Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Shlomo Avineri o historii Polaków i Żydów

Shlomo Avineri
Rzeczpospolita
Jeœli dzisiaj rzšd polski pragnie dokonać rewizji historii, to trzeba również poruszyć takie kwestie, jak biernoœć polskiego podziemia wobec powstania w getcie warszawskim – pisze izraelski filozof i politolog.

Nasza mała rodzina, ojciec, matka i ja, wyemigrowała z Polski do Palestyny na kilka miesięcy przed wybuchem II wojny œwiatowej. Dalsza rodzina pozostała w Polsce i nikt spoœród nich nie przeżył. Dziadek Abraham (Adolf) Wiener, drugi dziadek Aharon (Arnold) i babcia Lea (Eleonora) Groner, szeœć sióstr mojej mamy, jej młodszy brat, pięcioro moich kuzynów i kuzynek – wszyscy oni zostali zamordowani przez Niemców. Zostali deportowani z ich miejsc zamieszkania w moim rodzinnym mieœcie Bielsku-Białej oraz Krakowie, Makowie Podhalańskim i Warszawie do obozów zagłady.

Odwiedziłem Polskę wielokrotnie i dobrze wyczuwam na każdym kroku, iż nie ma tam już Żydów. Moje ksišżki i artykuły zostały przełożone na język polski, wykładałem na Uniwersytecie Warszawskim, na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i w Międzynarodowym Centrum Kultury w tym przepięknym mieœcie. Ostatnio zaszczycono mnie wyborem, jako zagranicznego członka do Polskiej Akademii Umiejętnoœci. Chociaż dzisiaj moja znajomoœć języka polskiego jest nader skromna, to wszak polska historia, kultura i jej zapachy nie sš mi obce.

Dlatego też doskonale rozumiem wszelkie argumenty, które doprowadziły do ostatnich inicjatyw w polskim prawodawstwie i choć je zrozumiałem, bardzo mnie one zirytowały.

Nie było rzšdu kolaborantów

Zdaję sobie sprawę, że żadne inne państwo w okupowanej Europie nie wycierpiało tak, jak Polska, że żaden inny naród – za wyjštkiem Żydów – nie stał się w taki sposób ofiarš niemieckiej machiny œmierci, jak naród polski. Polska była jedynym krajem w okupowanej Europie, który został całkowicie unicestwiony przez nazistowskie Niemcy: zlikwidowano jej władze miejskie i centralne, rozbito armię, szkoły i uniwersytety zostały zamknięte, wymazano nawet jej nazwę z mapy, a okupowane terytorium niemieckie w Polsce nazwano Generalnš Guberniš.

Polska była jedynym krajem w Europie, w którym nie powstał rzšd kolaborantów z nazistami. Szeœć milionów polskich obywateli, w tym trzy miliony Żydów i trzy miliony Polaków chrzeœcijan zostało zamordowanych przez Niemców. Jeœli dodamy do tego sowieckš okupację wschodniej Polski, która nastšpiła równolegle do niemieckiej inwazji, można zrozumieć, dlaczego Polacy postrzegajš siebie jako główne ofiary II wojny œwiatowej. Nic dziwnego, że dojrzeli oni we współpracy Hitlera ze Stalinem, która znalazła swój wyraz w pakcie Ribbentrop-Mołotow, powtórzenie historycznej traumy z rozbiorów Polski zainicjowanych przez Rosję i Prusy w XVIII wieku. Polska, podobnie jak Izrael, jeœli ktoœ upatruje takiej analogii, znajduje się w wyjštkowo nieprzyjaznym położeniu geograficznym.

Wraz z rozpadem polskiego państwa w konsekwencji hitlerowskiej okupacji, staje się jasne, dlaczego Niemcy wybrali właœnie te ziemie, by założyć na nich swoje obozy œmierci. W okupowanej Polsce nie pozostało żadnej polskiej władzy i wszystkie instytucje objęli Niemcy. W innych krajach musieli współpracować z miejscowš władzš, która choć była ich sojusznikiem, to jednak nie zawsze łatwo się to układało. Jedynie w Polsce III Rzesza sprawowała niezachwianš kontrolę i nie było potrzeby układać się z nikim.

Dlatego też Polacy majš rację upierajšc się, by nie nazywać obozów œmierci „polskimi obozami zagłady" (jak wiadomo pomyłkę tę uczynił nawet kiedyœ sam prezydent Barack Obama), lecz „niemieckimi obozami zagłady na polskiej okupowanej ziemi". Jest to również powód, dla którego uważam, że wyjazdy izraelskiej młodzieży do Polski sš bezcelowe, jeœli nie sš one łšczone z wizytami w hitlerowskich obozach koncentracyjnych w samych Niemczech: jak można zrozumieć i opisać Zagładę, jeœli lekcji na jej temat nie rozpoczynamy w kraju, gdzie był jej poczštek i gdzie odpowiednia władza jš zainicjowała.

Ale właœnie w tym punkcie dochodzi do zdziwienia i wręcz irytacji. Rozumiejšc polskš wrażliwoœć w tej tematyce, nie mogę zrozumieć tego, w jaki sposób obecny polski rzšd stara się rozwišzać ten problem. Pierwszy błšd zwišzany jest z korzystania z instrumentów prawnych wobec posługujšcych się terminem „polskie obozy œmierci" i zastosowaniem w stosunku do nich kar kryminalnych. Jedynie niedemokratyczne reżimy stosujš takie rozwišzania: jest to temat właœciwy do debaty publicznej, do wyjaœnienia historycznego, może być podjęty w kontaktach dyplomatycznych, w edukacji i informacji, nie można go jednak oddawać w ręce prawników karnistów.

Ponury cień

Ponadto ministrowie rzšdu polskiego w propozycji do zmian ustawodawczych stwierdzili, że przy okazji chcš również ustanowić „jedynš prawdę historycznš" w sprawie rzezi, której dokonali mieszkańcy miasteczka Jedwabne na swoich żydowskich sšsiadach. Odkrycie historyka Jana Tomasza Grossa, że Żydów zamordowali nie Niemcy, lecz Polacy, poruszył całš Polskę. Dwójka polskich prezydentów, Aleksander Kwaœniewski i Bronisław Komorowski proszšc ofiary o wybaczenie z odwagš i intelektualnš uczciwoœciš przyznało, że w istocie tak było. Komorowski poruszył też strunę, która wywołuje wœród Polaków szczególne emocje – oœwiadczył, że „wœród narodu, który był ofiarš, ujawnili się również mordercy". Teraz ministrowie rzšdu polskiego twierdzš, że sprawa ta jest niejasna, i że należy zbadać jš od nowa.

Towarzyszy temu także decyzja polskiego gabinetu, by nie dopuœcić do otwarcia muzeum w Gdańsku, które miało być poœwięcone II wojnie œwiatowej. Wszystko to rzuca ponury cień na politykę obecnych władz w Polsce: postawy i poglšdy sš przedmiotem wewnętrznej polskiej dyskusji, ale jeœli polski rzšd pragnie przeprowadzić rewizję całej polskiej historii, chce zignorować problematyczne punkty, wolno, szczególnie tym, którzy identyfikujš się z historycznym bólem narodu polskiego, podnieœć kilka kwestii. Tych kwestii, które dotychczas nie zostały postawione – po częœci, dlatego że olbrzymie cierpienia wyrzšdzone Polsce i jej narodowi były tak straszne, że wyparły na margines inne problemy. Nie chodzi tu jednak o sprawy marginalne, o różnego rodzaju zachowanie jednostek, lecz o kluczowe decyzje polskiego narodowego przywództwa.

Pierwsze wštpliwoœci zwišzane sš z datš wybuchu powstania warszawskiego, kiedy wojska sowieckie znajdowały się już na wschodnim brzegu Wisły. Polacy słusznie podkreœlajš sowieckš biernoœć, fakt, że Armia Czerwona nie pospieszyła na pomoc polskim powstańcom, umożliwiajšc Niemcom stłumienie polskiego zrywu ogniem i krwiš – była to jedna z najbardziej cynicznych decyzji Stalina.

Ale można postawić również pytanie samym Polakom: dlaczego polskie podziemie (Armia Krajowa) w porozumieniu ze stanowiskiem rzšdu emigracyjnego w Londynie postanowiło rozpoczšć powstanie właœnie wtedy, kiedy Niemcy zaczęli się wycofywać, a Armia Czerwona wyzwoliwszy już spod okupacji hitlerowskiej wschodniš częœć Polski, stała u wrót Warszawy? Oficjalne polskie wyjaœnienie brzmi: powstanie, skierowane rzecz jasna przeciw Niemcom, miało również osišgnšć i inny cel: doprowadzić do wyzwolenia Warszawy przez samych Polaków. Innymi słowy, był to nie tylko bunt przeciw Niemcom, lecz również działania zapobiegawcze przeciw Zwišzkowi Sowieckiemu.

Wobec sowieckiej propozycji

Jeœli rzeczywiœcie tak jest, to fakty pokazujš, jak bardzo skomplikowana jest historia, i że nie chodzi tu wyłšcznie o wojnę między dobrem a złem, i można na tym tle zrozumieć również, nie usprawiedliwiajšc tego rzecz jasna, decyzje sowieckie, by nie pomagać Polakom. Dochodzi tu jednak poważniejsza kwestia: dlaczego Polacy nie zbuntowali się wczeœniej? Na przykład w trakcie powstania w getcie warszawskim, wiosnš 1943 roku? Można również zapytać: dlaczego AK nie starała się powstrzymać poprzez akcje zbrojne systematycznego wysyłania Żydów – a przecież wszyscy oni byli obywatelami polskimi – do obozów zagłady?

Aż po dzień dzisiejszy trwajš dyskusje, ile broni polskie podziemie przekazało powstańcom getta warszawskiego. Nie w tym jednak rzecz, dużo istotniejszym pytaniem jest, dlaczego polskie podziemie nie zastanawiało się, czy samo nie powinno wzišć udziału powstaniu. Niemieckie operacje stłumienia zrywu żydowskiego trwały kilka tygodni, a po tzw. stronie aryjskiej mieszkańcy Warszawy, choć byli œwiadkami wydarzeń w getcie, nie zrobili nic. Trudno przewidzieć, co by się rzeczywiœcie wydarzyło, gdyby polskie podziemie dołšczyło do powstania, a i to nie tylko w Warszawie, lecz również w miastach i wsiach, gdzie dziesištki tysięcy bojowników czekało na sygnał do insurekcji. Jest sprawš oczywistš, że przynajmniej utrudniałoby to stłumienie powstania w getcie, nie wspominajšc, że dołšczenie polskich partyzantów œwiadczyłoby o wyrażeniu prawdziwej solidarnoœci z polskimi Żydami. Co naprawdę myœlał milion Polaków, mieszkańców Warszawy, słyszšc i widzšc, co dzieje się w getcie, kiedy gęsty dym zasłaniał warszawskie niebo?

Wiem, że jest to trudne pytanie, lecz można je zadać w kontekœcie wybuchu polskiego powstania 1944 roku. Czy będzie przesadš twierdzenie, że ktoœ, kto sšdził, że można walczyć z Niemcami, aby uniemożliwić wyzwolenie Warszawy przez Armię Czerwonš jednoczeœnie nie pomyœli, że byłoby słuszne wystšpić przeciw Niemcom, kiedy mordujš trzy miliony Żydów, obywateli polskich? Stawiam to pytanie z całš ostroœciš, ponieważ wydaje mi się, że obecne polskie przywództwo winne jest udzielić na nie odpowiedzi.

W konsekwencji pojawia się kolejne, nie mniej trudne pytanie. Na poczštku 1939 roku rzšdy Francji i Wielkiej Brytanii zrozumiały, że dotychczasowa polityka ustępstw wobec Hitlera nie zdała egzaminu i po zlikwidowaniu przez III Rzeszę resztek wolnej Czechosłowacji zwrócš się one w kierunku Polski. Wiosnš 1939 roku, Wielka Brytania i Francja ogłosiły, iż w przypadku niemieckiej inwazji udzielajš Polsce gwarancji, a Zwišzek Sowiecki starał się wynegocjować z zachodnimi mocarstwami wspólnš politykę obronnš, gdyby do takiej napaœci doszło. Ten dramatyczny przełom w polityce międzynarodowej po raz pierwszy pokazał możliwoœć współpracy Zachodu i Zwišzku Sowieckiego przeciwko III Rzeszy. W lipcu 1939, wojskowe delegacje z Wielkiej Brytanii i Francji wyjechały do Moskwy w celu sformułowania takiej wspólnej polityki. Przewodniczšcy delegacji sowieckiej, minister Klimient Woroszyłow w trakcie rozmów zadał Brytyjczykom i Francuzom proste pytanie: czy w razie inwazji niemieckiej Armia Czerwona będzie mogła wkroczyć na terytorium Polski, aby odeprzeć Niemców, czy Polska się na to zgodzi?

Przez wiele tygodni Polacy unikali konkretnej odpowiedzi, ostatecznie odmówili i jak ujšł to jeden z ministrów ówczesnego rzšdu pułkowników, „jeżeli wojska sowieckie wejdš do Polski, któż może wiedzieć, kiedy z niej wyjdš?". W rezultacie rozmowy między Moskwš, Londynem a Paryżem padły, a kilka dni póŸniej doszło do podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow.

Można zrozumieć ówczesne polskie obawy przed Zwišzkiem Sowieckim. Zaraz po odzyskaniu niepodległoœci w 1918 roku, Polska znalazła się w stanie wojny z państwem bolszewików, a w 1920 Armia Czerwona doszła do Wisły, prawie zdobywajšc Warszawę i dopiero dzięki francuskiej pomocy można było odeprzeć najeŸdŸców.

Odpowiedzialnoœć za decyzje

Takie okolicznoœci mogły wskazywać na to, że Polacy bardziej obawiajš się Rosjan, niż Niemców. Ale nie wiadomo, co by się wydarzyło, gdyby Polska zgodziła się na pomoc sowieckš w razie niemieckiej inwazji. Nie można wykluczyć, iż wojna œwiatowa by nie wybuchła czy po prostu Polska nie znalazłaby się pod okupacjš niemieckš i tym samym nie doszłoby do Zagłady.

Wszystko to tylko spekulacje. Można jedynie stwierdzić, iż w tamtym czasie istniała potrzeba podjęcia trudnych i odważnych decyzji. Latem 1939 roku rzšd polski podjšł jednš z kluczowych, katastrofalnych decyzji w całej polskiej historii.

Polska zapłaciła strasznš cenę: polska odmowa umożliwiła podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow, podobnie jak wybuch powstania w 1944 roku spowodował całkowite zniszczenie Warszawy. I żeby rozwiać wszelkie nieporozumienia – w tej konstatacji nie ma żadnego obwiniania Polski, negowania jej ofiary. Oskarżenia dotyczš jedynie hitlerowskich Niemiec i Zwišzku Sowieckiego. Jeœli jednak dzisiaj rzšd polski pragnie dokonać rewizji historii, to również i powyższe kwestie powinny stać się przedmiotem otwartej debaty: naród i przywództwo ponoszš odpowiedzialnoœć za swoje decyzje i ich konsekwencje.

Kiedy odwiedziłem nowe żydowskie muzeum w Warszawie, byłem pod wielkim wrażeniem nie tylko bogactwa materiałów, możliwoœci ekspozycji, lecz również historycznej uczciwoœci, w przedstawianiu Żydów jako integralnej częœci historii Polski. Bez Żydów Polska nie stałaby się Polskš. Muzeum to pokazuje jednak również ciemne strony dziejów, szczególnie w wieku XIX i XX, wraz z pojawieniem się nacjonalistycznej i antysemickiej partii Romana Dmowskiego. Polski przyjaciel, który towarzyszył mi w czasie odwiedzania wystawy powiedział: nadszedł teraz czas, aby powstało podobne polskie muzeum.

To prawda, nie mniej jednak droga, jakš wybrał obecny polski rzšd nie jest ani mšdra ani słuszna. Przyniesie ona jedynie szkodę wspaniałej polskiej historii i jej postrzeganiu w œwiecie.

Z języka hebrajskiego przełożył Michał Sobelman

Autor jest izraelskim filozofem i politologiem, wykładowcš Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, Yale, Oxfordu, Australijskiego Uniwersytetu Państwowego, Uniwersytetu Œrodkowoeuropejskiego w Budapeszcie. W latach 1975-1977 był dyrektorem generalnym izraelskiego MSZ. Członek Międzynarodowego Instytutu Historycznego. Były przewodniczšcy delegacji Izraela do Rady Głównej UNESCO. Laureat m.in. państwowej Nagrody Izraela

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL