Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Raporty

Najbardziej zabójczy rak w Polsce

Uczestnicy debaty „Nowotwory płuc – postępy w terapii i potrzeba zmian systemowych w Polsce”
Fotorzepa
Debata: Rak płuc to obecnie najczęœciej wykrywany nowotwór złoœliwy w Polsce, który co roku dotyka dziesištek tysięcy osób.

Dla większoœci pacjentów ta diagnoza równa jest wyrokowi œmierci. Co możemy zrobić, by poprawić obraz sytuacji? Jak walczyć z tš niezwykle niebezpiecznš chorobš? Odpowiedzi szukali uczestnicy debaty „Nowotwory płuc – postępy w terapii i potrzeba zmian systemowych w Polsce".

– Rak płuca jest onkologicznym problemem numer jeden w Polsce – najczęœciej wykrywanym nowotworem złoœliwym w naszym kraju, przy czym mówimy o ponad 20 tys. osób z rozpoznawanym co roku pierwotnym nowotworem płuca. Do tej statystyki nie wliczamy chorych, którzy majš przerzuty w płucach z innych nowotworów – wyjaœnia prof. dr hab. Maciej Krzakowski z Centrum Onkologii w Warszawie.

– O skali tego problemu œwiadczy liczba 23 tys. zgonów rocznie spowodowanych przez raka płuca oraz wskaŸnik 13,5 proc., wyrażajšcy pięcioletniš przeżywalnoœć. Warto także zauważyć, że skala problemu jest różna w odniesieniu do mężczyzn i kobiet. Kiedyœ na raka płuca chorowali niemal wyłšcznie mężczyŸni. Obecnie się to zmienia. Zachorowalnoœć oraz umieralnoœć wœród mężczyzn maleje, a roœnie – doœć wyraŸnie – u kobiet. Obecnie jest tak, że rak płuc to zabójca numer jeden wœród kobiet, jeœli uwzględniamy zgony spowodowane przez nowotwory. Więcej kobiet umiera na raka płuca niż na raka piersi, co spowodowane jest m.in. wspomnianym skokiem zapadalnoœci – tłumaczy Krzakowski.

Wysoka œmiertelnoœć zwišzana z rakiem płuc spowodowana jest przez wiele czynników. Do najważniejszych należy póŸne wykrycie choroby. Postawienie dobrej diagnozy bywa bardzo trudne, gdyż w poczštkowym stadium nowotwór zwykle rozwija się bezobjawowo, a pierwsze dolegliwoœci sš mało specyficzne i rozpoznanie choroby często następuje zbyt póŸno.

– Musimy pamiętać o dwóch kwestiach. Po pierwsze, jest to jedyny nowotwór, w którego przypadku notujemy co roku podobnš liczbę zachorowań oraz zgonów. Już tylko to wystarczy za mocny argument, że coœ z tym trzeba zrobić. Druga kwestia to fakt, że w przeciwieństwie do innych nowotworów w przypadku raka płuc jesteœmy w stanie zaoferować leczenie o charakterze radykalnym, a tym leczeniem jest tylko i wyłšcznie operacja, zaledwie 15–20 proc. chorym. Innymi słowy, mamy rzeszę chorych, ponad 80 proc., którzy w momencie rozpoznania choroby sš już na etapie zaawansowania nieoperacyjnego. Jest to albo miejscowo zaawansowana choroba, albo choroba tzw. uogólniona, gdzie mamy potwierdzone istnienie przerzutów odległych. Na tym etapie nie mamy już możliwoœci leczenia radykalnego. I to jest największy problem, który dotyka tysięcy osób w naszym kraju – tłumaczy prof. dr hab. Rodryg Ramlau, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Zwiększyć szanse pacjentów

Co powinniœmy zrobić, by rak płuc nie zbierał co roku w Polsce tak wielkiego żniwa? Eksperci zwrócili uwagę, że należy rozpoczšć od analizy statystyk szczegółowych. Trzeba wyjœć poza zestawienia ogólnopolskie i zejœć do poziomu regionów. Obserwujemy tutaj spore rozbieżnoœci. WskaŸnik resekcyjnoœci jest różny w poszczególnych województwach i w niektórych bywa mocno powyżej 20 proc., a w niektórych spada grubo poniżej 10 proc. Trzeba wyrównać i zwiększyć szansę pacjentów, a to oznacza wczeœniejsze wykrycie choroby.

– Należy uruchamiać programy wczesnego wykrywania, takie jak np. realizowane w niektórych województwach (zachodniopomorskie, wielkopolskie, pomorskie i mazowieckie). Takie programy, specjalnie przeznaczone dla mieszkańców regionów o niskiej wykrywalnoœci oraz resekcyjnoœci raka płuca, mogš poprawić wyniki – wyjaœnia profesor Krzakowski.

Programy wczesnego wykrywania choroby to podstawa, jeœli chcemy myœleć o budowaniu lepszego jutra dla pacjentów dotkniętych rakiem płuc. Nie jest to jednak jedyne działanie, jakie możemy podjšć. Kolejnym ważnym aspektem jest edukacja społeczeństwa. O jej wadze najlepiej œwiadczy odpowiedŸ na pytanie, co jest najczęstszš przyczynš choroby. Sš niš papierosy. Bioršcy udział eksperci podkreœlali, że nie ma w tej kwestii żadnych wštpliwoœci, gdyż jest to jeden z tych aspektów, które zostały bardzo dokładnie przebadane i sprawdzone. Wystarczy tylko wspomnieć, że 90 proc. przypadków u mężczyzn oraz 80 proc. u kobiet to nałogowi palacze.

– Wystartowaliœmy z kampaniš „Hamuj raka! Daj szansę płucom!", w której chcemy spojrzeć na problem w sposób całoœciowy – wyjaœnia Elżbieta Kozik, prezes ruchu społecznego Polskie Amazonki.

– Należy zaczšć od edukacji, mówię o edukacji nie tylko pacjentów, ale też całego społeczeństwa. Musimy myœleć: mnie to też może spotkać. Musimy być uczuleni na problem, znać go i jego symptomy, byœmy sami mogli, jeœli zajdzie taka potrzeba, pomóc lekarzowi oraz podpowiedzieć mu, co może nam dolegać – wyjaœniała Kozik, podkreœlajšc, że edukację w tym temacie powinniœmy rozpoczynać jak najwczeœniej, a grupš docelowš w tej kwestii powinny być dzieci i młodzież.

W przypadku powyższych działań musimy jednak pamiętać o jednym. Rozwój systemów wczesnego wykrywania oraz edukacja na pewno pozwolš zmniejszyć zarówno liczbę zachorowań, jak i zwišzanych z niš zgonów. Na efekty przyjdzie poczekać lata, a pacjentów rokrocznie mamy tysišce. Co możemy zmienić już teraz, by poprawić ich los.

Brak nowych metod leczenia

– Występuję w tej rozmowie niejako z dwóch pozycji. Z jednej pacjenta, gdyż od 12 lat choruję na raka płuca i mam za sobš œcieżkš poczšwszy od operacji po kilka naœwietleń i chemioterapii. Z drugiej z pozycji osoby, która od 10 lat prowadzi stowarzyszenie zajmujšce się pomocš osobom dotkniętym chorobš – powiedziała Anna Żyłowska, ze Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca Oddział Szczecin, rozpoczynajšc rozmowę na temat działania służby zdrowia.

– Jak wyglšda leczenie? Przechodzimy z ršk do ršk. Rozpoczyna się od podejrzenia choroby, co stwierdza najczęœciej lekarz rodzinny. Następnie po wykonaniu podstawowych badań dostajemy skierowanie do pulmonologa, gdzie na wizytę czekamy kilka miesięcy. PóŸniej przechodzimy do torakochirurga, jeœli kwalifikujemy się do leczenia operacyjnego, a następnie trafiamy na naœwietlenia do radiologa albo na chemię lub jedno i drugie. Jak już skończy się cała ta œcieżka, to zostajemy pozostawieni sami sobie i albo wracamy do lekarza rodzinnego, albo znowu czekamy kilka miesięcy do pulmonologa. Mnie się udało, a właœciwie jeszcze się udaje. Zgłaszajš się jednak do nas osoby, które nie wiedzš, co zrobić i gdzie pójœć dalej – wyjaœnia.

Z czego wynikajš problemy w koordynacji leczenia? Raka płuc wyróżnia wœród nowotworów fakt, że zajmujš się nim zarówno pulmonolodzy, jak i onkolodzy. W efekcie pacjenci często nie wiedzš, gdzie majš trafić. Dodatkowo schorzenie często traktowane jest jak niechciane dziecko, a pacjenci nim dotknięci postrzegani sš zupełnie inaczej niż dotknięci przez inne nowotwory. Widać to także w pienišdzach.

– Jeœli zestawimy œrodki przeznaczone na leczenie chorych na raka płuc z rakiem piersi, to można pomyœleć, że ten pierwszy to problem zupełnie niszowy, a nie największy zabójca wœród nowotworów – podkreœlał profesor Ramlau. Różnice sš ogromne. Na walkę z rakiem płuc przeznaczamy rocznie dziesięć razy mniej niż na leczenie raka piersi. To widać w możliwoœciach leczenia, jakie otrzymujš pacjenci.

– Nie mamy dostępu do nowych metod leczenia lub jest on mocno ograniczony. Problemem jest też dostępnoœć leków. Dopominamy się o dostęp do leków, które nie sš u nas wpisane na listę refundowanych, a sš bardzo pomocne, bo przedłużajš długoœć życia i poprawiajš jego komfort. Bez skutku. Na listę trafiły leki pomagajšce w leczeniu raka jelita grubego czy czerniaka, ale nie płuc – podsumowała Anna Żyłowska.

Materiał powstał we współpracy z firmš MSD Polska

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL