Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Szczerski: Europa otwarta na obywateli

ródłem jednoœci europejskiej, jak mówiš traktaty, jest lojalna współpraca państw członkowskich.
shutterstock
Wspólny rynek powinien być narzędziem wolnoœci gospodarczej. Jeœli jest instrumentalizowany, to jest to działanie przeciwko idei integracji europejskiej – pisze Krzysztof Szczerski, szef Gabinetu Prezydenta RP.

Europa potrzebuje dzisiaj pozytywnej odpowiedzi na problemy, którymi żyjš obywatele jej państw członkowskich. Musi na powrót stać się odpowiedziš, a nie znakiem zapytania. Europa nie może mnożyć wštpliwoœci, tylko musi zaczšć je przełamywać. Bo my, którzy jesteœmy zwolennikami procesu integracji europejskiej, potrzebujemy Europy skutecznej, czyli takiej, która daje Europejczykom odpowiedzi, a nie stawia przed nimi kolejnych pytań.

Aby było to możliwe, potrzebujemy w Europie czterech jednoœci i czterech wolnoœci. Tylko pod tym warunkiem Europa znowu będzie mogła stać się odpowiedziš, ale tš odpowiedziš, która będzie miała także podstawy w tradycji koncepcji integracji europejskiej. Tymi czterema jednoœciami sš: jednoœć prawa, jednoœć instytucji, jednoœć rynku oraz jednoœć budżetu.

Musimy te jednoœci obronić w procesie reformy Unii Europejskiej. Każdy podział w zakresie acquis communautaire, w zakresie instytucji, w zakresie rynku i w zakresie budżetu jest niezgodny z ideš integracji europejskiej. W ramach jednego prawa, jednych instytucji, wspólnego rynku i wspólnego budżetu możemy i powinniœmy cieszyć się czterema wolnoœciami: wolnoœciš zatrudnienia (przepływu osób), wolnoœciš handlu, wolnoœciš usług oraz wolnoœciš przepływu kapitału.

Podwójna pętla populizmu

Problem współczesnej polityki europejskiej polega na tym, że zarówno te cztery jednoœci, jak i cztery wolnoœci sš dzisiaj pod poważnš politycznš presjš. Mamy bowiem w Europie do czynienia z pojawieniem się zjawiska podwójnej pętli populizmu. Jest populizm marginesu, który zdobył w różnych krajach europejskich od kilku do kilkunastu procent poparcia. W niektórych krajach niemal wystarcza to do objęcia władzy, ale w efekcie tworzenia koalicji systemowych ten populizm marginesu na razie przegrywa. Jest on jednak obecny w większoœci krajów europejskich.

Mamy także do czynienia z drugim typem populizmu: populizmem instytucjonalnym. Jego przedstawiciele z racji przynależnoœci do głównego nurtu majš prawo do legitymizowanych wypowiedzi. Ten rodzaj populizmu jest nawet bardziej niszczšcy dla jednoœci rynku, instytucji, prawa i budżetu europejskiego, ponieważ inaczej niż populizm marginesu, uznawany jest za dopuszczalny i reformatorski. W nim pojawiajš się pomysły zagrażajšce jednoœci prawa, instytucji, rynku i budżetu albo zagrażajšce wolnoœci przepływu osób, usług, handlu czy kapitału. Czynione jest to w imię walki z rzekomym dumpingiem socjalnym na rynku albo po prostu w imię protekcjonizmu i narodowych interesów sprzecznym z ideš, np. wspólnego bezpieczeństwa energetycznego.

Ważne jest zatem byœmy pamiętali, że musimy bronić czterech jednoœci i czterech wolnoœci nie tylko przed populizmem marginesu, ale także przed populizmem instytucjonalnym, który dzisiaj wkroczył do polityki w ramach głównego nurtu europejskiej debaty i zaczyna przybierać także formy prawne, czego dobrym przykładem jest sprawa pracowników delegowanych.

Żeby uratować cztery jednoœci i cztery wolnoœci musimy sobie odpowiedzieć na wyzwania w czterech obszarach. Po pierwsze wymiar polityczny. Wierzę w Europę opartš na demokracji przedstawicielskiej i na rzšdach responsywnych. Oznacza to większš odpowiedzialnoœć rzšdzšcych i instytucji europejskich przed europejskimi społeczeństwami, które kontrolujš parlamenty poszczególnych państw. Ich rola nie jest tylko dodatkiem do systemu europejskiego. Zwiększona rola parlamentów narodowych to klucz do tego, żeby Europa stała się znowu Europš demokracji przedstawicielskiej i rzšdów responsywnych, to znaczy takich, gdzie zadaniem rzšdzšcych jest nie wychowywanie obywateli, tylko ich słuchanie, odczytywanie i szanowanie sygnałów, które pochodzš od społeczeństw. Dlatego nie wierzę w żadne specjalne, tymczasowe zgromadzenia ludowe, które miałyby podjšć dyskusję o przyszłoœci Europy.

Społeczeństwa europejskie majš swoje przedstawicielstwa odpowiednie do tego, żeby podjšć dyskusję o przyszłoœci Europy. I jeœli nawet w parlamentach czasami sš partie, które nam się nie podobajš i uważamy, że nie powinny w nich być, nie możemy unikać debaty parlamentarnej i powoływać specjalnych, jednorazowych ciał, quasi-konwentów europejskich, w których zbierzemy tylko tych, którzy nam się podobajš, tylko tych, których uważamy, że powinni zabierać głos w dyskusji o Europie, bo tym samym ominiemy parlamenty. To będzie sprzeczne i z demokracjš przedstawicielskš, i z władzš responsywnš. To będzie próba ominięcia sygnałów wysyłanych przez społeczeństwa do polityków. Dlatego debata o przyszłoœci Europy musi się odbyć poprzez parlamenty narodowe, bo one sš legitymizowanš reprezentacjš społeczeństw, a dzisiaj w Europie bardzo potrzebna jest legitymizacja i przekonanie o tym, że obywatele odzyskujš wpływ na politykę europejskš. Do tego służy parlamentarna kontrola i do tego służš rzšdy, które realizujš oczekiwania obywateli, bo odpowiadajš na sygnały kierowane do nich przez obywateli. Nie ma innego Ÿródła władzy w demokracji jak zwycięstwo wyborcze, a póŸniej realizowanie woli obywateli. Demokracja niczym innym się nie kieruje i nie powinna kierować.

W wymiarze politycznym ważne jest także to, że jednoœci europejskiej nie uzyskuje się poprzez mnożenie centralnych organów i agencji. Nie rozrost scentralizowanej biurokracji europejskiej jest Ÿródłem jednoœci europejskiej. Nie można proponować w ramach naprawy Europy kilkunastu nowych instytucji centralnych. ródłem jednoœci europejskiej, jak mówiš traktaty, jest lojalna współpraca państw członkowskich. Lojalna, czyli oparta na zaufaniu i na tym, że nikt nie prowadzi działań w sprzecznoœci z interesem drugiego kraju, że szanujemy się nawzajem i współpracujemy ze sobš. Nie planujemy projektów, które sš projektami dla nas korzystnymi, a skrajnie niebezpiecznymi dla innych państw, np. naruszajšcymi ich bezpieczeństwo energetyczne. To nie jest lojalna współpraca państw członkowskich. To jest coœ, co zaburza jednoœć europejskš.

Gospodarcza hipokryzja

Jednoœć uzyskuje się także poprzez przekraczanie istniejšcych już dzisiaj w Europie różnego rodzaju wewnętrznych podziałów. Unia Europejska jest podzielona dzisiaj bardzo wieloma wewnętrznymi granicami, mimo że jest jednoœciš. Istnieje strefa euro, strefa Schengen, sš różne modele socjalne. Przede wszystkim istnieje wcišż podział w poziomie rozwoju w różnych częœciach Europy. Jest to podział wschód–zachód i północ–południe. Jednoœć powinna polegać na zamazywaniu lub przekraczaniu tych realnych podziałów. Ważne, by nie dzielić np. strefy euro od całej reszty. To jest właœnie budowanie jednoœci europejskiej. I takim projektem jest na przykład projekt Trójmorza, który dokładnie przecina wszystkie te podziały. Gromadzi państwa ze strefy euro i spoza strefy euro, ze strefy Schengen i spoza strefy Schengen, kraje południa i północy.

Wymiar gospodarczy to drugi obszar, który jest ważny. Narzędziem wolnoœci gospodarczej powinien pozostać wspólny rynek. Nie można używać go do tego, żeby wprowadzać przepisy, majšce na celu zablokowanie przewag konkurencyjnych jednych państw wobec drugich. Wspólny rynek powinien być narzędziem wolnoœci gospodarczej. Jeœli jest instrumentalizowany i staje się narzędziem regulacji przeciw konkurencyjnoœci, to jest to działanie przeciwko idei integracji europejskiej. Ma to dzisiaj miejsce w UE w zakresie energii czy rynku pracy. Dlatego Europa cierpi na chorobę hipokryzji gospodarczej, bo mówi się Europejczykom o wspólnym rynku, a tak naprawdę niektórzy chcš używać tego hasła, by wprowadzać regulacje przeciw wolnoœci gospodarczej.

W wymiarze gospodarczym należy zachować również dwie horyzontalne polityki o charakterze solidarnoœciowym. Chodzi o wspólnš politykš rolnš i politykę spójnoœci. Sš one dwoma spoiwami, sieciami spójnoœci europejskiej.

Strefa euro powinna podjšć próbę swojego wzmocnienia, ale pod warunkiem że: po pierwsze to wzmocnienie nie będzie Ÿródłem nowych barier rynkowych dla całej UE; a po drugie nie zwiększy kosztów wejœcia do strefy euro i nie wytworzy politycznej presji na wejœcie do strefy euro. Decyzja ta jest suwerennš decyzjš każdego kraju i powinna być oparta na kalkulacji ekonomicznych konsekwencji takiego kroku.

Trzeci obszar, w którym Europa powinna stać się odpowiedziš, a nie znakiem zapytania, to kwestia cywilizacyjnego wigoru. Europa musi go odzyskać. Nie może być wspólnotš wyblakłš, bo dzisiaj w œwiecie globalnej konkurencji idei Europa także musi być takš ideš. Chcę powiedzieć jasno: wartoœci to zupełnie coœ innego niż zasady polityczne. Dzisiaj w Europie bardzo często miesza się zasady polityczne i nazywa się je wartoœciami. Zasady polityczne sš tym, co się ustanawia w toku debaty politycznej, w głosowaniu większoœciowym. Wartoœci sš czymœ głębszym, pozapolitycznym i ponadpolitycznym. Europa skupiła się dzisiaj na zasadach politycznych i nazwała je wartoœciami, dlatego jest wspólnotš wyblakłš. Gdy konfrontuje się z ideami, wartoœciami nie daje żadnej odpowiedzi. Ponieważ nie kieruje się dzisiaj wartoœciami. Kieruje się zasadami politycznymi, które sama ustanowiła w głosowaniu większoœciowym. To jest kompletnie coœ innego. Nie można mieszać tych dwóch pojęć.

Europa otwarta

Ostatnim obszarem jest dyskusja o miejscu Europy w œwiecie. Tu potrzebne sš odpowiedzi na trzy zasadnicze wštpliwoœci. Po pierwsze, Europa musi definiować stosunek do swego najbliższego sšsiedztwa. Dzisiaj Europa boi się go, ponieważ uważa, że sšsiedztwo jest Ÿródłem zagrożenia dla Europy. Z południa i ze wschodu, wszędzie widzimy zagrożenie, nie potrafimy odpowiedzieć na problem taki jak relacje z Turcjš. Nie da się zbudować silnej Europy bez okreœlenia polityki wobec sšsiadów. Częœciš tej polityki musi być polityka otwartych drzwi do Europy.

Prezydent Duda powiedział niedawno – i uważam, że to jest niezwykłe trafne stwierdzenie – że brexit będzie tragediš Europy, jeœli z góry założy, że od teraz można z niej już tylko wychodzić. Jeœli nie utrzymamy zasady, że niektóre kraje wychodzš, ale mogš do niej wrócić, a niektóre mogš do UE wejœć, to rzeczywiœcie brexit będzie tragediš integracji europejskiej. Bo to by oznaczało, że Europa może być już tylko mniejsza, że już większa nigdy nie będzie. Brexit w kontekœcie polityki otwartych drzwi do Europy jest zupełnie innym procesem. Jest procesem, w którym mamy do czynienia z opuszczaniem i wchodzeniem do Europy różnych krajów. Jest wtedy częœciš szerszego procesu dotyczšcego otwartej wspólnoty. Natomiast jeœli uznamy, że wspólnota jest zamknięta i można tylko z niej wyjœć to rzeczywiœcie mamy do czynienia z poważnym kryzysem.

Po drugie, ważnym wyzwaniem jest spójnoœć strategiczna Europy. Żeby mieć znaczenie globalne Europa musi być sojuszem, a nie tylko konfiguracjš interesów. Dzisiaj Europa jest zmiennš konfiguracjš interesów, nie jest sojuszem. Pytanie brzmi, czy w ramach państw członkowskich jesteœmy do tego zdolni. Po trzecie, jestem przekonany o tym, że jeœli Europa ma być Europš globalnš to musi być Europš transatlantyckš. Europa jest po obu stronach Atlantyku, tylko że tam nazywa się inaczej. Europa nieatlantycka jest Europš peryferyjnš.

Te cztery jednoœci i cztery wolnoœci oraz cztery wymiary: polityczny, gospodarczy, cywilizacyjny i globalny sš mapš dzisiejszych problemów Europy, na które musimy w miarę szybko znaleŸć odpowiedzi i to odpowiedzi takie, które zostanš przyjęte przez obywateli. Bo ostatecznie to obywatele Europy tworzš Europę. Dlatego instytucje europejskie nie mogš ignorować obywateli. Nie powinny sobie pozwolić na to, żeby się pozbawić np. trzydziestu kilku milionów Polaków i ich entuzjazmu proeuropejskiego, bo to jest działanie przeciwko integracji europejskiej. Tak naprawdę Europa nie ma innych obywateli niż obywatele państw członkowskich. Istnieje obywatelstwo unijne, ale ono jest wtórne. Unia Europejska nie może sobie pozwolić na to, żeby zrażać do siebie obywateli, bo zrobiła to już raz i właœnie zagłosowali oni przeciwko członkostwu swojego kraju w UE. Nie może sobie zrażać obywateli bo zostanie sama. Unia Europejska nie może zrażać państw, bo sama nie ma terytorium. Nie istnieje suwerenne terytorium UE, sš tylko terytoria państw członkowskich. Jeœli jakiœ kraj zdecyduje, że chce z UE wystšpić, to Unia traci to terytorium. A jeœli straci wszystkie terytoria to będzie wydmuszkš bez terytorium. Zostanš wtedy tylko instytucje.

Zgodnie z zasadami biurokracji, gdy jakiœ urzšd zatrudnia powyżej tysišca osób, to jest w stanie przetrwać dwa tygodnie po końcu œwiata. Dopiero bowiem po dwóch tygodniach urzšd się orientuje, że nic do niego z zewnštrz nie spływa, bo przez dwa tygodnie jest jeszcze w stanie iœć na tzw. wewnętrznym biegu – obiegu dokumentów wewnštrz urzędu. Dopiero po dwóch tygodniach zorientuje się, że œwiat przestał istnieć. Przy rozbudowanej biurokracji europejskiej to pewnie byłby miesišc. Tyle zajmie im, po wystšpieniu ostatniego kraju z UE, po opuszczeniu przez ostatniego obywatela, zorientowanie się, że już państw członkowskich nie ma i nie ma obywateli. Zatem Europa musi być projektem zakorzenionym w woli obywateli, w lojalnej współpracy państw, bo inaczej po prostu przestanie istnieć. To właœnie dlatego Europa musi stać się odpowiedziš, a nie znakiem zapytania.

Tekst jest fragmentem wystšpienia Krzysztofa Szczerskiego na spotkaniu zorganizowanym przez Instytut Europa 31 paŸdziernika 2017 r. w Warszawie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL