Publicystyka

Polska, trzeci lider

Fotorzepa, Robert Gardziński
W Europie brakuje przywódców. To szansa dla naszego kraju, który obok Niemiec i Francji może zdobyć wiodącą pozycję na kontynencie. W tym celu warto przypomnieć sobie idee przyświecające utworzeniu Trójkąta Weimarskiego.

Wielu uzna to za mrzonkę, ale Polska może dziś odgrywać w Unii znaczącą rolę. Warunkiem wydaje się być jednak zasadnicza zmiana w naszych politycznych relacjach z Niemcami i Francją. Już słyszę komentarze – te dwa państwa mają swoje interesy i artykułują je z całą mocą na forum Unii, więc przyłączanie się do nich wobec ich politycznej siły to jakby rezygnacja z naszego prawa do podobnego postępowania. A może przeciwnie? Zamiast z dala śledzić decyzje podejmowane przez innych, korzystniej jest mieć bezpośredni wpływ na nie i właśnie teraz wobec kryzysu przywództwa w Unii nastał dobry czas na faktyczną realizację idei Trójkąta Weimarskiego?

Pełna nazwa Trójkąta to Komitet Wspierania Współpracy Francusko-Niemiecko-Polskiej. Został utworzony przez ministrów spraw zagranicznych trzech krajów w sierpniu 1991 r. nie tylko jako platforma bezpośredniej współpracy, ale także jako miejsce ważnych dyskusji dotyczących całej Europy. Z inicjatywy Krzysztofa Skubiszewskiego, Rolanda Dumasa i Hansa-Dietricha Genschera w latach 1998–2013 odbyło się osiem spotkań na najwyższym szczeblu przywódców państw, a w latach 1991–2016 aż 24 spotkania ministrów spraw zagranicznych. Niestety, dzisiaj nie sposób uznać Trójkąta za wypełniający misję planowaną przez jego założycieli. Szczególnie niesatysfakcjonujące były ostatnie lata. Niedawno w Brukseli zasłyszałem opinię, że „Trójkąt Weimarski wymaga intensywnej terapii, ale na razie nie wezwał jeszcze nawet lekarza". A przecież wystarczy rzut oka na mapę Europy, aby pozbyć się jakichkolwiek wątpliwości co do politycznego i gospodarczego potencjału inicjatywy weimarskiej. Na szczęście ostatnio pojawiły się dobre sygnały w tej sprawie, takie jak dobitna wypowiedź kanclerz Merkel w trakcie niedawnej wizyty w Polsce.

Czytaj także: Niech wygra nasza wizja UE

Tylko pozorny konflikt

Obecna sytuacja w Unii Europejskiej wydaje się wyjątkowo sprzyjać odnowieniu weimarskiej idei. Unia stoi w obliczu trudnych decyzji dotyczących swej przyszłości i silne partnerstwo trzech wielkich sąsiadów mogłoby nadać jej istotny impuls rozwojowy. Ustanowienie 27 lat temu Trójkąta Weimarskiego było w pewnym sensie gestem symbolizującym pojednanie Polski i Niemiec na wzór trwającego od dawna pojednania francusko-niemieckiego. Gestem pokazującym otwarcie zachodniej Europy na Wschód.

Chcąc doprowadzić wreszcie po latach niespełnionych obietnic do nadania rzeczywistego znaczenia współpracy weimarskiej, trzeba by jednak z determinacją pokonać wszystkie istniejące na tej drodze przeszkody. Z racji swej historii, centralnego położenia i potężnych gospodarczych interesów kluczową rolę w tej sprawie odgrywają Niemcy, którzy mają w Europie wiele politycznych problemów. W przypadku ich relacji z naszym krajem najpoważniejsze wydają się być dzisiaj spory o gazociąg Nord Stream 2 i wojenne reparacje. Powodem kłopotów Niemiec z Francją są odmienne wizje dotyczące przyszłej Unii – prezydent Macron artykułował wielokrotnie potrzebę daleko idącej reformy Unii z zasadniczym wzmocnieniem strefy euro, stworzeniem unii bankowej i osobnym budżetem zarządzanym przez ministra finansów tej strefy, podczas gdy kanclerz Merkel konsekwentnie deklaruje daleko idącą powściągliwość w tych sprawach, stawiając sobie zupełnie inne cele. Choćby takie jak lepsza kontrola unijnych granic, większa koordynacja działań na rzecz bezpieczeństwa czy poprawa współpracy w zakresie edukacji i badań. Pojawiające się we francuskich mediach określenie kanclerz Niemiec jako „Madame Non", czy opublikowany list 154 czołowych niemieckich ekonomistów krytykujący planowane reformy prezydenta Francji, nie ułatwiają sytuacji. Relacje Polski i Francji są także dalekie od ideału, a kłopoty rozpoczęły się wraz z anulowaniem przez Polskę planu zakupu śmigłowców Airbusa i oskarżeniem Francji o przekazanie Rosji przeznaczonego dla Egiptu okrętu wojennego Mistral. Ale to przeszłość. Stosunki Polski z weimarskimi partnerami zmieniają się ostatnio na lepsze, relacje zaś Niemiec i Francji po okresie ewidentnych trudności związanych z wyborem nowego prezydenta we Francji i tworzeniem nowego rządu w Niemczech, już doczekały się istotnej poprawy.

Wzajemny szacunek

Oba kraje działają bowiem z pełną świadomością swej kluczowej (i wspólnej) roli dla przyszłości Europy. Realia polityczne są takie, że mimo dzisiejszych różnic dotyczących wizji przyszłości naszego kontynentu pole do negocjacji, a później do aktywnych działań stoi przed państwami Trójkąta Weimarskiego otworem. Oczywiście nie można tu mieć złudzeń – taka polityka wymagała zademonstrowania wzajemnego szacunku dla swych ważnych interesów przez wszystkich sygnatariuszy Trójkąta. A także wyrażenia gotowości do zawarcia zgodnych z tym kompromisów, z czasem także usprawnienia mechanizmów komunikacji i podejmowania uzgodnionych decyzji. Warto o tym pomyśleć również dlatego, że zgodna inicjatywa trzech dużych państw unijnych przyczyniłaby się z do usprawnienia całej Wspólnoty. Za to dla nas odnowiona współpraca w ramach Trójkąta Weimarskiego oznaczałoby aktywne współuczestnictwo w nadawaniu kierunków rozwoju Unii.

Autor jest profesorem nauk technicznych, nauczycielem akademickim.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL