Rząd PiS

Jadwiga Emilewicz - minister pełna energii

9 stycznia, Pałac Prezydencki. Wręczenie nominacji ministerialnej
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Miała być minister środowiska, kandydatką na prezydent Krakowa i minister rozwoju. Ostatecznie Jadwiga Emilewicz będzie odpowiadała za przyszłość polskiej gospodarki. Trudno o bardziej odpowiedzialną rolę.

To nazwisko najczęściej pojawia się, gdy opozycja chce pochwalić zmiany w rządzie. Jadwiga Emilewicz, bliska współpracowniczka Jarosława Gowina, od wtorku minister przedsiębiorczości i technologii, zbiera dobre oceny nawet wśród przeciwników obecnego rządu. To nie przypadek. Emilewicz, podobnie jak kilku innych nowych ministrów, będzie definiować i budować centrowy, merytoryczny, profesjonalny i oparty na modernizacji wizerunek gabinetu Mateusza Morawieckiego. To z całą pewnością najważniejsze wyzwanie na jej politycznej drodze. – Razem z Morawieckim do władzy na poziomie ministerialnym dochodzi cała grupa ludzi z młodszego pokolenia – podkreśla w rozmowie z „Plusem Minusem" jeden z polityków z kręgów rządowych. – To właśnie tacy politycy jak Emilewicz mają sprawiać, że rząd Morawieckiego ma zdobyć głosy wyborców centrowych.

Gdy na początku listopada, w trakcie konwencji założycielskiej nowej partii Jarosława Gowina – Porozumienie, Jadwiga Emilewicz wygłosiła przemówienie poświęcone walce ze smogiem, wielu komentatorów uznało, że jest to zapowiedź objęcia przez nią teki ministra środowiska. Stało się inaczej. Po wielomiesięcznym układaniu rządowych puzzli Emilewicz, wcześniej wiceminister rozwoju, została szefową nowego ministerstwa: Przedsiębiorczości i Technologii. I wychodzi na pierwszą linię politycznego frontu.

Jako wiceminister rozwoju zajmowała się m.in. elektromobilnością, rozwojem polskiego przemysłu kosmicznego, innowacyjnością, programami związanymi z walką ze smogiem. Wydaje się, że jest idealną kandydatką na szefową resortu, który ma koordynować kluczowe projekty dotyczące innowacyjności oraz modernizować polską gospodarkę. Jego tworzenie na bazie dawnego Ministerstwa Rozwoju – jak mówią nam nasi rozmówcy z rządu – idzie dość szybko. – Trudno się dziwić. Emilewicz jest pracoholiczką. Totalnie zaangażowaną w swoją pracę – mówi nam polityk, którą ją zna. – Ma niesamowitą energię, którą wszystkich zaraża – opisuje ją inny członek rządu.

Harcerski etos

Kilka słów o mnie, czyli skąd się wzięłam" – tak na stronie Emilewicz zatytułowana jest jej sekcja biograficzna. Zwykle na stronach polityków te informacje przedstawiane są w formie suchego wpisu biograficznego przypominającego CV. Emilewicz podchodzi do sprawy inaczej. Jej biografia to prawdziwa, sprawnie napisana historia, która zaczyna się w Krakowie. „Dzieciństwo w latach 80. wspominam jako czas zabaw »w noża«, harcerskich wypraw i przyjaźni, sklepu wielobranżowego »Hermes« z piramidami z przecieru pomidorowego »Łowicz« odbijającymi się w lustrach na filarach i marmoladą twardą, krojoną na papier" – tak pisze o sobie minister przedsiębiorczości i technologii.

Emilewicz urodziła się w 1974 r. Ukończyła II LO im. Sobieskiego – jedno z najlepszych w Krakowie. Z tego czasu najbardziej wspomina swojego wychowawcę, historyka prof. Krzysztofa Osuchowskiego. Ale jej młodość formowało też harcerstwo. Była członkiem, a później instruktorem Szarej Siódemki – jednego z najważniejszych i najstarszych szczepów harcerskich w Krakowie. Nie jest jedynym harcerzem w rządzie. Harcerstwo miało wpływ na życie premiera Morawieckiego, jego wielu doradców czy też szefa KPRM Michała Dworczyka. Duża część współpracowników ministra Gowina to również harcerze. – Relacje wyniesione z drużyny, oparte na zaufaniu, kształtowały postawy, uczyły pewnych cnót etycznych i wyrabiały charakter – mówi „Plusowi Minusowi" Emilewicz.

Od Buzka do Gowina

Kolejny etap w jej życiu to studia politologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, przypadające na połowę lat 90. – „Rozpolitykowanie" pamiętam od wczesnych lat młodzieńczych. Toczyły się wówczas najbardziej gorące dyskusje, w gronie najbliższych znajomych, w znanych krakowskich kawiarniach – mówi nam minister. Wśród swoich intelektualnych mistrzów Emilewicz wymienia znanych uczonych: prof. Bogdana Szlachtę i prof. Michała Jaskólskiego. Jak relacjonuje, to Szlachta podsuwał jej książki brytyjskiego filozofa Michaela Oakeshotta, które nie były wtedy popularne w Polsce, a stały się istotne w krakowskich kręgach intelektualnych.

Mimo że Emilewicz już w 1998 r. trafiła do świata krajowej i międzynarodowej polityki jako doradca w Departamencie Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, to nie zawiesiła swoich związków z nauką i politologią. W 2003 została wykładowcą w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, projektu Jarosława Gowina. Jednym z efektów pracy dla Jerzego Buzka była napisana wspólnie z Arturem Wołkiem książka pt. „Reformatorzy i politycy. Gra o reformę ustrojową w 1998 roku widziana oczami jej aktorów".

Choć pierwsze polityczne sznyty zdobywała w rządzie Buzka, jej polityczna kariera jest w największym stopniu związana z Jarosławem Gowinem. – Pamiętam, kiedy jesienią 2003 r., pół roku po aferze Rywina, napisał tekst do „Plusa Minusa" „Katolicy i polityka" o konieczności wymiany elit w celu realizacji idei IV RP. Poszliśmy do niego wtedy z pytaniem, czy chce już przestać być filozofem i stać się politykiem. Wszystkim nam była bliska chęć zmiany post-Rywinowej rzeczywistości – tak uzasadniała swoją motywację w wywiadzie udzielonym „Plusowi Minusowi" kilka tygodni temu. – Gdy ktoś mnie pyta, jak długo znam Jadwigę Emilewicz, to odpowiadam, że od zawsze. Od samego początku widziałem w niej wybitny potencjał – mówi nam Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki.

Środowisko Klubu Jagiellońskiego

Dzięki współpracy z Gowinem rozpoczęła się jej droga z krakowskiego świata konserwatywnych idei do polityki na szczeblu krajowym. Ten świat to przede wszystkim Klub Jagielloński, „Pressje" (pismo Klubu, którego Emilewicz była współzałożycielką), a także Ośrodek Myśli Politycznej i Instytut Tertio Millennio. „Obserwujemy początek ważnych procesów, ciągle jeszcze przyjmujących nieśmiałą formę – ponownego odkrywania znaczenia własnej tożsamości narodowej, powolnego uwalniania się od kompleksów, odradzania się poczucia więzi, wspólnotowości" – pisała Emilewicz w słowie wstępnym do „Teki 5" „Pressji" o Pokoleniu JP2 i III Rzeczypospolitej. Współautorem tego tekstu był obecny ambasador Polski w Wielkiej Brytanii Arkady Rzegocki. To środowisko, którego członkowie obecnie sprawują najważniejsze funkcje w państwie. Z Klubem Jagiellońskim związani byli np. Krzysztof Szczerski, szef gabinetu prezydenta i jeden z jego najbliższych doradców, Piotr Dardziński, wiceminister nauki, czy Jan Filip Staniłko, zastępca dyrektora Departamentu Innowacji w Ministerstwie Rozwoju.

W biografii Emilewicz jest też element związany z najnowszą historią Polski. W 2009 r. podjęła się misji tworzenia w Krakowie pierwszego muzeum poświęconego najnowszej historii Polski, okresowi PRL. Działało ono jako oddział warszawskiego Muzeum Historii Polski. Jednak jesienią 2012 r. krakowscy radni zdecydowali o powołaniu nowej, samodzielnej placówki. Animatorami jej powstania byli Krystyna Zachwatowicz-Wajda i Andrzej Wajda, Emilewicz została jego kierownikiem. Konserwatywny portal wPolityce.pl pisał wtedy, że to Andrzej Wajda „zniszczył Muzeum PRL".

Razem z Gowinem

Po rozstaniu z Platformą Obywatelską, w grudniu 2013 r. Jarosław Gowin powołał do życia partię Polska Razem. Emilewicz była jednym z członków założycieli ugrupowania. W maju 2014 r. wystartowała w wyborach do Parlamentu Europejskiego, bez powodzenia. Jesienią tego roku dostała się do sejmiku województwa małopolskiego. W kampanii przekonywała, że „Kraków i Małopolska potrzebują nowej energii". Na jej stronie można znaleźć wpisy z poparciem m.in. Jana Rokity, Jadwigi Staniszkis, prof. Andrzeja Nowaka.

– Polityka wyciąga z obojętności. Jeśli lubi się ludzi, lubi się z nimi dyskutować i szukać kompromisów, lubi się widzieć skutki synergii, to polityka jest właśnie tą przestrzenią, w której to się dzieje – mówi nam Emilewicz o swoim politycznym zaangażowaniu. Start do sejmiku okazał się udany. Przyszła minister trafiła do Komisji ds. Innowacji i Nowoczesnych Technologii, Komisji Kultury i Komisji Rozwoju Regionu.

Polityka to tylko jeden z elementów jej życia . „Zaangażowanie publiczne to jedno. Moją przygodą i wielką namiętnością jest rodzina. Razem z mężem Marcinem wychowujemy trzech fantastycznych synów. Iwo, Ignacy i Benek przypominają o tym, co najważniejsze" – pisała w 2014 r. W kwietniu 2015 r. została wiceprzewodniczącą Polski Razem, poprzedniczki partii Porozumienie.

Wchodząc do rządu Szydło w 2015 r., po zwycięskich dla Zjednoczonej Prawicy wyborach, była już dobrze przygotowana do sprawowania funkcji publicznych. Jak podkreślała w rozmowie z „Plusem Minusem", miała od dawna przygotowane zarysy konkretnych propozycji legislacyjnych. – Dwa lata przed wyborami w fundacji Lepsza Polska wraz Klubem Jagiellońskim przygotowaliśmy z Piotrem Dardzińskim, dziś wiceministrem nauki, raport „Przedsiębiorczość, głupcze!" i tak powstała pierwsza lista ustaw, które powinny być napisane, i zestaw regulacji, które powinny zostać zniesione, by nasza rzeczywistość gospodarcza stała się bardziej proinnowacyjna – powiedziała Piotrowi Witwickiemu.

Teraz w politycznej karierze nowej minister zaczyna się nowy etap. Będzie musiała w nim pokonać nie tylko bariery między ministrami, ale też sceptycznych niekiedy koalicjantów z Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski. – Źle odebrano u nas promowany przez Gowina kilka miesięcy temu pomysł, by Emilewicz była kandydatką na prezydenta Krakowa – mówi nam jeden z polityków PiS. Jej atutem jest jednak wewnętrzna pasja, a ta może przekonać nawet największych sceptyków. ©?

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL