Prawnik Roku/Prawnik Niezłomny - Robert Rolka: Prokuratorom stres musi być obcy

aktualizacja: 20.03.2017, 07:54
Robert Rolka
Robert Rolka
Foto: Rzeczpospolita, Robert Gardziński

Rozlicza członków nietykalnej wcześniej mafii.

REDAKCJA POLECA

Rz: Od wielu lat walczy pan z tzw. mafią świętokrzyską. To już prawie osiem lat. Czy ciągle jest co robić?

Robert Rolka: Nasz kodeks karny nie zna określenia „mafia", dlatego wolałbym używać kodeksowego sformułowania: zorganizowana grupa przestępcza. W sprawie w sumie skierowano 21 aktów oskarżenia przeciwko 151 osobom. Znaczna część postępowań zakończyła się prawomocnymi wyrokami skazującymi, zaś w pozostałych zapadły nieprawomocne orzeczenia, a niektóre nadal są w toku. Toczą się jeszcze cztery postępowania w pierwszej instancji przeciwko 54 oskarżonym, w stosunku do 31 osób zapadły wyroki skazujące, które jeszcze nie są prawomocne. Wobec 13 osób postępowanie jest zawieszone. Dlatego obecnie w tych przypadkach moja praca sprowadza się do udziału w postępowaniach przed sądami I i II instancji.

2016 r. był przełomowy?

I tak, i nie. Tak, bo zapadło kilka wyroków w kilku toczących się procesach, w tym ten, który toczył się przez niemal sześć lat i dotyczył 23 oskarżonych o najpoważniejsze przestępstwa popełnione przez grupę. Nie, bo jest to wyrok nieprawomocny.

Wystarczy wpisać w internecie pana imię i nazwisko, a pojawia się długa lista publikacji, w których występuje pan jako bohater. Trudno walczy się z mafią?

Chciałbym podziękować za wyróżnienie przyznane przez „Rzeczpospolitą". Odbieram je jednak jako nagrodę dla całego środowiska prokuratorskiego, za naszą ciężką pracę, która nie zawsze jest należycie doceniana.

Nie śledzę wpisów w internecie na swój temat. Tym bardziej nie czuję się żadnym bohaterem. Jestem zaskoczony przyznanym wyróżnieniem. Uważam, że wykonywanie pracy najlepiej, jak to możliwe, należy do obowiązków każdego, a tym bardziej prokuratora.

Co do „walki" ze zorganizowaną przestępczością, jest to specyficzny rodzaj postępowań wymagający dużego zaangażowania, poświęcenia ogromnej ilości czasu, w tym przeznaczonego dla rodziny i znajomych. Przez te kilka lat wielokrotnie zdarzało się, że wracałem do domu w godzinach późnowieczornych, a nawet porannych, pracowałem w soboty, niedziele i święta. W wydziałach śledczych to normalne zachowanie. Prowadzone tu sprawy są z reguły bardzo pracochłonne i ośmiogodzinny dzień pracy zwykle nie wystarcza. Przy tym akurat śledztwie w szczytowym okresie oprócz mnie pracowało wiele osób, w tym dwóch innych prokuratorów i dziewięciu policjantów. Sukces śledztwa to także ich zasługa.

Z czym jest najtrudniej?

Z czasem. Pamiętam, że był taki moment w okresie od stycznia do sierpnia 2010 r., gdy śledztwo dynamicznie się rozrastało. Tylko tymczasowo aresztowanych było 26 osób, a materiał powiększał się z dnia na dzień i ostatecznie osiągnął liczbę 560 tomów akt, więc aby to wszystko ogarnąć, naprawdę brakowało czasu.

Kiedy prowadzi się takie sprawy, potrzebna jest wyjątkowa odwaga?

Nie rozpatrywałbym tego w tych kategoriach. Ważna jest odporność psychiczna. Poza tym raczej chodzi o sumienność, skrupulatność i dokładność w gromadzeniu oraz weryfikowaniu zwykle bardzo obszernego i wielowątkowego materiału dowodowego.

W sprawie zwalczania mafii świętokrzyskiej okazał się pan bardzo skuteczny. Szef mafii trafił do więzienia na 25 lat. To największy sukces?

Sukces będzie wtedy, gdy wyrok będzie prawomocny. Sąd orzekł surową karę 25 lat pozbawienia wolności dla sprawcy zabójstwa, jednak nie podzielił mojego wniosku o wymierzenie za tą zbrodnię kary dożywotniego pozbawienia wolności. Dlatego wniosłem apelację do Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Oprócz kary 25 lat pozbawienia wolności kilku innych oskarżonych w tej sprawie członków grupy zostało skazanych na kary od 10 do 15 lat pozbawienia wolności.

To już koniec mafii świętokrzyskiej? Zwykle w miejsce bossów, którzy trafiają za kraty, pojawiają się nowi.

Mam nadzieję, że to koniec tej grupy przestępczej.

Gdyby miał pan jeszcze raz wybrać zawód, byłoby to...?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Jednak nie widzę się w innym zawodzie.

Czy w pana zawodzie przychodzi czas wypalenia?

Na pewno, jak w każdym wypalenie występuje w większym lub mniejszym stopniu. Jest to uzależnione od indywidualnych predyspozycji, zwłaszcza odporności na stres, który jest bardzo silnie obecny.

Jak pracuje się w prokuraturze? Dostrzega pan różnicę w pracy dziś i dwa czy trzy lata temu?

Od 21 lat jestem prokuratorem. Od 11 pracuję w Wydziale I Śledczym Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Od zawsze jestem prokuratorem tzw. pierwszej linii, występującym przed sądami. Nadal analizuję akta, przesłuchuję świadków, pokrzywdzonych i podejrzanych. Oprócz tego na średnio 220 dni roboczych w roku ponad 100 spędzam w sądach na wokandach. Moja praca nie uległa zatem zmianie. Pracy na pewno nie ubywa, widoczna jest natomiast zmiana w rodzaju przestępstw, którymi się zajmujemy. Coraz mniej jest typowo kryminalnych, a coraz więcej gospodarczych, związanych z wyłudzaniem VAT i popełnianych przy użyciu internetu. To zaś powoduje, że musimy stale się doskonalić, by sprostać nowym wyzwaniom.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Robert Rolka, prokurator w Prokuraturze Okręgowej w Kielcach, rozlicza członków mafii świętokrzyskiej, oskarżył ok. 150 osób, ponad 100 już prawomocnie skazano.

#RZECZoPRAWIE: Robert Rolka - Jak prokuratorzy rozbijają mafie?

POLECAMY

KOMENTARZE