Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzšd PiS

Bartkiewicz: Rekonstrukcji się nie robi. O rekonstrukcji się mówi

PAP/Bartłomiej Zborowski
Beata Szydło kilka razy deklarowała, że jest zdania, iż rekonstrukcję rzšdu należy robić, a nie o niej mówić. Jej partia zdaje się jednak mieć inne zdanie w tej kwestii. Z korzyœciš dla siebie.

Nie jest tajemnicš, że zmiany personalne sš solš polityki – co bardzo lapidarnie ujšł niegdyœ Włodzimierz Lenin, zamykajšc istotę politycznego sporu w pytaniu: Kto, kogo? Nic tak nie elektryzuje opinii publicznej jak spekulacje kto straci wygodny ministerialny stołek, a kto po plecach kolegów wzbije się ponad innych, zdobywajšc władzę, posadę i rzšdowš limuzynę. Stšd hasło „rekonstrukcja” zawsze wywołuje wzmożone zainteresowanie, otwiera pole do spekulacji i niekończšcych się dyskusji na temat zbliżajšcego się nowego rozdania. A gdy ekipa rzšdzšca panuje nad sytuacjš i nie dopuszcza do tego, by debata nad rekonstrukcjš zamieniła się w krwawš walkę partyjnych dygnitarzy o wpływy – może z takiej dyskusji czerpać rozmaite korzyœci.
 
Najważniejszš z nich jest odcišgnięcie uwagi od innych kwestii. Protest lekarzy-rezydentów narażał rzšdzšcych na niewygodnš dyskusję o sytuacji w służbie zdrowia, która po dobrej zmianie jest w zasadzie bardzo podobna do tej jaka była przed niš. Lawirowanie w sprawie wolnych niedzieli i szukanie kompromisu między rynkiem a zwišzkowcami doprowadziło do pojawienia się pierwszych rys na współpracy „Solidarnoœci” z PiS. Wreszcie spory Andrzeja Dudy z MON i Ministerstwem Sprawiedliwoœci stawiały pod znakiem zapytania jednoœć obozu, która dotychczas była jego potężnym atutem (pozwalała bardzo plastycznie dzielić œwiat na naszš drużynę, krzewišcš dobro między Odrš a Bugiem i wstrętnych ich, którzy chcš, żeby było tak jak było). Do tego wszystkiego dochodził jeszcze całkowicie nietransparentny sposób procedowania prezydenckich projektów ustaw reformujšcych sšdownictwo. Trochę tych burzowych chmur nad rzšdzšcymi się zbierało.
 
W obliczu rekonstrukcji wszystko to znalazło się jednak na drugim planie. Bo przecież najważniejsze jest „kto, kogo?”. Stšd nie dziwi, że finał całej operacji jest cišgle przesuwany w czasie. Najpierw nazwiska nowych ministrów mieliœmy poznać w połowie listopada, potem w drugiej połowie listopada, teraz Jarosław Gowin mówi o przełomie listopada i grudnia, a Adamowi Bielanowi intuicja mówi, że może się to stać dopiero w grudniu. A do tego czasu zgadujcie, spekulujcie, sporzšdzajcie kolejne listy skazanych na dymisję. Wcišż nie zrekonstruowany rzšd ma w tym czasie znacznie więcej spokoju.
 
Przy tym ogniu da się zresztš upiec dwie pieczenie. Rekonstrukcja stała się też okazjš do pokazania jednoœci obozu dobrej zmiany. Oto nikt się nie skarży, nikt nie domaga się posady a liderzy koalicyjnych partii spotykajš się i rozmawiajš w dobrej atmosferze. W eter płynie przekaz: jesteœmy jednš drużynš. To przekaz zdecydowanie inny od tego, który płynie po kolejnych próbach jednoczenia opozycji w akompaniamencie wzajemnych uszczypliwoœci wyciekajšcych szerokim strumieniem do mediów. To również przekaz, który w trudnym położeniu stawia prezydenta w jego walce o podmiotowoœć – bo wychodzi na to, że w walce tej prezydent jest sam.
 
A co do samej rekonstrukcji – to warto zauważyć, że w gruncie rzeczy jest ona rzšdowi w obecnej sytuacji niezbyt potrzebna. Dotychczas rekonstrukcje były zazwyczaj okazjš do nowego otwarcia dla rzšdu, który zaczynał się „zużywać” i tracił poparcie. Ewentualnie były pokłosiem koalicyjnych waœni i wewnętrznej walki o władzę w rzšdzie. Rzšd Beaty Szydło – co pokazujš sondaże – wcišż jednak spełnia swoje zadanie. PiS cieszy się stabilnym wysokim poparciem, a to że np. Antoni Macierewicz jako szef MON nie budzi entuzjazmu znacznej większoœci Polaków – wydaje się w żaden sposób nie szkodzić ekipie Szydło jako całoœci. A jeœli chodzi o władzę to wiadomo, że jej Ÿródło nie znajduje się w KPRM, tylko na Nowogrodzkiej – więc i walka wewnštrz rzšdu jest niewštpliwie mniej zażarta niż w przypadku poprzednich ekip.
 
Dlatego rekonstrukcja jest dziœ PiS-owi znacznie bardziej potrzebna jako temat dla opinii publicznej, niż rzeczywisty polityczny proces. A jej finał może być podobny do puenty kawału o Józefie Cyrankiewiczu. Oto Cyrankiewicz – sprawujšcy funkcję premiera PRL przez ponad 20 lat (z krótkš przerwš w latach 52-54) miał usłyszeć zarzut, że w Polsce Ludowej nie ma demokracji, bo premier się nie zmienia. – Jak to. Ja się nie zmieniam? – odpowiedział oburzony.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL