Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Cegieła: Język tworzy wspólnotę

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
To nie odmienne systemy wartoœci, lecz sposób, w jaki się komunikujemy, jest głównym Ÿródłem sporów między Polakami – pisze profesor językoznawstwa.

Myœlšc o języku, zapominamy niestety o tym, do czego on służy. Tak często jest narzędziem walki, œrodkiem manipulacji, że nie pamiętamy o tym, że język to najdoskonalszy instrument komunikacji z drugim człowiekiem. Język tworzy nasz œwiat – bez języka byœmy go nie poznali, nie opisali, nie wyrazili naszych myœli, także tych odkrywczych. Bez niego niemożliwy byłby postęp, bo nie moglibyœmy się wymieniać wiedzš i doœwiadczeniami. Ten Drugi – pisał ks. Józef Tischner – ofiarowuje nam œwiat, który jest wielkim darem mowy. I dodaje – zakładajšcym obecnoœć Drugiego. Warto podkreœlić – obecnoœć, nie wykluczenie, nie dehumanizację, pogardę i dominację. Obecnoœć drugiego człowieka zakłada rozmowę z nim, porozumienie, dialog, współdziałanie. Język jest przecież najważniejszym tworzywem wspólnotowym.

Zaklęci w mikrokapsułkach

Dziœ badania socjologiczne oraz językoznawcze pokazujš, że wspólnoty już nie ma. Żyjemy w mikroœwiatach, interesujemy się tylko najbliższymi i nie mamy skłonnoœci do wspólnych działań. Niewiele ponad 10% społeczeństwa jest gotowe podjšć wysiłek w obronie interesów najbliższego otoczenia – gminy czy osiedla, nie mówišc o całej Polsce. To jest niedobra wiadomoœć. Życie w mikrokapsułkach skazuje nas nie tylko na samotnoœć. Skazuje nas też na lęk przed tym, co nowe. Człowiek, który jest sam, boi się tego, co nowe. I dlatego dziœ boimy się tego, co nas w najbliższym czasie czeka. A przecież nie będzie to nic radykalnie nowego. Wbrew pozorom my, ludzie, nie jesteœmy tacy zmienni. Zamiast się bać, trzeba myœleć o wspólnocie, bo tylko w niej człowiek może sobie poradzić z wyzwaniami, którym nie może sprostać, których nie rozumie albo których się obawia.

Jak widać, zachodzi duża sprzecznoœć między tym, co pokazujš badania naukowe, a optymalnš kondycjš społeczeństwa. Ludzie, zwłaszcza młodzi, stajš się egoistyczni. A tym, co czyni z nich wspólnotę, jest solidarnoœć. Mówi się dziœ, że nie możemy się porozumieć, bo każdy z nas ma odrębny, własny system wartoœci. To nieprawda. Przynajmniej 40 ważnych wartoœci nas łšczy. To również pokazujš badania naukowe. Dla wszystkich nas ważne sš m.in. miłoœć i rodzina, zdrowie, praca, zgoda, sprawiedliwoœć, wolnoœć, bezpieczeństwo, naród, tradycja, ojczyzna, godnoœć, solidarnoœć... To, co się nie zmienia w kolejnych badaniach, prowadzonych przez psychologów, socjologów i językoznawców, to wysoka ranga zdrowia, miłoœci, rodziny, zgody, sprawiedliwoœci, tolerancji. Praca, prawda, tolerancja stajš się dla Polaków coraz ważniejsze. Niestety obniża się ranga godnoœci i solidarnoœci. Nie zawsze też ze wzrostem znaczenia wartoœci łšczy się właœciwe ich rozumienie. Z jednej strony np. roœnie waga tolerancji dla różnorodnoœci, z czego pewnie powinniœmy się cieszyć. Z drugiej – zbyt wielka liczba osób jest tolerancyjna wobec przemocy, łapówkarstwa, szyderstwa, jazdy na gapę, mowy nienawiœci. A przecież tolerancja nie oznacza zgody na naruszanie zasad etyki społecznej.

Media pokazujš nasze społeczeństwo jako trwajšce w nieustannych sporach, wręcz w stanie wojny. Polskie spory nie sš konstruktywne, pogłębiajš podziały, budzš złe emocje. Media systematycznie eksponujš różnice między spierajšcymi się obozami. W przestrzeni publicznej nieobecna jest debata pozwalajšca przedstawić poszczególne stanowiska. Jest tam natomiast sporo miejsca na emocje wyrażane prymitywnym, ordynarnym językiem.

Prymat godnoœci

Jeżeli mamy wspólne wartoœci, to co jest przyczynš sporów między nami? Po pierwsze, różne definiowanie wartoœci. Po drugie, niechęć do przyznania drugiej stronie prawa do bycia innym – do innych poglšdów i przekonań. Po trzecie natomiast (co najgorsze i najbardziej destrukcyjne) – widzenie w inaczej myœlšcym człowieku wroga, myœlenie dychotomiczne, odwołujšce się do jasnego podziału na „nas" i „ich". Jeszcze całkiem niedawno w naszej kulturze – i to nie tylko w sferze religijnej – było obecne słowo „bliŸni". Obecnie występuje ono prawie wyłšcznie w kontekœcie religijnym. Dzieli się Polaków na elity i ciemnogród, posłowie mówiš o swoich kolegach z sejmu: „psy", „wilki" czy „gnidy". W przestrzeni wypełnianej takimi słowami nie ochronimy wartoœci, nie odrodzi się solidarnoœć, nie powstanie wspólnota.

Autorka jest językoznawcš. Kieruje Zakładem Edytorstwa i Stylistyki oraz Obserwatorium Etyki Słowa w Instytucie Polonistyki Stosowanej.

Więcej na www.kongresobywatelski.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL