Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Misiło: Państwo nie może być dziadowskie

Zdjęcie z konferencji prasowej prezesa PiS podczas której zapowiedział on m.in. obniżenie pensji posłów, senatorów i samorzšdowców.
Reporter, Jacek Domiński
Zarówno parlamentarzysta, jak i minister, premier czy prezydent sš normalnymi pracownikami, tyle że wynajętymi przez społeczeństwo. Za ich pracę należy się adekwatne wynagrodzenie – pisze poseł Nowoczesnej.

Afera wokół wynagrodzeń w administracji państwowej, spółkach Skarbu Państwa i organizacjach zależnych od publicznych pieniędzy (np. Polskiej Fundacji Narodowej) rozszerza się i zaczyna przybierać doœć karykaturalnš formę. Wynika to z pewnego poplštania tytułów wypłat i ich prawnej podstawy. Najczęœciej stosowanymi składnikami wynagrodzenia, wpisanymi w umowę o pracę sš: wynagrodzenie podstawowe, dodatek funkcyjny, premia i nagroda, dodatek za wysługę lat.

Z kolei uposażenia osób zajmujšcych kierownicze stanowiska państwowe, wymienionych enumeratywnie w ustawie i odpowiednim rozporzšdzeniu prezydenta RP, majš tylko dwa składniki: wynagrodzenie podstawowe i dodatek funkcyjny. Prawo nie przewiduje w ich przypadku premii i nagród, niejasna jest też podstawa prawna wypłaty dodatku za wysługę lat. Musimy więc rozdzielić jawne naruszenie prawa przez paniš premier Beatę Szydło, przyznajšcš nagrody dla osób, których zarobki sztywno okreœla ustawa, z wypłatami premii dla urzędników. Te bowiem należš im się z racji podpisanych przez nich umów o pracę.

Pozostawiajšc na boku odpowiedzialnoœć karnš pani premier i koniecznoœć zwrotu do Skarbu Państwa nieprawnie wydanych kwot, warto jednak zastanowić się nad wysokoœciš wynagrodzeń osób na państwowych stanowiskach.

Jarosław Kaczyński, chcšc ewidentnie przykryć przestępstwo skarbowe swojego rzšdu, szumnie zapowiedział obniżkę wypłat dla parlamentarzystów i samorzšdowców (dyskretnie pomijajšc ministrów), argumentujšc to służebnš rolš pełnionych przez nich funkcji. Czy propozycja obniżki tych uposażeń rzeczywiœcie wynika „z woli ludu"? Czy rzeczywiœcie wyborcy będš się cieszyć, że reprezentujš ich osoby, którym, jak stwierdził wicepremier Jarosław Gowin, może „nie starczać do pierwszego"? A może „pełnišcy służbę" za niskš pensję urzędnicy zacznš poszukiwać dodatkowego wynagrodzenia „pod stołem"?

Pensja to nie jałmużna

Wysokoœć wynagrodzeń powinna być bezpoœrednio zwišzana z odpowiedzialnoœciš i koniecznymi kompetencjami do wykonywania danego zawodu. Jeżeli nie traktuje się posłów i senatorów jak marionetki, majšce na skinienie wodza partii naciskać odpowiedni przycisk, musimy jako społeczeństwo zadbać, by dobór osób decydujšcych o przyszłoœci państwa był odpowiedni, by posłowie i ministrowie nie byli dobierani z racji byłych zasług czy wiernego wykonywania woli prezesa partii.

Pensje tych ważnych dla całego państwa osób sš problemem nie tylko w Polsce. Miesięczne pensje parlamentarzystów wahajš się, w przeliczeniu na złotówki, od ok. 57 tys. miesięcznie we Włoszech, 41 tys. w Austrii poprzez 30 tys. w takich krajach, jak: Wielka Brytania, Holandia i kraje skandynawskie, do Rumunii i Bułgarii, gdzie znajdujš się one na poziomie około 6 tys. Polscy parlamentarzyœci zarabiajš podobnie jak ich koledzy na Litwie, Węgrzech i w Czechach – czyli około 10 tysięcy złotych. Wysokoœć tych wynagrodzeń doœć luŸno zwišzana jest ze œredniš płacš w danym kraju. Rekordzistami sš tu włoscy parlamentarzyœci, których zarobki sš 5,3 razy wyższe od œredniej krajowej. Na Litwie ten współczynnik wynosi 4,3, w Estonii – 3,9. Na końcu tego zestawienia jest Malta, gdzie pensja parlamentarzystów wynosi prawie dokładnie tyle samo co œrednia płaca w tym kraju. Polska mieœci się w „stanach œrednich" z krotnoœciš ok. 2,7. Podobnie jest w Niemczech, Portugalii czy Grecji.

Wynagrodzenia parlamentarzystów sš sprawš ważnš, ale jeszcze więcej kontrowersji budzš wynagrodzenia ministrów, a przede wszystkim liderów administracji państwowej. Tutaj w zależnoœci od państwa rozbieżnoœci sš jeszcze większe.

Œwiatowym rekordem w 2015 roku było roczne wynagrodzenie prezydenta Singapuru – 1,76 mln dol., drugie miejsce na podium miał prezydent Hongkongu – 576 tys. dol., a trzecie prezydent Szwajcarii – 460 tysięcy. W UE rekordzistami byli liderzy Austrii (343 tys. dol.), Luksemburga (255 tys.) i Niemiec (244 tys.). Tylko nieco gorzej opłacani sš przywódcy Belgii, Szwecji, Danii (ok. 240 tys. dol.), jeszcze niżej Irlandii, Wielkiej Brytanii i Holandii (ok. 200 tys. dol.).

Jak widać, wynagrodzenia polityków rzšdzšcych Polskš: prezydenta RP z jego wynagrodzeniem ok. 71 tys. dol. brutto rocznie (ok. 20 tys. zł miesięcznie) i premiera – ok. 58 tys. dol. (ok. 16,5 tys. zł miesięcznie), nie zwalajš z nóg. Sš to wysokoœci zbliżone do uposażeń premierów takich krajów, jak: Węgry (ok. 65 tys. USD rocznie), Hiszpania (ok. 78 tys.), Portugalia (ok. 58 tys.) czy Rumunia (ok. 61 tys.).

Jak płacić politykom

Wysokoœć wynagrodzenia przyznawanego polskim politykom ma znaczenie nie tylko wzierunkowe. Niskie pensje ministrów stajš się usprawiedliwieniem dla wypłacania bezprawnych nagród, przyznawanych często na zasadzie „należało nam się". le opłacani parlamentarzyœci będš też mało odporni na argumenty lobbystów; jeszcze inni będš zapewne naginać przepisy, sięgajšc chociażby po dodatkowe wypłaty w formie diet z okazji wyjazdów zagranicznych.

Na wynagrodzenia polityków trzeba spojrzeć racjonalnie. Wyznacznikiem powinny być dane o zarobkach osób posiadajšcych zbliżone do oczekiwanych kompetencje. Raport Płacowy Antal z grudnia 2017 roku przedstawia dane dotyczšce wynagrodzeń w Polsce. Menedżer wyższego szczebla zarabia œrednio ok. 21 tys. zł miesięcznie, a specjaliœci i menedżerowie z dziedziny prawa, finansów i bankowoœci zarabiajš na poziomie 10 tys. zł.

Przyjmujšc te wartoœci jako pewnš podstawę należałoby uwzględnić fakt, że osoby pełnišce funkcje publiczne obejmujš je na kilkuletni zaledwie okres, a zatem „wychodzš" ze swojego podstawowego zawodu. Co więcej, owa „luka" powoduje też zahamowanie rozwoju ich kariery. Należy uwzględnić ponadto koniecznoœć zwiększenia odpornoœci na pokusy omijania prawa czy przyjmowania za własnš argumentacji lobbystów w zamian za różnego rodzaju „kompensaty". Dlatego rozsšdnym rozwišzaniem wydaje się, by bazowe, œrednie zarobki menedżerów œredniego szczebla były wyznacznikiem dla parlamentarzystów, natomiast dla funkcjonariuszy wykonawczych (prezydenta, premiera, ministrów, prezesów ważnych instytucji państwowych...) wyznacznikiem były zarobki menedżerów szczebla wyższego. Owa „baza" powinna być przemnożona przez okreœlony współczynnik – od 1,5 do 2,5 w zależnoœci od zajmowanego stanowiska.

Skończyć z selekcjš negatywnš

Wszystkim polskim urzędnikom państwowym należš się godne, ekwiwalentne do kompetencji i odpowiedzialnoœci zarobki. Zarówno parlamentarzysta jak i minister, premier czy prezydent sš normalnymi pracownikami wynajętymi przez społeczeństwo do wykonywania pracy. Za tę pracę należy się adekwatne wynagrodzenie. Jeżeli pensje będę nadal obniżane, w polskiej polityce zostanš już tylko tacy ludzie jak Antoni Macierewicz, Krystyna Pawłowicz czy Dominik Tarczyński.

Trzeba podjšć rzeczowš debatę dotyczšcš wynagrodzeń osób zajmujšcych kierownicze stanowiska państwowe. Nie możemy dopuœcić do dalszej sowietyzacji państwa; do tego, by pensja była zastępowana przywilejami przydzielanymi przez pierwszego sekretarza partii, „wiodšcej siły narodu".

Debatę należy podjšć również na temat uposażeń samorzšdowców – wybieralni menedżerowie winni mieć pensje zwišzane ze skalš odpowiedzialnoœci. Przede wszystkim jednak, o ich uposażeniu powinni decydować wyborcy, a nie fanaberia prezesa którejkolwiek partii.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL