Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Alfie Evans: Ofiara kultury odrzucenia

AFP
Czy w sytuacji, gdy rodzice Alfiego Evansa nie chcš się poddać, a należšcy do Watykanu szpital pediatryczny Dziecištka Jezus w Rzymie chce leczyć chłopca, można to tak po prostu zlekceważyć? – pyta publicysta „Rzeczpospolitej".

Oczy całego œwiata zwrócone sš w tych dniach na szpital Alder Hey w Liverpoolu, gdzie leży skazany na œmierć przez sšdy i lekarzy niespełna dwuletni Alfie Evans. Żadne słowa nie sš w stanie opisać bezdusznoœci angielskiego systemu prawnego, który w imię Ÿle pojmowanego humanitaryzmu nakazał dziecku powoli umierać, bo tak będzie dla niego „lepiej".

Bezsilnoœć œwiata

Wedle zgodnych opinii lekarzy chłopiec miał umrzeć w cišgu kilku minut po odłšczeniu od aparatury medycznej. Nie umarł. Żyje, choć zapewne œmierć wkrótce zabierze go z tego œwiata. W jego sprawie zrobiono niemal wszystko. Zaangażowali się w niš papież, politycy (m.in. prezydenci USA i Polski), zwykli ludzie. Znalazł się szpital w Rzymie, który chce się podjšć jego leczenia. Ale wszystko na nic. Międzynarodowa opinia publiczna jest właœciwie bezsilna. Za czczš paplaninę, ocierajšca się o populizm, należy w tej sytuacji uznać wypowiedŸ wicepremier Beaty Szydło, że Polska zrobi wszystko, by chłopcu pomóc. Dziœ, poza modlitwš za tego malca, w istocie niewiele można dla niego zrobić.

Przy okazji tej sprawy muszš pojawić się pytania o to, gdzie jako ludzie doszliœmy. Czy odrzucajšc uniwersalne wartoœci, na których przez wieki opierał się nasz œwiat, nie znaleŸliœmy się dziœ na skraju przepaœci? Czy godzšc się na zapłodnienie in vitro, aborcję, eutanazję, na ogromnš ingerencję systemów prawnych w nasze prywatne życie, nie podcinamy gałęzi, na której siedzimy? Czy nie weszliœmy w nie swojš rolę?

Małego Alfiego w istocie potraktowano jak przedmiot. Odarto z godnoœci. Jest jak zużyty mebel, którego nie ma sensu przestawiać już z kšta w kšt, ale trzeba po prostu wyrzucić na œmietnik, by nie zagracał domu. Chory, leżšcy w szpitalu pod aparaturš medycznš chłopiec jest niczym taki mebel. Nawet jeœli uda się przedłużyć mu życie o dwa, trzy miesišce, może nawet kilka lat, to i tak będzie obcišżeniem dla społeczeństwa. A współczesny œwiat obcišżeń się pozbywa. Sš przecież w Europie kraje, w których na œwiat nie przychodzš już dzieci z zespołem Downa. Społeczeństwa – dla własnej wygody – zdecydowały, że takie przypadki trzeba eliminować wczeœniej. Po co póŸniej łożyć ze wspólnych podatków na ich utrzymanie?

Zamiast okrucieństwa

Myœlę, że warto przypomnieć sobie w tym miejscu słowa papieża Franciszka, które wypowiedział w Polsce, w krakowskim szpitalu na Prokocimiu: „Jakże bardzo chciałbym, abyœmy jako chrzeœcijanie byli zdolni do stawania u boku chorych tak, jak Jezus, w milczeniu, przytulajšc ich, z modlitwš. Nasze społeczeństwo jest niestety zanieczyszczone kulturš odrzucenia, która jest przeciwieństwem kultury przyjęcia. Zaœ ofiarami kultury odrzucenia sš właœnie osoby najsłabsze, najbardziej kruche; a to jest okrucieństwem".

Przypadek Alfiego wywołał na nowo dyskusję na temat uporczywej terapii. Sš opinie – wcale nierzadkie – że odłšczenie dziecka od aparatury medycznej w sytuacji, gdy ma ono niewykształcony mózg i uszkodzone narzšdy wewnętrzne, jest po prostu zaprzestaniem leczenia, które nie ma sensu. Rezygnacja z uporczywej terapii jest w pewnym sensie usankcjonowana przez oficjalne nauczanie Koœcioła katolickiego. Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae" pisał: „istnieje oczywiœcie powinnoœć moralna leczenia się i poddania się leczeniu, (...) takš powinnoœć trzeba okreœlać w konkretnych sytuacjach: należy mianowicie ocenić, czy stosowane œrodki lecznicze sš obiektywnie proporcjonalne do przewidywanej poprawy zdrowia. Rezygnacja ze œrodków nadzwyczajnych i przesadnych nie jest równoznaczna z samobójstwem lub eutanazjš; wyraża raczej akceptację ludzkiej kondycji w obliczu œmierci".

Patrzšc na przypadek Alfiego chłodnym okiem, można uznać, że jego leczenie i zastosowane œrodki nie dajš szans na wyzdrowienie. Decyzja o odłšczeniu od aparatury jest zatem zasadna. Ale nadzieja przecież umiera ostatnia. W końcu nawet w zwyczajnych, prozaicznych sytuacjach życiowych szukamy innego wyjœcia z kłopotów, w które popadliœmy. Nie poddajemy się. W obliczu choroby jest podobnie. Szukamy nowych, alternatywnych metod leczenia. Czy zatem w sytuacji, gdy rodzice nie chcš się poddać, a należšcy do Watykanu szpital pediatryczny Dziecištka Jezus w Rzymie chce leczyć chłopca, można to tak po prostu zlekceważyć i uznać, że to i tak nie ma sensu? Odebrać nadzieję? W mojej opinii – i sšdzę, że nie jestem w tym odosobniony – nie.

Powolna œmierć

Zresztš w rezygnacji z uporczywej terapii ważna jest œwiadomoœć zbliżajšcej się œmierci. Miał jš, gdy umierał, Jan Paweł II, który prosił, by pozwolić mu odejœć „do domu Ojca". Pogodzenie się z myœlš o œmierci nie może jednak oznaczać, że chory jest po prostu uœmiercany. Rezygnacja z leczenia nie może przecież oznaczać pozbawienia umierajšcego pokarmu czy nawadniania. Trzeba zapewnić mu odchodzenie godne. Leżšcy w szpitalu w Liverpoolu chłopiec œwiadomoœci nie ma, ale jego rodzice nie pogodzili się z tym, że dziecko odchodzi. Nie oni podjęli decyzję o rezygnacji z terapii. Zrobił to za nich ktoœ inny. A personel medyczny zrezygnował z podawania dziecku wody i pokarmu. Czy to nie przypadkiem skazanie na powolnš œmierć głodowš? Nijak nie da się tego uzasadnić rezygnacjš z uporczywej terapii.

Godnoœć i prawa

Sprawa Alfiego pokazała, że u dużej częœci ludzi wrażliwoœć na ludzkie cierpienie do końca jednak nie zanikła. Że „kultura odrzucenia", jak mówi papież Franciszek, lub „kultura œmierci", jak okreœlał to samo zjawisko œw. Jan Paweł II, choć zakorzeniona w naszej œwiadomoœci, nie jest wcale tak mocna. Nie oznacza to jednak, że powinniœmy jš tolerować. Powinniœmy z niš – w naszym dobrze pojętym interesie – walczyć. Idzie tu w końcu o naszš przyszłoœć. Tę walkę warto zaczšć od refleksji nad kwestiš godnoœci człowieka i jego praw – przede wszystkim tego najbardziej bezbronnego. I choć dziœ nasze oczy patrzš na Wielkš Brytanię, to jednak nie wolno nam zapomnieć, że także w Polsce każdego dnia toczy się walka o życie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL