Rodzina

Alimenty: Nowe przepisy dot. zaległych alimentów

Fotolia.com
Dług alimentacyjny wynosi dziś ponad 11 mld zł. Jest szansa, że będzie mniejszy.

W Krajowym Rejestrze Długów zarejestrowanych jest dziś 185,5 tys. dłużników alimentacyjnych, którzy oprócz długów wobec własnych dzieci mają też inne zobowiązania. Tak wynika z ogłoszonego we wtorek raportu Krajowego Rejestru Długów BIG SA oraz Krajowej Rady Komorniczej. Każdy z dłużników musi wiedzieć, że od środy czekają go surowe konsekwencje zaniedbywania dzieci. Wszystko to za sprawą noweli do kodeksu karnego, która właśnie wchodzi w życie. Łatwiej będzie bowiem skazać alimenciarza. Wystarczy, że łączna wysokość jego zaległości wyniesie „równowartość co najmniej trzech świadczeń okresowych", albo że nie zapłaci pieniędzy przez trzy miesiące. Taki niesolidny opiekun trafi do więzienia nawet na rok. Surowiej będą karani opiekunowie-dłużnicy, którzy nie płacąc, narażają dzieci do gorsze warunki życia – im grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.

Dostaną szansę

Dłużnicy alimentacyjni dostaną szansę uniknięcia więzienia, jeśli dobrowolnie wyrównają zaległości. W noweli zapisano, że nie będzie podlegał karze sprawca uchylający się od wykonywania obowiązku alimentacyjnego, jeśli „nie później niż przed upływem 30 dni od daty pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego uiścił w całości zaległości".

Z bransoletą w pracy

Alimenciarze będą odbywali karę w domu z elektroniczną bransoletą, czyli w systemie dozoru elektronicznego (SDE). Ta forma nie tylko pozwala na nieuchronne ukaranie skazanego, ale też daje możliwość spłacenia długu wobec dzieci. Skazany z wyrokiem, zamiast trafić do więzienia, zostanie w domu. Sąd ustali dla niego harmonogram dnia, uwzględniając pracę (godzinowo i zmianowo), obowiązki rodzinne (np. odbieranie dzieci ze szkoły) itd. Na 47 tys. skazanych, którzy do tej pory skorzystali z elektronicznej bransolety, tylko 10 proc. naruszyło warunki SDE. Nie bez znaczenia jest też koszt odbywania kary w więzieniu: za miesiąc z bransoletą trzeba zapłacić 334 zł, a za taki sam okres za kratami państwo płaci blisko 3 tys. zł.

– To bardzo rozsądny pomysł. Kiedy skazany za niepłacenie alimentów dostaje wyrok pozbawienia wolności, jego dług rośnie, a państwo ponosi dodatkowe koszty jego utrzymania. Jeśli pójdzie do pracy, będzie miał szansę nie tylko spłacać zadłużenie, ale i na siebie pracować – mówi adwokat Michał Zagórski.

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, podkreślał, że celem zmian nie jest karanie kogoś, ale to, by dziecko miało utrzymanie i było wspierane przez rodziców. Jego zdaniem nieuchronność kary wystarczy, aby skłonić dłużników do płacenia.

A sytuacja jest naprawdę poważna. Dowód? Komornicy prowadzą rocznie blisko 650 tys. spraw o alimenty na rzecz ponad miliona dzieci. Skuteczność egzekucji komorniczej utrzymuje się na poziomie 19 proc.

– Aby ją poprawić, konieczne są nie tylko zmiany w prawie, ale także zwiększenie świadomości społecznej na temat skutków uchylania się od płacenia alimentów – uważa Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej.

Kto nie płaci alimentów?

Ponad dwie piąte (41,4 proc) dorosłych Polaków zna dziecko lub rodzica dziecka, które nie otrzymuje zasądzonych alimentów. Według badanych w większości przypadków potrzeby tych dzieci nie są zaspokajane w sposób wystarczający. A z danych KRD wynika, że długi alimentacyjne sięgają już 11,36 mld zł.

62 proc. Polaków zauważa powszechne przyzwolenie otoczenia na niepłacenie alimentów

95 proc. wszystkich dłużników alimentacyjnych wpisanych do KRD stanowią mężczyźni

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL