Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Historiš w Ukrainę

Poryck nad Ługš. Uroczystoœci z okazji 60. rocznicy rzezi wołyńskiej w lipcu 2003 r. Historia od dawna dzieli Polaków i Ukraińców.
Fotorzepa, Bartłomiej Zborowski
Polacy i Ukraińcy majš odmiennš pamięć historycznš i sytuacji takiej nie sposób zaradzić. Zarówno jedni, jak i drudzy majš prawo do kultywowania pamięci o swoich bohaterach i opłakiwania zmarłych – pisze politolog.

Decyzja władz miejskich Kijowa o nadaniu jednej arterii w mieœcie imienia dowódcy UPA Romana Szuchewycza (wstrzymana obecnie przez ukraiński sšd) rozdrapała w Polsce dawne rany zwišzane z tragediš wołyńskš oraz zaostrzyła i tak już niełatwe relacje polsko-ukraińskie. Zrozumienie problemów historycznych zaistniałych pomiędzy oboma państwami utrudnia chaos pojęciowy, zwłaszcza częste – niekoniecznie œwiadome – zacieranie granic pomiędzy kluczowymi w tej sytuacji pojęciami, jakimi sš historia, pamięć historyczna i polityka historyczna.

Historia to zbiór niezmiennych, choć nie zawsze znanych, wydarzeń z przeszłoœci. Jest ona przedmiotem badań historyków, którzy majš za zadanie ustalić, jak było. Historycy mogš toczyć ze sobš dyskusje i spory, niemniej ich ustalenia nie majš charakteru konstytutywnego – nie tworzš faktów z przeszłoœci, jedynie prowadzš do ich poznania przez ludzi współczesnych. Historia jest naukš, a jako taka powinna mieć charakter intersubiektywny, to jest – cytujšc definicję słownikowš – „dostępny więcej niż jednemu podmiotowi poznajšcemu, nieograniczony wyłšcznie do doznań, przeżyć i myœli jednostkowego podmiotu poznajšcego; uniwersalny, wszechstronny". Innymi słowy, historycy na podstawie dostępnych im materiałów badawczych powinni dochodzić do mniej więcej tych samych wniosków. Fakt, że polscy i ukraińscy przedstawiciele tej nauki nie sš w stanie, mimo ponadćwierćwiekowej współpracy, osišgnšć porozumienia w najważniejszych kwestiach, w tym historii obu narodów w okresie drugiej wojny œwiatowej, Ÿle œwiadczy o poziomie nauk historycznych przynajmniej w jednym, jeœli nie w obu krajach.

Aktywna polityka

Częœć ukraińskich historyków nie chce dostrzec asymetrii liczby ofiar na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–1944, a także zorganizowanego charakteru eksterminacji polskiej ludnoœci, i z uporem głosi tezę o wojnie polsko-ukraińskiej czy też chłopskiej rabacji. Częœć polskich badaczy zaœ minimalizuje znaczenie krzywd, jakich na przestrzeni wspólnej historii doznali Rusini od Polaków, i kolonialny niemal charakter obecnoœci polskiej na Kresach. Zdaje się, że niektórzy historycy nad Wisłš lub nad Dnieprem w istocie bardziej zajmujš się politykš historycznš niż naukš. Dotyczy to w szczególnoœci instytutów pamięci narodowej w obu państwach.

Polityka historyczna to wykorzystywanie wydarzeń z przeszłoœci w celu realizacji okreœlonych celów politycznych, w szczególnoœci (choć nie tylko) kształtowania w ten czy inny sposób pamięci zbiorowej. Jest ona realizowana przez polityków, a analizowana przez politologów, różnorodnych ekspertów, dziennikarzy. Nie ulega wštpliwoœci, że zarówno Polska, jak i Ukraina co najmniej od pierwszego rzšdu PiS i „pomarańczowej rewolucji" prowadzš aktywnš politykę historycznš. W pierwszym okresie była ona skierowana przede wszystkim (zarówno w przypadku Polski, jak i Ukrainy) przeciwko Rosji oraz Niemcom (w przypadku Polski). Stopniowo nabrała ona odpowiednio charakteru antyukraińskiego i antypolskiego.

W Polsce proponowano uznanie zbrodni wołyńskiej za ludobójstwo co najmniej od 2008 r., wszelako uchwałę w tej kwestii Sejm RP przyjšł dopiero w zeszłym roku. Na Ukrainie kult Ukraińskiej Powstańczej Armii wišzał się poczštkowo przede wszystkim z dziedzictwem Euromajdanu i wojnš z Rosjš, niemniej obecnie coraz bardziej ma na celu zaakcentowanie równoœci Ukrainy wobec Polski i sprzeciwianie się próbom narzucania przez Polskę takich czy innych działań w sferze polityki historycznej. Wobec interesów łšczšcych oba państwa (zagrożenie ze strony Rosji, dšżenia Ukrainy do zacieœnienia współpracy z UE i NATO, ukraińska imigracja w Polsce) taka polityka historyczna obu państw zasługuje na krytycznš ocenę.

Zarówno uchwała polskiego Sejmu uznajšca zbrodnię wołyńskš za ludobójstwo, jak i ostatnia decyzja władz miejskich w Kijowie to błšd polityczny. Polityka, w szczególnoœci polityka zagraniczna, to sztuka kompromisu – zwłaszcza pomiędzy państwami, które chcš uważać się za partnerów (dla uproszczenia pomijam w tym przypadku fakt, że decyzja dotyczšca alei Szuchewycza nie została podjęta na szczeblu państwowym, lecz samorzšdowym). Te ostatnie pojęcia również budzš jednak pewne wštpliwoœci. Czy w imię kompromisu, partnerstwa można odgórnie zadekretować pojednanie? Na ile taka polityka jest skuteczna? Czy w ramach polityki pojednania przywódcy państw mogš „przebaczać i prosić o wybaczenie", skoro przebaczenie pozostaje w ostatecznoœci sprawš sprawców i ofiar? Przykład polsko-ukraiński pokazuje, że niezależnie od dynamicznego rozwoju stosunków w innych obszarach mimo trwajšcego ćwierć wieku procesu pojednania historia nadal dzieli. Każdy bowiem pamięta jš inaczej.

Imperializm kulturowy

Pamięć historyczna czy też pamięć zbiorowa to dziedzina, którš zajmujš się przede wszystkim socjologowie. Należy jš wyraŸnie odróżnić od historii jako takiej. O ile bowiem przeszłe wydarzenia sš faktem obiektywnym i niezmiennym, o tyle pamięć jest warunkowana przez ramy społeczne i bieżšce wydarzenia. Pamięć historyczna ma charakter zmienny i subiektywny; jest wybiórcza i podlega manipulacji. Jest faktem, że poszczególne jednostki czy grupy inaczej pamiętajš te same wydarzenia. Taki stan rzeczy nie powinien dziwić. Co więcej, wydaje się on pożšdanym czy wręcz niezbędnym elementem złożonej rzeczywistoœci społecznej, w jakiej żyjemy. Pamięć zbiorowa jest kluczowym elementem tożsamoœci każdej grupy społecznej. Daje ona danej społecznoœci œwiadomoœć wspólnej przeszłoœci, wspólnego trwania; stanowi przekaz wartoœci i wzorów zachowań; jest zasobem symboli, do których dana grupa może się odwoływać. Grupa społeczna pozbawiona własnej pamięci historycznej w istotnym stopniu jest grupš pozbawionš własnej tożsamoœci.

Współczeœnie ważnym celem, zarówno na płaszczyŸnie wewnętrznej (przynajmniej w wysoko rozwiniętych państwach Zachodu), jak i międzynarodowej, jest ochrona tożsamoœci ludzkich zbiorowoœci, szczególnie mniejszoœci. W Polsce stanowi o tym art. 35 Konstytucji RP, który stwierdza, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia obywatelom polskim należšcym do mniejszoœci narodowych i etnicznych wolnoœć zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury. Mniejszoœci narodowe i etniczne majš prawo do tworzenia własnych instytucji edukacyjnych, kulturalnych i instytucji służšcych ochronie tożsamoœci religijnej oraz do uczestnictwa w rozstrzyganiu spraw dotyczšcych ich tożsamoœci kulturowej".

W Europie najbardziej rozwinięte działania w tym zakresie podjęła Rada Europy (europejska karta języków regionalnych lub mniejszoœciowych z 1992 r., konwencja ramowa o ochronie mniejszoœci narodowych z 1995 r.). Znaczenie tożsamoœci na szczeblu państw członkowskich i regionów uznaje również Unia Europejska. Dšżenia do narzucenia innemu narodowi okreœlonej pamięci historycznej można uznać za przejaw imperializmu kulturowego. Polityka historyczna często ma na celu zniszczenie istniejšcej w danej społecznoœci pamięci historycznej i zaszczepienie własnej. Doznały tego nazbyt dobrze narody Europy Œrodkowej i Wschodniej (w tym Polska i Ukraina) ze strony ZSRR, który niszczył pamięć o prawdziwej historii tego regionu oraz dšżył do zatarcia œladów o starych bohaterach i wprowadzenia do narodowych panteonów nowych.

Polska i Ukraina majš odmiennš pamięć historycznš i sytuacji takiej nie sposób zaradzić. Zarówno jedni, jak i drudzy majš prawo do kultywowania pamięci o swoich bohaterach i opłakiwania zmarłych. Cmentarzy i pomników nie należy niszczyć. Natomiast upolitycznianie tej kwestii i przenoszenie konfliktów pamięci na płaszczyznę stosunków politycznych wydaje się archaizmem podobnym do XVII-wiecznych konfliktów religijnych czy też XX-wiecznej konfrontacji ideologicznej Wschód–Zachód. W przeszłoœci państwa europejskie prowadziły wojny z powodu odmiennoœci wiary (dziœ takš optykę przyjmujš ISIS i innej maœci fundamentaliœci islamscy). Czy współczeœnie miejsce religii miałaby zajšć pamięć historyczna?

Autor jest politologiem i historykiem, adiunktem w Instytucie Stosunków Międzynarodowych UW.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL