Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Ryszard Petru, czyli narcyzm i śmieszność

Lider Nowoczesnej staje się powoli postaciš z kršżšcych o nim dowcipów
Fotorzepa, Robert Gardziński
Ryszard Petru bardzo chciałby być szermierzem, ale zamiast szpady uderza cepem. I to niecelnie. Lista wpadek tego polityka jest bardzo długa – pisze publicysta.

Ryszard Petru odpowiada na pytania dziennikarza. – Polska chyli się ku upadkowi – mówi. – Jarosław Kaczyński przejechał się już na Rubikoniu – dodaje ze znawstwem. Dziennikarz zaintrygowany. – No na Rubikoniu, tak jak Cezar – precyzuje lider Nowoczesnej. – Kiedy to było? – nie daje za wygranš dziennikarz. – Ano po zamachu majowym, gdy Cezar przekroczył na Rubikoniu bramy Rzymu i zostawił po sobie rozrzucone koœci. Inny żart z internetu: – Kto obalił Cesarstwo Rzymskie? Asterix i Obelix – odpowiada z uœmiechem Petru.

Następca Komorowskiego

O czym to œwiadczy? Po pierwsze, o popularnoœci lidera Nowoczesnej, choć pewnie nie takiej, na jakš on sam najbardziej liczył – jako profesjonalisty i erudyty. Wypada jednak docenić fakt, że Petru, który choć na scenę politycznš wkroczył na dobre dopiero pół roku temu, jest już na tyle rozpoznawalnš postaciš, że z jego publicznych wypowiedzi kpi połowa internetu. A jak wiadomo, nieważne, co mówiš, ważne, że w ogóle mówiš.

Po drugie, wypełniajš się chyba ambicje Petru, który nie ukrywał, że marzš mu się najwyższe stanowiska państwowe. Na razie do spełnienia tych marzeń jeszcze daleko, ale jeden ważny krok został wykonany – Petru zdołał, przynajmniej w powszechnym odbiorze, ustawić się w roli następcy liderów PO na pozycji głównego sejmowego krytyka rzšdów PiS. Bioršc pod uwagę jego zdolnoœci piarowskie, z pewnoœciš jest nie gorszy od Donalda Tuska, z kolei jeżeli chodzi o łatwoœć poruszania się w obrębie nieco bardziej intelektualnych wyzwań, przypomina Bronisława Komorowskiego, który zapisał się w pamięci potomnych nieortodoksyjnym stosowaniem polskiej ortografii (słynne „łšczymy się w bulu") oraz najróżniejszymi gafami przy okazji ważnych spotkań międzynarodowych czy udzielania wywiadów. W tym sensie liderowi Nowoczesnej nie można odmówić racji – w istocie jest spadkobiercš i następcš Platformy.

Zanim Petru stał się liderem Nowoczesnej, jego publicystyczne i intelektualne dokonania ograniczały się głównie do prowadzenia bloga o polityce ekonomicznej i okazjonalnego wypowiadania się na ten temat w mediach. Była to działalnoœć doœć niszowa, o czym może œwiadczyć bardzo umiarkowana liczba cytowań jego artykułów w mediach społecznoœciowych, dochodzšca w porywach œrednio do dwóch udostępnień na jeden tekst. Jedyny wyjštek stanowi wpis z kwietnia 2014 roku, gdy Petru ogłosił definitywny koniec kryzysu gospodarczego na œwiecie, co – w opinii wielu internautów – podważa również jego kompetencje w zakresie ekonomii.

Jednak Petru, który nie ukrywał, że marzy mu się stanowisko rzšdowe, porzucił w miarę dla siebie bezpieczny grunt i przeskoczył w bardziej widowiskowe rejony: polityki, historii, a nawet literatury. Problem w tym, że jego biegłoœć w kursach walut, która wystarcza zapewne do sukcesu w prowadzeniu kantoru, może nie wystarczyć, jeœli zmierza się do sukcesów w prowadzeniu spraw państwowych.

Być może Petru zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń, dlatego też wkrótce po wygranej PiS ogłosił się liderem opozycji, aby zbudować społeczne przekonanie, że tylko on jest realnš alternatywš dla obecnej ekipy, więc nie należy narzekać na jego niedoskonałoœci. Być może jednak głęboko uwierzył we własnoręcznie wykreowany wizerunek profesjonalnego polityka, który – jako jedyny – jest zdolny zmienić bieg wydarzeń. Niesiony tym narcystycznym przekonaniem przestał dostrzegać swoje intelektualne niedomagania. Były już takie przypadki w nieodległej historii Polski, choćby Lech Wałęsa. Porównanie obu panów pozostawię jednak na poziomie czysto retorycznym, bo o ile dla Petru mogłoby być komplementem, o tyle dla Wałęsy już niekoniecznie.

Narcyzm lidera Nowoczesnej naraża go na œmiesznoœć. Polityk, który zasłynšł w przeszłoœci głównie tym, że był asystentem Władysława Frasyniuka, a potem Leszka Balcerowicza, próbuje dziœ stawiać się w pozycji wytrawnego gracza na arenie międzynarodowej. Na jego profilach w mediach społecznoœciowych można znaleŸć np. list do prezydenta, w którym domaga się spotkania i omówienia z nim posunięć politycznych głowy państwa. Jest też list do premier Szydło, w którym informuje o zaplanowanym spotkaniu z premierem Holandii i prosi o przekazanie mu stanowiska rzšdu w sprawach europejskich, aby mógł omówić je z władzami holenderskimi.

Nie wystarczy chcieć

Legendarne stało się wyemitowane na YouTube „orędzie noworoczne" Ryszarda Petru, w którym stojšc na tle choinki oraz flagi polskiej i europejskiej, złożył rodakom serdeczne życzenia na przyszły rok. Jak dotšd żaden opozycyjny polityk w Polsce nie zdecydował się na to, aby imitować aktualnie urzędujšcego prezydenta. Kolejnym krokiem na tej drodze może być już tylko alternatywne przyjmowanie przez Petru defilady wojskowej z okazji 3 Maja. Sfilmowane i wrzucone na YouTube.

Petru cišgle próbuje iœć na skróty. Zdradza przy tym swojš niezdolnoœć zrozumienia specyfiki własnego kraju, gdzie jednš z istotnych przeszkód w osišgnięciu wysokiej pozycji w hierarchii społecznej jest nieumiejętnoœć przyswojenia inteligenckiego kodu kulturowego. Lider Nowoczesnej zafascynowany neoliberalnymi mrzonkami zdaje się głęboko wierzyć w mit self-made mana. Z tym że w Polsce – pomimo awansu materialnego wielu grup społecznych, które mogłyby być jego zapleczem – woluntaryzm w stylu amerykańskiego pucybuta nie wystarcza. Nic zatem dziwnego, że nawet œrodowiska zwišzane z „obrońcami demokracji" doœć wstrzemięŸliwie odnoszš się do jego inicjatyw. Owszem, jest sojusznikiem w walce z PiS, ale chyba nic więcej. Trudno bowiem stawać na piedestał polityka, który w publicznych wypowiedziach zdradza poważne braki w wykształceniu. Dla inteligencji, bez względu na jej barwy polityczne, jest to okolicznoœć obcišżajšca, o ile wręcz nie kompromitujšca.

Lista wpadek Petru, bioršc pod uwagę jego krótkš aktywnoœć w polityce, jest już niebezpiecznie długa. Poczšwszy od słynnej wypowiedzi o „zamachu majowym z 1935 roku", który – wedle daty podanej przez lidera Nowoczesnej – został zorganizowany przez Piłsudskiego poœmiertnie, skończywszy na niedawnym porównaniu PiS z Imperium Rzymskim, które – w opinii polityka – upadło w dniach największej chwały.

Petru bardzo chciałby być szermierzem, ale zamiast szpady uderza cepem. I to niecelnie. Podczas debaty w Sejmie próbował zaatakować PiS, nawišzujšc do Sejmu Niemego z 1717 roku. Niestety, okreœlenie to nie zdołało się chyba wystarczajšco zakorzenić w głowie lidera Nowoczesnej, bo zamiast o Sejmie Niemym posłuchaliœmy jego wywodu o „Sejmie Głuchym". Jeszcze innym razem – krytykujšc pomysł likwidacji gimnazjów – podawał w wštpliwoœć zbyt szybkie tempo zmian, wyrażajšc przy tym obawę, że PiS nie zdoła tego zrobić przed końcem roku, bo po Bożym Narodzeniu jest jeszcze „œwięto Szeœciu Króli".

Co z tego wynika? Sš dwie możliwoœci. Albo w otoczeniu Petru brakuje ludzi inteligentnych, którzy korzystajšc z własnej wiedzy, mogliby korygować jego liczne braki w wykształceniu i polecić mu jakieœ lektury. Albo sš, lecz brakuje im zwykłej odwagi, która pozwalałaby sprostować wypowiedzi lidera, gdy mylš mu się osoby, fakty i wydarzenia. Oba warianty sš niezbyt pomyœlne, gdyby Petru rzeczywiœcie objšł kiedyœ wysokie stanowisko w państwie.

Wyczucie momentu

Kilkanaœcie lat temu wielkš karierę zrobiła zapomniana już dziœ nieco anegdota o Aleksandrze Kwaœniewskim i jego żonie. Oboje pytani w różnych wywiadach, jakš ostatnio przeczytali ksišżkę, nieustannie wymieniali biografię Ribbentropa. W przypadku Ryszarda Petru byłaby to zapewne jedna z komedii Arystofanesa, do której lider Nowoczesnej odwołał się po raz pierwszy w swoim blogu, opisujšc kłopoty gospodarcze Grecji (krótki cytat: „wiszšcy jak miecz Damoklesa problem Grecji wcišż unosi się nad Europš jak ciemna burzowa chmura, z której w każdej chwili może lunšć deszcz"). O którš komedię chodzi, tego nie zdradził (ja osobiœcie poleciłbym mu „Chmury", które Petru zapewne czytał, więc pewnie wie dlaczego). WyraŸnie zainspirowała go jednak idea metateatru, do której odtšd odwoływał się nieustannie, przenoszšc tę ideę do Polski i wskazujšc, że dominujšcy na naszej scenie politycy sš aktorami „politycznego teatru". Przy tej okazji nawišzał również do starej tradycji Bronisława Komorowskiego, gdy otwierał wymyœlone przez siebie Muzeum Jałowego Sporu i pozujšc fotografom na tle planszy z cytatem z obecnego ministra obrony podpisanym: „Antonii Maciarewicz" (tak w oryginale).

Jest jednak jedna rzecz, w której liderowi Nowoczesnej kompetencji nie sposób odmówić – doskonałe wyczucie momentu, w którym należało przewalutować własny kredyt zacišgnięty we frankach szwajcarskich. Jednak tš kompetencjš nie chciał się już podzielić z innymi. W sierpniu 2008 roku, a więc w trakcie kryzysu bankowego, zapewniał, że kredyty we frankach jeszcze długo pozostanš bezpieczne. W marcu następnego roku dodawał, że „poziomu 3,20 zł za franka już nie zobaczymy (...). Jesteœmy w takiej sytuacji, że spać możemy wszyscy spokojnie". Jednoczeœnie – jak przyznał póŸniej – sam własny kredyt przewalutował tuż po upadku banku Lehman Brothers.

Podobnš niekonsekwencjš wykazał się w kwestii obniżenia oceny Polski przez agencje ratingowe. O ile w roku 2011 okreœlał raporty agencji ratingowej jako „niezwykłe uproszczenia", o tyle dziœ diametralnie zmienił zdanie, załamujšc ręce nad obniżeniem ratingu Polski i wieszczšc z tego powodu katastrofę gospodarczš.

Ryszard Petru powoli staje się postaciš z kršżšcych o nim dowcipów. Przekroczył Rubikon polityki, ale ten okazał się dla niego za głęboki. A może za wysoki? Petru na pewno wie lepiej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL