Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Chrabota: Chiński smok znów zwycięży

AFP
Podczas zakończonego w œrodę XIX zjazdu Komunistycznej Partii Chin ogłoszono ambitny plan rozwoju kraju na najbliższe trzy dekady. Jego potęgę budujš komercjalizacja, zdyscyplinowanie i konsekwencja – pisze redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”.

Połowa wrzeœnia 2017 r. Wielki Dom Ludowy przy placu Tian’anmen, na którym kiedyœ duszono studenckš rewolucję. Spotkanie wicepremiera chińskiego rzšdu odpowiedzialnego za politykę gospodarczš giganta ze œwiatowš prasš.

Można odnieœć wrażenie, że ma się do czynienia z lokalnym odpowiednikiem Mateusza Morawieckiego. Mimo tradycyjnego anturażu (stoliki z kubkami do zaparzania herbaty, snujšce się jak mgiełka hostessy z termosami) Yan Xiaofeng rzuca z rękawa liczbami, z pasjš opowiada o chińskich przemianach, Nowym Jedwabnym Szlaku, miliardowych inwestycjach.

Bogaćcie się

Zamiast sztywnego języka urzędowego marksizmu posługuje się precyzyjnymi liczbami i kategoriami z nowoczesnych podręczników ekonomii. „Chiny sš przeciwko protekcjonizmowi w handlu i gospodarczemu izolacjonizmowi. Stawiamy na startupy i innowacje. To właœnie dla nich budujemy parki technologiczne. Będziemy przycišgali zagraniczne firmy, którym zagwarantujemy równe zasady konkurencji. Zamkniemy nierentowne i przestarzałe firmy. Odchodzimy od energetyki tradycyjnej na rzecz odnawialnej. Właœnie zamknęliœmy bloki węglowe o mocy 50 mln. kW i jesteœmy zmuszeni kupować energię od Rosjan.

Zanieczyszczenia? Podjęliœmy politycznš decyzję o walce z gazami cieplarnianymi. Smog nad Pekinem? Kierownictwo dostrzega ten problem i mogę obiecać, że zobaczycie jeszcze błękitne niebo nad Pekinem…”. Propaganda? Gołosłowne deklaracje? Czy poważne plany zaopatrzone w pieczęć z najważniejszym z nazwisk?

Państwo Œrodka epoki Xi Jinpinga. Kraj, w którym nie rzuca się słów na wiatr. Jeœli przewodniczšcy Xi obiecuje œwiatu walkę z efektem cieplarnianym i błękitne niebo nad Pekinem, to nie żartuje. Rzšd jest zobowišzany do zamykanie najbrudniejszych elektrowni i stawia na wiatraki. W istocie z okien samolotu zniżajšcego się do lšdowania w stolicy widzi się gigantyczne farmy wiatrowe.

Nie setki, a tysišce poruszajšcych skrzydłami wiatraków. Widok, od którego nie tylko Don Kichot mógłby zwariować. Przewodniczšcy Xi stawia na otwarcie swojego kraju na œwiat. Jest w tym nieodrodnym dzieckiem swojego poprzednika Deng Xiaopimng, który skończył z ideologicznym szaleństwem i rzucił hasło: bogaćcie się! Bogactwo nie jest złe. Był to poczštek końca siermiężnego marksizmu. Dziœ ojczyzna Xi Jinpinga jest jednš z dwóch największych gospodarek œwiata, z takimi rezerwami, że na samo ich wyobrażenie może rozboleć głowa.

Silniki rozwoju

Przez lata ekstensywnej, opartej na modelu taniej siły roboczej produkcji przycišgnięto nad Jangcy tysišce firm, uruchomiono setki milionów nowych miejsc pracy, zainicjowano procesy urbanizacyjne. Komasacja produkcji i niskie koszty pracy wyzwoliły proces budowy rezerw walutowych kraju. Dziœ Chiny sš w tej dziedzinie pierwszš potęgš œwiata. W lipcu tego roku wolumen rezerw wynosił ponad 3 biliony dolarów. W szczycie (2014) było tych rezerw o bilion więcej.

Na dodatek gigantyczne zasoby rezerw złota stawiajš Chiny na pištym miejscu w œwiecie. Majšc takie rezerwy Chińczyków po prostu stać na długoterminowe inwestycje. Dla prezydenta Xi oczkiem w głowie jest projekt „Belt and road”, czyli Nowy Jedwabny Szlak.

Jak zilustrować Chiny epoki prezydenta Xi liczbami? Nie jest to specjalnie trudne, choć nie wszyscy majš zaufanie do oficjalnych statystyk lokalnego GUS. Ale mniejsza o szczegóły.

W latach 2013–2016 Państwo Œrodka rozwijało się œrednim tempie 7,2 proc. PKB rocznie. W tym roku szacuje się, że będzie to wzrost na poziomie 6,5 proc. Przy œredniej, wynoszšcej 2 proc. inflacji i stopie bezrobocia w okolicach 5 proc. to wcišż dużo, choć w poprzedniej dekadzie wzrost wynosił 9 proc. rocznie i więcej. Jednak i to, co odnotowano w drugiej dekadzie XXI wieku, rozstrzygało o 14,8-proc. wkładzie Chin w œwiatowy produkt brutto (o 3,4 pkt proc. więcej niż w 2012 r.). Najważniejsza jest jednak dynamika wzrostu. W latach 2013–2016 Chiny odpowiadały aż za 30 proc. wzrostu œwiatowego produktu brutto (więcej niż USA, Japonia i Eurozona razem). Gospodarkę zbudowanš na produkcji napędzały głównie usługi (dziœ odpowiadajš za ponad 50 proc. PKB). W miejsce eksportu za 55 proc. wzrostu PKB odpowiada już konsumpcja.

Nie bez znaczenia jest nasilenie się migracji ze wsi do miast; dziœ wskaŸnik urbanizacji kraju wynosi ponad 57 proc. To ten ostatni jest równoczeœnie przyczynš i dowodem najgłębszych zmian. Transfer ršk do pracy z obszarów wiejskich do miast napędził nowoczesnš gospodarkę, uruchomił usługi i kompletnie zmienił model konsumpcyjny. Wymusił reorganizację sfery socjalnej i czterokrotny wzrost płac.

Choć wynagrodzenia wcišż w porównaniu z Zachodem sš niskie, w cišgu czterech lat znacznie ograniczyły strefę ubóstwa. Jeszcze w 2012 r. poniżej poziomu ubóstwa żyło ponad 90 mln Chińczyków. W końcu roku 2016 było ich tylko 40 mln, a w œwietle zapewnień rzšdu grupa ta zniknie w ogóle już w roku 2020.

Widmo kryzysu

I znów można postawić pytanie o realizm tych planów. Bo przecież Chiny borykajš się z milionem problemów. W najszerszym tego słowa znaczeniu jest to gospodarka napędzana długami. Ich portfel jest doœć szeroki. To zarówno spowodowane oszalałš konsumpcjš indywidualne zadłużenie gospodarstw domowych (na poziomie 45 proc. PKB), jak i per saldo całej gospodarki.

Zadłużone sš wcišż nieefektywne i centralnie zarzšdzane przedsiębiorstwa państwowe (w sektorze niefinansowym – 255 proc. PKB), jak i wydajšce hojnš rękš publiczne pienišdze samorzšdy. W niedobrej sytuacji sš również banki, które majš problem z niespłacalnymi wierzytelnoœciami. Możliwe, że to 20–25 wszystkich udzielonych kredytów. Dodajmy do tego bańkę budowlanš, forsowne inwestycje w infrastrukturze i plan modernizacji kraju, który musi pogłębić zadłużenie.

Czy gospodarka wytrzyma te obcišżenia? Czy w jakimœ punkcie nie pęknie, eksplodujšc nagle załamaniem systemu bankowego czy hiperinflacjš? Nie można tego wykluczyć. Co więcej, eksperci sš przekonani, że głęboki kryzys musi prędzej czy póŸniej przyjœć, powodujšc kilkuletniš turbulencję, dotkliwš także dla reszty œwiata, ale zasadnicze pytanie brzmi, nie czy i kiedy do niego dojdzie, tylko jak i kosztem czego Państwo Œrodka sobie z nim poradzi? Czy kryzys rozsadzi państwo od œrodka, czy może odwrotnie, wymusi reformy, które dadzš chińskiej gospodarce nowš formułę i dynamikę. Za tym ostatnim rozwišzaniem przemawiajš fundamentalne atuty Chin, demografia i społeczna dyscyplina. Reszta to postkryzysowe instrumentarium, jak choćby możliwa konwersja długu na obejmowane przez banki akcje przedsiębiorstw czy forsowna prywatyzacja.

Na razie jednak pogłoski o zbliżajšcym się kryzysie sš odrobinę przedwczesne. Kraj zerwał z ograniczajšcym zasób demograficzny modelem jednego dziecka.

Kwitnie edukacja uniwersytecka; co roku chińskie uczelnie opuszcza 8 mln absolwentów, którzy zasilajš głównie lokalny rynek pracy. Wykwalifikowana siła robocza napędza innowacyjnoœć kraju. Liczba ogłaszanych patentówurosła ostatnio rok do roku o 70 proc. Wielkie firmy technologiczne przestajš być jedynie odtwórcze. Wartoœć internetowej grupy Alibaba (od kwietnia 2016 roku największy œwiatowy sprzedawca) zwiększyła się w cišgu roku o 100 procent.

W podobnym tempie roœnie grupa Baidu, właœciciel największej w Chinach przeglšdarki internetowej. Na pozycję liderów w swoich branżach wysuwajš się powoli takie giganty, jak Lenovo czy Huawei. Rewolucja technologiczna dokonuje się także w obrębie chińskiej populacji konsumenckiej. Telewizja powoli ustępuje popularnoœciš internetowi. Pierwsza połowa 2017 roku po raz pierwszy w historii przyniosła zmniejszenie się liczby korzystajšcych z telewizji kablowej (dziœ 250 mln) na rzecz wzrostu użytkowników internetowych serwisów wideo (565 mln).

Za tš rewolucjš idzie kolejna; do internetu przesuwa się wart 17 mld dolarów rynek reklamowy. Trudno mieć wštpliwoœci co do tego, że skutkiem będzie jeszcze szybszy rozwój chińskiego rynku online.

Nowy Jedwabny Szlak

Nic dziwnego, że obserwatorzy tych zjawisk nazywajš Chiny gigantycznym czajnikiem, z którego bucha tak wielka chmura pary, że może uruchomić maszynerię dużej częœci œwiata.

Czy w projekcie „Belt and road” właœnie o to chodzi? Tak i nie. Bo z jednej strony wizjonerscy liderzy Chin korzystajš z koniunktury i œrodków, jakie generuje rozpędzona gospodarka, ale z drugiej patrzš daleko do przodu. Nowy Jedwabny Szlak będšcy oczkiem w głowie prezydenta Xi Jinpinga jest tylko częœciš znacznie szerszej strategii ekspansji nowoczesnych Chin. Ledwie kilka dni temu, podczas XIX zjazd Komunistycznej Partii Chin ogłoszono ambitny plan rozwoju kraju na najbliższe trzy dekady. Obecny wiek ma stać się „nowš erš”, kiedy Chiny znajdš się bliżej „centrum œwiatowej sceny i będš miały większy wkład w życie ludzkoœci”.

Według Xi Jinpinga Chiny majš stać się „potężnš siłš”, która będzie przewodzić œwiatu politycznie, ekonomicznie oraz militarnie. Czy chodzi o hegemonię? Oficjalnie nie, jednak plany wobec regionu południowo-wschodniej Azji sš oczywiste. Natomiast szacowany na ponad bilion dolarów projekt „Belt and road” ma zbudować transze transferu chińskiej gospodarki na inne rynki w dłuższej perspektywie niż jedno czy dwa pokolenia. Nowy Jedwabny Szlak to gigantyczna operacja finansowa, kontraktowa i logistyczna. Już dziœ w jego ramach podpisano umowy o współpracy z 70 krajami. W ponad 20 realizowanych projektów zaangażowano 6,2 mld dolarów i stworzono 200 tys. miejsc pracy.

To tylko poczštek, bo w ramach projektu Chińczycy sš gotowi zaangażować się – jak szacujš w ponad 1500 inicjatyw – w 40 krajach. „Belt and road” to nie tylko tradycyjna kolej, ale wszelkie inwestycje w tzw. connectivit”, czyli infrastrukturę przyłšczeniowš, do której należš również morskie i lšdowe terminale, drogi, lotniska, bazy przeładunkowe, ruro- i gazocišgi oraz Internet nowej generacji. Tak przynajmniej twierdzi jeden z najgorliwszych orędowników projektu w Chińskiej Partii Komunistycznej – Yan Xiaofeng. Te inwestycje majš zreorientować œwiatowš ekonomię w kierunku Chin. Dać zarzšdzanemu żelaznš rękš prezydenta Xi krajowi akces do œwiata, ale na chińskich warunkach. Z perspektywy Pekinu to z pewnoœciš myœlenie dalekosiężne.

Co przyniesie przyszłoœć

Nie jest to pierwszy w historii Chin projekt mierzony na globalna skalę. Kiedyœ symbolem izolacji był Wielki Mur Chiński. Dziœ symbolem otwarcia może być Nowy Jedwabny Szlak. Ale i tu rodzš się pytania. Czy chińska gospodarka wytrzyma obcišżenia tego projektu i czy – w przypadku kryzysu – nie zarzuci go, jak niegdyœ cesarze zarzucali projekty budowy kolejnych częœci Wielkiego Muru? Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Inne pytanie dotyczy kwestii œwiatowego bezpieczeństwa: czy zaangażowanie inwestycyjne poza granicami nie wymusi działań o charakterze militarnym w celu obrony swoich interesów, trochę na wzór sowiecki czy amerykański? Taki proces niekoniecznie musiałby być tożsamy ze wzrostem międzynarodowego bezpieczeństwa. I kwestia następna: czy za siłš chińskiej gospodarki pójdš jakiekolwiek pozytywne wzorce, na których mógłby skorzystać œwiat?

Osobiœcie głęboko wierzę w powolne wypieranie marksizmu w wydaniu chińskim przez nowoczesny konfucjanizm, ale nie mogę wykluczyć scenariusza, którym straszš krytycy chińskiej ekspansji, że projekt „Belt and road” będzie służył transmisji chińskiego imperializmu i kolektywizmu do nieprzygotowanych nań innych częœci œwiata. W końcu najważniejsze pytanie, czy nam, ludzkoœci, będzie dane na nim skorzystać? Czy dzięki Nowemu Jedwabnemu Szlakowi zwiększy się sfera pokojowego współistnienia i wymiany handlowej? To pokaże przyszłoœć. Pokaże z pewnoœciš, bo nie mam wštpliwoœci, że komercjalizujšce się, zdyscyplinowane, konsekwentnie rzšdzone Chiny temu programowi podołajš. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL