Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Marian Piłka: Odrzućmy "wolny handel"

Fotolia.com
Chińskie reformy, w przeciwieństwie do terapii szokowej Balcerowicza, były bardzo pragmatyczne. Chińczycy kierowali się własnymi interesami, a nie ideologiš służšcš ekspansji zachodniego kapitału – pisze wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej.

Media sš pełne zachwytów nad obecnym wzrostem gospodarczym. Dane za drugi kwartał 2017 r. mówiš o wzroœcie 3,9 proc. tylko o 0,1 proc. mniej niż w pierwszych trzech miesišcach roku. To jeden z wyższych wzrostów w Unii Europejskiej. Problem w tym, że gospodarka Unii nie tylko nie uporała się ze skutkami ostatniego kryzysu, ale też od lat cierpi na stagnacyjny wzrost. Europa nie nadšża nie tylko za wzrostem gospodarek azjatyckich, ale także za tempem wzrostu biednych, lecz ostatnio dynamicznie się rozwijajšcych gospodarek afrykańskich.

Pomimo obecnej koniunktury w dłuższej perspektywie tendencje sš spadkowe. Porównywanie wzrostu polskiej gospodarki z tempem wzrostu gospodarek unijnych to porównywanie nie z liderami wzrostu œwiatowego, ale z jej ariergardš. Tym bardziej że mamy do czynienia ze spadkiem inwestycji, nie mówišc już o tym, że kraje zapóŸnione w rozwoju gospodarczym mogš kopiować rozwišzania krajów bardziej rozwiniętych i tym samym majš szanse na wyższy wzrost.

To prawda, że gospodarka europejska jest jeszcze bardzo potężna, ale analiza trendów pokazuje systematyczny spadek jej udziału w gospodarce œwiatowej. To tylko ta ciasna perspektywa europejska usprawiedliwia stan samozadowolenia, jaki widzimy w Polsce zarówno wœród polityków, jak i publicystów zajmujšcych się gospodarkš. Bo ten niespełna 4-procentowy wzrost ma miejsce w sytuacji międzynarodowej koniunktury i bezprzykładnego wpompowania ogromnych œrodków finansowych w postaci programu 500+ w rynek wewnętrzny. Znaczenie tego ostatniego elementu w pobudzaniu wzrostu będzie systematycznie wygasało, a każda zmiana międzynarodowej sytuacji gospodarczej może doprowadzić do zupełnej stagnacji, jeœli nie do spadku gospodarczego. Obecny wzrost powinien być traktowany jako sygnał alarmowy wskazujšcy na wyczerpanie się dotychczasowego modelu rozwoju naszej gospodarki. Nie da się dalej ukrywać faktu, że wpadliœmy w pułapkę państw œredniego dochodu i w oparciu o dotychczasowy paradygmat polityki gospodarczej nie da się z niej wydostać i przyspieszyć rozwoju naszego kraju. A bez tego przyspieszenia pozostaniemy gospodarkš półperyferyjnš ze wszystkimi tego konsekwencjami, nie tylko w sferze gospodarczej, ale także społecznej, politycznej, a nawet militarnej. Pozostaniemy państwem zależnym.

Apologia Balcerowicza

Obecna sytuacja wymaga więc zmiany modelu polityki gospodarczej, jeżeli chcemy bardziej dynamicznego rozwoju, ale też chcemy osišgnšć w dajšcej się przewidzieć perspektywie taki poziom rozwoju gospodarczego, jaki majš nasi zachodni sšsiedzi. Wydaje się, że to sš oczywistoœci, które nie muszš być cišgle powtarzane. Œwiadome sš tego z pewnoœciš obecne elity rzšdowe, czego dowodem jest „program" premiera Mateusza Morawieckiego. Problem w tym, że w miarę trafna diagnoza nie pocišga za sobš trafnej polityki na miarę wyzwań. Mamy bowiem do czynienia tylko z półœrodkami i retorycznymi wybiegami, a nie z realnymi działaniami. Nadal w polityce gospodarczej obowišzuje paradygmat Leszka Balcerowicza - ze stosunkowo niewielkimi korektami.

Temu właœnie był poœwięcony mój tekst pt. „PiS z Balcerowiczem" („Rzeczpospolita", 1 sierpnia 2017 r.). Mogłem się spodziewać polemiki bronišcej polityki obecnego rzšdu, wskazujšcej na różne jej elementy, które sš korektš dotychczasowego modelu polityki gospodarczej, ale nie spodziewałem się polemiki bronišcej samej koncepcji Balcerowicza. Otóż artykuł pt. „PiS i białoruska propaganda" („Rzeczpospolita", 9 sierpnia 2017 r.) Tomasza Dróżdża jest tekstem osobliwym. Autor jest studentem SGH i byłym współpracownikiem Forum Odpowiedzialnego Rozwoju. Osobiœcie nie mam oporów przed dyskusjami ze studentami, bo wyznaję œredniowiecznš zasadę, że prawdę należy uszanować, także u swych polemistów, kimkolwiek by oni byli. Ale tekst Tomasza Dróżdża jest bezdyskusyjnš, niespójnš i anachronicznš apologiš Leszka Balcerowicza. W jego strukturze argumentacyjnej przebija się sposób debatowania charakterystyczny dla byłych marksistów przepoczwarzonych w liberałów. Autor w sposób imitacyjny używa wszelkich tropów argumentacyjnych, z których znany jest Leszek Balcerowicz, były wicepremier, a wczeœniej pracownik Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu.

Krytyka mojego tekstu autorstwa Tomasza Dróżdża jest próbš obrony tego, czego się nie da w żaden sposób bronić. Pomijam tu pyszałkowaty i pogardliwy język. Bo należy polemizować z argumentami, a nie czyimiœ wyobrażeniami i fobiami. Otóż zasadniczš sprawš jest kwestia modelu gospodarczego, który Polska przyjęła za sprawš podyktowanego przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy tzw. programu Balcerowicza. Program ten opierał się przede wszystkim na otwarciu polskiego rynku, pobudzeniu istniejšcej wysokiej inflacji, wyprzedaży za bezcen majštku narodowego. Wszystko to pod hasłami budowy gospodarki rynkowej i wolnego handlu.

Otóż teoria Adama Smitha o przewadze komparatywnej była przede wszystkim wyrazem ideologii państwa, które szukało rynków zbytu. Gdyby Stany Zjednoczone zastosowały rady Smitha, to do dziœ byłyby mocarstwem, ale rolniczym. Stany Zjednoczone jednak nie uległy ideologii „wolnego handlu" i broniły dostępu do własnego rynku, dzięki czemu rozbudowały własnš gospodarkę. Gdy stały się potężne, to ideologia „wolnego handlu" stała się instrumentem amerykańskiej ekspansji. Podobnie było z rozwojem gospodarki niemieckiej. Jej rozwój nie polegał na zastosowaniu ideologii Adama Smitha, ale Friedricha Lista, niemieckiego ekonomisty, który wzywał do ochrony celnej niemieckiej gospodarki, tak aby mogła zbudować swój potencjał. Balcerowicz zaœ, w sytuacji zapóŸnionej i słabej polskiej gospodarki, otworzył polskie granice, doprowadzajšc do pogłębienia kryzysu, upadku przedsiębiorstw przemysłowych, a w dłuższej perspektywie także do zniszczenia rodzimego handlu, czyli tej dziedziny, w której następuje najszybsza akumulacja kapitału i która mogłaby stać się kołem zamachowym polskiej gospodarki.

Dodatkowym problemem jest fakt, że regulacje polskiego rynku zostały podporzšdkowane zagranicznym koncernom, tym samym utrudniły rozwój rodzimej przedsiębiorczoœci. To, co jest charakterystyczne dla modelu realizowanego przez Balcerowicza na poczštku lat 90. XX w., to dominacja ideologii liberalnej, a właœciwie ideologii „wolnego handlu" nad gospodarkš. To charakterystyczny rys umysłowoœci nie tylko Balcerowicza, ale wszystkich liberałów, którzy porzucili marksizm, ale nie skłonnoœć do myœlenia ideologicznego. Tymczasem gospodarka to kwestia nie ideologii, ale praktyki. Celem gospodarki jest budowanie dobrobytu, a nie dogmatyczna realizacja ideologicznych założeń. A budowa dobrobytu to wdrażanie takich rozwišzań, które prowadzš do wzrostu, a nie do osłabiania własnego potencjału.

Ideologia ta byłaby dla Polski korzystna, gdybyœmy byli mocarstwem gospodarczym, a nie – jak na poczštku lat 90. – gospodarkš w kryzysie. Także kwestia prywatyzacji w modelu Balcerowicza ma charakter nie praktyczny, nie rozwojowy, ale ideologiczny. Wyprzedaż za wszelkš cenę to żadne wzmocnienie polskiej gospodarki, ale zwykła grabież. I nie ma tu znaczenia, czy była ona dyktowana dogmatami ideologicznymi czy zwykłš korupcjš. W tamtym czasie podstawy polskiej gospodarki stworzył tzw. plan Wilczka, a nie Balcerowicza, bo to Mieczysław Wilczek, minister przemysłu w rzšdzie Mieczysława Rakowskiego, odwołał się do praktycznego motoru ludzkiej przedsiębiorczoœci. Tomasz Dróżdż pogardliwie odnosi się także do dorobku prof. Witolda Kieżuna, nazywajšc jego prace „felietonami", pisze: „banalne metodologicznie". To ostatnie sformułowanie może być usprawiedliwione tylko na gruncie metodologii heglowsko-marksistowskiej, dla której fakty sš nieważne, a na której kształcił się towarzysz Balcerowicz. Prof. Kieżun poœwięcił planowi Balcerowicza fundamentalne studium pt. „Patologia transformacji". To pożyteczna lektura nie tylko dla studenta Dróżdża, ale i samego profesora Balcerowicza.

Tomasz Dróżdż w wielu miejscach polemizuje ze swoimi fobiami, a nie moimi poglšdami. Tak jest z przypisywaniem mi poglšdów etatystycznych. Nie jestem etatystš, ale nie traktuję własnoœci państwowej w sposób ideologiczny. Lepsza jest bowiem własnoœć państwowa, którš utrzymuje państwo, niż własnoœć zagraniczna, a co za niš idzie – traktowanie naszego kraju w kategoriach kolonialnych. Jak widać z prezentowanych poglšdów, Balcerowicz do tej pory nie odkrył prostego faktu, że pienišdz ma narodowoœć. To typowy poglšd dla polskiej odmiany burżuazji kompradorskiej, czyli społecznej grupy wysługujšcej się kolonialnemu kapitałowi.

Terapia nieszokowa

Typowym argumentem Balcerowicza jest porównywanie wszystkich swoich oponentów do zwolenników Aleksandra Łukaszenki i modelu gospodarki białoruskiej. W jego przekonaniu alternatywš dla planu sygnowanego jego nazwiskiem jest Białoruœ. To ciasna intelektualnie perspektywa. Bo jeœli chodzi o wychodzenia gospodarki z socjalizmu, to mamy nie tylko model Balcerowicza i model Łukaszenki, ale także np. model gospodarki chińskiej. Dróżdż próbuje ten argument zdezawuować twierdzeniem, że miliony Chińczyków żyjš w skrajnej nędzy, że istnieje tam władza monopartii i cenzura. Te argumenty w odniesieniu do gospodarki majš charakter demagogiczny. Dla ludnoœci bardziej szokowš reformš była reforma Balcerowicza niż chińskie reformy gospodarcze.

Zasadniczš różnicš pomiędzy chińskimi zmianami a terapiš szokowš zastosowanš w Polsce był ich bardzo pragmatyczny charakter, wolny od wszelkiej ideologii. Chiny odrzuciły dyktat Międzynarodowego Funduszu Walutowego i wprowadzały reformy, dbajšc o rozwój gospodarki, a nie o realizację upragnionych przez kapitał zachodni wymogów ideologii „wolnego handlu". W efekcie mamy do czynienia z bezprecedensowym wzrostem chińskiej gospodarki i co jeszcze ciekawsze, z jej długotrwałym rozwojem. Ta gospodarka jeszcze na poczštku lat 90. była na znacznie niższym poziomie rozwoju niż polska. Natomiast dziœ, gdy porównujemy skutki reform Balcerowicza z rozwojem chińskiej gospodarki, to dobitnie widzimy, ile straciliœmy na dostosowaniu się do zagranicznych oczekiwań. Chińska gospodarka, nawet bez unijnych dopłat, osišga znacznie wyższy wzrost niż polska, która w momencie wprowadzenia reform Balcerowicza, posiadała – w przeciwieństwie do pozostałych europejskich gospodarek socjalistycznych – podstawy własnoœci i przedsiębiorczoœci prywatnej.

Rozczarowujšcy model

Właœnie te podstawy gospodarki rynkowej stanowiš zasadniczš przyczynę relatywnie lepszego rozwoju polskiej gospodarki od innych postkomunistycznych gospodarek naszego regionu. Przykład chińskiej zmiany dezawuuje model Balcerowicza, bo jest znacznie efektywniejsza i skuteczniejsza. Został oparty na paradygmacie patriotyzmu gospodarczego. To jest zasadnicza różnica pomiędzy tymi dwoma modelami rozwoju. Chińczycy kierowali się i kierujš własnymi interesami, a polska gospodarka, której tory rozwojowe wyznaczył Balcerowicz, kierowała się ideologiš służšcš ekspansji zachodniego kapitału. Balcerowicz i jego adherenci dezawuujš prof. Kieżuna i jego krytycznš opinię o polskiej transformacji. Ale laureat Nagrody Nobla i były główny ekonomista Banku Œwiatowego Joseph Stiglitz, opisujšc w ksišżce pt. „Globalizacja" procesy transformacyjne, wskazuje, że zastosowanie się do recept Międzynarodowego Funduszu Walutowego przyczyniło się do pogłębienia kryzysu i utrudniło postkomunistycznym gospodarkom skuteczne przezwyciężenie problemów socjalizmu. Właœnie Stiglitz wskazuje na model chiński jako skutecznš metodę budowania gospodarki rynkowej, której owoce służš przede wszystkim własnemu społeczeństwu, a nie międzynarodowemu kapitałowi. Model zastosowany w europejskich krajach postkomunistycznych uważa zaœ za „rozczarowujšcy".

Dziœ musimy odrzucić model balcerowiczowski, ale odrzucić go nie w sposób retoryczny, jak robi to rzšd PiS, ale praktyczny. Wymaga to zasadniczego przestawienia mechanizmów polityki gospodarczej na tory patriotyzmu gospodarczego. Obrona zaœ stanowiska Balcerowicza to obrona anachronicznej i neokolonialnej polityki, która utwierdza naszš peryferyjnš pozycję w œwiatowej gospodarce, a także utrudnia zrozumienie istoty obecnego wyzwania, jakie stoi przed polskš gospodarkš.

Autor jest historykiem, wiceprezesem partii Prawica Rzeczypospolitej

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL