Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Kalinowska: Wołanie na puszczy

Puszcza Białowieska (fot. Magic Madzik)
Flickr
Poczucie odpowiedzialnoœci za ocalenie przyrodniczego bogactwa Puszczy Białowieskiej jest przejawem nowoczesnego patriotyzmu – pisze doktor nauk przyrodniczych.

W ramach trwajšcych konsultacji dotyczšcych podstaw programowych dla reformowanych szkół głos zabrało także Ministerstwo Œrodowiska. W resortowych uwagach do programu biologii wskazano, skšdinšd słusznie, na koniecznoœć zwrócenia się ku praktyce, m.in. poprzez zapraszanie do szkół i na zajęcia z młodzieżš także przedstawicieli leœników czy innych zawodów zwišzanych z zarzšdzaniem przyrodš.

Jednak rozbrajajšcy jest cel takich zalecanych szkołom praktyk – „wiedza ma ograniczyć zjawisko ekoterroryzmu bazujšcego na braku œwiadomoœci społecznej". W œwietle trwajšcych już drugi rok protestów naukowców i organizacji społecznych przeciw sposobom i skutkom realizacji decyzji o zwalczaniu kornika w Puszczy Białowieskiej, efektom zniesienia kontroli nad wycinkš drzew na terenach prywatnych oraz innych już wprowadzonych czy planowanych kontrowersyjnych legislacji dotyczšcych przyrody, nasuwa się podejrzenie co do intencji resortowych uwag do podstaw programowych. „Spotkania z praktykami" majš sprawić, by broń Boże, nowe pokolenie nie myœlało inaczej niż „jedynie słusznie" i by nie wyrastali aktywiœci próbujšcy kontestować działania władz.

Przyroda dobrem wspólnym

Wiele wskazuje jednak na to, że młodzi ludzie, a zwłaszcza ci, którzy tworzš organizacje sprzeciwiajšce się traktowaniu przyrody jedynie utylitarnie (przypisywane sš im przez władze najgorsze cechy łšcznie z neofaszyzmem i satanizmem) czyniš to nie z powodu „niskiej œwiadomoœci ekologicznej". Wprost przeciwnie – motywuje ich wysoka œwiadomoœć znaczenia, jakie ze względów zarówno biologicznych, jak i humanistycznych, ma zachowanie unikalnych już ostoi dzikiej przyrody o prawie niezmienionej przez człowieka strukturze i zachodzšcych procesach. Takie obszary z dnia na dzień kurczš się na całym œwiecie, a w Europie ostatni zachowany najbliższy naturze las będšcy sukcesorem tego, który pokrywał nasz kontynent od pradziejów, to właœnie Puszcza Białowieska.

Z tego to powodu potrzebę ograniczenia do minimum ingerencji ludzkiej w naturalne procesy w ekosystemach na terenie całej puszczy, a nie tylko w Białowieskim Parku Narodowym i rezerwatach (po polskiej stronie to mniej niż 30 proc. obszaru) rozumiejš setki młodych ludzi. Szczególnie podziwiać należy determinację i wrażliwoœć wielu z nich działajšcych w ekologicznych ruchach i organizacjach obywatelskich sprzeciwiajšcych się skali i sposobowi wycinania drzew nawet pod hasłem „walki z kornikiem" na tym obszarze uznanym przez UNESCO za œwiatowe dziedzictwo przyrodnicze. Wiele wskazuje, że to nie „obce siły" każš tym najodważniejszym z nich zatrzymywać harvestery (maszyny wykorzystywane przy wycince drzew – red.), ale przekonanie, że mamy jako kraj ogromny skarb, wart, aby dla jego ochrony ryzykować.

Nie bez powodu œp. prezydent Lech Kaczyński nazwał Puszczę Białowieskš „perłš w koronie polskiej przyrody", powołujšc w 2006 r. zespół przygotowujšcy objęcie całej puszczy parkiem narodowym. Niestety, zamierzenie to się nie ziœciło. Dziœ odpowiedzialnoœć za zachowanie przyrodniczego bogactwa puszczy w nieuszczuplonym stanie, także dla następnych pokoleń jest przejawem nowoczesnego patriotyzmu. Blokowanie tnšcych puszczę harvesterów przez aktywistów z koalicji organizacji ekologicznych wspieranych przez spontanicznych pojawiajšcych się wolontariuszy to symboliczny i jednoczeœnie spektakularny sygnał, że nie wszyscy godzš się na zamach na polskie dziedzictwo przyrodnicze.

Utrudnianie wycinki wiekowych drzew to również sprzeciw wobec pomniejszania walorów „złotego jaja" dla dynamicznie rozwijajšcej się lokalnej zrównoważonej turystyki, obrona niepowtarzalnego obiektu badań naukowych, ochrona zielonego „znaku firmowego" Polski.

Protestujšcy dajš również przykład ratowania dobrego imienia kraju w oczach instytucji międzynarodowych. Polskie władze ostentacyjnie bowiem ryzykujš sytuację, w której nasz jedyny obszar na Liœcie Œwiatowego Dziedzictwa Przyrodniczego UNESCO może być przeniesiony do smutnej kategorii „w zagrożeniu".

Jakš „lekcję z praktyki" dostaje młodzież, kiedy jak groch o œcianę obijajš petycje podpisane przez znanych przyrodników z naukowymi tytułami, listy protestacyjne dziekanów wydziałów biologii z największych uniwersytetów całego kraju, opinie ekspertów Œwiatowej Unii Ochrony Przyrody IUCN i UNESCO? Młodzi ludzie widzš bezradnoœć wybitnych specjalistów innych niż ministerialni oraz bezskutecznoœć potyczek na argumenty naukowe i aksjologiczne. Szybko więc tracš poczucie, że dysputa naukowa może powstrzymać wycinkę puszczy. Równoczeœnie, co bardziej dociekliwi zdajš sobie sprawę, że wiedza ekologiczna wpajana im w szkole pochodzi z podręczników pisanych przez tychże lekceważonych naukowców, szczególnie z wydziałów, których absolwentami sš ich szkolni nauczyciele przyrody czy biologii.

Potencjał buntu

Również inne obywatelskie formy upominania się o pozostawienie w spokoju prastarej puszczy – koncerty znanych artystów, apele celebrytów, spontaniczne manifestacje gromadzšce ludzi w całej skali wieku i profesji pozostajš „niezauważone". Nie przeszkadza to uczestników tych pokojowych demonstracji obrażać, szufladkujšc ich jako anarchistów, ignorantów, a w najlepszym razie szlachetnych idiotów.

Można ich co najwyżej, tak jak uczestników warszawskiego wielotysięcznego marszu pod Ministerstwo Œrodowiska, strzeżone policyjnym kordonem, „oswajać", częstujšc cukierkami. Podobnie „pedagogiczne" oddziaływanie na postawy młodych ludzi musiało mieć zestawienie dwóch grup manifestujšcych w Krakowie pod miejscem obrad konferencji UNESCO dotyczšcej obszarów œwiatowego dziedzictwa – w tym całej Puszczy Białowieskiej. Z jednej strony, różnorodny spontaniczny tłum z ręcznie przygotowanymi dowcipnymi hasłami sprzeciwu wobec niszczeniu puszczy. Z drugiej zaœ – kontrdemonstracja z grupš agresywnych mężczyzn i przygotowanymi według wspólnego szablonu (najpewniej z jednej służbowej pracowni Lasów Państwowych) tablicami z poparciem dla ministra œrodowiska oraz dyrektora Lasów Państwowych.

Także dysonansu poznawczego doznajš tysišce młodych ludzi, dla których symboliczna wartoœć narodowa puszczy ma rangę Wawelu, gdy z samej definicji tego urzędu, oczekujš od władz Ministerstwa Œrodowiska czego innego niż to, co teraz widzš i słyszš. Zamiast wkraczajšcych harvesterów spodziewajš się wysiłków służšcych zachowaniu naturalnych procesów ekologicznych, które odróżniajš puszczę od lasów gospodarczych. Zamiast satysfakcji z prestiżowego miejsca na liœcie œwiatowego dziedzictwa przyrodniczego, co dane jest zaledwie 206 obiektom na całym globie, słyszš oburzenie z powodu przyznanej kategorii i oskarżenia tych, którzy o to wnioskowali.

Zaskakujš mijajšce się z prawdš wypowiedzi, dotyczšce zagrożonych siedlisk i koniecznoœci ludzkiej ingerencji oraz zmieniajšce się zależnie od politycznych potrzeb uzasadnienia celu wycinki: od walki z kornikiem do zapewnienia bezpieczeństwa. Towarzyszy temu ostentacyjne ignorowanie opinii innych autorytetów naukowych oraz zaleceń stosownych instytucji międzynarodowych. Taka sytuacja jest co najmniej niezrozumiała dla osób o wysokiej ekologicznej wrażliwoœci i musi wpływać na radykalizację postaw wielu z nich. Dotyczy to zwłaszcza młodych ludzi działajšcych w ekologicznych ruchach i organizacjach obywatelskich niezależnych od zawodowych korzyœci finansowych czerpanych z dóbr przyrody, w przeciwieństwie do popierajšcych wycinkę organizacji przetwórców drewna.

Wœród angażujšcych się w ochronę puszczy, w zetknięciu z bezskutecznoœciš dialogu naukowego i innych dyskursywnych oraz biernych form społecznego protestu, roœnie poczucie buntu. Rodzi się desperacja każšca czerpać wzory z akcji bezpoœrednich stosowanych przez aktywistów przyrodniczych w różnych krajach. W sytuacji, gdy nie ma czasu do stracenia, bo pod piłami padajš i wywożone sš z lasu drzewa wiekowe, aktywiœci działajš w myœl zasady, że nieposłuszeństwo obywatelskie w sytuacji wyższej koniecznoœci może być uzasadnione.

Może nawet być ostatniš szansš powstrzymania tego, co nie powinno nastšpić. I tu dochodzimy do oczekiwanych przez władze Ministerstwa Œrodowiska efektów wychowawczych majšcych dzięki obserwacji praktyki zapobiegać ekoterroryzmowi.

Kto tu jest terrorystš

Zgodnie z definicjš ekoterroryzm to działanie przestępcze, które polega na użyciu siły i aktów przemocy przeciw osobom i instytucjom działajšcym zdaniem terrorysty na szkodę przyrody, majšc je zastraszyć i wymusić brutalnie swojš wolę, łamišc przyjęte powszechnie zasady. Jeœli głównym kryterium aktu ekoterrorystycznego jest przemoc – warto się zastanowić kto właœciwie jš stosuje.

Czy członkowie koalicji obrońców puszczy obozujšcy w œródleœnej wiosce Pogorzelce, którzy dobrowolnie poœwięcajš swój czas i energię, ryzykujš zdrowiem i pokojowo, z gołymi rękami, gotowi sš czynnie bronić nie tylko swoich racji, ale i wspólnego narodowego dobra? Czy aby przemoc nie cechuje działania władzy, która głucha na inne niż jedynie własne racje naukowe bezdyskusyjnie je forsuje i bezwzględnie wprowadza w życie, dysponujšc ciężkimi maszynami i całym aparatem państwowym (służbami leœnymi, policjš i sšdami)?

Łamišc powszechnie przyjęte zasady, nie wahajšc się nie respektować zaleceń UNESCO, Trybunału Europejskiego, czyli prawa unijnego (a więc de facto prowadzšc działania przestępcze), na przyjęcie którego Polacy zgodzili się w referendum akcesyjnym. Władza karzšca mandatami i kierujšca do sšdów oskarżenia wobec uczestników protestów polegajšcych wprawdzie na blokowaniu harvesterów, ale w tych działaniach stosujšc jedynie bierny opór? Władza równoczeœnie zadziwiajšco łatwo rozgrzeszajšca motywy sprawców brutalnego napadu fizycznego na dziennikarzy?

Jeœli więc przyznać rację twierdzeniu, że edukacja praktyczna ma wielki wpływ na kształtowanie się œwiadomoœci ekologicznej, to może przynosić złe skutki, gdy sama praktyka prowokuje do obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Konflikt wokół Puszczy Białowieskiej wypływa z faktu, że nie jest ona zwykłym lasem, w którym gospodarowanie może zależeć jedynie od decyzji samych leœników, mimo ich niezaprzeczalnych zasług dla ochrony przyrody. Chociaż to im zawdzięcza się utworzenie parku narodowego z najbardziej pierwotnych fragmentów puszczy, restytucję żubra, dbanie o bezpieczeństwo przeciwpożarowe, to zważajšc na historyczne, trwajšce już ponad 600 lat wysiłki zachowania puszczy, dziœ dalszš ich konsekwencjš powinno być pójœcie krok dalej.

Uznanie, że tej niezwykłej puszczy należy się inne podejœcie, niż pozostałym lasom w kraju, ukoronowane jest objęciem jej całej parkiem narodowym. Mentalnie wymaga to odstšpienia od opinii, że to leœnicy „stworzyli puszczę i zginie ona bez ich ochrony siekierš". Takie przekonanie, że prastary ekosystem leœny nie mógłby powstać i samodzielnie trwać bez ingerencji człowieka, może być zrozumiane jako wyraz swoistej arogancji wobec Dzieła Stwórcy lub – jak kto woli – naturalnych sił przyrody. Fenomen Puszczy powoduje, że to nie tylko leœnicy, ale i wszyscy obywatele Polski, a z ich woli i obywatele œwiata, majš prawo i obowišzek wpływu na to, by zachować ten „pierwowzór" europejskiego lasu nizinnego.

Stanowi on „okno na przeszłoœć" ale i daje wglšd w przyszłoœć, gdy analizujemy naturalne procesy uruchamiane w odpowiedzi na efekty działań człowieka, np. na zmiany klimatu. Korzystanie z dóbr przyrody, to nie tylko eksploatacja ale czerpanie z jej mšdroœci, gdy obserwujemy jš takš, jaka była bez nas. Należy mieć nadzieję, że będzie to możliwe nadal w Puszczy Białowieskiej. Dzięki leœnikom, ale i dzięki aktom obywatelskiego nieposłuszeństwa ekologicznych aktywistów, którzy działajš też w imieniu tych 60 proc. Polaków wypowiadajšcych się przeciwko wcišż trwajšcej wycince.

Autorka jest dyrektorem Uniwersyteckiego Centrum Badań nad Œrodowiskiem Przyrodniczym i Zrównoważonym Rozwojem na Uniwersytecie Warszawskim, ekspertem Œwiatowej Unii Ochrony Przyrody. Została odznaczona przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim za działalnoœć opozycyjnš w dziedzinie ochrony œrodowiska.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL