Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Trzy billboardy za Szczucinem, Małopolskie

Piotr Palutkiewicz
materiały prasowe
Rzšdzšcy, którzy ignorujš panujšce w podlegajšcych im instytucjach patologie, nie majš prawa dziwić się, że nieoœwiecony lud nie docenił wybudowanych dróg czy nowych stadionów – pisze publicysta.

Oglšdajšc ubiegłoroczny, obsypany nagrodami film Martina McDonagha „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri", można odnieœć wrażenie, że opowiedziana w nim historia jest przerysowana. W małym amerykańskim miasteczku dochodzi do brutalnego gwałtu i morderstwa na nastolatce. Pomimo upływu kolejnych miesięcy od zdarzenia, œledztwo prowadzone przez lokalnš policję nie posuwa się naprzód. Matka ofiary rozpoczyna własnš krucjatę, majšcš na celu odnalezienie oprawców jej córki.

Natrafia jednak na opór miejscowych stróżów prawa, lokalnych instytucji oraz społecznoœci. Policja, zamiast poszukiwać sprawców morderstwa, zaczyna walczyć z matkš ofiary, która podważa ich kompetencje. Dochodzi do nadużyć władzy, brutalnych pobić, ujawnienia zmowy lokalnych instytucji reprezentowanych przez członków miejscowej sitwy i wszelkich patologii przez niš reprezentowanych.

Każdemu, kto oglšda ten film oraz posiada silne ideały republikańskie, nasuwa się myœl, że skala absurdów, patologii instytucji państwa, przemocy oraz zacietrzewienia lokalnej społecznoœci jest tak silna, że nie może mieć miejsca w cywilizowanym kraju, będšcym ostojš republikanizmu – Stanach Zjednoczonych. Obserwujšc również rozwój polskich instytucji i postępy naszej młodej demokracji, można odnieœć wrażenie, że sytuacja opisana w filmie nie mogłaby się zdarzyć nawet w Polsce. Jest jednak inaczej.

Gorzej niż w Missouri

W tym tygodniu, po 20 latach od morderstwa Iwony Cygan, rozpoczyna się proces osób oskarżonych o dokonanie tego czynu. Dlaczego historia ze Szczucina w Małopolsce jest nie tyle podobna, ile o wiele bardziej bulwersujšca, tragiczna i konieczna do zrozumienia, niż ta przedstawiona w filmie „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri"? Ponieważ, kto głęboko nie zastanowi się nad historiš z południa naszego kraju, nie powinien zabierać głosu na temat zmian w polskim sšdownictwie czy przyczynach wcišż nieodżałowanej przegranej elit liberalnych w wyborach 2015 roku.

Przypomnijmy, w sierpniu 1998 roku przypadkowy przechodzień przy wale Wisły w niewielkim Szczucinie w Małopolsce natrafia na zwłoki siedemnastoletniej dziewczyny. Sprawcy upozorowali napaœć seksualnš. Sekcja zwłok jako przyczynę œmierci wykazała uduszenie.

Œledztwo w sprawie zabójstwa Iwony wszczęła prokuratura w Dšbrowie Tarnowskiej. Rodzice zamordowanej wprost mówili, że prokurator prowadzšcy sprawę traktował ich jak intruzów i wzbudzał w nich strach. Przesłuchano 250 œwiadków. Nikt nic nie wiedział. Nikt nic nie pamiętał. Bezpoœrednio po zabójstwie nie ustalono sprawcy. Œledztwo zostało umorzone.

Historia ze Szczucina już w tym momencie staje się bardziej frustrujšca niż ta fikcyjna w „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri". W amerykańskiej produkcji tamtejszy szeryf Bill Willoughby zapewnia matkę ofiary, że zrobiłby wszystko, aby złapać sprawcę. Inaczej niż w przypadku zabójstwa w Szczucinie, gdzie od poczštku w sprawie pojawiał się wštek zacierania œladów przez lokalnš policję.

W aktach sprawy znajdujš się przykłady potwierdzajšce dziwne przypadki braku kompetencji lokalnych stróżów prawa i prokuratury. PóŸniejsze dochodzenie wykazało, że na etapie oględzin doszło do licznych zaniedbań. Zaskakuje na przykład fakt, że ubrania Iwony Cygan, które miała na sobie w chwili zabójstwa, zostały zwrócone matce ofiary. Następnie w jej domu pojawił się policjant, by znów je odebrać.

Tym razem bez pokwitowania. PóŸniej dowód zaginšł w niejasnych okolicznoœciach. Kim był policjant? Nie wiadomo. Jest to jednak najmniej tragiczny wypadek, który jest zwišzany z tš sprawš.

Iwona Cygan w dniu zaginięcia była widziana przez trzech mężczyzn: Krzysztofa B., Tadeusza D. i Jerzego B. Ten ostatni zmarł krótko po zabójstwie Iwony. Sprawa morderstwa nastolatki stała się tematem magazynu kryminalnego „997". W reportażu padła informacja o nagrodzie ufundowanej przez wójta gminy Szczucin w wysokoœci 20 tys. zł dla osoby, która przyczyni się do ujęcia sprawców zabójstwa dziewczyny. Po emisji programu drugi œwiadek, Tadeusz D., miał się chwalić, że zdobędzie nagrodę, bo wie, kto zabił Iwonę. Następnego dnia zniknšł. Jego ciało zostało wyłowione z Wisły kilka miesięcy póŸniej. Prokuratura uznała to za wypadek lub samobójstwo. Œledztwo umorzono.

Œlepota Temidy

W 2012 roku ze służbowej broni zastrzelił się Andrzej J., jeden z niewielu miejscowych policjantów, któremu ufała rodzina ofiary. W 2014 roku œmierć poniósł Marek Kapela, który również twierdził, że wie, kto zabił Iwonę. Ciało mężczyzny zostało znalezione w klęczšcej pozycji, z głowš przygniecionš dwoma 50-kilogramowymi żelbetonowymi przęsłami ogrodzenia. Prokuratura w Dšbrowie Tarnowskiej umorzyła œledztwo, nie dopatrujšc się w jego œmierci udziału osób trzecich. Kolejno odnaleziono zwłoki Wojciecha Sołtysa, który miał być skonfliktowany z jednš z osób pojawiajšcych się w œledztwie.

Szeœć niewyjaœnionych zgonów w czterotysięcznym Szczucinie. Poza Iwonš Cygan, pięć kolejnych ofiar na przestrzeni 16 lat. Zero postawionych zarzutów. Kilkunastu ministrów sprawiedliwoœci vel prokuratorów generalnych nadzorujšcych w imieniu obywateli polskš prokuraturę. 15 ministrów spraw wewnętrznych czuwajšcych nad policjš. Osiem rzšdów reprezentujšcych niemal całe spektrum polskiej sceny politycznej. Czy mogli nie dostrzec kilku tragedii w małym, odległym od Warszawy Szczucinie?

Przez lata powstały setki artykułów prasowych na temat zbrodni w tej miejscowoœci. Rodzice ofiary wystosowali dziesištki apeli do wszystkich możliwych władz i instancji, wykazujšc liczne nieprawidłowoœci organów œcigania i nadzoru nad instytucjami prawa.

Wykazali całš gamę nieprawidłowoœci w œledztwie, udowodnili zakłamanie i zmowę milczenia lokalnej sitwy, wypomnieli niewyjaœnione œmierci œwiadków. Wszystko pozostało bez odzewu, niczym w produkcji McDonagha. Rodzice Iwony Cygan w odróżnieniu od amerykańskiego dramatu nie postawili jednak fizycznie trzech billboardów obnażajšcych tę bulwersujšca historię.

Billboardy postawił ktoœ inny – sztaby wyborcze ogólnopolskich partii politycznych. Billboardy stanęły nie tylko w Szczucinie, ale w tysišcach małych polskich miast, uœwiadamiajšc nieprzekonanych, że żyjš w kraju, który odniósł niesamowity sukces na niemal każdym polu.

Kraju wyróżniajšcym się na œwiecie. Kraju, w którym niewdzięczne jest podważanie i niedocenianie tych sukcesów. Tym bardziej że mieszkańcom Szczucina postawiono przed oczami inny namacalny symbol polskiego sukcesu – dostęp do autostrady A4.

Gmina Szczucin w Małopolsce okazała się jednak niewdzięczna. W wyborach parlamentarnych w 2015 roku na Prawo i Sprawiedliwoœć oddano ponad 56 proc. głosów. Platforma Obywatelska zdobyła 8,65 proc. Wynik ten nie wyróżnia się znaczšco w regionie północno-wschodniej Małopolski.

Kilka miesięcy póŸniej, gdy nowy rzšd dokonywał zmian w ustawach o Trybunale Konstytucyjnym czy ustroju sšdów, nikt ze Szczucina nie udał się pod najbliższy sšd, aby zapalić znicz w obronie niezależnoœci systemu polskiego sšdownictwa. Ku rozpaczy elit, lamentujšcych nad tym, że ignoranckie społeczeństwo nie broni dokonań polskiego wymiaru sprawiedliwoœci.

Milczšce liczby

Po 19 latach umarzań i wznowień œledztwa, w grudniu 2017 roku krakowska prokuratura na podstawie działań tzw. Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie skierowała do sšdu akt oskarżenia w sprawie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem Iwony Cygan. Zapoznanie się z zebranym w tej sprawie materiałem czyni jš jeszcze bardziej bulwersujšcš i podważa wszelkie wyobrażenia na temat polskiego państwa w jego odległych peryferiach.

Oprócz głównych oskarżonych, Pawła K. i jego ojca Józefa K., na ławie oskarżonych zasišdzie 15 innych osób, w tym 14 byłych i obecnych funkcjonariuszy policji. Niemal cały personel szczucińskiej komendy policji.

Oburzać może również lokalna zmowa milczenia. Dziœ wychodzi na jaw, że Iwona Cygan przed œmierciš była bita i torturowana w miejscu publicznym, w lokalnym barze, w obecnoœci kilkunastu osób, w tym funkcjonariuszy szczucińskiej policji. Co więcej, lokalni policjanci zacierali œlady zbrodni. Prokuratura z kolei umarzała każdy z kolejnych wštków tej sprawy. Przez lata nikt nie odważył się przemówić. Nawet teraz, gdy wydaje się, że wszyscy uwikłani w sprawę znajdujš się w areszcie, mieszkańcy nie chcš się na ten temat wypowiadać.

Nie mamy podstaw, by mieć wobec szczucinian poczucie wyższoœci. Na ich miejscu zachowalibyœmy się tak samo. Mieliœmy tylko szczęœcie nie urodzić się w tym miejscu i w tym czasie. To lokalne realia wytworzone przez państwowe instytucje doprowadziły tamtejszš społecznoœć do takiego zachowania. Mieszkańcy Szczucina zmuszeni zostali zachowywać się adekwatnie do œrodowiska, w jakim przyszło im żyć. Latami byli zastraszani przez podmioty, które miały ich bronić.

Mieszkańcy nie mieli najmniejszych podstaw, by ufać policji, prokuraturze czy politykom. Ten, kto odważył się złamać lokalne zasady, ginšł. I nie łudŸmy się, że to odosobniony przypadek, że dziœ w Polsce nie ma dziesištek podobnych spraw.

Wszystko po staremu

Od miesięcy opinię publicznš bulwersuje œmierć Igora Stachowiaka na komendzie wrocławskiej policji. Do tej pory poza konsekwencjami służbowymi nie postawiono nikomu zarzutów.

Tutaj również oprawcy nie ponieœliby nawet odpowiedzialnoœci zawodowej, gdyby nie prywatna walka toczona przez ojca ofiary, który również musiał postawić swoje „trzy billboardy", występujšc we wszystkich możliwych polskich mediach.

Ile jest takich przypadków każdego roku w Polsce, gdzie rodzice i bliscy ofiary czujš strach, bezsilnoœć czy brak kompetencji, aby walczyć o sprawiedliwoœć z patologicznymi, wrogo im nastawionymi instytucjami państwa? Ile jest przypadków pobicia na komendach, które nie kończš się tak tragicznie? Ile na komendach policji jest wymuszeń zeznań, o których mówiš póŸniej podejrzani w wielu rozprawach karnych?

Jeœli rzšdzšcy będš ignorować nawet najmniejsze patologie w podległych instytucjach, niech nie będš zdziwieni podczas wieczoru wyborczego, że znów nieoœwiecony lud nie docenił wybudowanych dróg, nowych stadionów, wysokiego poziomu nominalnego PKB czy (tutaj nowoœć) dodatkowych 500 zł miesięcznie przetransferowanych z budżetu państwa.

Bo jeœli komuœ brakuje możliwoœci, znajomoœci, odwagi, aby postawić swoje „trzy billboardy", to nie znaczy, że nie rozprawi się z rzšdzšcymi jedynym dostępnym sobie sposobem – przy urnie wyborczej. I dotyczy to każdej władzy, która toleruje patologie w swoich instytucjach.

Warto o tym pamiętać po tej jesieni, gdy kolejni publicyœci będš komentować wyniki wyborów samorzšdowych. Warto już dziœ pomyœleć o mieszkańcach i aktywistach w stolicy, którzy przez lata walczyli za pomocš swoich „trzech billboardów" o sprawiedliwoœć dla mieszkańców reprywatyzowanych kamienic. Niech rzšdzšcy i wspierajšce ich elity już teraz przypomnš sobie te lata, gdy mijali bez emocji „billboardy" mówišce o patologiach stołecznego ratusza, lokalnych sšdów, notariuszów czy te mówišce o œmierci Jolanty Brzeskiej.

Wielu przedstawicieli władzy od lat ignoruje niczym policja w Ebbing, Missouri, osoby, które te bulwersujšce sprawy wypominajš. Š?

Autor jest założycielem i prezesem Instytutu Inicjatyw Gospodarczych i Konsumenckich Instigos

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL