Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rozmowy czwartkowe

Trump odkrył znaczenie Polski

Damon Wilson
materiały prasowe
Prezydent się uczy. Już po wygranych wyborach zrozumiał, jak bardzo interesy Rosji i USA sš sprzeczne i jak ważny jest dla Ameryki sojusz z krajami Europy Œrodkowej. Dlatego przyjechał do Warszawy – mówi Jędrzejowi Bieleckiemu Damon Wilson, wiceszef Atlantic Council.

Rzeczpospolita: Przemówienie Donalda Trumpa w Warszawie było pełne patetycznych pochwał pod adresem Polski. Prezydentowi chodziło o uzyskanie entuzjastycznej reakcji publicznoœci, aby zatrzeć złe wrażenie spodziewanych protestów dzień póŸniej na szczycie G20 w Hamburgu czy myœl jest głębsza – znalezienie nowego sojusznika w Europie w sytuacji, gdy Niemcy i Francja odnoszš się z coraz większš rezerwš do Waszyngtonu, a Wielka Brytania w ogóle wychodzi z Unii?

Damon Wilson: Ani jedno, ani drugie. Prezydent chciał pokazać, jak ważna dla Ameryki jest Polska, ale także szerzej Europa Œrodkowa wobec narastajšcego zagrożenia ze strony Rosji. Mówimy przecież o krajach, które sš szczególnie przywišzane do mocnych więzi transatlantyckich i które, jak Polska, poważnie traktujš swoje zobowišzania wobec NATO dotyczšce wydatków na obronę. W przemówieniu Trump mówił o roli patriotyzmu, wartoœci rodzinnych, które pomogły przetrwać Polakom. Ale wspominał też o tym, że silne Niemcy sš potrzebne do utrzymania jednoœci Europy, co z kolei jest korzystne dla całego œwiata. Ta administracja nie chce więc powrotu do podziału na „starš" i „nowš" Europę, nie chce dzielić Unii. Przeciwnie, przecież tydzień po wizycie w Warszawie prezydent weŸmie udział w obchodach rocznicy zdobycia Bastylii w Paryżu.

Jak to, przecież Trump wielokrotnie mówił w kampanii wyborczej o koniecznoœci poprawy stosunków w Rosjš, może nawet globalnym porozumieniu z Władimirem Putinem kosztem interesów Europy Œrodkowej...

Cóż, mamy prezydenta, który uczy się w trakcie sprawowania swojego urzędu. Który uœwiadamia sobie, jakie zagrożenia dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych stanowi Rosja. To jest także prezydent, który poznał kraje Europy Œrodkowej, spotykajšc się w trakcie kampanii z wyborcami, których korzenie stšd właœnie pochodzš. To miało dla niego duże znaczenie. Trump doszedł więc do wniosku, że to jest grupa państw, z którymi Ameryka powinna zacieœnić współpracę, ale w ramach Unii Europejskiej, w ramach NATO. Zrozumiał, że sensowne porozumienie z Rosjš nie będzie możliwe, jeœli naruszy interesy państw Europy Œrodkowej.

Tyle że poza retorykš Trump nie wyszedł poza decyzje, które w sprawie tego regionu podjšł Barack Obama: wysłanie amerykańskich wojsk, zgoda na eksport skroplonego gazu, aby przełamać monopol Gazpromu...

Te dwie decyzje Baracka Obamy, w sprawie wysłania wojsk do Polski i innych krajów Europy Œrodkowej oraz zezwolenie na eksport LNG, co zresztš zainicjował Kongres, sš rzeczywiœcie fundamentalne. Ale jednoczeœnie nie można zapomnieć, że Obama podjšł je pod sam koniec swojej prezydentury. Teraz jesteœmy zaœ dopiero u progu kadencji Trumpa, kiedy nie jest jeszcze jasne, co zamierza zrobić. Nie sšdzę nawet, aby sama ekipa prezydenta wiedziała już, jaka będzie jej ostateczna strategia. Mamy na razie tylko pierwsze sygnały. Ale mimo to podróż do Polski ujawniła kilka podstawowych rzeczy. Pierwsza to zapewnienia, że Ameryka nie podejmie żadnych decyzji ponad głowami państw Europy Œrodkowej, że rozumie, na czym polegał błšd Jałty. Po wtóre, że to jest region, który jest bardzo bliski Stanom Zjednoczonym, z którym Amerykanie majš wyjštkowe stosunki. I po trzecie, gdy chodzi o konkretne decyzje, nie było przecież od poczštku jasne, że ta administracja automatycznie będzie kontynuować politykę długoterminowego rozmieszczenia amerykańskich sił wojskowych na wschodniej flance NATO, z pewnoœciš nie można było wycišgnšć takiego wniosku z kampanii wyborczej. A jednak teraz w budżecie Pentagonu nie tylko utrzymano, ale wręcz zwiększono œrodki na ten cel w stosunku do tego, co było za prezydenta Obamy. Amerykanie będš więc obecni w Polsce nie rok czy dwa tylko dużo dłużej. To staje się teraz bardzo jasne. Czy to oznacza, że Waszyngton ma już ustalonš strategię działania wobec Rosji? Nie, to jeszcze nie ten etap. Ale w relacji z Rosjš to przecież mogło wyglšdać znacznie gorzej, Trump mógł też w Warszawie zachęcać Polskę do dystansowania do Niemiec. Nic z tego się jednak nie zdarzyło. Przyznaję jednak, że ta administracja będzie musiała zrobić dużo więcej, aby wspierać jednoœć europejskš, podkreœlać, że jest to w interesie Ameryki.

Czego dokładnie nauczył się Trump o Rosji w czasie pięciu miesięcy, jakie minęły od objęcia przez niego prezydentury? Zrozumiał, że strategiczne interesy Kremla sš sprzeczne w interesami USA na Bliskim Wschodzie czy na Ukrainie?

– Trump nie jest aż tak naiwny, aby wczeœniej zupełnie sobie z tego nie zdawać sprawy. Ale jednoczeœnie było dla mnie niepokojšce, że do tej pory prezydent jasno nie mówił o polityce agresji Rosji na Ukrainie. Wspomniał o tym dopiero tak jasno w Warszawie, dlatego to przemówienie jest istotne. Tym bardziej że mówił też o destabilizacji przez Kreml Syrii i szerzej Bliskiego Wschodu, a także o próbach Moskwy uczynienia z Europy Œrodkowej zakładnika rosyjskiej polityki energetycznej. Ale już wczeœniej mimo przyjaznych deklaracji prezydenta wielu ludzi w jego ekipie zdawało sobie sprawę z zagrożenia, jakie stanowi Rosja dla naszych interesów, naszych sojuszników. Ważna sprawa: prezydent wiele uczy się także z rozmów z innymi przywódcami. Theresa May powiedziała mu, że nie chce, aby inne kraje poszły za przykładem Wielkiej Brytanii i wyszły z Unii, nie chce, aby Wspólnota się rozpadła. To zrobiło wielkie wrażenie na prezydencie. Podobnie, kiedy usłyszał od prezydenta Polski i prezydent Chorwacji, jak Rosja próbuje wykorzystać niestabilnoœć na Bałkanach i w Europie Wschodniej, jak prowadzi ćwiczenia wojskowe „Zapad" – to ma wpływ na jego politykę.

A może po prostu Trump musi prowadzić twardš politykę wobec Rosji z powodu narastajšcego skandalu w sprawie zwišzków jego sztabu wyborczego z Kremlem, bo inaczej zostanie oskarżony o zdradę?

Zgoda: prezydent ma bardzo ograniczone pole manewru, gdy idzie o to, co może zrobić w stosunkach z Rosjš. Ta administracja po prostu nie może zawrzeć złego porozumienia z Moskwš. W Senacie twarde sankcje wobec Rosji zostały przyjęte stosunkiem 98 do 2! Podobnie za przyjęciem Czarnogóry do NATO głosowało 97 senatorów! Zarówno wœród republikanów jak i wœród demokratów panuje absolutna zgoda, że Moskwie trzeba się postawić i to także wišże ręce Białego Domu.

Szef rosyjskiej dyplomacji Sergiej Ławrow ostrzega, że jeœli Trump szybko nie odwoła decyzji Obamy o przejęciu rosyjskich oœrodków dyplomatycznych w USA, Moskwa odpłaci się tym samym. Zmierzamy do dalszego pogorszenia stosunków amerykańsko-rosyjskich?

To całkiem możliwe. Te relacje będš w każdym razie pełne wstrzšsów, pełne nieprzewidywalnych zwrotów akcji, co jest wyjštkowo niekorzystne dla Putina.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL