Publicystyka

Nęcek: Serca niemiłosierne

Fotorzepa, Piotr Guzik
Setna rocznica odzyskania niepodległości jest wołaniem o rachunek sumienia – pisze duchowny i publicysta.

Jednym z poważnych mankamentów polskiego społeczeństwa XXI w. jest nieumiejętność przebaczania w życiu prywatnym i publicznym. Chamstwo, prymitywizm, jad, podstęp i donos coraz częściej dochodzą do głosu. Co do donosów, to najchętniej się w nich specjalizują niekompetentni i nieuczciwi, ale mający wielkie apetyty na lukratywne urzędy. Owszem, nie jest łatwo, kiedy doświadcza się zawodów ze strony osób, którym jeszcze wczoraj się ufało. Nie trudno wówczas o wyzwolenie się goryczy, rozczarowania, doświadczenia pustki i chęci odwetu, a nawet zemsty.

Jednak w tym kontekście papież Franciszek proponuje przebaczenie. Nie jest ono łatwe, ale tylko przebaczenie staje się prawdziwym antidotum na urazy i zemstę, otwierając serce na radość i pogodę ducha. Chęć zemsty bowiem rozdziera serce i zabiera mu odpoczynek i pokój. Warto podkreślić, że przebaczenie jest potwierdzeniem winy, gdyż wtedy się przebacza, gdy bliźni jest winny. Co więcej, przebaczenie oczyszcza nie winowajcę, lecz poszkodowanego – przed chęcią odwetu.

Dlatego Ojciec święty zachęca do modlitwy: „Musimy wciąż niestrudzenie prosić o Boże przebaczenie, ponieważ tylko kiedy doświadczamy przebaczenia, kiedy czujemy, że nam przebaczono, uczymy się przebaczać". Papieska propozycja jest receptą na głęboki kryzys duchowy i moralny naszego społeczeństwa, gdyż „brak przebaczenia i powrót do zasady >>oko za oko i ząb za ząb<< grozi rozkręceniem niekończącej się spirali konfliktów". Nieprzypadkowo więc papież proponuje rozpocząć od modlitwy.

Ku pojednaniu

Co ma do tego modlitwa? Otóż pięknie odpowiada na to pytanie kardynał Jean Marie Lustiger: „Modlimy się tak, jak wierzymy, a żyjemy tak, jak się modlimy". W słynnym książkowym wywiadzie „Miłosierdzie to imię Boga" udzielonym włoskiemu dziennikarzowi Andrei Tornielliemu Franciszek zauważył, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, oraz że „zdolność przebaczania stoi u podstaw wszelkich zamierzeń społeczeństwa przyszłości, bardziej sprawiedliwego i solidarnego".

Oznacza to, że ludzie uczciwi i kompetentni zobowiązani są do chronienia wartości policzkowanych przez współczesnych ekspertów od policzkowania, a przebaczenie „jest siłą komunikacji – komunikacji, która szwankuje, która się przerywa, a którą poprzez wyrażoną i przyjętą skruchę można naprawić i rozwijać".

Ojciec święty zauważył, że stare rany i urazy przechowywane przez człowieka w sercu nie służą tworzeniu pokoju. Przeciwnie, zamykają ludzi na siebie, uniemożliwiają wzajemne komunikowanie się i przeszkadzają w pojednaniu. Dzieje się tak wtedy, kiedy jedna ze stron jest zbyt pewna siebie i patrzy na drugą stronę z pozycji wyższości. Wówczas przypisuje sobie osiągnięcia i możliwości, zapominając o Bogu, który jest początkiem i końcem wszystkiego.

W takiej perspektywie zadziwienie światem ulega dewaluacji, a przeważa „formalne przestrzeganie zasad, naszych schematów myślowych. Zadziwienie zanika, zaczynamy wierzyć, że możemy sobie dać radę sami, że to my jesteśmy bohaterami". W kontekście przypisywania sobie zasług łatwo się osądza bliźnich, a jeszcze łatwiej usprawiedliwia się siebie. Tymczasem kontemplowanie miłosierdzia Bożego jest drogą pokornych. Dlatego jubileusz setnej rocznicy odzyskania niepodległości stanie się sprzyjającym momentem „dla Kościoła, jeśli nauczymy się wybierać to, co Bogu najmilsze, nie ulegając pokusie myślenia, że istnieje coś innego, co jest ważniejsze lub priorytetowe".

Wówczas odkryjemy, że u podstaw zapominania o postawie miłosierdzia znajduje się miłość własna. Przyjmuje ona postać przyjemności, troski o własne interesy i zabiegania o zaszczyty w połączeniu z pragnieniem bogactw i władzy. W taki sposób rozwija się pycha, rozgrzesza siebie, ale nie rozgrzesza innych. Dlatego papież stwierdził: „Czasem zaskakiwała mnie myśl, że niektórym bardzo surowym osobom dobrze zrobiłoby poślizgnięcie, ponieważ w ten sposób, uznawszy siebie za grzeszników, spotkaliby Jezusa". Chodzi o ścieranie kurzy ze skostniałych postaw ludzkich i ukazywanie codziennej świeżości Ewangelii.

Duch pokory

Setna rocznica odzyskania niepodległości jest wołaniem o rachunek sumienia. Bez miłosierdzia trudno jest leczyć, a moralizatorstwem „nie da się wejść w świat poranionych". W takiej logice jest miejsce na wrażliwość i jest miejsce na miłość. Papież dostrzega całą złożoność warunków, w których realizuje się dzieło zbawienia. Z tej racji skałę agnostycyzmu wielu współczesnych ludzi można skruszyć nie gromami z jasnego nieba, lecz jedynie bezinteresowną miłością.

Obecnie łatwiej jest zrobić przeszczep serca i założyć rozrusznik serca, niż sprawić, żeby serce prawdziwie kochało. Problemem ludzi współczesnych jest problem brudnych serc, gdyż codzienne odniesienia naznaczone są barbarzyństwem. Intrygi, kłamstwa, plotkarstwo, podkopywanie, agresywność, pozorowanie, tanie pochlebstwa i płycizna intelektualna. To wszystko rodzi brak zaufania.

W takich realiach więcej czasu przeznacza się na sprawdzanie drugiego człowieka, niż na budowanie z nim określonego dobra. Dochodzi to tego, że nieobecność w Kościele mówi wiele, ale obecność w Kościele w wielu przypadkach nie mówi jeszcze nic. W takim właśnie świecie chrześcijanie są przeznaczeni do dawania świadectwa bycia człowiekiem.

Chodzi o to, że miłosierdzie – prowadzące do jedności – nie jest uczuciem przelotnym. Jest syntezą Dobrej Nowiny i wyborem tych, „którzy chcą mieć uczucia Serca Jezusa, osób, które poważnie chcą naśladować Pana, proszącego nas: >>Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny<<".

Z tej racji być miłosiernym oznacza nieustannie się nawracać i rewidować swoje sumienie. Papież zauważa, że chrześcijanie niejednokrotnie uważają się za ludzi, którzy są „w porządku" i nie potrzebują się zmieniać. Takie postrzeganie siebie tym bardziej zobowiązuje do nawrócenia, gdyż wychodzenie z założenia, że „jest dobrze" staje się założeniem błędnym i prowadzącym do stagnacji. Tymczasem nawrócenie podpowiada uczniom Jezusa, że należy zabiegać nie o chwałę własną, lecz o chwałę Boga. Papieskie nauczanie staje się zachętą do budowania jedności, nowego sposobu rozmawiania i prowadzenia dialogu, w duchu miłosierdzia i pokory.

Autor jest doktorem habilitowanym nauk społecznych i kierownikiem Katedry Edukacji Medialnej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II. W latach 2005-2016 był rzecznikiem prasowym Archidiecezji Krakowskiej. Laureat nagrody Feniksa Specjalnego 2017

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL