Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Kujawa: Wierna służba oficera

archiwum prywatne
Stosowanie odpowiedzialnoœci zbiorowej wobec osób, które służyły w formacjach mundurowych demokratycznej Polski, jest absurdalne – twierdzi były dowódca Służby Wywiadu Wojskowego.

Projekt ustawy o ograniczeniu uprawnień emerytalnych osobom służšcym w formacjach mundurowych wolnej Polski, którzy rozpoczęli służbę w organach bezpieczeństwa PRL, ma szereg aspektów: polityczny, finansowy, społeczny, prawny, moralny czy kontrwywiadowczy. Chciałbym jednak w tym tekœcie skoncentrować się na wymiarze praktycznym funkcjonowania tej grupy osób w polskich służbach specjalnych po 1990 roku – wywiadzie cywilnym i wojskowym, a także kontrwywiadzie UOP i ABW. Chciałbym to opisać, opierajšc się na własnym doœwiadczeniu we wszystkich tych formacjach.

Służbę w Zarzšdzie Wywiadu UOP rozpoczšłem na poczštku lat 90. jako młody absolwent uniwersytetu z przeszłoœciš w NZS i epizodami w podziemnym ruchu wydawniczym, z głębokim przekonaniem, że cały system bezpieczeństwa nowego, demokratycznego państwa wymaga całkowitej przebudowy w oparciu o osoby, które rozumiejš zasady demokracji i nie sš powišzane ze starym systemem.

Esprit du corps

Zderzenie z rzeczywistoœciš było bolesne: poza nielicznš grupš starszych o kilka lat kolegów polityków-oficerów, z których notabene, w wyniku huœtawki politycznej, po kilku latach nikt nie pozostał w służbie, nas, „młodych", otaczali oficerowie Departamentu I SB. Stanowili niemal 100 proc. merytorycznej kadry szkoły wywiadu i w podobnych proporcjach występowali w centrali, gdzie po roku trafiłem jako podporucznik.

Byli pozytywnie zweryfikowani, tzn. zadeklarowali gotowoœć służby „nowej władzy", a ta – niekiedy w wyniku powierzchownej procedury – zaakceptowała ich przeszłoœć. Byli jak z innej planety: powœcišgliwi, nieufni, niepewni przyszłoœci, sceptyczni wobec naszego entuzjazmu. Ale tylko oni znali reguły rzemiosła, bez którego służby specjalne nie istniejš: pozornie proste zasady łšcznoœci, konspiracji, rozpoznawania aktywnoœci kontrwywiadu i przeciwdziałania jej, sposoby zdobywania, weryfikacji i opracowania informacji – uniwersalne mechanizmy i zasady tego zawodu, które obowišzujš bez względu na ustrój państwa i szerokoœć geograficznš. Polska zdecydowała się wówczas wykorzystać tę wiedzę i zadeklarowała zainteresowanie ich służbš.

Przez miesišce i lata przekazywali swoje umiejętnoœci i doœwiadczenie, jednoczeœnie nabierajšc przekonania, że w nowym systemie jest trwałe miejsce również dla nich. Po latach proporcje się wyrównały – przychodziły „młode roczniki". Esbecy, bo tak się o nich mówiło – na poczštku za plecami, potem w oczy, z uœmiechem, w miarę jak realizowane wspólnie działania i zbliżyły nas do siebie – stali się kolegami z pracy, a z czasem podwładnymi.

Uczestniczyli we wszystkich ważnych operacjach wywiadu w latach 90., że wspomnę tylko opisane medialnie: wyprowadzenie oficerów CIA z ogarniętego wojnš Iraku czy ewakuację Żydów z Rosji, ale też w „sprawie Olina". Budowali zręby polskiego wywiadu na Wschodzie, ryzykowali i oddawali życie w rejonach konfliktów (wdowy po nich stracš pewnie teraz renty), byli rezydentami i oficerami drugiej linii, realizowali operacje z sojusznikami. W trudnych sytuacjach na zdecydowanej większoœci z nich – były też wyjštki – można było polegać, dokładnie w takim samym stopniu, jak na tych, którzy przyszli po nich – tu też były wyjštki.

Osobnej refleksji wymaga sytuacja w cywilnym kontrwywiadzie UOP i ABW, która pomimo pewnych analogii była dużo bardziej złożona i pełna napięć, przy tym bardziej uzależniona od polityki wewnętrznej, ze wszystkimi negatywnymi tego konsekwencjami. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na wymowny fakt: we wszystkich znanych mi sprawach zakończonych wydaleniem z Polski oficerów obcego wywiadu bšdŸ wyrokami skazujšcymi obywateli RP za szpiegostwo uczestniczyli oficerowie kontrwywiadu wywodzšcy się z SB. Ponadto, żaden z nich nie został oskarżony ani skazany za współpracę z obcym wywiadem, pomimo że były okresy objęcia ich wzmożonym nadzorem. To zdaje się wyczerpywać dyskusję na temat ich roli w kontrwywiadzie niepodległej RP.

W ostatnich 20 latach wojsko polskie – w różnej formule – uczestniczyło w szeregu operacji militarnych, m.in. na Bałkanach, w Iraku i Afganistanie. Służby wojskowe mierzyły się też z zagrożeniami wynikajšcymi z konfliktów w Gruzji czy na Ukrainie. Oficerowie wojskowych służb specjalnych brali udział w misjach bojowych, ryzykujšc niekiedy dużo bardziej niż koledzy ze służb cywilnych czy z jednostek liniowych sił zbrojnych.

Realizowali działania wywiadowcze w różnej formule. Byli nagradzani i odznaczani przez wszystkich ministrów i prezydentów. Generalnie dosadnš argumentację w tej sferze utrudnia niemożnoœć posługiwania się szczegółowymi przykładami. Niektóre z nich byłyby spektakularne. Doœć wspomnieć, że na mocy nowej ustawy emeryturę tracš oficerowie odznaczani za kierowanie pracš wywiadu w Afganistanie, którzy kilka dni służyli w wywiadzie wojskowym w 1990 r.

Wniosek, jaki wypływa z powyższych rozważań, wydaje się oczywisty. Stosowanie odpowiedzialnoœci zbiorowej wobec osób, które służyły w formacjach mundurowych demokratycznej Polski, jest absurdalne. Kłóci się z elementarnš logikš, poczuciem przyzwoitoœci, uderza w podstawy zaufania wobec państwa, któremu karani dziœ oficerowie służyli w takich samych mundurach, jak ich młodsi koledzy.

Projekt ustawy w jednym szeregu stawia realnych oprawców, którzy majš na sumieniu œmierć i przeœladowania w okresie stanu wojennego, z tymi, którzy przyszli do wojska w 1990 r. bšdŸ służyli w jednostkach rozpoznawczych, tych, którzy nie byli zainteresowani aktywnoœciš w nowej rzeczywistoœci, z tymi, którzy sš w służbie do dziœ. W 2009 r. została uchwalona ustawa, która realnie odbierała przywileje za służbę w organach bezpieczeństwa PRL, proponowana zmiana ogranicza uprawnienia uczciwie wypracowane w niepodległej RP.

Trzeba wykorzystać fachowców

Historia służb specjalnych zna wiele przykładów dšżenia do wykorzystania wiedzy i doœwiadczenia ludzi służb poprzedniego systemu w nowych czasach. Analogie nie sš oczywiste, gdyż oficerowie carskiej Ochrany w Czeka/NKWD czy wywiadu Wehrmachtu w Organizacji Gehlena, potem BND, to trochę inna historia niż np. oficerowie państw zaborców w służbie II RP w latach 20. Jednak Polska, która odzyskała suwerennoœć i wróciła na drogę demokracji po obaleniu komunizmu, nie jest z pewnoœciš żadnym wyjštkiem. Wierna służba zdecydowanej większoœci oficerów wywodzšcych się z PRL na rzecz demokratycznej RP jest niepodważalnym faktem i to jest czynnik przesšdzajšcy o tym, jakš emeryturę wypracowali.

Odbieranie im praw 26 lat po tym, jak musieli podjšć decyzję co do formuły swojego funkcjonowania w nowej rzeczywistoœci, to raczej przejaw populizmu, małostkowoœci czy hipokryzji, które wywołujš złowrogie skojarzenia. Oczyma wyobraŸni widzę listę kolejnych grup potępianych szczególnie przez tych, którym w komunizmie najbardziej przeszkadzały przerwy w dostawach pršdu czy przyciężkie tornistry lub tetrowe pieluchy, gdyż wœród głoœnych zwolenników ustawy nie dostrzegam licznej grupy liderów ówczesnej opozycji.

Nie jest dziœ moim celem obrona „esbeków" jako grupy, chociaż obawiam się, że w miarę upływu czasu gotowoœć do uproszczonych ocen postaw ludzkich w okresie PRL będzie rosła. Elementarna przyzwoitoœć wymaga jednak, aby stanšć w obronie ludzi, którzy przez wiele lat służyli i służš w formacjach chronišcych bezpieczeństwo państwa, naszego państwa.

Autor jest generałem brygady, byłym oficerem wywiadu UOP i AW oraz kontrwywiadu UOP i ABW, w latach 2008–2015 szefem Służby Wywiadu Wojskowego. Od 2016 poza służbš

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL