Gen. Polko pytany w TVN24 o ten wypadek stwierdził, że "nie można mówić, że nic poważnego się nie stało, kiedy wypadkowi ulega premier rządu". Jego zdaniem kolejny wypadek kolumny rządowej wiozącej członka rządu (kilka tygodni temu w karambolu pod Toruniem brał udział m.in. samochód, którym jechał szef MON Antoni Macierewicz) wskazuje na to, że "coś jest nie tak".
Zdaniem Polki problemem jest to, że przy wyborze zespołów ochraniających najważniejsze osoby w państwie "więcej do powiedzenia w tej instytucji mają ci, którzy mają dostęp do ucha poszczególnych polityków czy ministrów niż ci, którzy są w stanie ocenić kompetencje".
Tymczasem, zdaniem gen. Polki, ochraniany członek rządu "nie może mieć zbyt bliskiej relacji z ochroną", ponieważ "Wtedy następuje zanik czujności i odpowiedniej motywacji".
Gen. Polko zwrócił uwagę, że funkcjonariusze BOR, którzy zaprzyjaźniają się z politykami, zyskują pewność, że "prędzej szef BOR straci funkcję niż oni zostaną odsunięci od swoich obowiązków". Tymczasem, jak mówił były dowódca GROM, to właśnie szef BOR powinien mieć decydujące zdanie przy wyborze funkcjonariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie.
- Jeżeli kilka takich przypadków zdarza się z rzędu, to znaczy, że mamy rzeczywiście problem. Wspólnym mianownikiem jest to, że komuś zabrakło wyobraźni - podsumował gen. Polko, który zaapelował jednocześnie o dokonanie zmian w BOR.