Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Ks. Kazimierz Sowa: Zostanie po nas amen!

Przygotowania do Wielkanocy w mieœcie Irbil, stolicy Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego w północnym Iraku
AFP, Safin Hamed
Zanika najstarsza kultura chrzeœcijańska budowana od 2 tys. lat w dorzeczu Tygrysa i Eufratu. W Iraku realizowany jest plan eksterminacji lub ostatecznego wypędzenia chrzeœcijan – pisze duchowny i publicysta.

Posługujš się językiem Jezusa, sš „u siebie" od zawsze, nikomu nie przeszkadzali przez 2 tys. lat, a dziœ stali się mniejszoœciš na wymarciu. Jak żyjš dziœ chrzeœcijanie w Iraku? Co czeka ich w najbliższej przyszłoœci? Przeżyli upadek Saddama Husajna, a nawet terror ISIS, ale czy przeżyjš czas tzw. irackiej demokracji?

Katolicki chaldejski arcybiskup Basry w Iraku, Habib Hormuz al-Naufali, większoœć czasu spędza w rozjazdach. I bynajmniej nie chodzi o biblijnš Mezopotamię na terenach dzisiejszego Iraku i wschodniej Syrii, gdzie do niedawna żyli wyznawcy tej wspólnoty. Przez ostatnie kilkanaœcie lat większoœć z nich rozproszyła się, najczęœciej wbrew swojej woli, nie tylko po całym Bliskim Wschodzie, ale dosłownie po całym œwiecie. Niestety, wcišż dziesištki tysięcy naszych braci w wierze przebywa w obozach dla uchodŸców w Turcji czy Jordanii. Ci, którzy mieli trochę więcej szczęœcia, dotarli do Libanu albo zasilili wspólnoty asyryjskie w Europie.

Życie w cieniu œmierci

Historia najnowszych przeœladowań chrzeœcijan w Iraku jest tak przerażajšca, aż nie chce się uwierzyć, że to wszystko dzieje się w dzisiejszych czasach i często na oczach całego œwiata.

Słucham przerażajšcej opowieœci: – Kiedy to się zaczęło? Niedawno, ale dużo wczeœniej, niż powstało Państwo Islamskie. Pierwszy raz zrozumiałem, że coœ się zmienia, kiedy w paŸdzierniku 2006 r. w Bagdadzie w dzielnicy zamieszkanej przez chrzeœcijan porwane zostało dwumiesięczne niemowlę. Porywacze zażšdali okupu, ale rodzice byli biedni. Nie stać ich było na zapłacenie żšdanej sumy i po jakimœ czasie porywacze najpierw zamilkli, a potem podrzucili zwłoki porwanego dziecka. Miało obciętš głowę. Akty terroru zaczęły się nasilać – mówi biskup Basry.

Al-Naufali odsyła do doniesień o zbrodniach na swoich wiernych. Większoœć z nich przywołuje na myœl obrazy i historie jak z najdawniejszych i najbardziej okrutnych czasów. W internecie kolejne przykłady sš coraz bardziej przerażajšce: ludzie ginš na potęgę w niewyjaœnionych okolicznoœciach, przypadki gwałtów czy bestialskich ataków stajš się codziennoœciš. Czasem, aby chrzeœcijan bardziej przerazić, bezczeœci się zwłoki ofiar.

Arcybiskup pamięta też chwile grozy, kiedy w 2008 r. został porwany najwyższy rangš duchowny katolicki, arcybiskup Mosulu Paulos Faraj Rahho. On sam – wtedy już od dziesięciu lat pracował jako katolicki duchowny – razem z innymi wiernymi modlił się o uwolnienie biskupa. Niestety, jak dziœ uważa, w Iraku przygotowywano już plan eksterminacji lub ostatecznego wypędzenia chrzeœcijan, i œmierć biskupa była jego ważnym elementem.

Zbrodniarze obcinajš mu głowę, bezczeszczš ciało, a jego fragmenty wyrzucajš ostatecznie na œmietnik. Chrzeœcijanie sš w szoku, zwłaszcza że nie jest to jedyny przypadek tak drastycznych zbrodni. Kilka dni wczeœniej chrzeœcijański chłopiec zostaje dosłownie ukrzyżowany w dzielnicy Al-Basra w Bagdadzie; dzielnicy, która za Saddama słynęła z tego, że mieszkała tam większoœć irackich chrzeœcijan. Œwiat zajęty innymi sprawami prawie nie zauważa, że zanim pojawiło się Państwo Islamskie, zginęło lub zostało wypędzonych blisko 300 tys. chrzeœcijan.

Dziœ w jego diecezji mieszka mniej niż tysišc wiernych, poza biskupem na stałe pracuje tylko jeden ksišdz diecezjalny obsługujšcy dwie parafie. Kiedy biskup chodził do szkoły chrzeœcijan, w samym mieœcie było jeszcze około 20 tys. wiernych, potem liczba ta zaczęła gwałtownie spadać. Przez długi czas, między 2006 a 2014 r., diecezja pozostawała bez biskupa.

Obecny pochodzi z okolic Bagdadu. W stolicy Iraku był proboszczem jednej z parafii oraz blisko współpracował z chaldejskim patriarchš. Zanim został mianowany biskupem, już po upadku Saddama przez parę lat prowadził duszpasterstwo dla chaldejskich katolików w Londynie, co zaowocowało kilkoma dobrymi kontaktami ułatwiajšcymi mu dziœ szukanie wsparcia i pomocy.

O polityce biskup Habib Hormuz al-Naufali nie lubi mówić, ale chętnie przytacza przykłady tego, co się działo z chrzeœcijanami w Iraku. Arcybiskup opowiada, jak wyglšdały kolejne odsłony przeœladowania: – Pierwszy etap zemsty na chrzeœcijanach to wysadzenie w powietrze blisko 40 koœciołów i wypędzenie setek tysięcy ludzi. Jednym z najbardziej brutalnych antychrzeœcijańskich aktów przemocy był atak na katedrę Koœcioła katolickiego obrzšdku syryjskiego w Bagdadzie, dokonany 31 paŸdziernika 2010 r. Islamscy terroryœci zastrzelili wtedy 58 osób i ranili co najmniej 60. Na porzšdku dziennym były także porwania młodych chrzeœcijanek, które następnie zbiorowo gwałcono.

Kiedy pojawiło się ISIS, dorzuciło do tego nowe formy niszczenia „niewiernych". To przeœladowanie ekonomiczne. – Jeœli ktoœ nie chce uciekać ani nie przeszedł na islam, musi płacić specjalny podatek. Tzw. fiskalny terror prowadził na podbitym terenie do zniszczenia chrzeœcijańskich sklepów i firm. Presja szybko przyniosła oczekiwane efekty: tam, gdzie pojawili się bojownicy spod znaku czarnej flagi, de facto 95 proc. sklepów prowadzonych przez chrzeœcijan zostało zniszczonych lub przejętych. Ale – przypomina arcybiskup – podobne działania miały miejsce także wczeœniej, np. we wrzeœniu 2005 r. muzułmanie spalili wszystkie chrzeœcijańskie stragany na bagdadzkim bazarze Dora. Chrzeœcijanie zmuszani sš i dziœ do rezygnacji z własnoœci, pozbawiani prawa do posiadania domów i ziemi. A to oznacza biedę, brak œrodków do życia i wegetację.

Historia współczesnego przeœladowania irackich chrzeœcijan przywołuje obrazy z okresu najazdu Arabów na te ziemie w wiekach œrednich. I tak już regułš staje się nakładanie na chrzeœcijan specjalnego podatku. Np. w Bagdadzie muzułmanie żšdajš od chrzeœcijan płacenia regularnego miesięcznego okupu w wysokoœci minimum 200 dolarów. Co czekało tych, którzy nie chcieli lub nie mogli zapłacić? Najczęœciej rodzina najpierw była przekonywana do przejœcia na islam, a kiedy odmawiała, dostawała 24 godziny na opuszczenie domu. Nie wolno jej było przy tym niczego zabrać, co powodowało, że uchodŸcy zostawali bez jakichkolwiek œrodków do życia.

Nad rzekami Babilonu

Tereny Iraku, Syrii czy Kurdystanu to nie sš dla chrzeœcijan jakieœ przypadkowe miejsca na mapie œwiata. To kolebka wiary i najstarsze wspólnoty wierzšcych w Jezusa. Wielu z nich, jak abp Habib Hormuz al-Naufali, do tej pory w liturgii posługuje się językiem aramejskim, tym samym, w którym „Ojcze nasz" apostołów uczył Jezus. Majš œwiadomoœć, że sš członkami jednego z najstarszych chrzeœcijańskich Koœciołów na œwiecie.

Dawniej liczyli się także w samym Iraku, gdzie stanowili 8 proc. ludnoœci i chlubili się nawet „swoimi" ludŸmi w rzšdzie Saddama. Tarik Aziz, pochodzšcy z Mosulu iracki dyplomata i polityk, tak naprawdę nazywał się Michail Juhanna. Urodził się w chrzeœcijańskiej, chaldejskiej rodzinie, do czego już po upadku reżimu parę razy się odwoływał, a za czasów Saddama był gwarantem ich spokoju i pokojowego współżycia poœród muzułmańskiej większoœci. To on miał osobiœcie przekonywać Jana Pawła II do zdecydowanego potępienia amerykańskiej agresji na Irak.

Wtedy liczbę wszystkich chrzeœcijan w całym kraju szacowano na półtora miliona. Tak jak dziœ mieli w Bagdadzie swojego patriarchę chaldejskiego, a w całym kraju oœmiu biskupów. Podobnie prężnie działały także inne Koœcioły chrzeœcijańskie, zwłaszcza asyryjski Koœciół prawosławny i Koœciół ormiański. Dziœ wszystkich chrzeœcijan zostało w kraju łšcznie nie więcej niż 200–300 tys. Od roku 2003, kiedy w kraju wprowadzono prawne rozwišzania wzorowane na modelu państwa demokratycznego, dwie trzecie chrzeœcijan uciekło, i choćby teraz niektórzy chcieli wrócić, to najczęœciej nie majš dokšd. Tysišce oddało za wiarę życie, setki tysięcy błškajš się po obozach dla uchodŸców w Turcji, Jordanii czy Libanie.

Wraz z ich wypędzeniem zanika najstarsza kultura chrzeœcijańska, jaka od 2 tys. lat była budowana w dorzeczu Tygrysa i Eufratu. Jak sami o sobie mówiš – sš najstarszš wspólnotš wiary na terenach biblijnego Babilonu, bo taki oficjalny tytuł nosi ich zwierzchnik po dziœ dzień.

Niestety, ostatnie lata pokazujš, że kolejne œwięta nie sš dla irackich chrzeœcijan czasem radoœci. W wielu koœciołach zlokalizowanych na terenie opisanej w Piœmie Œwiętym Niniwy w 2016 r. po raz pierwszy od ponad 1500 lat nie odprawiono w œwięta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy uroczystych mszy œwiętych. Brakuje księży, wierni sš rozproszeni. W niektórych miejscach ostatni chrzeœcijanie, jacy tam zostali, zeszli do podziemia.

Arcybiskup Habib Hormuz al-Naufali pytany o to, jak wyglšda jego praca, opowiada o życiu „w drodze", nie tylko dlatego, że wiernych jest w samej Basrze niewielu. – Mam dziœ swoich wiernych w Turcji, Syrii, Iraku i Jordanii – wylicza. – Niektórzy zdołali szczęœliwie dotrzeć do Libanu, nieliczni przedostali się do Europy. Rodziny sš rozbite, dzieci osierocone, rodziców rozdzieliła czasem polityka imigracyjna, czasem zwyczajnie twarda rzeczywistoœć. Szukam ich i próbuję łšczyć, sklejać te rodziny, zaglšdam od obozu do obozu, od kraju do kraju. Pomaga nasza diaspora i pienišdze, jakie przysyłajš dobrzy ludzie. Także niektóre œrodowiska, a nawet politycy, głównie z Europy Zachodniej i Ameryki – opowiada

Grudniowš podróż arcybiskupa po Europie (nie tylko zachodniej, gdzie znajduje się mniejszoœć chaldejska; był również np. w Chorwacji) sfinansowali chadecy z EPP w Parlamencie Europejskim. Arcybiskup nie ukrywa, że każdy z takich wyjazdów traktuje jako szansę na zainteresowanie losem swoich wiernych ludzi żyjšcych w bogatszej i spokojniejszej częœci œwiata. Chętnie opowiada o swojej „rozrzuconej" po całym Bliskim Wschodzie wspólnocie, a przy okazji zbiera też pienišdze na pomoc humanitarnš. Rozda je potem co do grosza, kiedy w drodze powrotnej odwiedzi obozy w Turcji i Jordanii. W Boże Narodzenie odprawił z garstkš swoich wiernych uroczystš liturgię w chaldejskiej katolickiej katedrze pod wezwaniem Matki Bożej, głównej œwištyni swojej archidiecezji, która jest spadkobierczyniš założonej w 280 r. diecezji Perâth Maishân. W czasie tej liturgii wierni znowu modlili się w języku aramejskim, języku Jezusa Chrystusa.

Na koniec biskup Habib Hormuz al-Naufali chwyta swój biskupi krzyż i mówi: – Kiedy spotykam się z ludŸmi Zachodu, często spotkanie kończę błogosławieństwem, które wypowiadam po aramejsku. To tak jakby mówił do was sam Jezus. Słuchajcie uważnie tych słów.

DŸwięcznš aramejskš mowę kończy jedyne słowo, jakie rozumiejš wszyscy: – Amen!

– Dzięki tylko temu jednemu słowu nigdy o nas nie zapomnicie. Nawet jak nas już kiedyœ nie będzie nad Tygrysem i Eufratem. Š?

Autor był w latach 2007–2015 dyrektorem stacji Religia.tv

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL