, a jadący na końcu – niebieskie i czerwone.

Pospiesznie uznany za sprawcę wypadku 20-latek ma już obrońcę – to Władysław Pociej, znany krakowski adwokat. Złożył on już wniosek o odpis protokołu wyjaśnień kierowcy, którego przesłuchano na komisariacie kilka godzin po wypadku, i postawiono mu zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku.

– Po zapoznaniu się z protokołem będę składał wnioski dowodowe – mówi nam mec. Pociej. – Bezsprzecznie należy ustalić, czy była to kolumna uprzywilejowana, co oznacza, że pierwszy samochód poza dźwiękiem powinien mieć włączone migające niebieskie i czerwone światła, ponieważ to jest komunikat dla kierowcy, że ma do czynienia z kolumną, a nie z pojedynczym pojazdem.

Adwokat podkreśla, że dogłębne wyjaśnienie sprawy wymaga, by działania śledczych były prowadzone przy „otwartej kurtynie".

W poniedziałek akta sprawy trafiły do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Śledczy już zwrócili się o rekonstrukcję wypadku do biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Ma być gotowa za dwa–trzy tygodnie. We wtorek ponownie przesłuchają kierowcę seicento.

Jak pisaliśmy w poniedziałek, 11 funkcjonariuszy BOR przesłuchanych po wypadku przez policję twierdziło, że wszystkie trzy rządowe auta w kolumnie miały włączone sygnały dźwiękowe i świetlne. Jednak – jak informowaliśmy – część świadków nie jest tego pewna.

Paweł Wodniak, redaktor naczelny portalu Fakty Oświęcim, obecny na miejscu tuż po zdarzeniu, twierdził, że za seicento jechały co najmniej dwa samochody. Z przekazów osób, z którymi rozmawiał, wynikało, że nikt z kierowcami tych aut nie rozmawiał, odjechały, zanim na miejscu zjawili się policjanci. Z jego ustaleń wynika też, że kolumna poruszała się bez sygnałów dźwiękowych, tylko „na błyskach". – Dźwięki miały być włączane na krótko, przy wjeździe na rondo – mówi.

MSWiA w wydanym oświadczeniu przekonuje, że kierowca, który wiózł premier, „ma wszelkie uprawnienia i szkolenia oraz niezbędne doświadczenia", by prowadzić samochód opancerzony. Od września 2015 r. do grudnia 2016 r. spędził ok. 450 godzin za kierownicą opancerzonych pojazdów głównych.

Zwołania w trybie pilnym sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych na temat sytuacji w BOR żąda Platforma Obywatelska.

– Chcemy znać prawdę. Będziemy pytać o doświadczenie kierowcy, który wiózł panią premier, i o prawdziwe powody odejścia szefa tej jednostki Andrzeja Pawlikowskiego – mówi Marek Wójcik, poseł PO.

Platforma złoży też projekt ustawy ograniczającej przejazdy kolumn uprzywilejowanych. Jej zdaniem politycy nadużywają jego nie tylko do wykonywania obowiązków. Z kolei Nowoczesna zapowiada, że złoży wiosek o odwołanie ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL