Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Ciesiołkiewicz: Postawmy na dialog

archiwum prywatne
Nasz język staje się coraz bardziej oceniajšcy i stygmatyzujšcy. Zjawisko to prowadzi do społecznego spustoszenia – pisze działacz społeczny.

Pokochaliœmy polaryzację, proste dzielenie œwiata na czarny i biały, ludzkich poglšdów na dobre i złe, moralne i niemoralne. My jako depozytariusze jedynej uniwersalnej prawdy i oni – nasi przeciwnicy. Mniej ważne niż szukanie przyczyn jest kreœlenie scenariuszy, gdzie może nas to zaprowadzić. Naszš przyszłoœć kreujemy w znacznej mierze przez język – coraz bardziej oceniajšcy, wykluczajšcy, stygmatyzujšcy, często wulgarny i odbierajšcy innym ludziom cechy człowieczeństwa. Dotyczy to zarówno opisywania bohaterów życia publicznego, szczególnie polityków i urzędników państwowych, jak i „zwyczajnych" ludzi, będšcych przedmiotem naszych codziennych dyskusji. W mojej ocenie, sztandarowymi przykładami codziennej mowy odczłowieczajšcej sš niektóre dyskusje o uchodŸcach i osobach bezdomnych. Gordon Allport, amerykański psycholog społeczny, który badajšc naturę konfliktów społecznych, już w latach 50. dowodził, że język jest pierwszš granicš. Jeżeli zostanie ona przekroczona następuje niszczenie relacji. Zamyka się możliwoœć spotkania i wzajemnego zrozumienia między różnymi ludŸmi i grupami. Następnie mamy do czynienia z unikaniem tych, wobec których używaliœmy negatywnego języka, bywa, że mamy do czynienia z dyskryminacjš, a w skrajnych przypadkach i na dalszych etapach tego procesu – nawet fizycznš przemocš i eksterminacjš, co miało miejsce w historii. II wojna œwiatowa, Bałkany, Rwanda, to niektóre z przykładów.

Usilne trwanie w przekonaniu o posiadaniu monopolu na prawdę jest oczywiœcie wzmacniane nie tylko przez poczucie wspólnoty z tymi, którzy myœlš podobnie. Nasz umysł wytwarza całš paletę instrumentów podtrzymujšcych takš mentalnoœć, takich jak stereotypy, przekonania, uprzedzenia i selektywnie wychwytywane informacje, potwierdzajšce nasze przekonania.

Życie społeczne nie jest grš o sumie zerowej

Tkwienie w tym stanie ducha i umysłu powiększa skalę wykluczenia, konfliktów, wzajemnych żali i - mówišc symbolicznie - do budowanych każdego dnia nowych murów. W wymiarze społecznym i politycznym, czy nam się to podoba czy nie, prowadzi nieuchronnie do realizacji postulatów społecznego darwinizmu, w którym racja leży zawsze po stronie silniejszego, sprawniejszego, zdrowszego, dysponujšcego lepszymi zasobami. Przyjęcie tego za normalnoœć oznaczałoby uznanie, że życie społeczne jest grš o sumie zerowej. Założenie nie do zaakceptowania i niosšce społeczne spustoszenie. Nie do zaakceptowania w kraju, w którym rodziła się „Solidarnoœć" i gdzie pokojowe przemiany z 1989 roku do dzisiaj sš ikonš dla całego œwiata.

Nie œmiem pouczać. Nie œmiem twierdzić, że mam receptę, bo jej nie mam. Czuję, że jednš z dróg mogšcych pomóc w radzeniu sobie z konsekwencjami silnej polaryzacji jest własne wzięcie odpowiedzialnoœci, zamiast prostego obwiniania innych. Jednš z najbardziej znanych w œwiecie form brania odpowiedzialnoœci za społeczne podziały jest wzmocnienie rangi dialogu i uczynienie z niego społecznej cnoty. Tak, tego samego dialogu, który został zbanalizowany i który w tysišcach społecznych kontekstów występował też jako narzędzie do manipulowania. To ten sam dialog, którego promotorzy nazywani sš lekkoduchami, wrażliwcami, symetrystami, a nierzadko cieniasami i frajerami.

Dialog jako kompetencja

To znamienne, że filozofia dialogu przeżywa swoje prosperity zazwyczaj po tym, kiedy dojdzie już do tragedii. Wtedy dialog okazuje się najlepszš receptš na przepracowanie traum i budowanie życia na nowo. Czy nie lepiej, pomimo narażenia się na œmiesznoœć, pokusić się o wycišgnięcie lekcji z błędów innych zamiast czekać na straty własne ?

Być może jedno z nieporozumień zwišzane jest z brakiem jasnoœci, czym jest dialog. Jest on przede wszystkim procesem, w którym dochodzi do spotkania ludzi ciekawych siebie nawzajem. Majšcych odwagę wzajemnego słuchania. Najpierw chciej zrozumieć, żeby samemu zostać zrozumianym. Dialog to także próba wejœcia w przysłowiowe buty drugiego człowieka, spojrzenia z jego perspektywy, przy jednoczesnym zachowaniu swoich racji i własnej tożsamoœci.

Dialog nie musi być idealizacjš relacji i lekkoduchostwem. Można uczyć się od innych, którzy zbudowali profesjonalne modele stosowane na skalę całych państw, regionów i społecznoœci. Poważne potraktowanie tematu powinno oznaczać uznanie, że dialog jest jednš z kluczowych społecznych kompetencji. A kompetencje majš trzy uzupełniajšce się składowe: postawę (motywacja, wartoœci, zainteresowanie, postawa nieocenna), wiedzę (o metodzie, jej efektach, funkcjonowaniu społecznym) i umiejętnoœci (między innymi aktywne słuchanie, stosowanie pytań otwartych, budowanie relacji, wyrażanie swojego punktu widzenia, własnych opinii i emocji).

Jak robiš to inni?

Miałem niedawno przyjemnoœć uczestniczyć w warsztacie prowadzonym przez Christiane Seehausen z Nansen Center for Peace and Dialogue z Norwegii, która goœciła w Polsce na zaproszenie Centrum Myœli Jana Pawła II. Norweski oœrodek nominowany był do Pokojowej Nagrody Nobla za swe działania na terenie Bałkanów, gdzie prowadzono i uczono metody dialogu, budujšc mosty między zwaœnionymi narodami, owocujšce powstawaniem szkół, oœrodków kultury i organizacji angażujšcych ludzi jeszcze chwilę wczeœniej wzajemnie się mordujšcych. W modelu Nansen Center dialog opiera się na kilkunastu składowych, w tym między innymi na: własnej tożsamoœci, integralnoœci, pokorze, słuchaniu, budowaniu relacji, trosce o drugiego człowieka, próbie zrozumienia innych ode mnie. W samej Norwegii tego rodzaje metodyczne sesje dialogu odbywajš się na przykład w lokalnych bibliotekach. Nie mogę nie wspomnieć katolickiej wspólnoty Sant'Egidio, nazywanej „małym ONZ", służšcej pokojowi i ubogim także w Polsce. Sant'Egidio prowadzi pokojowe rozmowy w wielu krajach ogarniętych wojnami. Ostatnio doprowadzili do zawieszenia broni w Republice Œrodkowoafrykańskiej, sš także inicjatorami korytarzy humanitarnych dla uchodŸców we Włoszech, Francji i Belgii.

Jednš z najbardziej sprawdzonych w œwiecie metod jest Non Violent Communication (NVC), czyli komunikacja bez przemocy, kojarzšca się w Polsce błędnie wyłšcznie z przemocš fizycznš. NVC, jak i wiele innych szkół prowadzenia dialogu odrzuca relację opartš na władzy i sile, przyjmuje nieocennš postawę wobec drugiego człowieka (co nie oznacza relatywizowania czynów) i poszukuje zrozumienia potrzeb stojšcych za zachowaniami ludzi. Jej twórca, Marshall Rosenberg, podkreœlał potrzebę odejœcia w relacjach społecznych od sprawiedliwoœci karzšcej na rzecz sprawiedliwoœci wzmacniajšcej człowieka i podkreœlajšcej jego godnoœć. Na podstawie tej metody pracuje się w miejscach wielu konfliktów społecznych, w tym w więzieniach, z ulicznymi gangami miejskimi, w oœrodkach psychoterapeutycznych, a przede wszystkim w szkołach, uczšc pozytywnego podejœcia do radzenia sobie z trudnoœciami. W tym samym duchu działa walczšca z rasowymi podziałami The King Center, której szefowš jest dr Bernice King, pastor i córka Martina Luther Kinga. Systemowym rozwišzaniem jest także The Bridge Alliance – amerykańska platforma promocji współpracy i dialogu, w skład której wchodzi ponad 80 organizacji społecznych i biznesowych, z których wiele to przedstawiciele œrodowisk konserwatywnych zwišzanych z Partiš Republikańskš . Ich przesłaniem jest slogan „Kraj ponad partiš" i stawianie interesów całoœci przed celami partykularnymi.

Zanim nazwiemy je lewackimi czy prawackimi, zadajmy sobie kilka pytań: Czy nie jest dziwne, że w czasach cenišcych kwalifikacje i umiejętnoœci, tak mało skupiamy się na kompetencji dialogu? Czy nie jest dziwne, że œwiecie wiecznych debat, cierpimy na dramatyczny deficyt uważnego słuchania i zainteresowania drugim człowiekiem? Czy nie jest dziwne, że im bardziej podkreœlamy swojš odwagę i niezłomnoœć, tym bardziej uciekamy od relacji z myœlšcymi inaczej ? Każdy z nas jest właœcicielem takich paradoksów.

Nowy impuls

Setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległoœci, może dać dobry impuls do postawienia na dialog. Historia jest dobrš nauczycielkš poszanowania różnić i złożonoœci ludzkich losów. Żeby nie być gołosłownym chcę powiedzieć, że z tej właœnie okazji i w opisanym wyżej duchu otwieramy w najbliższych dniach projekt edukacyjny o nazwie „Akademia Miasta i Państwa", skierowany do wszystkich widzšcych potrzebę budowania etosu służby publicznej opartego na dialogu społecznym. Także niebawem, wzorujšc się na opisanych praktykach, zaproponujemy cykl warsztatów umiejętnoœci prowadzenia dialogu w praktyce oraz kilka innych inicjatyw. To tylko drobny kamyczek. Wierzymy, że nie jesteœmy sami i takich kamyczków nasz wspólny ogród, któremu na imię Polska, będzie miał w tym szczególnie symbolicznym roku znacznie więcej.

Konrad Ciesiołkiewicz jest sekretarzem Komitetu Dialogu Społecznego KIG oraz członkiem zespołu Laboratorium Więzi.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL