Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

U boku szarlatanów

Fotolia.com
Spiskowej teorii o rzekomej szkodliwoœci chemioterapii nie powinna autoryzować poważna i opiniotwórcza gazeta – odpowiada Pawłowi Łepkowskiemu onkolog.

W mediach ukazuje się wiele nierozsšdnych materiałów na medyczne tematy, ale artykuł Pawła Łepkowskiego („Spór o przemysł rakowy", „Rz" z 9 sierpnia 2017 r.) budzi konsternację. Już sam tytuł (w wersji internetowej: „Firmy farmaceutyczne zarabiajš miliardy na leczeniu nowotworów – uważajš zwolennicy medycyny alternatywnej" – red.) zawiera ukrytš tezę, że firmy farmaceutyczne, sprzedajšc leki, robiš coœ nieuczciwego. W tym duchu można by napisać, że miliardy zarabiajš także firmy sprzedajšce samochody czy odzież. Nowotwory w skali œwiata sš drugš po chorobach serca i naczyń przyczynš zgonów, a w Polsce umrze z ich powodu co czwarta osoba. Jest więc oczywiste, że rynek leków onkologicznych jest ogromny.

Chemioterapia ratuje życie milionom chorych i nie można podważać jej fundamentalnej roli w onkologii. W artykule cytowana jest natomiast opinia, że lekarze z całego œwiata, firmy farmaceutyczne i agencje rejestrujšce leki zawišzały tajny i przestępczy spisek, aby ukryć szkodliwe działanie chemioterapii i całkowitš jej nieskutecznoœć (jest według tej opinii mniej skuteczna niż placebo). Taki poglšd wyrażajš często przedstawiciele „alternatywnych" metod, ale nie powinna go cytować z nutš akceptacji poważna i opiniotwórcza gazeta.

„Cudowne" metody leczenia

Już pierwsze zdanie artykułu: „(...)współczesna medycyna dzieli się na dwa nurty walki z nowotworami – nurt medycyny głównej... i alternatywnej", wprowadza czytelnika w błšd. Te dwa pojęcia sš tak samo symetryczne jak chemia i alchemia – pierwsza jest naukš, a druga czarami. W dalszej częœci, na podstawie wyrwanych z kontekstu i Ÿle zinterpretowanych stwierdzeń, podany jest przykład globalnej zmowy œwiata medycyny – niedopuszczenie na rynek farmaceutyczny substancji o nazwie letril, znanej także jako amigdalina lub witamina B17. Powodem spisku jest w tym wypadku „realne zagrożenie dla interesów œrodowiska czerpišcego zyski z chemioterapii". Od siebie dodam, że w spisku najpewniej uczestniczył także amerykański Sšd Najwyższy, który zakazał przesyłania letrilu pomiędzy poszczególnymi stanami.

Ze względu na ograniczenia ram polemiki prasowej wyjaœnię szczegółowo jedynie kwestię amigdaliny. Substancja ta, znana od połowy XIX w., od poczštku reklamowana była jako lek przeciwnowotworowy. Opinia ta oparta była na badaniach przeprowadzonych na liniach komórkowych, myszach i opisach pojedynczych przypadków klinicznych. Mimo tych bardzo wštłych danych i wbrew informacji zawartej w artykule („badania nad [letrilem] były w USA skutecznie torpedowane") amerykański Narodowy Instytut Raka podjšł próbę naukowego zweryfikowania wartoœci tej substancji. Przeprowadzone w latach 70. i 80. ub. wieku badanie kliniczne z udziałem 178 chorych wykazało jej całkowitš nieskutecznoœć. U częœci chorych obserwowano natomiast poważne objawy toksyczne oraz bliskie œmiertelnej dawki cyjanku we krwi (preparat zawiera tę trujšcš substancję). Wydawało się, że w ten sposób zakończy się historia amigdaliny. Niestety, otrzymała ona drugie życie. Ponieważ nie miała żadnych szans na rejestrację jako produkt farmaceutyczny, zrobiono z niej witaminę, bo przepisy dotyczšce suplementów diety sš bez porównania łagodniejsze.

W ostatnich kilkudziesięciu latach przewinęło się w Polsce wiele podobnych „cudownych" metod leczenia nowotworów. W „dekadzie sukcesu" był to torf prof. Tołpy, potem hipnotyczne seanse Kaszpirowskiego, nafta, huba, nasiona cieciorki wszczepiane pod skórę, peruwiańskie ziółka, a ostatnio wysokie dawki witaminy C (koniecznie lewoskrętnej) i „hipertermia ogólnoustrojowa". Każda z nich pozostawiła po sobie wiele niepotrzebnych grobów. Oparte na naukowych dowodach, obiektywne informacje na temat tych i podobnych „alternatywnych" metod leczenia nowotworów można znaleŸć na stronie Polskiej Ligi Walki z Rakiem (www.walkazrakiem.pl) – jest to autoryzowane tłumaczenie serwisu Complementary and Alternative Medicine amerykańskiego Narodowego Instytutu Raka.

Rola mediów

Kilka tygodni temu obiegła Polskę tragiczna historia kilkuletniego chłopca chorego na ostrš białaczkę limfoblastycznš – niemal całkowicie uleczalny nowotwór. Dziecko zmarło, ponieważ jego rodzice zamiast chemioterapii wybrali właœnie amigdalinę. Jako onkolog z ponad 40-letniš praktykš byłem œwiadkiem wielu takich historii. Kilka dni temu na łamach amerykańskiego czasopisma „Journal of the National Cancer Institute" ukazało się doniesienie naukowe, w którym na dużym materiale badawczym wykazano dramatycznie gorsze wyniki leczenia chorych, którzy zamiast standardowych wybrali alternatywne formy leczenia. Wiara w ich cudowne działanie i podważanie wartoœci medycyny opartej na dowodach naukowych stanowiš poważne zagrożenie dla chorych. Błędny mit nieuleczalnoœci nowotworów sprawia, że chorzy stajš się łatwym łupem dla szarlatanów.

W kwietniu ub.r. w prestiżowym czasopiœmie „Nature" ukazał się list wyrażajšcy zaniepokojenie postępujšcš ciemnotš naukowš w Polsce. Obecnie mamy kolejny przykład tego zjawiska. Walki z rakiem nie można wygrać bez właœciwej edukacji społeczeństwa, w której najważniejszš rolę pełniš media. Artykuł na temat amigdaliny zbiegł się w czasie z odbywajšcš się co rok w Warszawie Letniš Akademiš Onkologicznš dla Dziennikarzy – trzydniowym spotkaniem, podczas którego dzielimy się najnowszš wiedzš na temat nowotworów z kilkudziesięcioma przedstawicielami najważniejszych polskich mediów. To właœnie oni zwrócili nam uwagę na ten artykuł i wyrazili swoje oburzenie. Skoro od nas, lekarzy, oczekuje się wiedzy i etycznych zachowań, można tego także oczekiwać od dziennikarzy. Nie wszystko jest na sprzedaż.

Prof. Jacek Jassem jest onkologiem z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego

Ad vocem autora

Informacje, które przedstawiłem w artykule „Spór o przemysł rakowy", pochodzš z poważnych i prestiżowych Ÿródeł naukowych. Jako dziennikarz mam obowišzek przedstawiania czytelnikom różnych stanowisk i różnych opinii. Mój artykuł nie zawierał jednak żadnych tez ani wniosków. Zwracał jedynie uwagę, że kilka oœrodków naukowych o œwiatowej renomie alarmuje o bardzo niepokojšcych statystykach zwišzanych z przeżywalnoœciš pacjentów, u których zastosowano chemioterapię w walce z chorobš nowotworowš. W tekœcie stanowczo podkreœliłem jednak, że chemioterapia jest jednš z najskuteczniejszych, choć także najbardziej radykalnych metod leczenia i każdego roku ratuje znacznš częœć pacjentów chorych na raka.  

Paweł Łepkowski

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL