Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Magia euroreformy Macrona

AFP
Niepowodzenie europejskiego planu Macrona może przysporzyć popularnoœci politykom skrajnej prawicy i lewicy, którzy krytycznie odnoszš się do przekazywania nowych kompetencji instytucjom UE i mówiš o dyktacie Niemiec w Europie – piszš analitycy Instytutu Zachodniego w Poznaniu.

Francuski prezydent Emmanuel Macron i niemiecka kanclerz Angela Merkel nie przedstawili wcišż wspólnych propozycji reform w strefie euro, zapowiadajšc tylko, że majš zamiar to uczynić przed posiedzeniem Rady Europejskiej, które odbędzie się pod koniec czerwca. Analiza stanowisk dotychczas prezentowanych przez Francję i Niemcy pozwala jednak okreœlić możliwe do zaakceptowania przez obydwa państwa przekształcenia Unii Gospodarczej i Walutowej.

Kolejne rzšdy Francji przekonujš, że podstawowym problemem strefy euro jest brak jej odrębnego budżetu, do którego państwa posługujšce się wspólnš walutš wpłacałyby kilka procent swego PKB. Zadaniem budżetu byłoby niwelowanie – głównie poprzez inwestycje – różnic makroekonomicznych wewnštrz strefy, występujšcych między państwami Północy (Niemiec, Holandii, Austrii czy Finlandii) a Południa (Włochy, Grecja, Hiszpania, Portugalia, Cypr). Propozycje francuskie zakładajš, że budżet byłby zarzšdzany przez ministra strefy euro kontrolowanego przez parlament (np. składajšcy się z europosłów państw należšcych do strefy).

Niemcy od momentu powołania Unii Gospodarczej i Walutowej (UGiW) były przeciwne tworzeniu tego rodzaju mechanizmów, odrzucajšc ideę „unii transferowej". Sš również sceptyczne wobec zwiększania wpływu instytucji europejskich (ministra, parlamentu) na politykę gospodarczš strefy kosztem państw członkowskich. Ich zdaniem problemy strefy wynikajš przede wszystkim z nieprzestrzegania przez państwa Południa zasad odpowiedzialnej polityki fiskalnej.

Prezydent Macron utworzenie budżetu strefy euro uczynił jednym z głównych postulatów swego programu wyborczego. Występujšc w Atenach (7 wrzeœnia 2017) i na paryskiej Sorbonie (26 wrzeœnia 2017), Macron przekonywał o koniecznoœci wyposażenia UGiW w zdolnoœci budżetowe, dzięki którym można by wspierać inwestycje, zmniejszać nierównoœci ekonomiczne w strefie i skutecznie reagować na szoki ekonomiczne. Pomimo deklarowanej przez kanclerz Merkel gotowoœci do kompromisu jest jednak mało realne, aby Niemcy zgodziły się na pomysł odrębnego budżetu dla strefy.

Pomysłowi temu sprzeciwiał się Wolfgang Schaüble (CDU), gdy był ministrem finansów, m.in. podczas spotkania Eurogrupy w paŸdzierniku 2017 r. Prawdopodobnie również jego następca Olaf Scholz (SPD), pomimo że został mianowany z ramienia partii najbardziej sprzyjajšcej w Bundestagu planowi Macrona, będzie temu przeciwny. Reprezentuje on tę częœć socjaldemokratów, która w bardziej umiarkowany sposób podchodzi do pomysłów głębokich reform w strefie euro. Scholz pozostawił na stanowiskach w ministerstwie głównych doradców Schäublego, a sam na kilka dni przed wizytš Macrona w Berlinie oœwiadczył, że prezydent Francji zdaje sobie sprawę z braku możliwoœci zrealizowania wszystkich swych propozycji.

Co ważne, utworzeniu budżetu strefy sprzeciwia się większoœć deputowanych z ugrupowania Merkel, czyli CDU i CSU, a także inne partie w niemieckim parlamencie: FDP i AfD. Emblematyczna w tym względzie jest wypowiedŸ sekretarz generalnej CDU Annegret Kram-Karrenbauer, która po długich obradach zarzšdu partii (16 kwietnia 2018) powiedziała, że powołanie budżetu strefy euro i jej ministra finansów nie sš obecnie priorytetem, a prezydent Macron nie może oczekiwać zmiany stanowiska Niemiec we wszystkich sprawach. Przyznała też, że nie uważa, aby właœciwe było tworzenie nowego budżetu, skoro istnieje już budżet UE.

W umowie koalicyjnej CDU, CSU i SPD brakuje bezpoœrednich odniesień do kwestii budżetu strefy euro; mówi się jedynie o przeznaczeniu specjalnych œrodków w nowej perspektywie finansowej UE (na lata 2021–2027) na stabilizację gospodarczš oraz wspieranie konwergencji w wymiarze socjalnym i reform strukturalnych w strefie. Można zatem oczekiwać, że Niemcy mogłyby poprzeć aktualnš propozycję Komisji Europejskiej dotyczšcš utworzenia linii budżetowej w ramach ogólnego budżetu UE, przeznaczonej dla strefy euro, której celem miałaby być nie tylko pomoc we wprowadzaniu reform strukturalnych, ochrona przed wstrzšsami asymetrycznymi w obszarze wspólnej waluty, ale także wspieranie konwergencji z państwami spoza strefy i pomoc w ich przygotowaniach do przyjęcia euro. Warunkiem uruchomienia takich œrodków, stawianym przez Niemcy, byłaby z pewnoœciš koniecznoœć zachowania dyscypliny finansowej przez korzystajšce z pomocy państwa.

Nowy, stary fundusz

Niemcy z kolei stały się motorem dyskusji nad przekształceniem Europejskiego Mechanizmu Stabilnoœci (European Stability Mechanism, ESM) w Europejski Fundusz Walutowy (European Monetary Fund, EMF). Propozycję tę przedstawił w paŸdzierniku 2017 r. minister Schäuble jako alternatywnš dla francuskiego pomysłu budżetu strefy euro. Niemcy nie chciały jednak, aby pomoc udzielana przez EMF miała charakter stałych transferów, ale tylko pożyczek stabilizacyjnych wykorzystywanych w sytuacjach kryzysowych i pod warunkiem przeprowadzania poważnych reform.

W Paryżu uznano to za dalece niewystarczajšce; Macron w czasie kampanii wyborczej przekonywał, że funkcję stabilizacyjnš ESM na czas kryzysów powinien pełnić budżet strefy euro. Obydwa państwa zgadzajš się co do zasadnoœci utworzenia Europejskiego Funduszu Walutowego, choć niektórzy komentatorzy we Francji, jak Rémi Bourgeot z IRIS, uważajš, że tak mało ambitny z perspektywy francuskiej pomysł może się wydawać ministrowi Scholzowi zbyt daleko idšcy. Można założyć, że wobec braku kompromisu w innych kwestiach Niemcy opowiedzš się za powołaniem EMF w ramach proponowanych przez KE.

Zasadniczo więc Fundusz działałby podobnie jak EMS: byłby zarzšdzany przez Radę Gubernatorów, gdzie większoœć kwalifikowana wynosi 85 proc. udziałów, a Niemcy – posiadajšce obecnie ponad 26 proc. udziałów – mogš blokować decyzję o przekazaniu œrodków finansowych. Fundusz udzielałby pomocy państwom strefy będšcym w poważnych kłopotach finansowych oraz stanowiłby mechanizm ochronny dla Jednolitego Funduszu Restrukturyzacji i Uporzšdkowania Likwidacji (Single Resolution Mechanism, SRM), stanowišcego II filar unii bankowej.

Niemniej mało prawdopodobne jest, aby podjęto decyzję w sprawie Funduszu jeszcze w tej kadencji Parlamentu Europejskiego (kończy się w II kwartale 2019 r.). Zwłaszcza pamiętajšc o deklaracji złożonej przez kanclerz Merkel posłom z CDU (18 kwietnia 2018 r.), że przekształcenie EMS w EFW może odbyć się jedynie poprzez zmianę traktatów europejskich.

Minister do dyskusji

Dużo trudniej niż w kwestii EFW będzie natomiast o kompromis, jeœli chodzi o III filar unii bankowej, który jak najszybciej chciałaby dokończyć Francja. W zwišzku z kryzysem w strefie euro państwa UE uzgodniły powstanie Jednolitego Mechanizmu Nadzorczego (Single Supervisory Mechanism, SSM) i wspomnianego wyżej Mechanizmu Restrukturyzacji i Uporzšdkowanej Likwidacji, które zostały już wprowadzone w życie. Trzeci mechanizm stanowić miał Europejski System Gwarantowania Depozytów (European Deposit Insurance Scheme, EDIS) zapewniajšcy wiarygodnoœć tym bankom europejskim (szczególnie włoskim), które wyemitowały zbyt dużo obligacji bankrutujšcych państw.

Realizacja EDIS opóŸnia się w stosunku do pierwotnie zakładanego planu z uwagi m.in. na sceptycyzm Niemiec i innych państw Północy. Szczególnie politycy CDU/CSU nie chcš nawet rozpoczynać dyskusji o możliwoœci zabezpieczania przez niemieckich podatników działalnoœci banków zagrożonych upadłoœciš, zanim banki te nie zgodzš się na znaczšcš redukcję obcišżenia złymi kredytami.

Wobec istniejšcych różnic w sprawie systemowych przekształceń UGiW dyskusja na temat powołania europejskiego ministra gospodarki i finansów wydaje się drugorzędna. Francja proponuje stanowisko ministra samej tylko strefy euro, odpowiedzialnego przed parlamentem, co ograniczałoby wpływ Rady Europejskiej i poszczególnych rzšdów. Niemcom bliższy jest natomiast pomysł przewodniczšcego Jeana-Claude'a Junckera dotyczšcy powołania ministra gospodarki i finansów całej UE, który łšczyłby funkcje wiceprzewodniczšcego KE i przewodniczšcego Eurogrupy.

Choć w niemieckiej umowie koalicyjnej nie wspomniano o utworzeniu takiego stanowiska, kanclerz Niemiec wyrażała gotowoœć podjęcia na ten temat dyskusji. Prawdopodobnie będzie chciała, aby działalnoœć przyszłego ministra umocować w traktach europejskich, co wczeœniej postulował minister Schäuble.

Merkel wielokrotnie mówiła o możliwoœci renegocjacji traktatów europejskich w kontekœcie wprowadzania zmian w strefie euro. Na konferencji prasowej podczas pierwszej prezydenckiej wizyty Macrona w Niemczech (15 maja 2017 r.) kanclerz przyznała, że strefa euro potrzebuje wzmocnienia innego niż na zasadach międzyrzšdowych oraz że „z niemieckiego punktu widzenia zmiana traktatów jest możliwa, jeœli miałoby to sens".

Francja tymczasem kładzie nacisk na szybkoœć podjęcia decyzji i tam, gdzie to możliwe, wolałaby wprowadzać nowe rozwišzania na zasadzie porozumień międzyrzšdowych, czyli w sposób, który Merkel preferowała wczeœniej, w czasie kryzysu zadłużeniowego w strefie euro. Otwarcie procedury modyfikacji traktatów wišzałoby się z ogłoszeniem w wielu państwach członkowskich referendów i możliwoœciš odrzucenia pomysłów francuskich lub znaczšcym opóŸnieniem ich realizacji. Na tym z kolei najmniej zależy Pałacowi Elizejskiemu, który przeprowadzane obecnie we Francji trudne reformy tłumaczy m.in. koniecznoœciš zwiększenia wiarygodnoœci w oczach partnerów europejskich.

Niepowodzenie europejskiego planu Macrona, paradoksalnie, może przysporzyć popularnoœci politykom skrajnej francuskiej prawicy i lewicy, którzy krytycznie odnoszš się do przekazywania nowych kompetencji instytucjom UE i mówiš o dyktacie Niemiec w Europie (należš do nich Marine Le Pen i Jean-Luc Mélenchon, którzy łšcznie w pierwszej turze wyborów prezydenckich uzyskali 42 proc. głosów). W Niemczech z kolei przeciwnikami „unii transferowej" i uwspólnotowienia długów sš partie, z którymi CDU/CSU rywalizuje o głosy wyborców. Sš to antysystemowa i znajdujšca się na prawo od chadecji AfD, a także centroprawicowi liberałowie z FDP. Trudno zatem spodziewać się, aby wobec oporu konserwatystów we własnej partii i przed wyborami do parlamentu krajowego w Bawarii, które odbędš się w paŸdzierniku, Merkel poczyniła w sprawie euro znaczšce ustępstwa wobec propozycji Macrona.

Zresztš do przekonania pozostajš również państwa Północy, które pod przewodnictwem Holandii w dokumencie upublicznionym 6 marca 2018 zdecydowanie sprzeciwiły się przekazywaniu kolejnych kompetencji organom UE oraz przekształceniu ESM w EMF. Wœród sygnatariuszy znalazły się zarówno państwa strefy euro, jak Finlandia, Irlandia, Litwa, Łotwa i Estonia, jak i te posługujšce się własnymi walutami, czyli Szwecja i Dania. Innym państwom spoza strefy, do których należy Polska, również bliższy jest niemiecki model polityki fiskalnej i wspólnotowe, opozycyjne wobec francuskiej idei Unii dwóch prędkoœci, podejœcie do integracji europejskiej.

Problemy w tle

W kontekœcie kwietniowych wizyt Macrona w Strasburgu i Berlinie przypominano słowa, jakie wypowiedziała Merkel, kiedy po raz pierwszy spotkała się z nowym prezydentem Francji. Nawišzała wówczas do fragmentu utworu Hermanna Hessego, mówišc, że na poczštku wszystko jest magiczne („Jedem Anfang wohnt ein Zauber inne"). Wielu komentatorów po roku oczekiwania przez Macrona na odpowiedŸ ze strony Merkel zaczyna wštpić, ile magii pozostało jeszcze w stosunkach niemiecko-francuskich.

Macron miał nadzieję, że realizujšc reformy we Francji, które spotykajš się z dużym oporem społecznym, zachęci Niemcy do ustępstw w sprawach europejskich. Niemiecki „Der Spiegel" pytał retorycznie, czy Merkel nie staje się „Madame Non". We Francji z kolei pisano o końcu miesišca miodowego i o powrocie do rzeczywistoœci, który wszakże nie przekreœla możliwoœci porozumienia. Nie należy tej ostatniej opinii lekceważyć, gdyż w obu państwach podkreœla się wolę prowadzenia otwartego dialogu.

Widmo zwiększajšcej się popularnoœci polityków sceptycznych wobec obecnej konstrukcji UE i obawy, jakie towarzyszyły w ubiegłym roku liderom największych francuskich i niemieckich partii przed wygranš Marine Le Pen, skłaniajš do poszukiwania rozwišzań, które pokazałyby, że UE jest wcišż atrakcyjnym projektem – zarówno dla państw Południa, jak i Północy. Z tego względu można się spodziewać, że Merkel i Macron rzeczywiœcie przedstawiš do czerwcowej Rady Europejskiej propozycję w sprawie przekształceń strefy euro, przypominajšcš jednak bardziej mapę drogowš niż pakiet gotowych rozwišzań.

Równolegle podejmowane mogš być prace nad zmianami w ustawodawstwie UE dotyczšcymi ważnych obszarów życia gospodarczego, które nie burzyłyby istniejšcego ładu instytucjonalnego. Z perspektywy Niemiec mogš być one uznawane za mniej istotne, co skłaniać może do większych ustępstw na rzecz francuskiego partnera. Przykładem tego poparcie przez Berlin propozycji dotyczšcych pracowników delegowanych. Takich spraw, ważnych także z polskiego punktu widzenia, pozostajšcych jednak w tle dyskusji o euro, będzie w przyszłoœci więcej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL