Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Ujazdowski: Monopol i prowizorka

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Prawo i Sprawiedliwoœć stworzyło nowy model władzy: opartej na panowaniu jednego ugrupowania, nieefektywnej i tymczasowej – pisze europoseł.

Uchwalenie ustaw sšdowych i rewolucja w ordynacji wyborczej kończš pewien etap przekształcania państwa i wprowadzania nowych mechanizmów stosowania władzy. Nic nie zapowiada, by premierostwo Mateusza Morawieckiego miało naprawić wyrzšdzone szkody i odstępować od obranego kursu. Stan obecny wymaga pogłębionej analizy przy użyciu nowych pojęć i terminów.

Pojęcie „autorytaryzm" jest jednoczeœnie zbyt radykalne i nieadekwatne. Z jednej strony już dziœ przesšdza o wykluczeniu w pełni konkurencyjnych wyborów, z drugiej nie jest w stanie ujšć i definiować całoœci skutków nowego systemu władzy.

Autorytaryzm w publicystycznym ujęciu kładzie nacisk na władzę jednostki i doprowadzenie do sytuacji, w której opozycja nie będzie mogła dojœć do władzy drogš autentycznych wyborów. Wprawdzie wiele wskazuje na to, że PiS dšży do deformacji wyborów, ale opozycja wcišż dysponuje potencjałem i zasobami, które pozwalajš na skutecznš rywalizację wyborczš. Bardziej istotne jest to, że termin „autorytaryzm" nie wyjaœnia specyfiki wprowadzonego systemu oraz jego skutków dla funkcjonowania państwa w dzisiejszym œwiecie i ochrony praw jednostki.

Uległy sędzia nie usprawni sšdu

Podstawowš właœciwoœciš nowego systemu jest połšczenie politycznego monopolu kierownictwa partii rzšdzšcej i personalnie jej lidera z niskš efektywnoœciš państwa, utrzymaniem starych wad ustrojowych i prowizorycznoœciš zmian. PiS zbudował model władzy monopolistycznej, nieefektywnej i prowizorycznej.

Efektywne państwo łšczy przywództwo i sprawnoœć władzy wykonawczej z umiejętnoœciš współpracy z instytucjami niezależnymi oraz celowš dystrybucjš zaufania i kompetencji zarówno w obrębie sektora rzšdowego, jak samorzšdu. Polska nie ma ani jednego, ani drugiego.

Państwo w wydaniu PiS oparte jest na skrajnej redukcji zaufania ze szkodš dla jakoœci instytucji i ochrony praw jednostki. Pierwszym skutkiem podporzšdkowania Trybunału Konstytucyjnego jest obniżenie standardu ochrony praw jednostki. TK w obecnym stanie nie będzie zdolny do „pozytywnych interwencji", które stanowiły o jego przydatnoœci dla państwa i obywateli zarówno w latach 90. ubiegłego wieku (np. obrona praw samorzšdu), jak i dosłownie w ostatnim czasie, gdy Trybunał umocnił klauzulę sumienia i zniósł bankowy tytuł egzekucyjny.

Miarš utraty autorytetu TK jako instytucji niezależnej jest niska aktywnoœć w 2017 r. Liczba wydanych wyroków jest oœmiokrotnie mniejsza niż w roku 2015 (21 do 188). Spadła gwałtownie liczba skarg obywatelskich i pytań prawnych formułowanych przez sšdy. Trybunał w latach 2011–2015 był traktowany przez opozycję jako instytucja niezależna, skoro aż 49 razy dochodziło do rozstrzygnięć z inicjatywy opozycji, w tym 38 z inicjatywy PiS. Destrukcja TK spowodowała, że obecnie wnioski wychodzš wyłšcznie z kręgu partii rzšdzšcych i trudno przypisać im troskę o powiększenie standardu ochrony praw jednostki.

Również zmiana w sšdownictwie nie może przynieœć rezultatu w postaci usprawnienia całego systemu i lepszej realizacji prawa do sšdu. Nastšpiło to w tych krajach, w których bez względu na status czy nawet brak istnienia rad sšdowniczych (Dania) wypracowano wspólnš odpowiedzialnoœć władzy wykonawczej i przedstawicieli œrodowiska prawniczego. W Polsce model korporacyjny, który należało zmienić, zastšpiono podporzšdkowaniem sšdownictwa i całego wymiaru sprawiedliwoœci jednej partii politycznej. Myœl o tym, że uległoœć œrodowiska sędziowskiego przyniesie skutek w postaci efektywnoœci sšdów, opiera się na niezrozumieniu działania instytucji i reakcji społecznych. Podporzšdkowanie sędziów skutkować będzie oportunizacjš i unikaniem trudnoœci, a nie lepszym funkcjonowaniem sšdów.

Z pomocš zaufanych

PiS kilkakrotnie złamał konstytucję, nagminnie instrumentalizuje prawo, ale nie utrwala zmian i nie dba o ich mocne oparcie w zasadach prawnych. Zmiany opierajš się na założeniu panowania politycznego, a nie szerszej i trwałej akceptacji społecznej. Sš do szybkiego odwrócenia i niosš ryzyko stosowania złych instrumentów przez nowa władzę. Nieufnoœć wobec instytucji ustrojowych III RP nie skutkuje ich modernizacjš, ale powrotem do mechanizmów centralistycznych i do ręcznego sterowania, właœciwych dla systemu sprzed 1989 r. Taka skłonnoœć widoczna była choćby w zawetowanej przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawie o regionalnych izbach obrachunkowych.

Trzeba też podkreœlić, że wykluczenie instytucji niezależnych od władzy wykonawczej i większoœci sejmowej pozbawia państwo możliwoœci autokorekty i usuwania błędów. Dziœ już tylko w ograniczonym stopniu dostarczajš one oceny i rekomendacje pozwalajšce na poprawienie błędnej polityki i wypełnienia luk. NIK utracił autorytet, kontrola parlamentarna zanika, ważne analizy i rekomendacje rzecznika praw obywatelskich nie tylko nie sš słuchane, ale nawet sš traktowane z wrogoœciš.

Nowy model władzy nie mobilizuje aparatu państwa do podejmowania wspólnych przedsięwzięć z otoczeniem ze sfery samorzšdu czy tzw. trzeciego sektora. Wręcz przeciwnie, wprowadzajšc stan cišgłej niepewnoœci, skłania urzędników i ekspertów do wycofania czy pomniejszania aktywnoœci.

Wydaje się, że jest to œwiadoma gra na oportunizację administracji i rzšdzenie jedynie przy pomocy ludzi zaufanych. Destrukcja służby cywilnej musi demobilizować administrację, stwarzać wrażenie tymczasowoœci. Towarzyszšce jej nominacje polityczne, w których trudno się dopatrzyć stosowania jakichkolwiek kryteriów merytorycznych, pogłębiajš wrażenie, że kariery publiczne sš wyłšcznie pochodnš lojalnoœci wobec rzšdzšcej partii i jej polityków. Gdy spojrzymy na to oczyma młodych, dobrze wykształconych ludzi, którzy – zwłaszcza poza największymi miastami – majš kłopot ze znalezieniem pracy wymagajšcej wyższego wykształcenia, to uznamy, że państwo traci w ich oczach resztki wiarygodnoœci i autorytetu.

Gdy centralizm nie pomaga

Nawet jeœli władzy udało się osišgnšć czšstkowe sukcesy (walka z niepłaceniem VAT), to nie poszły za tym systemowe zmiany i wykształcenie umiejętnoœci reagowania w sytuacji, gdy potrzebne jest jednoczesne zaangażowanie wielu segmentów władzy. W trakcie klęsk żywiołowych latem ujrzeliœmy, jak słabo reaguje państwo obezwładnione przez nieufnoœć i centralizm.

PiS nie buduje nowych instytucji, za to utrzymuje stare wady. Widoczne sš one zarówno w perspektywie makro-, jak i mikroinstytucjonalnej. W perspektywie makro jaskrawo widoczne jest rozbicie i prymitywizacja procesu legislacyjnego. Tu majš swe Ÿródła rażšce błędy legislacyjne, takie, do jakich doszło w przypadku ustaw o wykupie ziemi i wycince drzew. Legislacja pozostaje rozbita między resorty. Ponadto omija się tryb konsultacji, ukrywa się projekty rzšdowe pod postaciš poselskich, a wysłuchania publiczne stosuje się rzadko (tylko dwa razy w 2016 r.) i nigdy w stosunku do ustaw budzšcych kontrowersje. Utrzymywanie przez PiS niskiej transparentnoœci pozwala na niekorzystne działanie lobbingu (np. wycinka drzew).

Perspektywa mikroinstytucjonalna jest nie mniej wymowna. Sprawozdanie rzecznika praw obywatelskich za 2016 r. wskazuje na to, że administracja skarbowa wbrew przyjętym deklaracjom nie stosuje zasady wyjaœniania wštpliwoœci na korzyœć podatnika. Wcišż pozostajš nierozwišzane takie kwestie społeczne, jak pomoc dla rodzin wychowujšcych dzieci niepełnosprawne czy ochrona standardów prawa pracy w sieciach handlowych, a także problemy osób zepchniętych do przymusowego samozatrudnienia, którym obiecywano choćby reformę składki ZUS.

Nie grzeszyć brakiem wizji

Podczas jednej z debat prof. Andrzej Zybertowicz stwierdził, że PiS przechowuje państwo w kapsule ochronnej przed złymi procesami zewnętrznymi. Trudno o większe niezrozumienie wymogów współczesnej rywalizacji. Silna stronš Polski jest spójnoœć społeczna i brak egoizmów regionalnych czy etnicznych dezintegrujšcych wspólnotę. To oczywiste, że państwo musi wypełniać funkcję ochrony bezpieczeństwa. Ale jeszcze bardziej potrzebuje nowoczesnych instytucji i kultury konsolidowania sił wokół zadań strategicznych, po to, by wpływać na rzeczywistoœć.

Modernizacja wymaga rzeczywistego partnerstwa z samorzšdem. Tymczasem obserwujemy centralizację, brak myœlenia o dopasowaniu ustroju samorzšdu do nowych wyzwań, zwišzanych choćby z osłabieniem roli regionów w dystrybucji œrodków europejskich, koniecznoœciš korekty modelu władzy powiatowej czy okreœleniem kwestii statusu największych i œrednich miast. Trzymajšc się analogii z zakresu techniki, prof. Zybertowicz zaleca państwo kapsułę, w której skšdinšd coraz trudniej oddychać, podczas gdy nowoczesne państwa przypominajš raczej mobilne pojazdy, zdolne do pokonywania przeszkód.

W żadnym razie nie bagatelizuję niebezpieczeństwa, że obóz rzšdzšcy dšży do władzy na własnoœć. Użycie nowych instrumentów – zawłaszczenia Państwowej Komisji Wyborczej, nowej izby Sšdu Najwyższego – majšcych wpływ na wybory usprawiedliwia taki niepokój. W takiej sytuacji organizowanie presji obywatelskiej jest naturalnš reakcjš œrodowisk niezależnych. Nie mniej poważnym zadaniem jest jednak opisanie zachodzšcych zmian i przedstawienie alternatywy ustrojowej, z którš mogłyby się identyfikować szerokie kręgi społeczeństwa. Taka alternatywa nie może żywić się nostalgiš za dawnym stanem rzeczy. Musi łšczyć przywišzanie do cywilizowanych zasad ustrojowych, w tym równowagi konstytucyjnej, z odpowiedziš na istotne słaboœci polskiego państwa.

Opozycja nie może grzeszyć brakiem wizji dobrze urzšdzonego państwa. Ta wizja nie może powstać na gruncie tej wersji doktryny liberalnej, która udzielała odpowiedzi tylko na pytanie, czego państwo nie powinno robić, i pozostawała obojętna na społecznš odpowiedzialnoœć władzy publicznej. Opozycja musi zapowiedzieć, że nie skorzysta z instrumentów ustanowionych przez PiS, odwoła się do osób, które sš w stanie zbudować niezależnoœć TK, w miejsce dzisiejszej niepewnoœci wprowadzi stabilnš służbę cywilnš, zerwie z dzikimi praktykami obsady stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. Ustanowi rzetelne kryteria dostępu do służby publicznej dla ludzi młodych i nie pozwoli na istnienie obszarów krzywdy społecznej.

Autor jest prawnikiem, profesorem Uniwersytetu Łódzkiego, posłem do Parlamentu Europejskiego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL