Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Mistewicz: Nie likwidujcie mediów publicznych

Fotorzepa/Magda Starowieyska
Zmiana w takich instytucjach jak TVP jest dziœ ważniejsza od górnictwa. Dlatego że warunkuje szansę jakichkolwiek poważniejszych reform – pisze publicysta.

Kolejne ekipy głowiš się nad tym, co zrobić z mediami publicznymi, aby uczynić z nich sprawny, ale będšcy na usługach tych ekip, mechanizm. A to przecież nie tak.

Funkcja celu

Celem nie jest rzucenie mediów na kolana, nie jest zgięcie ani połamanie kręgosłupów dziennikarzy, nie jest przejęcie mediów poprzez nominacje według klucza: „my i nasi koledzy, z innymi precz". Nie jest zamknięcie mediów i uczynienie z nich narzędzia propagandy takiej czy innej, ale wręcz odwrotnie: otwarcie ich na różne nurty, skończenie z modelem mediów jako łupu, wpuszczenie powietrza, wymaganie od pracowników mediów respektowania kodeksów etycznych, zasad i zwyczajnej przyzwoitoœci.

Głównym problemem mediów nie jest finansowanie, ale zasady. Gdy będš one respektowane, znajdš się i pienišdze. A znajdš się dlatego, że na takie media będzie zapotrzebowanie. To zupełnie odmienny sposób rozumowania od tego, jakie od kilku już lat proponujš szef KRRiT i kolejni prezesi TVP, Polskiego Radia i PAP apelujšcy o pienišdze, jeszcze więcej pieniędzy, nie analizujšc, dlaczego ludzie odwracajš się od ich mediów, także decyzjami o niepłaceniu abonamentu.

Media odchodzšce od zasad tracš wiarygodnoœć, sympatię, tożsamoœć. Niezależnie, czy sprzedajš się politykom czy biznesowi, przestajš być poważnie traktowane. Ratunkiem dla nich jest wyłšcznie przywrócenie ich do œwiata zasad, przywrócenie równowagi i obiektywizmu. Dopiero póŸniej porozmawiajmy o pienišdzach.

Zasady, jakie konstytuujš wysokojakoœciowe media, zostały wielokrotnie spisane w innych krajach (choć dla mnie mistrzostwem tego gatunku pozostaje wcišż „The New Ethics of Journalism: Principles for the 21st Century" powstały w Poynter Institute). W Polsce pojęcie „medium wysokojakoœciowego" jest mgliste, kodeksy etyczne wprowadzane przez kolejne media sš nierealizowalne, a zapisy dotyczšce kwestii zasadniczych – pozostajš najczęœciej martwe.

Państwo ma prawo zdefiniować, jakie media będzie wspierało. Ma prawo oczekiwać od wspieranych mediów ich współpracy w zakresie tzw. nieformalnej edukacji: przedstawiania skomplikowanych spraw œwiata, nauki, kultury, ekonomii w sposób zrozumiały i poszerzajšcy wiedzę populacji. Ma prawo oczekiwać powagi w ocenie spraw publicznych, inicjowania poważnych debat, wspierania najtrudniejszych działań władz publicznych (np. ważnych reform). Przede wszystkim ma prawo oczekiwać, że dzięki wspieranym przez siebie mediom społeczeństwo będzie mšdrzejsze i lepsze.

Z tak sformułowanej tezy wynika np. szeœciominutowa opowieœć o premierze w operze w Bordeaux na ogólnofrancuskiej antenie w niedzielnym wydaniu głównego programu informacyjnego Francji. Szeœć minut o operze, do której Francuzi nie chodzš, w mieœcie od nich odległym, z autorem opery, który nic im nie mówi. A mimo to – w ten oto sposób – medium to pokazuje, jaka jest jego powinnoœć, czym jest misja publiczna.

Nie tylko telewizja i radio

Ale też często powtarzam, że zmiana w mediach publicznych jest dziœ ważniejsza od zmiany w górnictwie. Także dlatego, że żadne poważniejsze zmiany społeczne, wręcz niezbędne (a więc np. te dotyczšce górnictwa), nie majš najmniejszych szans powodzenia przy tej jakoœci mediów publicznych, tak płytkim traktowaniu poważnych tematów i z takim nastawieniem do idei państwa, z jakš mamy dziœ do czynienia w Polsce.

Media publiczne definiowane sš mylnie wyłšcznie jako telewizja i radio, czasami jeszcze z włšczeniem Polskiej Agencji Prasowej. Definicja ta w przypadku kolejnych ekip rzšdowych wynikała ze spoglšdania na media publiczne przez pryzmat politycznych powyborczych łupów, rozdzielanych stanowisk.

Odejœcie od takiej definicji pozwoliłoby szerzej spojrzeć na media publiczne, powrócić do funkcji celu: podwyższania standardów życia społecznego, poszerzania radykalnie zmniejszajšcej się w ostatnim czasie przestrzeni debaty publicznej, wpływania na jakoœć tkanki społecznej, górnolotnie mówišc: zbiorowej inteligencji wspólnoty.

Wówczas wysokojakoœciowe media, media publiczne, media wspierane przez państwo to także wydawnictwa naukowe, placówki muzealne, teatry, filharmonie, opery, produkcja kinematograficzna zbieżna z politykš państwa, a także periodyki, kwartalniki, miesięczniki, gazety codzienne, portale internetowe, o ile tylko służš powiększaniu się kapitału intelektualnego wspólnoty.

Spojrzenie na media publiczne przez funkcję celu pozwoliłoby dostrzec, że funkcje, na jakich zależy państwu, mogš być realizowane sprawniej, za o wiele mniejsze œrodki, nie tylko przez TVP, Polskie Radio i PAP, ale także przez renomowane wydawnictwa prasowe, fundacje dziennikarskie i twórców nowych mediów. O ile, rzecz jasna, zechcš oni respektować reguły œwiata dziennikarstwa wysokojakoœciowego, najwyższej jakoœci standardów w prezentowanych materiałach, podejmowanej tematyce.

Nie widzę powodu, aby portal młodych naukowców czy internetowy tygodnik opinii, wokół którego gromadzi się społecznoœć propaństwowców, inteligencji, liderów opinii tworzšcych wysokojakoœciowe treœci, animujšcy debatę, miał być traktowany w tej perspektywie gorzej niż telewizja publiczna czy Polskie Radio. Stanowišc takie samo medium, dziœ już o porównywalnym zasięgu w grupie docelowej, a często realizujšc misję publicznš lepiej, z większš pasjš i uważnoœciš niż tradycyjne media.

Wsparcie państwa dla mediów publicznych oznaczać powinno więc zarówno wsparcie dla tradycyjnej prasy, tych nielicznych już gazet codziennych i tygodników będšcych elementem dobrego spokojnego poranka czy sobotniego przedpołudnia w inteligenckich domach, odbudowy pozycji programowych w TVP i Polskim Radiu, jak i dla nowych mediów – platform i przestrzeni w sieci, które edukujš, rozwijajš, stymulujš poważnš dyskusję o nauce, œwiecie, historii, filozofii, sztuce i polityce (w tym najlepszym z wydań). Budujšc i wspierajšc popularyzowanš przeze mnie już i na tych łamach arystokrację rozumu.

Taki jest właœnie model francuski mediów publicznych. Prawo, uchwalone jeszcze w XVIII w., wspiera rozwój inteligencji narodu. 1,2 mld euro dotacji rocznie przeznaczane jest we Francji przez państwo na samš tylko prasę – trafia do wydawnictw pracujšcych „w papierze", a także przenoszšcych swoje treœci do sieci.

16,9 mln euro dla „Le Monde", 16 mln euro dla „Le Figaro", 8,9 mln dla „Liberation", 10,4 mln dla „La Croix", 6,2 mln dla „L'Humanité". Od prawa do lewa, od najbardziej konserwatywnych po skrajnie lewackie. Ale też dotowane tytuły regionalne jak „Ouest France" (14,1 mln euro), ale także tygodniki „L'Express" (7,6 mln euro), „Le Nouvel Observateur" (7,9 mln euro), „Le Point" (4,5 mln euro).

Misja to kultura

Co ciekawe, na długiej, bardzo długiej liœcie sš też tytuły popularne, z segmentu prasy people, jak „Paris Match" (5,3 mln euro), tytuły tzw. prasy telewizyjnej „Telerama" (9,5 mln euro), „Tele 7 Jours" (7,2 mln euro), „Tele Star" (4,7 mln euro). Ale także np. tytuły prasy gospodarczej, o poważnej ekonomii („Les Echos" 3,7 mln euro).

Po kilku debatach parlamentarnych na ten temat większa częœć œrodków z dotacji państwowych ma być przeznaczana na budowanie przez redakcje swoich oddziałów cyfrowych, w internecie. To przecież tam przenoszš się czytelnicy.

Jeden z ciekawszych projektów zbudował za blisko 1 mln euro dziennikarz Claude Posternak. Wobec banalizacji informacji w mediach, rosnšcej fali antysemityzmu, wykluczania, homofobii, stworzył stronę agregujšcš najważniejsze – i najpoważniejsze – informacje dnia. I nawet jeœli podobnych projektów w œwiecie jest wiele, to wsparcie go przez państwo pokazuje kierunek działania władz: zależy nam na tym, aby nasi obywatele nie tonęli w szlamie infotainmentu.

Miliardy euro rocznie kierowane sš przez państwo na realizowanie misyjnej roli mediów przez AFP, telewizję, radio. Misja to kultura – rewelacyjny niedzielny poranek we France 2, w którym przez blisko dwie godziny reprezentanci czterech wielkich religii dyskutujš o szczęœciu, kobietach, o mšdroœci, godziwym życiu. Misja to nauka – program o biotechnologii tuż po zakończeniu wieczornych wiadomoœci, w absolutnym prime time. Misja to edukacja – wymuszanie na obywatelach uczestnictwa w szaradach słownych, poszerzanie ich wiedzy o œwiecie.

Nie sposób zrealizować innych planów państwa bez uporzšdkowania mediów publicznych. Nie sposób rozmawiać o in vitro bez wiedzy z jednej strony na temat genetyki i kształtowania się płci, z drugiej: Ÿródeł i charakteru zastrzeżeń etyków i osób wierzšcych. Nie sposób zbudować elektrowni atomowej bez solidnego programu o nauce w telewizji, radiu (tu jest, mam wrażenie, lepiej), sensownych tekstów w tygodnikach, gazetach codziennych, na opiniotwórczych portalach gromadzšcych młodš inteligencję. Nie sposób wreszcie przeprowadzić reformy górnictwa, edukacji, szkolnictwa wyższego, sšdownictwa bez dostarczenia obywatelom wiedzy podstawowej.

Zmiany musimy zaczšć od stworzenia i wzmocnienia mediów wysokojakoœciowych.

Autor jest publicystš, prezesem Instytutu Nowych Mediów

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL